wtorek, 26 lipca 2016

5. Zaczarowany ołówek i wyścigi na Orliku, czyli odlotowa agentka w akcji cz. 1

Witajcie!
Zgodnie z obietnicą, w tym tygodniu mamy dla Was coś specjalnego: autorskie opowiadanie wattpadowej pisarki. Poznacie historię odlotowej agentki Leny, miłośniczki motorów... i właściwie wszystkiego, co jest w stanie szybko jeździć. Oprócz tego dowiecie się o pierwszych skutkach Brexitu, kursach savoir-vivre dla gangsterów oraz - ponownie - zobaczycie Tajność nad Tajnościami, jaką jest agencja, w której pracuje nasza Mary Sue. Ostrzegamy jednak, że nie zaznacie ani odrobiny opisów wyglądu (oczywiście poza wyglądem i każdym strojem głównej bohaterki oraz jej potencjalnego truloffa), ponieważ wszystkie zostały tutaj wyparte przez zdjęcia. Na emocjonującą, wartką akcję tego opowiadania radzimy przygotować sobie dzbanek kawy.
Miłego czytania!

Adres opowiadania: https://www.wattpad.com/story/65480569-good-or-bad-girl

Analizują: baba_potwór, Nikelaine, Az, J i Shathi

[streszczenie opisu: Lena to osiemnastoletnia licealistka, tajna agentka lubiąca szybką jazdę. Pewnego dnia dostaje misję.]

1.

Hej. Mam na imię Lena, jestem brunetką z różowymi pasemkami. Mam dwa tatuaże, które ukrywam w szkole.
W sali gimnastycznej, za trzecią drabinką od drzwi po lewej.
Bo gdyby zostały zauważone, dyrektor dałby jej rozpuszczalnik i kazał zmywać.
Ciekawe, że nie może pokazać tatuaży, a pasemka tak. 


Mieszkam w Londynie, gdzie mam rodzinę i przyjaciół.
Od tygodnia pracuje w agencji jako tajniak, a wcześniej, przez dwa lata byłam szkolona na ten zawód.
Jak wygląda szkolenie na tajniaka?
Chciałabym zobaczyć w czyjejkolwiek ankiecie personalnej zawód „tajniak”.
Nie zobaczysz, bo każdy tajniak jest tak tajny, że nie może tego wpisać.

Wszystko odbywało się potajemnie. Nawet rodzicom nie powiedziałam, wie tylko mój pamiętniczek. Uczono mnie tam strzelać, bić się i to co mi się najbardziej podoba... Szybka jazda motorem i samochodem. Jestem w tym świetna i nawet lepsza, od ludzi którzy mnie uczyli. Za to z wolną jazdą sobie wcale nie radzę.
Mniejsza z tym, że dwa lata temu nie mogłam jeszcze nawet zapisać się na kurs jazdy. Jeszcze mniejsza, że z jednośladów na razie mogę prowadzić co najwyżej motorynkę, bo na pełną kategorię A w Anglii można zdawać w wieku 24 lat, który jeszcze długo mi nie grozi. Jestem tak tajnym agentem, że nikt nie ma pojęcia, ile mam lat.
Może te osiemnaście lat w legitymacji to tylko przykrywka, żeby nikt nie podejrzewał jej o bycie agentką?
No właśnie, ona jest tajniakiem. Niech no spróbują ją sprawdzić, to zaginą w tajemniczych okolicznościach!

Szef ma do mnie zaufanie i szacunek, co rzadko się zdarza.
Ma zaufanie do nastolatki, ale do innych już nie. I wiadomo, że bohaterką jest Mary Sue. 
No, ba, to normalne, że w służbach zatrudnia się ludzi, którym się nie ufa. I że pracownika z zasady się nie szanuje.
Patrząc po okolicznej policji, to chyba coś w tym jest.

W szkole jestem uważana za szarą myszkę, która się boi wszystkiego i wszystkich, ale tak nie jest. Do szkoły chodzę ubrana w jeansy i sweterki (zwłaszcza latem). W bazie agencji,
Co to właściwie za „agencja”? Chyba modelek, bo brytyjskie służby bezpieczeństwa nieletnich nie zatrudniają.
Może chcieli iść w ślady Macierewicza, ale za bardzo się zapędzili? Praca dla młodych musi być!
Khem, khem... Agencja towarzyska?

nie muszę chodzić w służbowych ciuchach... Zalety bycia tajniakiem hehehe.
Kocham, jak zamiast "zaśmiałam się", jest napisane "hahaha", "hihihi" czy tam "hehehe". Zawsze wtedy słyszę rechoczącą żabę.
Nie musi chodzić w policyjnym mundurze! Jak super! Może ubierać się w ciuchy oddające jej niepowtarzalny charakter!
Wydaje mi się, że ten „mundur” to właśnie jeansy i sweterki. 
Pod jednym z rozdziałów była notka od autorki, że opowiadanie zostało przerobione tak, by Lena od początku była tajną agentką (wcześniej była policjantką) właśnie dlatego, by nie musiała chodzić w mundurze i móc jeździć nieoznakowanymi pojazdami.

Jutro mam zjawić się u szefa policji, ponieważ ma do mnie jakąś sprawę.
Co szef policji ma do pracownika jakiejkolwiek agencji?
Jeśli to jest agencja towarzyska, to może mieć nawet sporo...

2.

Lena pov.
Już kocham to opko.  

Ze snu obudził mnie budzik. Wstałam i jak co dzień do szkoły ubrałam jeansy i sweterek.
Jeansy (dlaczego kiedyś można było pisać „dżinsy”?) ubrała w spódnisię z falbankami, a sweterkowi założyła czapeczkę.
Sama natomiast poszła do szkoły w piżamie.

Uhhh jak ja nie lubię tego stylu....
Nikt ci nie każe się tak ubierać, moja droga.
W sumie trochę się pogubiłam - myślałam, że ten sweter i jeansy to forma mundurka. Ale chyba nie, bo z poprzedniego rozdziału brzmi to tak, jakby tylko ona chodziła tak ubrana... 
Może to supertajny kamuflaż, ukrywający jej oczywistą zajebistość?

Do szkoły mam na piechote 10 minut, więc wolnym krokiem ruszyłam w jej stronę. Gdy doszłam na miejsce była 7:50, a do rozpoczęcia lekcji było jeszcze 10 minut.
Co z tego, że w Wielkiej Brytanii lekcje zaczynają się o dziewiątej. 
Może o ósmej miała kółko teatralne?
Na pewno TAJNE kółko teatralne. 

Weszłam do szkoły i skierowałam się do sali fizycznej, w której teraz miałam lekcje. Jako "kujonka klasowa" usiadłam w pierwszej ławce od biurka i się rozpakowałam. Po kilku minutach zadzwonił dzwonek. Lekcje rozpoczęły się, ale ja nie mogłam się skupić, cały czas zastanawiałam się o co może chodzić szefowi... Nim się obejrzałam zadzwonił dzwonek, więc wolnym krokiem ruszyłam pod klasę anglistyczną.
Widocznie zajęcia trwają tam dziesięć minut. 
A tajni agenci chodzą do szkoły. Szpiegów i wywrotowców łapią na przerwie obiadowej.
"Proszę o usprawiedliwienie nieobecności Leny X. w dniu takim i takim z powodu wyjazdu na tajną misję, podczas której pojmała szefa mafii."

Idąc natrafiłam na Nicodema, Patricka i Nathana. Szkolnych bad boy'ów, którzy uważają, że są najlepsi i wszystko im się należy.
Przywłaszczają sobie również jakże cenne apostrofy.
Ach, klasyka! Kocham to.

-Ooo, a gdzie idzie nasz kujonek? - spytał Nicodem.
- Wal się- odpyskowałam i ruszyłam dalej, ale zostałam pociągnięta za ramie.
- Uuu, a coś ty taka agresywna?- tym razem głos zabrał Patrick.
- Puścicie mnie?
-Zadałem pytanie, na które nie odpowiedziałaś - oznajmił Nicodem.
- Wow, naprawdę, nie wiedziałam - wywróciłam oczami - swoją drogą to ja też zadałam pytanie, na które nie otrzymałam odpowiedzi- powiedziałam chłodno i się wyrwałam, po czym poszłam dalej.
Lekcje minęły szybko, pierwszy raz od początku szkoły postawiłam się Nicolasowi,
Kim przepraszam bardzo jest Nicolas i co on tu robi?

Nathanowi i Patricowi ich miny były cudowne...
Na miejscu chłopców nie pozbierałabym się po takiej odpowiedzi... 
Zapewne teraz siedzą zabarykadowani gdzieś w łazience i płaczą po kątach.
Nie rozumiem. Ona jest agentką. Powinna mieć silny charakter i stawiać im się od początku, bo... No bo niech ją wezmą złapią, porwą i zaczną torturować. Skoro tyle czasu zajęło jej postawienie się, to jestem ciekawa, jak szybko by wygadała te wszystkie tajne informacje.

Z tymi myślami udałam się do naszej tajnej bazy.
Czy nie miała iść na angielski? 

Szłam 15 minut.
Londyn jest przecież taki mały, że wszystko jest w okolicy i można tam dojść w dziesięć do piętnastu minut. 
Może tajną bazę zrobili w tym miejscu celowo, by miała do niej blisko ze szkoły?
To jest jak w tej bajce "Odlotowe agentki": ona idzie do jednego ze specjalnych przejść i wskakuje w nie, żeby natychmiast dostać się do podziemnej bazy.

Doszłam pod stary zniszczony budynek, jednak to tylko pozory, w środku jest bardzo nowoczesny.
Powaliła mnie gramatyka tego zdania. Można z niego wywnioskować, że:
a) Bohaterka weszła pod budynek, do piwnicy
b) Weszła pod budynek tylko pozornie – w rzeczywistości grzecznie podreptała na angielski

Ma kilka sal treningowych, siłownie, sale do strzelania, sale do nauki bicia się,
Młotkiem w czerep, żeby klepki wskoczyły na właściwe miejsca.

wiele pomieszczeń biurowych itp. Wreszcie doszłam pod drzwi szefa. Zapukałam, a po chwili usłyszałam "proszę", więc weszłam. Za biurkiem siedział 42- letni mężczyzna ubrany w garnitur.
Datę urodzenia miał wydziaraną na czole.
Ty nigdy nie dałaś rady określić dokładnego wieku danej osoby wyłącznie po jej wyglądzie? Phi!

- Chciał mnie pan widzieć- oznajmiłam.
Bez tego pewnie biduś nie miałby pojęcia, że chciał.

- Ohh to ty Lena, tak musimy porozmawiać. - powiedział szef.
- Czy coś nie tak?
- Nie, wezwałem cię na pogawędkę przy herbatce. Bo widzisz... - Westchnął. - Nudzi mi się to szefowanie agencją. Nie ma nic do roboty!
- Chodzi o to, że dziś odbędą się nielegalne wyścigi motocyklowe. Będzie tam gang, którego szukamy. Ty weźmiesz udział w tych zawodach, postaraj się to wygrać.
Jak wiadomo, gangi wszelkiej maści bez oporów wpuszczają na swoje spotkania każdego, kto się zgłosi.
Jak widzą kogoś nowego w swoim towarzystwie, od razu zapraszają go na kawę i ciasto.
I do znajomych na Facebooku. 

- Ymmm, no dobrze. O której godzinie i gdzie odbędzie się ten wyścig?- spytałam niepewnie. Jeszcze nigdy się nie ścigałam, zrobię z siebie pośmiewisko. Fakt tu jeżdżę najlepiej, ale tam, tam jeżdżą bez zasad, tam jeżdżą najlepsi.
Dlatego ją wysyłają - bo nigdy się nie ścigała i chcą się jej pozbyć.

-O 22.30 na obrzeżach Londynu. A tak dokładniej na starym lotnisku.
Rzeczywiście, dokładnie jak diabli.
Przecież nasza Mary... Lena znaczy się, ona ma GPS wrodzony. Ona już ma współrzędne geograficzne tego miejsca.

Dostaniesz od nas nadajnik, dzięki czemu będziemy wiedzieć gdzie jesteś.
A gang będzie wiedział, z kim ma do czynienia, jeżeli komuś przyjdzie do głowy ją przeszukać albo po prostu zobaczy nadajnik przypadkiem. Chyba rzeczywiście chcą się jej pozbyć.
Moja teoria jest taka, że wystawiają ją jako takie mięso armatnie, żeby sprawdzić, jak duże zagrożenie może stanowić ów gang.
Dziwicie im się? Co im po takiej napalonej na motory małolacie? (Z góry przepraszam wszystkie osoby w rzeczonym wieku oraz wielbiące motory.)

- Dobrze, ale...
- Motor dostaniesz od nas. Wybierz sobie - powiedział i wskazał ręką na wielką tablicę na, której znajdowały się zdjęcia różnych marek motorów.
Szef miał tablice na wszystkie okazje - porozwieszane marki motorów, samochodów, ubrań i broni. Agenci po prostu podchodzili, klikali odpowiedni guzik i przedmiot się pojawiał znikąd. Jak w bajkach. 
Dorabiał jako przedstawiciel handlowy.

