sobota, 20 maja 2017

29. Zakapturzony Postać z Ciebia, czyli Merysójka i embarras de richesse


Witajcie w ten piękny sobotni wieczór! Mamy dziś dla Was opko, z którego dowiecie się, jak greccy bogowie nazywają swoje dzieci i co lubią oglądać w telewizji. Poznacie też nowe wcielenie pewnego wybitnego aktora oraz warunki, które musi spełniać udane porwanie. Miłej lektury!

Analizują: Deni, J, Vespera Verril i baba_potwór.

Źródło: https://www.wattpad.com/story/81327429-córka-posejdona-wybranka-bogów

Rozdział 1 Ja i moje życie
Dwie najciekawsze rzeczy na świecie

Jestem herosem i moje życie jest trudne. Jestem córką Posejdona z błogosławieństwem Zeusa, Hadesa, Apollina, Artemidy, Ateny, Hermesa, Hefajstosa, Dionizosa, Afrodyty, Demeter i Hery, czyli wszystkich bogów.
Skoro jest jednocześnie córką i herosem, to rzeczywiście nie ma czego zazdrościć — obojnactwo bardzo komplikuje egzystencję.   
Do tego ałtorka kłamie. Gdyby to nie było opko, mogłabym stwierdzić, że bogowie skandynawscy, słowiańscy, egipscy, hinduscy, chińscy, japońscy i wszyscy inni poczuliby się urażeni, jako nieujęci w gronie „wszystkich”.

Jestem ich ulubienicą bo wychowywali mnie na Olimpie.
Skoro u nich mieszkałaś, to nie mieli wyjścia — musieli cię polubić, żeby nie oszaleć od twojej ciągłej obecności.
Tatuś podrzucił córeczkę znajomym do odchowania, a sam został w swoim podwodnym królestwie. Spryciarz z tego Posejdona.
„Czasem próbowali mnie zrzucić z Olimpu, ale kiedy wracałam (a wracałam zawsze!), mówili mi, że to część treningu. Musieli mnie uwielbiać, skoro o to dbali”.

Kiedy miałam 13 lat przeprowadzili mnie do obozu herosów.
Dziwnie chętnie pozbyli się ulubienicy.

Teraz mam 16 lat i jestem najpopularniejszą dziewczyną na obozie. My name is Merysójka, so get out my way, bitch. Mam długie brązowe włosy, czarne oczy i wyglądam tak:

[tu zdjęcie dziewczyny ubranej, jak przystało na starożytną Greczynkę, w legginsy, czarny top i coś w rodzaju koszulowej bluzki]
Bo ałtorka zapomniała, że niektórzy potrafią wyobrazić sobie pewne rzeczy nawet z tak banalnego opisu, jak: „Mam długie brązowe włosy i czarne oczy”.

Jestem bardzo dobrze uzdolniona w strzelaniu z łuku (jestem najlepszym strzelcem nawet lepszym od Apollątek) (nie wiem czemu, ale „Apollątka” kojarzą mi się ze źrebaczkami...) (źle uzdolnieni w łucznictwie szybko się wykruszają, bo nie mogą pojąć, że strzałę kieruje się grotem OD siebie)  i walce na miecze (Tylko Dylan, syn Hadesa jest ode mnie lepszy w tym.) Kocha się we mnie dużo chłopaków ale ja najbardziej lubie Dylana i Harrego (syn Apolla). 
Mam wrażenie, że bogowie olimpijscy są fanami któregoś boysbandu.
Może bogowie podłączyli sobie na Olimpie satelitę i zachłysnęli się amerykańską popkulturą namiętnie oglądając Beverly Hills 902010 (z tym mi się kojarzy Dylan). Generalnie te imiona brzmią trochę jak nasze stereotypowe Dżesika i Brajanek.
Jeśli bogowie nie podrzucali swojego potomstwa zwykłym rodzinom na wychowanie, nie widzę logicznego wyjaśnienia kwestii imion. Nawet w samym uniwersum Percy'ego Jacksona (z którym nie jestem zaznajomiona bardziej niż poprzez jednorazowe obejrzenie ekranizacji, więc nie bijcie, jeśli faktycznie jest to wyjaśnione, choćby poprzez podrzucanie).

Nie wiem kogo wybrać bo jestem bardzo niezdecydowana Ta chistoria zaczyna się 03 sierpnia w wakacje po tym, jak nie zdałam do następnej klasy z powodu niedostatecznego z ortografii leżałam sobie przed domkiem Posejdona na samym dnie morza, bo tam właśnie Posejdon kwaterował na kocu i malowałam paznokcie z moją najlepszom przyjaciółką Sky córką Afrodyty. Nagle Sky powiedziała że musi pójść po coś do domku. Powiedziała że to niespodzianka. Wstała z koca i pobiegła do domku Afrodyty. Wtedy nagle z ciebia wyszedł................. [wolne miejsce na własne zakończenie]

Rozdział 2 Zostaje porwana

............Zakapturzona postać.
Postać wyszedł. Hermafrodytyzm w tym opku zatacza coraz szersze kręgi.
Od teraz mianuję cię Zakapturzonym Postaciem z Ciebia.