Otworzyłam ze zdziwienia usta, ale szybko się opamiętałam i zaczęłam się przyglądać tablicy. Nagle w moje oczy wpadło to czego potrzebowałam.
Głęboko wpadło? Może zamiast na wyścigi, powinna się udać do chirurga? Taki motor w oczach to poważna sprawa.

- Biorę  BMW HP4 - powiedziałam zadowolone ze swojego wyboru.
W sensie że to BMW jest zadowolone?

- Dobrze, nasi mechanicy sprawdzą jego stan i ci go damy.
Trzyma maszyny, których stanu nie zna? Odpowiedzialność tak bardzo.

- Nie, wolałabym sama nad nim popracować...
Bo przecież motocykl niczym się nie różni od pilota do telewizora. Do dłubania w nim nie trzeba absolutnie żadnych kwalifikacji.
Czy Ty naprawdę myślisz, że Mary Sue, która w wieku osiemnastu lat pracuje jako tajna agentka nie ma na coś kwalifikacji?
Aaa, tak, zapomniałam, że THIS IS OPKOOO!!!

- Skoro tak... Dobrze, idź do Suzy ona da ci kombinezon, kas (Taki kas?), rękawiczki i buty motocyklowe.
- Dobrze, a za ile mogę zająć się ścigaczem?
- Myślę, że za maksymalnie 20 minut, Mike i Marc powinni go tu dostarczyć. Będzie w garażu, tam będziesz miała też wszystkie narzędzia i potrzebne ci rzeczy - wytłumaczył.
To tego motoru nie było jeszcze w tej "tajnej bazie"? I chcieli go dostarczyć w dwadzieścia minut? W Londynie?
Pewnie mieli zaczarowany ołówek i na życzenie rysowali w powietrzu zamówiony gadżet.
Z każdym akapitem mam coraz dziwniejsze wrażenie, że czytam jakąś upośledzoną wersję "Odlotowych agentek"...

- Dobrze dziękuje- powiedziałam i udałam się w kierunku Suzy, sekretarki szefa.
- Hej, podobno masz dla mnie kombinezon na wyścigi? -powiedziałam, gdy tylko podeszłam pod jej biurko.
- O hej Lena, tak mam- powiedziała i podała mi czarne, duże pudełko.
Sekretarka rozdaje motocyklowe kombinezony. Sekretarka wie, na jaką akcję udaje się agent. Tajny. Oni zdecydowanie chcą się jej pozbyć.
Może ta sekretarka to jeszcze tajniejszy agent śledzący poczynania tajnych agentów.
Tajemniczy klient, znaczy.
Albo to tak naprawdę szefowa wszystkich szefów i z tej pozycji chce mieć oko na poczynania swoich ludzi.

Wzięłam je i skierowałam się do mojego pokoju. Tak mam tutaj własny pokój. Gdy weszłam do niego, zaczęłam rozpakowywać pakunek. Wyciągnęłam z niego czarno-biały kombinezon, czarne rękawiczki i tego samego koloru buty oraz kask. Zestaw prezentował się idealnie.
Miałam nadzieję, że będzie różowy - ale jak się dowiemy w dalszej części Lena to typowa "chłopczyca", co nie może lubić rzeczy dla dziewczyn. 
Oczywiście, żadne przymiarki potrzebne nie są. Merysójka ma uniwersalne rozmiary ciała.

Jest godzina 15:18 mam jeszcze całe 7 godzin i 12 minut do wyścigu. Zeszłam na dół i skierowałam się w kierunku podziemnego garażu. Wpisując kod otworzyłam grube, żelazne drzwi. Moim oczom ukazały się szybkie samochody oraz motory, które nie były w ogóle oznakowane. Szłam i w pewnej chwili dostrzegłam Mike i Marca. Podeszłam do nich i się przywitałam, a oni zaprowadzili mnie pod mój dzisiejszy motor. Na sam jego widok na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Zaczęłam go sprawdzać, podkręciłam hamulce, dolałam paliwa, wyczyściłam go oraz wymieniłam opony.
Prawdziwy z niej mechanik! 
A paliwo to, przepraszam, skąd wzięła? Stacja benzynowa podjechała na gwizdnięcie czy w ramach skłonności samobójczych i wbrew wszelkim przepisom trzymali je w tym garażu? 
Mieli własne ropociągi i na miejscu tę ropę przetwarzali.

Po około trzech godzinach pracy, ścigacz był już gotowy. Skierowałam się do salonu, tak mamy tu też salon. Siedzieli tu moi kumple. Niestety, poza Suzy i mnie nie ma tu żadnej innej kobiety.
Nie daj boże, a jeszcze by się okazały ładniejsze i mądrzejsze.
Bo głupsze nie dałyby rady być.
To musi być z tobą naprawdę źle, kochana, skoro i tak chcą się ciebie pozbyć.

- Hej wszystkim - przywitałam się na co wszyscy odpowiedzieli mi tym samym.
- Słyszałem, że masz dziś w nocy akcje... - Odezwał się Chris.
- Tak, moja pierwsza i od razu mam się ścigać- mruknęłam niezadowolona.
Niezadowolona? A czy ty nie lubisz przypadkiem szybkiej jazdy?
Mamy do czynienia z pracownikami tajnych służb. TAJNYCH. Tajność, jak powszechnie wiadomo, polega na tym, że wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich i wszyscy radośnie dzielą się ze wszystkimi informacjami o działaniach, w których uczestniczą.
Adolf Potter potwierdza. Tajność Elessnoris również na tym polegała. Czyżby w opkach każde słowo uzyskiwało nowe znaczenie?
Tajność tajnością, może ogłosiła wszystko na swym supertajnym koncie na Facebooku? To by wyjaśniało, skąd wszyscy wiedzą.

- Nie przejmuj się, i tak wiemy że jesteś najlepsza- tym razem głos zabrał Ben.
Pytanie, czy gangsterzy wiedzą, że ona jest najlepsza i mają na jej widok położyć uszy po sobie.
Oczywiście. To przecież Mary Sue.

- Ha ha co za optymizm. Dzięki, ale oni na 100 % są ode mnie lepsi.
- To się okaże - powiedział Michael.
Posiedziałam jeszcze chwilę, a potem poszłam do mojego pokoju i zaczęłam się uczyć... No co? Musze mieć dobre oceny....
Bo inaczej szef policji obetnie mi kieszonkowe.
Za złe oceny zamiast ścigacza dostałaby rower.

Po około godzinie nauki, postanowiłam się ubrać w przygotowane ubranie na wyścig.
Obliczając wszystko powinna mieć jeszcze około trzech (albo dwóch) godzin. Ona chce siedzieć w tym kombinezonie? 
Może było zimno i nie miała ogrzewania?

Kombinezon ładnie opinał moje ciało. Włosy spięłam w ten sposób, aby nie wystawały spod kasku. Gotowa zeszłam na dół. Skierowałam się do szefa w celu dowiedzenia się szczegółów naszej akcji.
Szef powiedział mi, że jestem już zapisana na listę.
Na gangsterskie impry w Anglii łatwiej się dostać niż w Polsce do lekarza. Tu nie wszystkie przychodnie zapisują przez telefon.
Wie o akcji już od kilku godzin, a dopiero teraz idzie się dowiedzieć o szczegóły?

 Mam się zgłosić jeszcze do jakiegoś Adama, wiem jak wygląda bo dostałam jego zdjęcie. On ma czekać na mnie przy wjeździe. Założono mi nadajnik z mikrofonem , a do ucha włożono słuchawkę. Dzięki niej będę słyszeć rozkazy dowódcy.
Pełen profesjonalizm! 
A wspomnieni gangsterzy starannie nie zauważą ani mikrofonu, ani słuchawki.

O godzinie 21:52 wyjechałam z naszej skrytki i udałam się na wyścigi. Po 20 minutach drogi byłam na miejscu. Zobaczyłam Adama i chwilę z nim pogadałam oraz uzgodniłam szczegóły naszej akcji, okazało się, że on też jest tajnym agentem. Będzie mnie miał cały czas na oku.
Czyżby sugestia, że nasza droga Mary Sue nie umiała sama o siebie zadbać? Ojoj, jej duma musi strasznie cierpieć.

Wjechałam na linie startu, bo za cztery minuty miał rozpocząć się wyścig. Obok mnie stało jeszcze czterech chłopaków, którzy na przyjaznych i miłych nie wyglądali. Cały czas patrzyli na mnie z pogardą, a zarazem śmiechem w oczach.
Szczerzyli źrenice.

 Cały czas ze sobą rozmawiali i pokazywali w moją stronę, co jakiś czas wybuchali głośnym i niekontrolowany śmiechem. Ja im jeszcze pokaże na co mnie stać... Znaczy chyba....
Podziwiam profesjonalne podejście do akcji.

[Do tego momentu opko zostało sprawdzone. Tak, tamten fragment powyżej był już po korekcie. Jako że praca "bety" polegała jedynie na poprawieniu ortografów i wstawieniu uciętych ogonków w "ę", w dalszej części analizy nie będziemy komentować tych dwóch rzeczy. Nie chcemy być chamskie dla autorki i przyczepiać się do rzeczy, które poprawia, tylko dlatego, że - mówiąc wprost - nie chce nam się codziennie sprawdzać, czy któryś rozdział nie został zaktualizowany i kopiować go ponownie tylko z powodu takich drobiazgów]

3.

Lena pov.
Na środek wyszła skąpo ubrana dziewczyna, a z głośników usłyszałam głos
-Proszę wszystkich o uwagę, zaczynamy wyścig- powiedział ten głos, a ja maksymalnie się skupiłam
-3...- słychać ryk silników
- 2... -teraz licze się tylko ja i motor
- 1... - Wygram to, dam z siebie wszystko
- I ruszyli!!!- dziewczyna wyszczeliła z pistoletu, a wszyscy zawodnicy, razem ze mną ruszyli. Mieliśmy do przejechania 5 okrążeń, razem trasa dawała około 6 kilometrów.
Okrążenia? 6 kilometrów? I czy nielegalny wyścig odbywa się legalnie na torze?  
Może mają na te wyścigi jakiegoś Orlika w wersji XXL...
Głośniki, półgoła laska, jeszcze telewizji i loży prasowej brakuje na NIELEGALNYM wyścigu.

Kiedy jechałam nic się nie liczyło, przypominałam sobie wszystkie lekcje jake dawali mi w policji. Idealnie wchodziłam w zakręty, a na liczniku miałam 190km/h. Pierwsze trzy okrążenia jechałam na trzeciej pozycji, przy czwartym, wysunełam się na drugie miejsce, a przy drugim okrążeniu udało mi się obiąć prowadzenie i jechałam tak, aż do końca wyścigu.
Widzę, że tutaj też muszę przygotować dzbanek kawy. 
Pierwsze trzy okrążenia na trzecim miejscu, czwarte na drugim, a przy drugim okrążeniu objęła prowadzenie... Czas w tym opku biegnie wstecz?
Może mają tam kilka torów, które się zmienia w trakcie wyścigu i ona po prostu pojechała nie po kolei? Nie, to nadal nie ma sensu.
Ona po prostu jechała tak doskonale, że przemieściła się w czasoprzestrzeni. Pewnie o to chodziło w tym, że Lena była lepsza w wyścigach niż jej nauczyciele.

Kiedy przejechałam przez linie mety usłyszałam wiwaty skierowane w moją strone
Nielegalnym wyścigom zwykle przygląda się liczna publika.
A przed wejściem na tor stoi bramkarz i sprawdza bilety.
I czy nie wnosisz alkoholu. 

a w suchawce w moim uchu usłyszałam gratulacje ze strony szefa i kolegów z pracy.
No, ba, w czasie policyjnej akcji nic nie jest tak ważne jak gratulacje.
Nie czepiaj się, oni tylko próbują być mili.
Ukrywają rozczarowanie faktem, że jej jednak nie rozjechano w czasie wyścigu.

 Nie wierzyłam w to co się przed chwilą stało... Jak ja mogłam to wygrać? Jak mi się to udało?
No nie wiem, podobno nauczyłaś się tak dobrze jeździć, że byłaś lepsza od nauczycieli?
Może nikt jej jeszcze nie powiedział, że to ona jest Marysójką?

Moje rozmyślania przerwał głos organizatora wyścigów, który kazał mi się przedstawić.
Jak on śmiał przerywać tak ważne i trudne zajęcie? Drań, na szubienicę z nim!

Wtedy w słuchawce usłyszałam
- Powiedz, że twój pseudonim to Way- odezwał się Ben
Na dzień dobry nikt jej nie zapytał o tożsamość?
Nie, bo to NIELEGALNY wyścig i każdy może na niego przyjść. 
Sądząc z wcześniejszych opisów, mają tam listę uczestników i całą otoczkę legalnego wyścigu.

- Ymmm mówią na mnie Way- powiedziałam prowadzoncemu, a kątem oka zobatrzyłam grupkę chłopaków, którzy przyglądali mi się i gadali o czymś, cały czas pokazując na mnie. Wśród nich znajdował się chłopak z którym się ścigałam.- a teraz kasa- powiedziałam chłodno do kolesia, który wciąż stał przede mną. Ten podał mi 7000 £ a sam sobie wziął 3000 £
- Jakby był jakiś wyścig, może być też samochodowy to pisz do mnie- podałam mu karteczkę z ciągiem liczb, którą dostałam od szefa, żeby tak zrobić, dzięki temu, będziemy mieć stałe info dotyczące wyścigów- a i nie rozdawaj go nikomu, bo to jest tylko dla organizatorów wyścigów- dodałam
I dla niego nie jest to wcale podejrzane.
Dla niego nie jest podejrzane nawet to, że jakaś dziewczyna, której w życiu na oczy nie widział, wie o imprze tajnej z definicji.
Tajność to w opowiadaniach pojęcie względne.
W opkach. Nie mylmy pojęć.

Wsiadłam na motor i odjechałam z piskiem opon, bo tak kazał mi szef.
Jechałam około dwadzieścia minut. Wjechałam do garażu i odstawiłam BMW (to zawsze jest BMW), wyszłam na górę i udałam się do salonu, gdzie znajdowali się moi koledzy i szef. Gdy tylko weszłam
To w końcu weszła, czy wyszła? Jeśli wyszła, to oznacza, że ich salon znajduje się na dachu (co oczywiście jest szczytem tajności).

zostałam uniesiona w górę przez Samuela. Jest to blondyn o niebieskich oczach. Ma około 196 cm wzrostu, dzięki czemu ja z moim 164 cm wyglądam przy nim jak krasnal.
Samuel ma 18 lat tak jak ja i to jego najbardziej tutaj lubię.
Skoro ma 18 lat, to szkołę powinna już skończyć albo być w ostatniej klasie, zależnie od wybranego modelu kształcenia. Z tym, że w tym drugim przypadku jej głównym zajęciem w tej chwili powinno być rycie do egzaminów, a nie wyścigi. A już na pewno nie praca w policji.
Może specjalnie parę lat zimowała dla przykrywki?

- Gratulacje kochana- zaczął nas kręcić
- Umm tak, fajnie dziękuję, ale teraz mnie już puść, bo mnie udusisz- zaśmiałam się, a on zrobił to co mu kazałam.
Potem zaczeli podchodzić następni i składać mi gratulacje, ufff jakie to szczęście, że nie było tu wszystkich pracowników bo zamiast 196 osób, gratulacje złożyło mi tylko 64 osoby uff jakie to szczęście.
Uff, jakie to szczęście, że podkreśliła to dwa razy!
Spoko wodza, tych 64 zaraz rano poinformuje resztę. W końcu to tajna akcja z udziałem tajnego agenta. I przez resztę opka będzie można składać gratulacje.


Pogadaliśmy jeszcze trochę, a potem ja stwierdziłam, że idę do domu bo mama będzie się martwić.
No, ba, „nie martwić mamy” to naczelna zasada każdej szanującej się instytucji ochrony prawa.
Przecież mogła dać córce szlaban. I kto by się wtedy ścigał z gangsterami?

Mówiłam już jak ja kocham Samuela? Nie? To mówie teraz KOCHAM GO! nie musze iść na piechote, bo zaoferował mi, że mnie podwiezie. I chwała mu za to!  Weszliśmy do podziemnego garażu, tak nasz szef jest taki spoko, że możemy korzystać ze samochodów agencji,
Jakieś regulaminy korzystania z pojazdów służbowych, pokwitowania odbioru kluczyków i rozliczenia zużycia paliwa są dla mięczaków. A szef jest taki spoko, że wisi mu, co będzie, jeżeli któraś z tych wypasionych bryk zostanie uszkodzona przez pracownika używającego jej do celów prywatnych. Albo na przykład okaże się nagle potrzebna.
Mają zaczarowany ołówek, zapomniałaś? Jak czegoś potrzebują, to się narysuje i po kłopocie.

ruszyliśmy w kierunku białego ferrari, a po kilku sekundach już w nim siedzieliśmy. Do mojego domu jest z tąd 20 minut pieszo, a autem około 5 minut.
Ja już nie będę komentować odległości...
To była odległość z Tąd, a nie z bazy. 

- Jeszcze raz gratuluję wygranej- zagadał Sam
- Dziękuje, sama nie wiem jak udało mi się wygrać
Gadaliśmy jeszcze chwilę, aż dojechaliśmy pod mój dom, pożegnałam się z kolegą, albo nawed przyjacielem (czy przed chwilą nie przyznała się, że go kocha?) i ruszyłam w stronę domu. Było już po półnicy, więc odrazu jak weszłam do swojego pokoju ściągnełam z siebie ciuchy i zapadłam w sen.
I nawet jej przez myśl nie przeszło poinformować mamę, że wróciła do domu i czemu do jasnej Anielki urwała się z angielskiego.

Rush pov.
Co to była za dziewczyna? Jak ona ze mną wygrała? Przecież ja byłem mistrzem... Znam tylko jej pseudonim... Way. Muszę się coś o niej dowiedzieć, czy należy do jakiegoś gangu... Jak nie, może wstąpi do naszego...
Gangi zazwyczaj prowadzą rekrutację na członków.
Trzeba złożyć podanie o przyjęcie, a do tego CV i list motywacyjny. Mile widziane też pozytywne referencje od poprzedniego bossa. 

Z tymi myślami wróciłem wraz z chłopakami do naszej bazy. Byłem strasznie wkurwiony, no bo jak mogłem przegrać? I to z dziewczyną!
- Chodź Rush, napijemy się- zaproponował Filip
-No, może to mnie uspokoi
Bardzo widać, jaki on jest wkurwiony.

Po godzinie 2:30 schlany w trzy dupy poszłem spać.
Schlany, ale godzinę zarejestrowałem z dokładnością co do minuty. To się nazywa mocna głowa.

 Jutro poszukam czegoś o tej dziewczynie.

4.

Lena pov.
Obudziłam się przez dzwięk budzika, była 7:00. Wstałam i ubrałam się w szare spodnie, miętową koszulkę z szarnym misiem i miętowe converse.
Rozczesałam moje długie włosy i nałożyłam podkład. Gotowa wziełam telefon, wyszłam z mojego szaro czerwonego pokoju i zeszłam na dół do kuchni.
Obowiązkowe zejście na śniadanie - zaliczone!

Zjadłam szybkie śniadanie i wyszłam do szkoły. Na polu świeciło słońce
W Londynie cockney zastąpili gwarą krakowską. To jednak prawda, że imigracja z Polski bardzo zmieniła Anglię.
*wyciąga listę* Czerwony pokój: jest, schodzenie na śniadanie: jest, dokładny opis każdego stroju: jest.

i było ciepło, w końcu jest maj... Jeszcze tylko 67 dni chodzimy do szkoły i wakacje jejjjjj!!!!
Myślałam, że odliczanie dni do wakacji kończy się gdzieś na poziomie gimnazjum.
A dla tej akurat Merysójki to nie wakacje powinny być, tylko definitywny koniec szkoły.
Pamiętaj, że żadna szanująca się autorka opek nie sprawdzi najpierw, jak wygląda... cokolwiek w kraju, w którym umieszcza swoją bohaterkę.
A skąd wiesz, czy to jej ostatnia klasa? Może oblała raz czy dwa?
Wątpię. Powtarzanie klasy jest w UK arcyrzadkie. Nie dlatego, że tamtejsi uczniowie to jeden w drugiego gieniusie, tylko taka tam obowiązuje ideologia. Teoretycznie mogła zacząć naukę z rocznym opóźnieniem, ale po pierwsze, to też raczej rzadkie, a po drugie, zwykle oznacza zdrowotne albo intelektualne problemy eliminujące kandydata do policji na wejściu.
Może oblała dla niepoznaki?

W ciągu kilkunastu minut byłam pod szkołą, do rozpoczęcia lekcji miałam jeszcze 16 minut.
Że jej się chce tak dokładnie obliczać czas...

Ruszyłam pod klasę matematyczną, ale zobatrzyłam tam Nathana, Nicolasa i Patricka uhhh.
Co zrobili z Nicodemem? Nicolas podstępnie go wykopał z paczki i zajął jego miejsce?

Postanowiłam, że nie będę zwracać na nich uwagi i po prostu pójdę do klasy. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Kiedy minełam ich i wchodziłam do klasy zostałam klepnięta w tyłek....
Ale czemu ją klepnęli w tyłek? Przecież w klasie uchodziła za "kujona", a nie za "seksowną loszkę", którą warto "podrywać". 
O gustach się nie dyskutuje.
Przecież w opkach tak jest zawsze. Szare myszki i kujonki to najseksowniejsze dziewczyny w szkole.

No nie kurwa...  Odwróciłam się i zobatrzyłam Patricka z dumnym uśmiechem... No nie, ja mu przyjebie. Wzięłam rozmach, a po chwili moja pięść spotkała się z nosem Patricka. Przyłożyłam mu prawym sierpowym, dodam że był bardzo mocny, a jemu poleciała krew.
Okay, chłopak zachował się chamsko i wulgarnie, ale jako osoba PRACUJĄCA W POLICJI (czy tam agencji), powinna wiedzieć, że przemocą nic nie zdziała i pójść z tym do nauczyciela lub dyrektora.
Z racji pracy w policji powinna też wiedzieć, że oskarżeniem o napastowanie seksualne zrobiłaby chłoptasiowi dużo większe kuku niż jednorazowym trzaśnięciem w facjatę.
W tej agencji pracuje dopiero od tygodnia. Może nie załapała jeszcze wszystkiego.
W sumie, skoro policji nie obchodzi wiek funkcjonariuszy, to szkolenie z podstawowych przepisów prawa zapewne tym bardziej olewają.
A mnie zastanawia, dlaczego ona zachowuje się jak taka ostra laska, skoro podobno jest szarą myszką?

Dumna z siebie odwróciłam się na pięcie i ruszyłam do klasy. Usiadłam na swoim miejscu i zaczełam myśleć nad tym co zrobiłam... Właśnie kurwa co ja zrobiłam?!?!?!!!
Rychło w czas te rozważania. Jak kogoś zastrzeli, to też siądzie nad zwłokami i będzie się zastanawiać, co zrobiła?
Mistrz Pratchett pisał, że osoby używające więcej niż trzech wykrzykników lub pytajników to osoby z zaburzeniami osobowości. Poniekąd się zgadza.
Trochę to rozumiem, bo ludzie często pod wpływem emocji robią głupoty i dopiero później się nad tym zastanawiają (np. w trakcie kłótni). Może chłopcy robili takie żarty już jakiś czas i tego dnia miała dość? Ale autorka mogłaby o tym wspomnieć. Poza tym - jak już wspomniałam - bohaterka pracująca jako "tajniak" powinna potrafić zachować spokój.  

Będę mieć przejebane, nie tylko w szkole i w domu, ale też w pracy. Nam nie wolno się tak po prostu bić!!! Jak ja się wytłumacze? Moje rozmyślenia przerwała pani Malinowska wchodząca na lekcje.
Polacy zadomowili się w Wielkiej Brytanii i szybko awansują w tamtejszej hierarchii społecznej — Polka na stanowisku nauczycielki w Londynie jest tak oczywistym zjawiskiem, że nie trzeba wyjaśniać, skąd właściwie się wzięła w szkole.

Lekcja trwała już od dobrych 5 minut, kiedy do klasy weszła pani sekretarka i powiedziała, że mam się spakować i iść do dyra. No super!!
Idę korytarzem do dyrektora, a przed odpowiednimi drzwiami widzę chłopaka, któremu sprzedałam prawego sierpowego hahah oferma, no ale niby ja się umiem bić lepiej od każdego chłopaka w tej budzie...
Kolejny główny bohater, który jest bucem. 
...a mimo to daje się poniżać szkolnej grupie twardzieli.

Przeszłam obok niego, a on posłał mi nienawistne spojrzenie.
- Jeszcze tego pożałujesz! - Powiedział groźnym głosem, na co ja się cicho zaśmiałam.
- Uhy okey- powiedziałam lekceważąco i weszłam do gabinetu dyra.
Odpowiedzialna jak na tajną agentkę przystało.

- Dzień dobry- powiedziałem do około 35 letniego mężczyzny siedzącego za biurkiem.
- Dzień dobry Leno, no to pierwsze pytanie... Dlaczego pobiłaś Patricka?
- Umm no bo to było tak... Szłam do klasy, w której miałam mieć teraz lekcje, minełam już Patricka, Nathana i Nicolasa, a gdy byłam do nich tyłem i chciałam wejść do sali, ten debil - Patric klepnął mnie w tyłek...
- Po pierwsze wyrażaj się, a po drugie to nawet dobrze, że w końcu ktoś mu przyłożył- powiedział.
To się nie dzieje naprawdę. Powiedzcie mi, że to się nie dzieje naprawdę. 
Dzieje się. Get over it.
Mogło być gorzej, mogło być gorzej, mogło być gorzej...
*wali głową w biurko*

Mówiłam już, że to spoko gościu? Nie? No to mówię teraz. - Posiedzisz tu do końca lekcji i to będzie taka twoja kara.
- Okey.
- Ale nieźle mu przyłożyłaś, uczysz się jakiś sztuk walki czy coś w tym stylu?- spytał. Hahah no powiem mu tak... No wie pan, jestem tajnym agentem, ścigam się i bije. Jestem tak szkolona i wogóle....
A te szkolenia to tak trzy razy w tygodniu po dwie godziny po lekcjach. Chyba że jest klasówka, to wtedy szkolenia zawieszamy na kołku.
Za szkolenia ma podwyższoną ocenę z wychowania fizycznego.

Strzelam z broni, używam bomb, umiem też je konstruować i rozbrajać..
Byłam kierownikiem Projektu Manhattan.
Umiem strzelać z łuku, kuszy, używać broni białej, znam też techniki ninja. Jako snajper zabiłam już ponad setkę terrorystów, robię to przecież od dzieciństwa. Niestety nikt mnie nie nauczył być skromną, kulturalną osobą, nie używającą przemocy bez potrzeby.
Mam też problemy z okazywaniem szacunku starszym od siebie i wyżej postawionym w hierarchii osobom.

- Yyy to był taki impuls- Palnełam.
- Nooo dobrzee?
Siedziałam tam jeszcze kilkanaście minut, aż zadzwonił dzwonek. Wstałam i skierowałam się w kierunku drzwi.
- Do widzenia
- Do widzenia, a z Patrickiem jeszcze pogadam- odpowiedział
To wcale nie jest faworyzowanie Mary Sue. Wcale, ani troszkę.

Pozostałe lekcje minęły mi bardzo szybko, Patrick groził mi kilka razy, ale go olewałam.

[potem nasza Lena idzie do szefa, od którego dostaje piętnaście motocykli i dziesięć aut. Oczywiście przy każdej nazwie dodane jest zdjęcie. Bo - jak powszechnie wiadomo - zdjęcia zastępują opisy. Ciach!]


5.

Rush pov.
Wczoraj cały dzień poświęciłem na znalezienie informacji na temat Way, niestety z jej przezwiskiem nie znalazłem, żadnego powiązania. Musze dowiedzieć się jak ona wygląda,
Zaraz, to on ślepy, czy ona po wyścigu kasku nie zdjęła?
Chciała pozostać incognito. W końcu jest tajną agentką, nie?
Miała twarz schowaną za nadajnikami z mikrofonem.

jak ma na imie i nazwisko, czy jest w jakimś gangu, ile ma lat, czy kiedykolwiek kogoś zabiła, a jeśli tak to ile osób, czy ma rodzeństwo i tak dalej...
Myślicie, że szukał w Google? Albo na Facebooku?
Sądząc po tym, jak w tym opku rozumiana jest tajność, wystarczy iść do tej jakiejś agencji i wypytać o wszystko portiera. Aha, jakie znaczenie ma jej rodzeństwo?
Żeby w razie czego mieć kogo porwać i ją tym szantażować.
Gorzej jeśli się okaże, że rodzeństwa nie lubi i porwanie jest jej na rękę — wtedy zostaną z tym rodzeństwem jak głupi.
To by był interesujący zwrot akcji.

Postanowiłem, że zadzwonie do Matha- organizatora wyścigów, a zarazem mojego kumpla i poproszę go o zorganizowanie wyścigów, ta dziewczyna napewno się pojawi. Dowiem się o niej coś więcej.
Wykręciłem numer kolegi:
- Hej Math, jest sprawa
Ksywka godna faceta na co dzień zajmującego się organizowaniem nielegalnych wyścigów...

- No siema stary co jest
- Zorganizujesz dziś wyścigi? Musze się coś więcej dowiedzieć o tej lasce, która wygrała ze mną ostatnie wyścigi
- Yy no spoko, ale nie możesz po prostu sprawdzić w bazie danych policji?
- Szukałem, ale z pseudonimu nic nie znalazłem
Co nie wydało mu się podejrzane. 
Bo, jak powszechnie wiadomo, każdy może sobie wejść w policyjne bazy danych i wyszukać tam każdego, kogo tylko zechce wraz ze wszystkimi jego przewinieniami, od okłamania mamy po gwałty analne nożem.
W końcu policja jest od pomagania obywatelom.

- No okey, napisze ci sms z godziną i miejscem
- No narka
- Elo
Nielegalne wyścigi załatwia się w pięć minut, bo jakiś tam chłopak musi poznać miłość swojego życia. 
No mają przecież na te wyścigi własnego Orlika, nie? Telefon do kumpla i można jechać!

Jest dopiero 8:38, a wyścigi na 100 % będą w nocy więc mam jeszcze czas. Muszę się dziś lepiej przygotować i wygrać z dziewczyną. Z tymi myślami poszłem podrasować motor.
W tym opku wszyscy mają obsesję na punkcie dokładnej godziny czy jak?

Lena pov.
Wstałam rano niewyspana i poszłam się przebrać do szkoły. Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. O godzinie 7:40 byłam pod szkołą. Poszłam do odpowiedniej klasy i usiadłam w swojej ławce.
Trafiła tam, gdzie powinna — dać jej medal.

Pierwsza lekcja minęła mi szybko. Teraz jest przerwa, więc siedzię na ławce, dziś w szkole nie ma Elsy i Evelyn, dlatego siedze same. Nagle mój telefon, do celów zdobycia info na temat wyścigów zawibrował i wydał z siebie dźwięk przychodzącej wiadomości. Spojrzałam na treść sms:
Dziś 23 wyścigi na starym lotnisku. Wpisowe 3000$
W Anglii płacą dolarami? Pierwsze skutki Brexitu?
Może z jego powodu Obama szykuje grunt pod przyłączenie nowego stanu?

Okey, czyli tam gdzie ostatnio, kurde musze się zerwać z lekcji bo nie zdążę przygotować motorów i uzgodnić z szefem szczegółów.
Nie zdąży się przygotować od - załóżmy - piętnastej do dwudziestej trzeciej? Miałaby osiem godzin.
Dopiero dostała piętnaście motocykli i dziesięć aut. Może na ten jeden wyścig chce oporządzić wszystkie maszyny, żeby potem móc w razie czego zmienić zdanie?

Po dzwonku podeszłam do pani z którą miałam mieć teraz lekcje i powidziałam jej, że się źle czuje i że się zwalniam. Szybko wyszłam ze szkoły i udałam sie do bazy.
Dzień wcześniej wyjście ze szkoły bez słowa jakoś nie było problemem.

Weszłam do salonu i przywitałam się ze wszystkimi obecnymi.
- A ty nie w szkole? - Spytał Ben
- Dziś mam o 23.00 wyścig i musze przygotować maszyne oraz uzgodnić szczegóły z szefem.
- No dobra, to idz robić swoje
- No okey pa pa
- Pa
Wyścig, o którym wie tylko ona. I nikt się tym nie przejmuje.
Skoro tylko ona wie, to nie ma siły, żeby nie wygrała. Taki chitry plan.
Nikt jej wcale nie powinien opieprzyć za samowolkę.

Ruszyłam w kierunku gabinetu szefa. Zapukałam, a po usłyszeniu "proszę" weszłam do środka
- Dzień dobry
- Witaj co cię do nie sprowadza?
- Dostałam sms, z informacją o wyścigu.
- Yhym rozumiem kiedy będzie?
- Dziś o 23.00, na starym lotnisku.
- Dobrze, już wczoraj wymyślałem plan więc zrobimy tak.... Jak ktoś będzie pytał się o imie i nazwisko to nazywasz się Lena Sky, masz 18 lat, nie należysz do żadnego gangu.
Bardzo fachowo opracowana legenda dla agenta. Taka szczegółowa...
A kogo obchodzą bardziej szczegółowe informacje? W końcu to tylko jakiś niebezpieczny gang, na który polują agenci/policjanci.
On WCZORAJ obmyślał plan na wyścig, o którym Lena dowiedziała się dopiero DZISIAJ? Co on, jakieś medium?
Swoją drogą, nie ma to jak dać jej za pseudonim jej prawdziwe imię. Profesjonalizm pełną gębą.

Masz napisaną kartę z tymi danymi w naszej bazie, bo często, żeby sprawdzić kogoś ludzie z gangu włamują sie do naszej bazy danych. Masz tam napisane, że zabiłaś kilka osób i jesteś jedynaczką.
Ludzie z gangu włamują się do naszej bazy danych - my o tym wiemy, ale nic z tym nie robimy. I te szczegóły! "Zabiłaś kilka osób" - wymyśl sobie jakie, kiedy i dlaczego nie siedzisz w więzieniu. 
Jedne z zajęć podczas szkolenia uczyły wymyślania informacji na swój temat na bieżąco. A wszyscy programiści zajmujący się zabezpieczeniami baz danych pojechali na wczasy do Korei Północnej.

- Dobrze, o godzinie 21:30 przyjde, aby założyć mikrofon i słuchawkę.
- dobra, a co z motorem? Gotowy do wyścigu?
- Nie, ale właśnie zamierzam iść to zrobić.
- Rozumiem. Dziś na wyścigi weźmiesz ze sobą broń.
- Dobrze, do widzenia
- Do widzenia
Ale czemu ma wziąć tę broń? Dlaczego szef nie mówi jej niczego konkretnego? Co tu się dzieje?
Może ma nadzieję, że się niechcący zastrzeli i w ten sposób wreszcie się jej pozbędzie.
Albo po prostu uznał, że lepiej poradzi sobie z misją, jeśli nie będzie znała jej szczegółów. Profesjonalizm tak bardzo.

Zeszłam do garażu i skierowałam się do mojej strefy K29 weszłam, a tam stało 16 motocyklów i 10 aut normalnie RAJ!!!!! Rozglądnełam się po motorach i stwierdziłam, że dziś pojadę Aprilia rsv 1000.
Zabrałam się za podrasowywanie go. Wymieniłam koła, bo te były stare i starte ( to nie są nowe motory, najczęściej zabrane osobom przyłapanym na nielegalnych wyścigach.) dolałam paliwa, podkręciłam hamluce, wyczyściłam motocykl, sprawdziłam silnik i tym podobne.
Każdy motor potrzebuje tego samego zestawu czynności. 
Nie wiesz, że podrasowanie każdego motoru polega na podkręceniu hamulców? 
Mnie bardziej interesuje, dlaczego policja (czy co to tam jest) konfiskuje ludziom pojazdy i oddaje je swoim pracownikom. Kumoterstwo?
To jest tak tajna agencja, że nawet rząd o niej nie wie, przez co nie dostaje kasy na sprzęt. Muszą sobie jakoś radzić!

Po kilku godzinach pracy, ścigacz był gotowy. Zadowolona z efektów, udałam się do mojego pokoju, przygotować strój na wyścig. Była już 19:28 więc wziełam prysznic, wysuszyłam włosy i związałam je, aby nie przeszkadzały podczas jazdy. Ubrałam się w przygotowane wcześniej ciuchy, a następnie nałożyłam podkład i wytuszowałam rzęsy .
Przygotowanie do niebezpiecznej akcji polega na umyciu się i wytuszowaniu rzęs.
Na wypadek, jakby ktoś z obecnych na wyścigu zaglądał do kasków zawodników?
Dlaczego każda godzina jest tu rejestrowana z tak dużą dokładnością? 
Też się nad tym zastanawiam.

Gotowa zeszłam na dół gdzie byli moi koledzy. Zaczeli mnie komplementować, na co zrobiłam się czerwona jak burak uhhh.
Pełna profeska ze wszystkich stron. Warto też zauważyć, że opkowa plaga schodzenia na dół zatacza coraz szersze kręgi — już nie tylko w domu, ale i w robocie ktoś co chwila schodzi na dół.

Mnie bardziej zastanawia, czemu schodzi na dół, skoro jej koledzy byli w salonie na górze. 

Po około 10 minutach rozmowy poszłam do szefa. On uzgodnił ze mną szczegóły i wręczył mi pistolet, nóż, słuchawkę i mikrofonik. Pistolet schowałam pod kombinezon, ale tak, aby w razie potrzeby, szybko móc go wyciągnąc,  nóż dałam do buta, suchawkę do ucha, a mokrofonik (wiem, to literówka. Ale brzmi słodko, aż grzech nie zwrócić uwagi.) schowałam w specjalnie przygotowanym miejscu na kasku.
Uczestnicy nielegalnych wyścigów, jak wiadomo, nie są w ogóle sprawdzani - już drugi raz Lena ma w uchu słuchawkę, mikrofon w kasku i nadajnik przy motorze - który jest totalnie niepotrzebny w tym wypadku, ponieważ policja/agencja doskonale wie, gdzie wszystko się dzieje. 
Może ją sprawdzili. W końcu w policyjnej bazie danych są fałszywe informacje o niej, a co drugi gangster w wolnych chwilach się tam włamuje. I dobrze jej z oczu patrzy, na pewno niczego nie kombinuje! 

Była już 22:00 , więc poszłam się pożegnać z chłopakami, oni zaczęli mi życzyć powodzenia.
Zeszłam na dół do garażu i zabrałam  Aprilie, wsiadłam na nią i ruszyłam w drogę, tym razem nadajnik miałam schowany w motorze, zresztą jak w każdym z moich agenckich cacuszek. Po około 25 minutach byłam na miejscu. Pojechałam zapisać się na listę i zapłaciłam 3000 £, które dał mi szef, abym przeznaczyła je właśnie na ten cel.
W ogóle byłoby zabawnie, gdyby szef dał jej te pieniądze, a ona wydała je na ciuchy albo kosmetyki, bo jest głupią nastolatką. 
Nie sądzę, by się wkurzył. Raczej dostałaby drugie tyle wraz z upomnieniem "tylko tym razem wydaj to na wyścigi, a nie na torebkę!"

Potem udałam się na linie startu, a obok mnie stanęło jeszcze trzech chłopaków, w tym ten gościu, który ostatnio był drugi i się cały czas na mnie gapił... Za chwilę rozpocznie się wyścig.

6.

Lena pov.
Na linie startu weszła ta sama dziewczyna, która rozpoczęła wyścig ostatnio, hymmm ciekawe czy zgadniecie jak była ubrana???  Taaak zgadliście... Jak dziwka
Pozwolę sobie zaspoilerować. W dalszej części (rozdział dziewiętnasty) Lena idzie na zakupy. Jedna z kreacji, które sobie wybrała, wygląda tak (autorka dodała to zdjęcie): 
Co prawda tłumaczy się, że sukienka nie jest "w jej stylu", ale kolejne kreacje wyglądają podobnie - szczególnie czerwona, skórzana, która "wpadła jej w oko". Nie chcę obrażać czyjegoś gustu, ale powiedzmy sobie szczerze - nie jest to ciuch, który można założyć na rodzinny obiad lub spacer. Zauważmy tutaj pewną nieprawidłowość w myśleniu Leny - inne dziewczyny ubierają się jak dziwki (cokolwiek to znaczy), ale ona - wciskając na siebie TAKĄ kieckę, będzie wyglądać w niej jak dama? 
Może ma przeniknąć do środowisk zdominowanych przez agentki towarzyskie tudzież ich „opiekunów” i rozpracowywać handel ludźmi. Innego zastosowania tego czegoś (ubiorem tego nie nazwę) nie widzę. 
Szef wspomina jej tylko, że będzie musiała iść do klubu i obserwować jakiś gang (jak zwykle bardzo szczegółowo), ale nie ma mowy o przeniknięciu do środowiska.
To może chce przeniknąć prywatnie.

Z głośników usłyszałam :
- Zawodników prosimy na start, za chwilę zaczynamy- minęło może dwie minuty i dało się słyszeć ten sam głos
- 3.... - Maksymalne skupienie
- 2....- ja i motocykl, tylko to się liczy
- 1.... - Ryk silników
Mam deja vu.

- I ruszyli! - dziewczyna wyszczeliła z pistoletu, a my wszyscy wystartowaliśmy, podobnie jak podczas ostatniego wyścigu na począdku byłam trzecia, potem jednak wyszłam na 2 miejsce, dziś mieliśmy do przejechania sześć kółek, idealnie wchodziłam w zakręty, a na liczniku miałam 200 km / h. Jednak cały czas byłam druga, a przedemną był ten chłopak, który się na mnie cały czas patrzył.
Skoro w czasie jazdy patrzy na nią, a nie na tor, to powinien się dziwić, że dojeżdża do mety w jednym kawałku, a nie, że przegrywa.
Jedzie przed nią, na głowie ma kask, i mimo tego na nią patrzy. Jest spokrewniony z sowami?



Ma Voldemorta z tyłu głowy, jak Quirrell. W ten sposób ją widzi.

A zamiast kasku na głowie ma akwarium, żeby Voldemort miał przez co patrzeć.


Mam do przejechania ostatnie kółko, ostatni zakręt i ostatnią prostą. Postaram się wyminąć go na zakręcie. Gdy wszyscy zwolnili, no może nie wszyscy ( ja i ten chłopak dodaliśmy gazu) spróbowałam go wyprzedzić, niestety skończyło się na próbie, nie udało się. Do mety zostało nam około 500 metrów.
Podjełam ostatnią próbę wyprzedzenia go. Zmieniłam bieg i dodałam gazu, na liczniku miałam 250 km/ h i.... udało się. Metę minełam kilka sekund wcześniej niż ten chłopak. Zaczeły się wiwaty i oklaski na moją cześć. Zeszłam z motoru i poszłam do prowadzoncego po kase.
To komu nalać kawy?
Można prosić z mlekiem?
Cukier też?
Płaską łyżeczkę proszę.
Ja też bym prosiła.
Jakby się skończyła, to też mam pełny dzbanek.

Dostałam 9000$, a 3000$ chłopak wziął sobie. Ruszyłam z powrotem do Aprili, ale przeszkodziła mi w tym czyjaś ręka. Ktoś złapał mnie za ramie i pociągnął do siebie, odwróciłam się i zobatrzyłam chłopaka w kasku, to ten sam z którym się ścigałam i który zajął drugie miejsce. Przyglądałam mu się chwilę, aż w końcu zdiął kask.
Chłopak miał około 185 cm wzrostu, co mogłam stwierdzić dopiero, gdy zdjął kask. Jego piwne oczy wpatrywały się we mnie, można się było w nich zatopić. Miał brązowe włosy ułożone w artystycznym nieładzie. Jego sylwetka była umięłśniona i wysportowana. Wyglądał na 19 lat.
- Hej, jestem Rush, świetnie jeździsz! - uśmiechnął się- mam dobrą konkurentkę, wcześniej to ja byłem mistrzem tego toru.
Jego uśmiech nagle stał się złowrogi, a w dłoni pojawił się nóż, który natychmiast zatopił się w mojej piersi.
Chłopak z gangu gratuluje przeciwnikowi, który z nim wygrał - to się nazywa kultura.
Kursy savoir-vivre to ważny element szkolenia w gangach.
Wiedzą, które sztućce są do której potrawy!

- Ummm dzięki- odparłam
- Nie przedstawisz się?
- Lena - powiedziałam i podałam mu rękę którą uściskną.
-Jesteś nowa nie widziałem cie tu wcześniej?- spytał
- Ymm no tak.- odparłam
- A czemu masz na sobie cały czas kask? Hymm?
- Ymmm
To są przedstawiciele gatunku Homo sapiens czy pitekantropy? Połowa ich komunikacji to pomruki i inne nieartykułowane dźwięki.
Przyzwyczajaj się - później jest gorzej. 

- Nie ściągniesz go?
Wtedy ze słuchawki usłyszałam
Ściągnij kask, oni chcą się o tobie dowiedzieć więcej. Wejdą na naszą baze danych i wpiszą twoje błęne dane.- wyjaśnił szef
Niedługo szef będzie musiał jej przypominać, że ma oddychać, jak w tym mało śmiesznym żarcie o blondynce i fryzjerze.
To musi uważać, żeby kabelka od słuchawki nie przerwać, bo się udusi.

- Lena? - Spytał Rush
- Tak?
- Pytałem czy ściągniesz kask
- Yhh przepraszam zamyśliłam się... i... no mogę ściągnąć- odpowiedziałam i zrobiłam tak jak powiedziałam.
- Wow- powiedział cicho chłopak, chyba miałam tego nie słyszeć. Zarumieniłam się lekko. - Umm, no może chciałabyś poznać moich kumpli?
Był pod wrażeniem tego, że mogła ściągnąć kask.

- Z chęcią - odpowiedziałam
Czy tylko ja mam wrażenie, że to wszystko to jakaś zabawa? Może bawią się w policjantów i złodziei, pamiętam, że w podstawówce było to dość popularne.
To taki gang jak podwórkowe „bandy” zakładane w czasach mojego dzieciństwa. Tylko że wtedy żaden mieszczący się w normie rozwojowej dwunastolatek już się w to nie bawił.
Jest jeszcze zabawa w mafię, ale na to też już są ciut za starzy.

Ruszyliśmy w kierunku grupki chłopaków w wieku około od 18 do 25 lat.
- Siema, to jest Lena, znana pod pseudonimem Way.- pokazał na mnie
- Hej jestem Peater- przedstawił się wysoki chłopak, wyglądał na najmłodszego z nich wszystkich.
Peat to po angielsku torf. Znaczy, gość ma na imię Torfiarz. Rodzice go chyba nie lubili.

- Johany - przedstawił się około 180 cm chłopak.
O, Węgier.
Gangsterzy też biorą udział w Erasmusie.

- Brad- tym razem głos zabrał najstarszy z grupki
- Ja jestem Dan miło mi- uśmiechnął się dobrze zbudowany chłopak, zresztą jak każdy z nich...
- Dominic- podał mi rękę blondyn
-Marcus- przedstawił się ostatni z chłopaków.
- Świetnie jeździsz- skomplementował Dan
- Dzięki- uśmiechnełam się przyjaźnie
- Z kąd jesteś? - Tym razem głos zabrał Johany
Kolejny przybysz z krainy Kąd — niewyczerpanego zagłębia opkobohaterów.
Oraz wszelkich informacji na różne tematy.
Oczywiście członkowie gangu chętnie zdradzą obcej, podejrzanej dziewczynie swoje imiona...

Z NY- odezwał się głos w słuchawce
Cała ta akcja to jakiś marny żart. 
Ten szef pełni rolę takiego suflera i wymyśla za nią informacje personalne.
A żaden z członków gangu nie widzi mikrofonu.

- Z Nowego Yorku
- Wow i aż tu przyjechałaś?- spytał Brad
I  mówisz brytyjskim angielskim, a nie amerykańskim?
Może nie wiedzą, że brytyjski angielski to nie jest jedyny język na świecie?

- No tak haha, dobra ja się zbieram pa
- Pa widzimy się na kolejnych wyścigach- powiedział Rush
- Hahah nie ma sprawy.
Ten gang też. 
Papatki! Lofki, kiski, foreverki xoxoxoxoxoxo :*
Wy też czujecie ten gangsterski klimat?

Wróciłam do bazy, było po północy, gdy tylko weszłam do salonu, od razu zaczeły się gratulacje z powodu wygranej uhh znowu?!!
Ja również mam tego dość - zrozumieliśmy już za pierwszym razem, że Lena jest super i jeździ na motorze lepiej, niż reszta.
W policji działa jakaś stała strefa kibica? Bez przerwy siedzi tam kupa narodu, którego jedyną funkcją jest gratulowanie tej całej Lenie.
Może dostają za to jakieś premie.
Albo liczą, że tak wkurzą Lenę, że odejdzie z agencji i będą mogli znów normalnie funkcjonować.


Pół godziny później Ben odwiózł mnie do domu, a ja szybko wbiegłam do swojego pokoju i położyłam się spać.
A matka znów nic nie zauważyła, nie powiedziała… Może nie ma matki? Może, ale tylko może, bohaterka ją zabiła, by mieć jakie zasługi dopisać fałszywej tożsamości? 

Rush pov.
Dostałem sms od Math'a z miejscem i godziną wyścigu. Dziś dowiem się jak ma na imie ta dziewczyna.
Nie rozumiem, jaki ma sens przedstawianie tego samego zdarzenia tylko z innej perspektywy, szczególnie, że postacie absolutnie nie różnią się narracją. Chyba autorka trzyma się zasady, że im więcej słów, tym lepszy rozdział.
Tak, w "notkach od autorki" pod każdym rozdziałem wpisuje, ile dokładnie słów dany rozdział zawiera.

Jest 21:50 więc wyjeżdżam z garażu i udaje się w strone lotniska. Mam blisko i po pięciu minutach jestem na miejscu. Jest pełno ludzi, dużo łatwych dziewczyn i wykorzystujących to chłopaków...
Publiczka na nielegalnym wyścigu - obecna. 
Spora i kompletnie niezwracająca na siebie uwagi publiczka.

Podjeżdżam do Matha daje mu kase i wpisuje się na wyścig.
Jest już 22:54 więc wjeżdzam na linie startu. Chwilę potem pojawia się ta laska i kilku kolesi, którzy myślą, że sobie poradzą i wygrają hahah.
Ty też tak myślisz, więc się głupio nie śmiej.
On się śmieje z własnych myśli? Chyba rzeczywiście jest niestabilny psychicznie, tak przecież postępują głównie czarne charaktery, psychopaci i geniusze zUaa.

Na środek wychodzi Aurelia, a chwilę potem przez głośniki słychać, żeby uczęstnicy ustawili się na lini startu. Po około 2 minutach słychać odliczanie. Widzę, że dziewczyna obok skupia się maksymalnie. Gdy słysze,, i ruszyli'', a Aurelia strzela z pistoletu ruszam, podobnie jak reszta zawodników. Do czwartego kółka jestem pierwszy. Widziałem że ta laska pare razy próbuje mnie wyprzedzić, hahah ja się nie dam.
Spróbowała wyprzedzić mnie na ostatnim zakręcie, ale jej się nie udało, teraz ostatnia prosta. Jestem najlepszy, a dwa dni temu poprostu miałem gorszy dzień i to dla tego przegrałem... Co?!?! Jednak nie jestem najlepszy! Dziewczyna wyprzedziła mnie i przejechała metę kilka sekund przedemną!!! No kurwa! Ale niezła jest. Zaczeły się wiwaty i oklaski na cześć Way, no powiem szczerze zasłużyła sobie.
Iście gangsterskie podejście do wygrywającego przeciwnika.
To Mary Sue, nikt nie może być wobec niej zawistny czy chamski. Chyba że znajdzie się jakiś Czarny Charakter. Tylko on może być dla niej niemiły, ale i tak na końcu zostanie pokonany.
Rush ze swoim ciągłym „hahah” w sumie by się nadał na Czarny Charakter. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że będzie tym złym, a nie wielką i jedyną miłością Marysójki.

Dziewczyna zeszła z motocyklu i poszła po kase do Math'a. Już chciała wracać do motoru, ale chwyciłem jej ramie. Odwróciła się i zaczeła się mi przyglądać. Zdjełem kask i zaczełem rozmawiać z dziewczyną dowiedziałem się, że nazywa się Lena , a to już dużo.. Zaproponowałem jej zdjęcie kasku, co po zastanowieniu się zrobiła.
Była ładną brunetką z różowymi pasemkami. Nie miała na sobie tony tapety jak laski tutaj i tym u mnie zapunktowła.
Wiadomo - jak laska ma mocniejszy makijaż, to jest tapeciarą i blacharą.
I bezguściem, nie zapominaj o bezguściu - to też sztandarowe określenie. Bo mocniejszy makijaż oczywiście nie ma prawa wyglądać ładnie, w szczególności ten fachowo wykonany...
Nie-letki makijarz = pusty plastik.

Potem przedstawiłem jej moich znajomych, którzy należą do tego samego gangu co ja. Widać, że nas polubiła.
Dla gangstera nie ma nic ważniejszego niż sympatia otoczenia.
To takie ładne określenie "respektu na dzielni".

Potem Lena musiała już jechać i tak też zrobiła. Sam około 20 minut później zrobiłem to samo.
Myślicie, że sprawdził dokładnie na zegarku, o której odjechała Lena, a później po dokładnie dwudziestu minutach sam to zrobił?
Może też nie chciał martwić mamy.

[tutaj dwa "rozdziały" zawierające zdjęcia poszczególnych bohaterów. Dowiadujemy się, że Lena to tak naprawdę nie Lena, tylko Vanessa, ale wszystko wskazuje na to, że nawet jej szef o tym nie wiebo i po co? To by jej dało -20 do tajniakowatości!]

7.

Lena pov.
Obudziłam się o 6:50, wstałam i wybrałam sobie ciuchy. Składały się z szarych spodni i białej koszuli z krótkim rękawkiem. Do tego założyłam białe converse. Gotowa zeszłam na dół do kuchni i zjadałam śniadanie. Wziełam telefon oraz plecak i poszłam do szkoły.O godzinie 7:40 dumnie kroczyłam już korytarzem szkolnym.
- i znowu wygrała ta laska Way. Dobra jest..- usłuszałam rozmowe dwóch chłopaków
- Dobra?? Ona jest świetna! Wygrała z Rush'iem!
Serio? Brakuje tylko, żeby Lenie wręczyli złoty medal i zrobili zdjęcie do prasy.
Zostanie gwiazdą nowego numeru "Świata Motocykli".

- No fakt, podobno to jakaś laska z naszej szkoły... - No fack, ktoś z mojej budy musiał tam być... A ja jestem uznawana za kujonkę!!! Nie! Muszę się wypisać z tej szkoły, a w nowej będę zachować się jak normalna ja...
Właściwie, po co ona udawała "kujonkę"? 
I dlaczego w ramach udawania nie przygotowuje się do egzaminów A level, które powinna zdawać już za chwileczkę, już za momencik? 

Postanowiłam, że zerwe się z lekcji i pójdę do mamy, aby przypisała mnie do innej budy. Jak postanowiłam tak zrobiłam. Mam spoko mame i odrazu się zgodziła.
Mama żyje! Cud się stał. 
Dwa miesiące przed końcem szkoły przychodzi do was córka i mówi, że chce ją zmienić, bo ta jej się nie podoba i uważają ją za kujonkę. Co robicie? 
a) mówicie, że zgłupiała i ma zacząć zachowywać się jak osiemnastolatka;
b) zaczynacie się zastanawiać, czy to na pewno wasza córka i dlaczego jest taka głupia;
c) bez słowa sprzeciwu przepisujecie ją do innej szkoły
Ja bym się na miejscu matki zastanowiła, czy moja córka nie ma jakiegoś poważniejszego problemu, że tak nagle chce się przepisać, ale co ja tam wiem o życiu?
Mówimy jej: skarbie, od jakiegoś czasu jesteś pełnoletnia, co oznacza, że dotyczące cię sprawy urzędowe musisz załatwiać osobiście. Mama nie może cię wyręczyć nawet gdyby miała ochotę. W dziewięciu przypadkach na dziesięć powinno wystarczyć, żeby zniechęcić potomstwo do odstawiania maniany. Jeżeli nie wystarczy, prosimy znajomego psychiatrę o dyskretne przyjrzenie się dziecięciu.

Będe chodzić do szkoły oddalonej od mojego domu o 30 minut drogi... Będę jeździła autem albo motorem. Jutro nie ide do szkoły, żeby załatwić sprawę z nową szkołą, a pojutrze jest sobota( pewnie będzie wyścig).
Jestem w drodzę do bazy, musze powiedzieć szefowi, że się przepisuje do innej szkoły... Hymm ciekawe czy poznam kogoś fajnego...
Dotarłam do bazy agencji i odrazu skierowałam się do gabinetu szefa. Wyjaśniłam mu całą sprawe, a on powiedział, że do dojazdu do szkoły mogę używać aut i motorów które teraz "należą do mnie", bo to w końcu praca tu przyczyniła się do mojej zmiany szkoły...
Kto w ogóle stwierdził, że dobrym pomysłem będzie zatrudnianie w tajnej agencji uczniów?
A może mnie zatrudnią? Też chcę dostawać w prezencie służbowe samochody i motocykle. 
Służbowe, ale także do użytku prywatnego. Dowolnego użytku prywatnego.

Po rozmowie z szefem przywitałam się z kolegami, a potem ruszyłam do garażu podrasować motocykle i samochody.
Do samochodów dodałam nitro, dolałam paliwa, oleju i płynu hamulcowego. Wymieniłam opony, umyłam je i nałożyłam wosk. Motocyklom zmieniłam koła, dolałam paliwa, wyczyściłam je itp.
Umowy z jakimś warsztatem samochodowym policja nie podpisuje, bo...?
Bo zamontowanie całego systemu nitro tak, żeby to przy włączeniu przypadkiem nie wybuchło to pikuś dla osoby, która nie ma absolutnie żadnych kwalifikacji ani zbyt dużej wiedzy na temat samochodów (pomijając znajomość marek i modeli). Bajdełej, czemu ona tak zawzięcie zmienia te koła we wszystkich możliwych pojazdach za każdym razem, kiedy cokolwiek przy nich robi? Tak lubi palić gumę, czy co?
Czyżby Lena wychodziła z założenia, że po każdej jeździe trzeba zmieniać opony?

Prace skończyłam dopiero o 23.33 i 12 sekund ponad 12 godzin pracy. Wow a ja nie czuje zmęczenia. Poszłam do naszego salonu i pogadałam z chłopakami. O północy postanowiłam wracać do domu. Poprosiłam Samuela żeby mnie odwiózł co uczynił.
- Wiesz, że ja chodze do tego liceum co ty idziesz?
Które to liceum specjalnie dla mnie zorganizowano, bo w Anglii zasadniczo licea nie istnieją. Warto też odnotować, że lasencja w tym momencie dowiaduje się, gdzie uczy się chłopak, którego trzy czy cztery rozdziały wcześniej nazywała kolegą, przyjacielem i JAGOKOCHAAAM!!!
Była zbyt zajęta zachwycaniem się nim, by dowiedzieć się czegokolwiek na jego temat.

- Serio? To super! Może będzimy w jednej klasie :D
Znów te emotikony! Na studiach mam panią, która twierdzi, że bez uśmieszków i minek w korespondencji e-mailowej nie można przekazać emocji, chyba niektórzy autorzy również się tego trzymają. 
Bo opisy tychże emocji są przereklamowane. Trzeba iść z duchem czasu!
W mailach. Ja też w mailach prywatnych nie umiem nie używać emotek. Ale to jest (w teorii) tekst o jakiejś wartości literackiej.
Na pewno ma jakąś wartość. Przecież istnieją wartości ujemne, prawda?

- Możliwe.... Przedstawie cie moim kumplom
A ja dam ci podręcznik dobrych manier, z którego się dowiesz, że to mężczyzn przedstawia się kobiecie.
Ciiicho, to gangsterzy mają kursy savoir-vivre, nie agenci!

- Okey - uśmiechnełam się uroczo- a czym dojeżdzasz do szkoły?
- Motor albo auto.
- Yhymm
- Mam po ciebie przyjechać w poniedziałek? Oprowadziłbym cię po szkole...
- Było by miło
- To napisze ci sms w poniedziałek o której będę po ciebie.- uśmiechnął się do mnie szczerze.
- Okey- powiedziałam i cmoknełam go w policzek w ramach pożegnania, gdyż byłam już pod domem.


Weszłam do środka i przebrałam się w piżame. Położyłam się na łóżku i zasnełam.
Obudziłam się o 10:38 uhh no to pospałam... Zwlekłam się z łóżka, ubrałam się i poszłam zjeść śniadanie.
O godzinie 11:50 byłam już w bazie. Całe dnie jej poświęcam. Siedzę właśnie w salonie z kolegami.
Cóż za poświęcenie dla pracy — wytrwale siedzieć z kolegami w salonie. Nawiasem mówiąc, czuję się pokrzywdzona — żaden z moich pracodawców nie zapewniał mi w robocie salonu.
Bo żadna Twoja dotychczasowa praca nie polegała na jeżdżeniu wypasionymi pojazdami i siedzeniu w salonie. Chyba czas zmienić robotę.
Może pójdę pracować w tej samej agencji, co Lena? To duże lepsze niż zakuwanie na biochemie.

Nagle poczułam wibracje telefonu
Dziś 23.00 wyścig samochodowy przy starych magazynach. Wpisowe 2500$
Odrazu powiadomiłam o tym chłopaków, a potem szefa.
Chłopaków, rzecz jasna, po to, żeby wiedzieli, że mają gratulować.
Żeby mogli przyjść i oglądać wyścig wspólnie - na wielkim ekranie. 
Oczywiście nielegalny wyścig, w którym bierze udział ze względu na swoją tajną misję.

Auta miałam już przygotowane, więc zostało mi tylko czekanie. W między czasie postanowiłam że pojadę moim ferrari.
O godzinie 20:30 poszłam do mojego pokoju i zajrzałam do szafy. Miałam tu tylko ciuchy w których czuje się dobrze: skórzane kurtki, koszule w kratkę, crop topy, T-shirty, rurki, leginsy, lity, air force, air maxy, glany, kródkie spodenki, jeansowe kurteczki, snapbacki i inne czapki, ale znajdowało się tu też kilka sukienek i spódnic. Wyciądnełam z szafy czarne spodnie, które ładnie opinały moje nogi, miętową koszulę, a na to skórzaną ramoneskę. Na nogi założyłam czarne lity z ćwiekami.
Poszłam pod prysznic umyłam sie, a potem założyłam wybrany strój.
Rozumiem, że pod prysznic poszła w tych litach z ćwiekami. 
Czy lity to najwygodniejsze buty do prowadzenia auta? 
Z dwojga złego lepsze lity od szpilek - przynajmniej podeszwa gruba.
Wyliczanka różnych rodzajów ubrań: jest.
I ani jednego sweterka!

Ubrana zeszłam do salonu, gdzie znajdowali się chłopaki, a jak to oni zaczeli mnie komplemętować...
Do tego, że Lena jest wiecznie komplementowana też trzeba się przyzwyczaić. 
Czy kogoś to jeszcze dziwi?
To jest Mary Sue, oczywiste, że trzeba jej prawić komplementy.

Potem poszłam do szefa i uzgodniliśmy szczegóły dzisiaj akcji. Przed wyjściem założyłam słuchawkę i mikrofonik, za kurtkę schowałam broń, a do buta włożyłam nóż... Tak dla bezpieczeństwa. Poszłam do garażu i wsiasłam do ferrari. Po 20 minutach drogi byłam na miejscu.
Wyścig czas zacząć...
Analizę czas skończyć… 
I dać odetchnąć biednemu, skołatanemu mózgowi.

19 komentarzy:

  1. Aż musiałam wygooglować co to takiego te lity, air force i snapbacki... Za stara na to jestem. A opko i analiza przecudna, przypomniało mi się takie opko z Niezatapialnej Armady o mafii, która mieszkała razem. Podobny poziom do tej tajnej agencji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czuj się staro, ja też musiałam googlować większość nazw :D

      Usuń
    2. Nowoczesność w domu i zagrodzie :)
      Fajnie się czytało.Zajęta ta bohaterka:tu szkoła,tu taka praca,a zero stresu...Mary Sue rzondzi!

      Chomik

      Usuń
  2. Witam! Dziękuję za odpowiedź na poprzedni komentarz. Smutam troszkę, ale mówi się trudno i płynie się dalej.
    Ten układ graficzny jest już o niebo lepszy, rozczytuję wszystko! :D
    Odlotowa agentka jest miszczem motocyklów i ma własnych kilkanaście, podczas gdy ja na razie kwalifikuję się tylko na A1. Witamy w prawdziwym życiu! ;-;
    Będę od teraz stałą czytelniczką. Życzę powodzenia w prowadzeniu analizatornii!
    Pozdrawia Deni, Której Się Nie Udało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głowa do góry, może będzie nam potrzebny jeszcze ktoś i Cię przygarniemy :D
      Świetnie, że spodobał Ci się układ. Zmieniłyśmy właśnie szablon całego bloga i chętnie się dowiemy, czy się podoba :3

      Usuń
    2. Heh, mówiąc "ta, której się nie udało" miałam na myśli to, że też założyłam analizatornię, ale nie wypaliło. Wyszło wieloznacznie! :D
      W każdym razie będę zawsze do usług. :)

      Usuń
  3. Uśmiałam się:) Nie ma to jak zabawna analiza w wolnej chwili;) Tak z ciekawości - ile lat ma autorka?
    Taka mała prośba, zmieńcie żółty kolor na jakiś ciemniejszy. Nie wiem, czy to tylko w mojej przeglądarce (mam Mozillę) czy ogólnie, ale słabo widać i strasznie męczy oczy.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. „wiele pomieszczeń biurowych itp. Wreszcie doszłam pod drzwi szefa. Zapukałam, a po chwili usłyszałam "proszę", więc weszłam. Za biurkiem siedział 42- letni mężczyzna ubrany w garnitur.
    Datę urodzenia miał wydziaraną na czole.
    Ty nigdy nie dałaś rady określić dokładnego wieku danej osoby wyłącznie po jej wyglądzie? Phi!”
    Ale co jest w tym dziwnego, bo nie rozumiem? Skoro to jej szef, to bardzo prawdopodobne, że zna jego wiek.
    „- Chciał mnie pan” widzieć- oznajmiłam.
    Bez tego pewnie biduś nie miałby pojęcia, że chciał.”
    To znowu zwykłe czepialstwo. Przecież nie wlezie do gabinetu bez słowa, nie usiądzie na krześle i nie położy nóg na biurku, come on. To normalny początek rozmowy, sama często tak mówię i jakoś nie widzę w tym nic nieodpowiedniego.
    „- Ohh to ty Lena, tak musimy porozmawiać. - powiedział szef.
    - Czy coś nie tak?
    - Nie, wezwałem cię na pogawędkę przy herbatce. Bo widzisz... - Westchnął. - Nudzi mi się to szefowanie agencją. Nie ma nic do roboty!”
    I znowu… „Coś się stało?”, Wszystko w porządku?” i tak dalej to normalne zwroty, w co drugim filmie/książce pojawiają się takie sceny i NAPRAWDĘ nie ma w tym nic, co można by wyśmiać.
    „-O 22.30 na obrzeżach Londynu. A tak dokładniej na starym lotnisku.
    Rzeczywiście, dokładnie jak diabli.
    Przecież nasza Mary... Lena znaczy się, ona ma GPS wrodzony. Ona już ma współrzędne geograficzne tego miejsca.”
    Ekhem, mieszkańcy danego miasta często używają takich niby niedokładnych określeń, a wszyscy i tak wiedzą, o co chodzi. Więc… Why not? Poza tym na lotnisku raczej ich nie przegapi.
    Opku głupiutkie i gimnazjalne, Mary Sue jak się patrzy. Lecz mimo wszystko – masa czepiania się rzeczy, w których nie ma nic dziwnego/śmiesznego/zwyczajnie złego.
    Pozdrawiam,
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako współautorka rzekomego czepiania się czuję się w obowiązku odpowiedzieć na zarzuty. Alors:

      1. W pierwszym inkryminowanym zdaniu nie ma mowy o tym, że narratorka zna wiek mężczyzny, o którym mowa. Z użytego sformułowania wynika jednoznacznie, że oceniła tenże parametr na podstawie tych samych wrażeń, którymi zarejestrowała jego strój - wzrokowych. A w ten sposób można co najwyżej stwierdzić, że rozmówca ma, powiedzmy, 40-45 lat, nie 42.

      2. Krytyka dotyczy czasownika „oznajmić”, zupełnie w tym kontekście nieadekwatnego. Oznajmić to bowiem tyle, co ogłosić, poinformować, zawiadomić. Ktoś, kogo trzeba informować, że pięć minut temu wezwał pracownika, nie nadaje się na stanowisko kierownicze. Ani na żadne inne.

      3. „Takie sceny” mogą „się pojawiać” w opisach spotkań psiapsiółeczek przy kawusi. Kiedy przełożony wzywa pracownika, to na pewno nie w celu uprawiania small talku. Zwłaszcza w instytucji, w której tempo i precyzja działania mogą decydować o życiu i śmierci. Dosłownie.

      4. Miejscem akcji jest Londyn, wielomilionowa metropolia, w której „szyskie wiedzom” nie działa z uwagi chociażby na setki nowych mieszkańców, które się tam codziennie sprowadzają. Należy też pamiętać o jego rozmiarach i ciągle zachodzących w nim zmianach przestrzennych (coś się wyburza, coś nowego buduje, przedłuża się trasy linii autobusowych itede, itepe). Nie wspominając o tym, że wyłączone z użytku lotnisko (gdyby w Londynie takowe było) raczej nie stałoby długo niezagospodarowane. Molochy tych rozmiarów naprawdę funkcjonują inaczej niż Pikutkowo Górne. I właśnie przenoszenie piktukowskich stosunków do Londynu (między innymi) wytykamy autorce.

      Usuń
  5. 1. Nie było też zaznaczone, że wieku tego nie zna. A znanie wieku własnego szefa wydaje się czymś, jakby nie patrzeć, aż nazbyt logicznym. Ja odebrałam to tak, że opisywała go nie tylko na podstawie tego, co widziała w danym momencie, ale biorąc pod uwagę szersze spektrum, po prostu przedstawiała go czytelnikowi.
    2. Hm, w takim razie dlaczego z waszego komentarza nie da się wyczytać tego, co wyjaśniłaś? Analizy nie służą tylko wyśmianiu, jeżeli masz merytoryczny argument to spokojnie go użyj.
    3. Dalej nie widzę w tym pytaniu nic złego.
    4. Mieszkałam w Londynie 4 lata. Co prawda było to już jakiś czas temu, jednak gdy ktoś rzucał jakąś powszechnie znaną nazwę, od razu wiadomo było, o co chodzi. Nie wiem, dlaczego z tym starym lotniskiem nie może być podobnie.
    Dziewczyny, pod pierwszą analizą ktoś wytknął wam już czepianie się poprawnych zwrotów. Może po prostu nie rozkładajcie ja czynniki pierwsze niemal każdego zdania? To naprawdę bez sensu, w końcu nawet najbardziei tragiczne, żałosne, rasowe opko ma coś, czego wyśmiać się nie da.
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Nie było zaznaczone, że nie zna. Wręcz przeciwnie, napisała, że zna go dokładnie. Problemem nie jest zatem zakres wiedzy, tylko źródło tej wiedzy. Z podanego zestawu informacji wynika, że rzeczonym źródłem są bodźce wzrokowe, co w opisanej sytuacji jest nieprawdopodobne. Żadnego „szerszego spektrum” w tym fragmencie nie ma — jest mowa tylko o stroju i wieku delikwenta. Dla jasności: od ćwierćwiecza zarabiam formułowaniem zrozumiałych komunikatów i rozumieniem komunikatów cudzych. Naprawdę wiem, co piszę.

      2. Da się, trzeba tylko rozumieć coś więcej niż dosłowna warstwa komunikatu. Na tym między innymi polega analiza.

      3. Nikt nie twierdzi, że „w tym pytaniu” jest „coś złego”. Omawiana scena została skrytykowana z zupełnie innego powodu, który już wyjaśniałam.

      4. Co to znaczy „powszechnie znana nazwa”? Buckingham, Kensigton Gardens, St. Paul's, Canary Wharf czy King's Cross? Żeby znać te miejsca, nie trzeba mieszkać w Londynie nawet jednego dnia. „Stare lotnisko” to nie jest „powszechnie znana nazwa”. To w ogóle nie jest nazwa. Nie będę rozkminiać sformułowania „na obrzeżach Londynu” (czy londyńczyk nie powiedziałby raczej „w Epsom”, „w Watford” albo podobnie?) ani prawdopodobieństwa istnienia dużego niezagospodarowanego, nienadzorowanego przez kogokolwiek terenu w granicach ogromnego miasta. Jeżeli w dalszym ciągu masz wątpliwości, pokaż opko jakiemuś doświadczonemu zawodowemu redaktorowi tekstów. Jestem przekonana, że przejedzie się po nim dużo dokładniej niż my.

      Usuń
  6. zaczełam czytać to opowiadanie na wattpadzie xD Występuje w nim sporo błędów logicznych i wogóle.. No, ale nie przesadzajcie... Wy widzicie błędy nawet tam, gdzie ich nie ma... ( np. ukrywa tatuaże pod ubraniem, a nie za jakąś drabinką w gimnastycznej) jeżeli chodzi o wiek szefa, to ja wiem ile lat mają szefowie moich rodziców ( o Jezu, to chyba nie przestępstwo, nie zhejtujecie mnie??) , czepiacie się nawed o głupią godzine w której zaczynają się lekcje.. Serio?? Albo czepiacie się autorki jak zaczyna rozmowę z szefem!! Nie kurwa miała poprostu wejść i usiąść! Dobrze że przynajmniej pozwoliłyście jaj zapukać ( jakie wy łaskawie :)

    Jeśli chodzi o to, że Lena jest niby Vanessą , to z tego co zrozumiałam czytając to opowiadanie, to chodzi o to, że Lena z wyglądu jest Vanessą Hudgens, w tym rozdziale, w którym jest przedstawienie wyglądu pisze to wyraźnie :))

    I na tym skończyłam czytać waszego bloga, bo mam poprostu dość czepiacie się o najmniejsze błędy..


    Zastanawiam się, czy nie podać waszego bloga do jakiejś analizy ... Ciekawe ile by było na niego hejtów :-*

    OdpowiedzUsuń
  7. Analiza jak zwykle trafna :)
    Proszę zmieńcie kolor żółty, bo kiedy czyta się na telefonie (przeglądarka chrome) nie widać dobrze i muszę zaznaczać tekst, żeby go rozczytać.
    Jeśli chodzi o powyższe uwagi... ja nie mam pojęcia ile lat ma moja wychowawczyni, dyrektorzy szkoły. I nawet nie potrafię tego ocenić w przedziale 30-35, bo jest według mnie o wiele za mały.
    A pytanie się o wiek kierownictwo jakiejkolwiek instytucji, nawet jeśli jest się bezpośrednim podwładnym, wydaje sie być nietaktowne ;)

    Czekam na następną analizę ^^
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzień dobry!
    Mocno taka sobie ta analiza. Często czepiacie się na siłę, poziom komentarzy też nie powala. Nie ma tragedii, ale mogłoby być dużo lepiej.

    Lekcje rozpoczęły się, ale ja nie mogłam się skupić, cały czas zastanawiałam się o co może chodzić szefowi... Nim się obejrzałam zadzwonił dzwonek, więc wolnym krokiem ruszyłam pod klasę anglistyczną.
    Widocznie zajęcia trwają tam dziesięć minut.

    Eee... Niekoniecznie? Jak człowiek się zamyśli, to czas leci mu jak potłuczony. Zajęcia prawdopodobnie trwały tyle, ile powinny trwać, po prostu zamyślonej bohaterce bardzo szybko zleciały.

    Kim przepraszam bardzo jest Nicolas i co on tu robi?

    Przecinki po "kim" i "bardzo".

    Nie rozumiem. Ona jest agentką. Powinna mieć silny charakter i stawiać im się od początku, bo... No bo niech ją wezmą złapią, porwą i zaczną torturować. Skoro tyle czasu zajęło jej postawienie się, to jestem ciekawa, jak szybko by wygadała te wszystkie tajne informacje.

    Wow, wow, wow, Patrick, Nicodem i Nathan (czy jak im tam było) może i byli takimi strasznie zUymi palantami, może i dokuczali bohaterce, ale żeby ją mieli zaraz torturować?

    Za biurkiem siedział 42- letni mężczyzna ubrany w garnitur.
    Datę urodzenia miał wydziaraną na czole.
    Ty nigdy nie dałaś rady określić dokładnego wieku danej osoby wyłącznie po jej wyglądzie? Phi!

    A nie przyszło Wam do głów, że bohaterka po prostu dobrze znała swojego szefa (wcześniej było napisane, że on miał nawet do niej zaufanie), a autorka po prostu chciała go przedstawić czytelnikom? Fakt, zrobiła to odrobinę kulawo, ale i tak widzę tu czepianie się na siłę.

    - Chciał mnie pan widzieć- oznajmiłam.
    Bez tego pewnie biduś nie miałby pojęcia, że chciał.

    Aha, czyli bohaterka miała wejść do biura jak do stodoły, rozwalić się na krześle i nic nie mówić. Dziewczyna po prostu chciała zacząć jakoś rozmowę, a wy znów czepiacie się na siłę.

    - Czy coś nie tak?
    - Nie, wezwałem cię na pogawędkę przy herbatce. Bo widzisz... - Westchnął. - Nudzi mi się to szefowanie agencją. Nie ma nic do roboty!

    I znowu. To, co wam tutaj tak strasznie przeszkadza, nazywamy po prostu rozmową.

    -O 22.30 na obrzeżach Londynu. A tak dokładniej na starym lotnisku.
    Rzeczywiście, dokładnie jak diabli.
    Przecież nasza Mary... Lena znaczy się, ona ma GPS wrodzony. Ona już ma współrzędne geograficzne tego miejsca.

    Nie, po prostu bohaterka mieszka w Londynie, zakładam, że zna przynajmniej swoją okolicę. Mieszkańcy różnych miast mają swoje potoczne określenia dot. określonych miejsc, domyślam się, że "kod" "stare lotnisko" jest doskonale znany i bohaterce, i jej szefowi.

    Dobrze, nasi mechanicy sprawdzą jego stan i ci go damy.
    Trzyma maszyny, których stanu nie zna? Odpowiedzialność tak bardzo.

    Wydaje mi się, że szef agencji, jakakolwiek by ona nie była, ma jednak ważniejsze rzeczy do roboty, nie musi zamartwiać się stanem maszyn. Od tego ma właśnie mechaników.

    Czy Ty naprawdę myślisz, że Mary Sue, która w wieku osiemnastu lat pracuje jako tajna agentka nie ma na coś kwalifikacji?

    Przecinek po "agentka".

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyciągnęłam z niego czarno-biały kombinezon, czarne rękawiczki i tego samego koloru buty oraz kask. Zestaw prezentował się idealnie.
    Miałam nadzieję, że będzie różowy - ale jak się dowiemy w dalszej części Lena to typowa "chłopczyca", co nie może lubić rzeczy dla dziewczyn.
    Oczywiście, żadne przymiarki potrzebne nie są. Merysójka ma uniwersalne rozmiary ciała.

    1. Komentarz z kosmosu. Jaką wartość merytoryczną ma uwaga komentująca kolor kombinezonu? I to całkiem normalny kolor, nawet nie mhroczny czahrny albo właśnie józiowy.
    2. Może w tej agencji mają już gdzieś zapisane wymiary wszystkich agentów? Byłoby trochę bez sensu, gdyby przed każdą akcją, zwłaszcza zupełnie niespodziewaną, najpierw musiałoby się odbywać wielkie mierzenie.

    - Tak, moja pierwsza i od razu mam się ścigać- mruknęłam niezadowolona.
    Niezadowolona? A czy ty nie lubisz przypadkiem szybkiej jazdy?

    Hej, bohaterka lubi szybką jazdę, ale to nie znaczy, że automatycznie musi lubić też wyścigi. Zwłaszcza te niebezpieczne, z jakimiś typami spod ciemnej gwiazdy. Ja lubię szybko jeździć na rowerze, ale w wyścigach za cholerę nie wzięłabym udziału.

    No co? Musze mieć dobre oceny....
    Bo inaczej szef policji obetnie mi kieszonkowe.
    Za złe oceny zamiast ścigacza dostałaby rower.

    Nej, może bohaterka po prostu chce mieć dobre oceny dla siebie. Albo, czego nie pochwalam, ale co często się zdarza, dla rodziców. Autorka nie wspominała tu akurat o szefie.

    Wjechałam do garażu i odstawiłam BMW (to zawsze jest BMW), wyszłam na górę i udałam się do salonu, gdzie znajdowali się moi koledzy i szef. Gdy tylko weszłam
    To w końcu weszła, czy wyszła? Jeśli wyszła, to oznacza, że ich salon znajduje się na dachu (co oczywiście jest szczytem tajności).

    Wyszła z garażu i udała się do salonu, który znajdował się na wyższym poziomie. Potem do tego salonu weszła. Proste?

    i było ciepło, w końcu jest maj... Jeszcze tylko 67 dni chodzimy do szkoły i wakacje jejjjjj!!!!
    Myślałam, że odliczanie dni do wakacji kończy się gdzieś na poziomie gimnazjum.

    Zdziwiłabyś się. :D Znam całkiem sporo studentów, którzy odliczają.

    - Hej Math, jest sprawa
    Ksywka godna faceta na co dzień zajmującego się organizowaniem nielegalnych wyścigów...

    Ksywka jak ksywka, dopóki spełnia swoje zadanie, to może być i słodkaniunia69, nic nam do tego. Pytanie, czy tutaj spełnia, tego na razie nie wiemy.

    To komu nalać kawy?
    Można prosić z mlekiem?
    Cukier też?
    Płaską łyżeczkę proszę.
    Ja też bym prosiła.
    Jakby się skończyła, to też mam pełny dzbanek.

    Te uwagi są tak potrzebne, że aż nie. Jeszcze z dziesięć razy powtórzcie to samo, bo nie dotarło to do mnie w pełni. Jaką wartość merytoryczną mają Wasze dyskusje o kawie?

    Może pójdę pracować w tej samej agencji, co Lena? To duże lepsze niż zakuwanie na biochemie.

    "Dużo". "Biochemię".

    Tak jak pisałam na początku, Wasza analizatornia nie zachwyca. Udało Wam się napisać kilka trafnych komentarzy, ale dobrze by było, gdybyście skupiły się właśnie na faktycznych błędach. Nie musicie komentować każdego zdania, doszukiwać się głupot tam, gdzie ich nie ma i sztucznie przedłużać tekstu. Dużo lepiej czyta się analizę, gdy jest w niej komentarzy mniej, ale za to wszystkie są treściwe i odpowiednie. Analiza przeładowana komentarzami, z których połowa jest nie na temat, pisana na siłę, "byle coś było" jest dużo mniej przyjemna w odbiorze. Życzę Wam powodzenia, rozwijajcie się, mam nadzieję, że z każdą analizą będzie coraz lepiej.

    Miłego dnia,
    Vargen

    OdpowiedzUsuń
  10. Opko takie klasyczne... Analiza taka fajna...

    OdpowiedzUsuń
  11. raz - ponownie - zobaczycie
    Niepodmienione dywizy.

    [streszczenie opisu: Lena to osiemnastoletnia licealistka, tajna agentka lubiąca szybką jazdę. Pewnego dnia dostaje misję.]
    (Z góry przepraszam wszystkie osoby w rzeczonym wieku oraz wielbiące motory.)
    Kropka za nawiasem, nie wewnątrz.

    Hej. Mam na imię Lena, jestem brunetką z różowymi pasemkami. Mam dwa tatuaże, które ukrywam w szkole.
    W sali gimnastycznej, za trzecią drabinką od drzwi po lewej.
    Bo gdyby zostały zauważone, dyrektor dałby jej rozpuszczalnik i kazał zmywać.
    Ciekawe, że nie może pokazać tatuaży, a pasemka tak.

    Ukrywa pod ubraniem, to logiczne, naprawdę. // Lol, serio? Porównywać pasemka, które się z włosów spiorą, z tatuażami? <3

    Geez, naprawdę, weźcie się za ujednolicenie cudzysłowów/myślników, bo aż żal patrzeć, że jedne potrafią wstawiać poprawne, a inne mają z tym taki kłopot.

    Jeansy (dlaczego kiedyś można było pisać „dżinsy”?
    Teraz też można, obie wersje są dopuszczalne.

    Co z tego, że w Wielkiej Brytanii lekcje zaczynają się o dziewiątej.
    No totalnie we wszystkich szkołach. Żadne, ale to żadne nie mają prawa rozpoczynać lekcji o 8:45 lub 8:30, inaczej kula w łeb. ;)

    "Proszę o usprawiedliwienie nieobecności Leny X. w dniu takim i takim z powodu wyjazdu na tajną misję, podczas której pojmała szefa mafii."
    Kropka poza cudzysłowem, nie w nim. (O poprawności pisałam wyżej).

    Kim przepraszam bardzo jest Nicolas i co on tu robi?
    Zabrakło wydzielenia przepraszam bardzo przecinkami.

    No bo niech ją wezmą złapią, porwą
    Złapią i porwą jednocześnie? I jeszcze na dodatek wezmą? Lol.

    Doszłam pod stary zniszczony budynek, jednak to tylko pozory, w środku jest bardzo nowoczesny.
    Powaliła mnie gramatyka tego zdania. Można z niego wywnioskować, że:
    a) Bohaterka weszła pod budynek, do piwnicy
    b) Weszła pod budynek tylko pozornie – w rzeczywistości grzecznie podreptała na angielski

    Co za bezedura. Serio, wróć do szkoły, bo się kompromitujesz.

    wiele pomieszczeń biurowych itp. Wreszcie doszłam pod drzwi szefa. Zapukałam, a po chwili usłyszałam "proszę", więc weszłam. Za biurkiem siedział 42- letni mężczyzna ubrany w garnitur.
    Datę urodzenia miał wydziaraną na czole.

    Nope, totalnie nie mogła znać wieku swojego szefa. xD

    - Chciał mnie pan widzieć- oznajmiłam.
    Bez tego pewnie biduś nie miałby pojęcia, że chciał.

    Nie ma to jak się dopierdalać do czegoś, co błędem nie jest.

    - Ohh to ty Lena, tak musimy porozmawiać. - powiedział szef.
    - Czy coś nie tak?
    - Nie, wezwałem cię na pogawędkę przy herbatce. Bo widzisz... - Westchnął. - Nudzi mi się to szefowanie agencją. Nie ma nic do roboty!

    J.w.

    Czy Ty naprawdę myślisz, że Mary Sue, która w wieku osiemnastu lat pracuje jako tajna agentka nie ma na coś kwalifikacji?
    Przecinek przed nie ma. // Kwalifikacje można mieć do czegoś, nie na coś.

    ale jak się dowiemy w dalszej części Lena to typowa "chłopczyca", co nie może lubić rzeczy dla dziewczyn.
    Przecinek przed Lena. // Gramatyka zdechło. Która lub więc, ale na pewno nie co.

    To w końcu weszła, czy wyszła?
    jeździ na motorze lepiej, niż reszta.
    Właściwie, po co ona udawała "kujonkę"?
    Tak lubi palić gumę, czy co?
    Może pójdę pracować w tej samej agencji, co Lena?
    Bez przecinka.

    Po godzinie 2:30 schlany w trzy dupy poszłem spać.
    Schlany, ale godzinę zarejestrowałem z dokładnością co do minuty. To się nazywa mocna głowa.

    No właśnie nie co do minuty, bo po 2:30, nie o 2:30. ;p

    Mistrz Pratchett pisał, że osoby używające więcej niż trzech wykrzykników lub pytajników to osoby z zaburzeniami osobowości. Poniekąd się zgadza.
    No popatrz, a jak się koleżanka doczepiła w poprzedniej analizie do dwóch pytajników, to jej nie tłumaczyłaś, że to dopuszczalne. ;)

    (wiem, to literówka. Ale brzmi słodko, aż grzech nie zwrócić uwagi.)
    Bez drugiej kropki.

    Mama nie może cię wyręczyć nawet gdyby miała ochotę.
    Przecinek przed nawet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zamontowanie całego systemu nitro tak, żeby to przy włączeniu przypadkiem nie wybuchło to pikuś dla osoby
      Przecinek przed to.

      To duże lepsze niż zakuwanie na biochemie.
      Dużo. // Biochemię? Czy może chodzi o licbazę i profil biol-chem?

      Do tego, że Lena jest wiecznie komplementowana też trzeba się przyzwyczaić.
      Przecinek przed też.

      Widzę, że sporo błędów już zostało wam wytkniętych. Najwidoczniej cztery miesiące to za mało na wprowadzenie poprawek...

      Usuń
    2. Dzięki za kolejną porcję poprawek :) Zostaną wprowadzone, kiedy to będzie możliwe. Nie wiem, czy przeglądasz bloga na bieżąco, ale mamy ostatnio sporo przeszkód, przez które nawet z kolejnymi postami się nie wyrabiamy. Kiedy sobie z nimi poradzimy, zajmiemy się tym. Po prostu od jakiegoś czasu mamy pod górkę i nawet z komentarzami nie jesteśmy zbytnio na bieżąco (poprawki niestety odkładane były na poźniej i na później, aż w końcu doszło do sytuacji, że żadna z nas nie ma możliwości spędzenia na blogu wystarczającego czasu, by się nimi zająć).
      W międzyczasie wpadnij do innych analiz, tam też pewnie coś wychwycisz. Na błędach, o których się nie wie, raczej trudno się uczyć ;)

      Usuń