Wrzasnęłam bo szła prosto na mnie, ale on wyciągnął rękę w moim kierunku i nie mogłam nic mówić.
Ech, gdyby tak łatwo dawało się uciszyć sąsiada łomoczącego dyskopolem...

Wstrzymałam oddech ze strachu. Zamaskowany podszedł do mnie i złapał mnie a ja nie mogłam krzyczeć.
Bo gdybyś krzyknęła, to jeszcze ktoś by przybiegł na pomoc i opko szlag by trafił.
Moc Jedi Zakapturzonego Postaci ścisnęła jej struny głosowe.
A co z jej wypasionymi treningami i byciu najlepszą w łuku i mieczu? Zwykłej samoobrony na obozie herosów nie uczą?
To herosi muszą coś robić poza byciem ładnym?! 

A potem zaciągnął mnie do swojego czarnego BMW które stało nieopodal koło sosny Talii.
Bogowie podobno wszystko mogą, więc co to dla nich za problem, skombinować sobie urządzenie wynalezione tysiące lat po śmierci ich ostatniego wyznawcy.
Dlaczego choć raz nie może to być szara skoda?? Teraz wszyscy wiedzą, że czarnymi BMW jeżdżą podejrzane typy!
Audi, ostatnio wszyscy przesiedli się na Audi. Totalnie widzę tę scenę: Zakapturzony typ wpycha nastolatkę do samochodu, a ona nie krzyczy, nie wyrywa się, nie walczy - zupełnie jakby porwał worek ziemniaków.

Rozdział 3 porywacz

Siedziałam związana w czarnym BMW zakapturzonego porywacza.
Związał ją też wyciągnięciem ręki, bo nigdzie ani słowa o tym, kiedy to się stało.
Moc Jedi z pewnością nie jest mu obca.

-kim jesteś? - Zapytałam. Siedzial koło mnie. Kierowca BMW ruszył
Wtedy porywacz zdiął kaptur.
Zaraz, to ich tam dwóch było? Kierowca i porywacz to nie ten sam osobnik?

-Sługą pana Gajosa (znanego też jako Janek Kos, woźny Turecki i sędzia Laguna), męża Gaji - odpowiedział śliczny blond chłopak o fiołkowych oczach (o nie, fiołkowe oczy, będzie romans z porywaczem) i od razu poczułam że mi się podoba!!! <3 
Za to pani Elżbiecie Gajos mogłoby się nie spodobać to, co powiedział.
Oczywistym jest, że kiedy dziewczyna zostaje zgarnięta bez świadków wbrew swojej woli przez zakapturzonego napastnika do czarnego BMW jadącego nie wiadomo dokąd i po co, to ma ona jeszcze nerwy, aby stwierdzać, że brałaby porywacza nawet na jeżu.  
Zazdrościsz! Sama byś chciała być porwana przez przystojnego, zakapturzonego porywacza, który ma swoje BMW! Na dodatek jestem pewna, że w tych fiołkowych oczach kryje się mroczna tajemnica!
Minus dwie dioptrie.

-Wooow- wyjakałam 
-Co?-odpowiedział z śmiehchm
Otóż to. Greccy bogowie nie wyrażali się w ten sposób.

-nie jestes potworem 
-nie jestem
Oczywiście, że nie. Potwór jest tylko jeden [zerka ukradkiem w lustro].


-po co mnie porywasz?
Z braku ciekawszego zajęcia.

-jesteś ulubienicą bogów- wyszczerzyl się do mnie i mrugnął nie do mnie. - na pewno im się to nie spodoba
Tak dla jaj chcę ich wkuropatwić.
Zażądam okupu z ambrozji!

-i co?
-to dopiero poczatek planu- wyjasnił.
- Co ze mną zrobisz- zapytałam z przestrachem
-Co zechce, mam sie tobą zająć. Poza tym będziesz służyć swoimi mocami panu Gajosowi - zaczał się śmiać
A to go ucharakteryzujesz szybciutko przed przedstawieniem, a to będziesz podrzucać kwestie innych postaci podczas nauki roli — zawsze się do czegoś przydasz.

-A jeśli się nie zgodze? 
-zgodzisz się- przysunął sie do mnie blisko
-nie
-zobaczymy
Ale się droczą! Zakochańce! Słodziaki! 

-niby jak mnie zmusisz Mam moce wszystkich bogów! - prychnęłam
- chociażby tak 
Pocałował mnie mocno w moje malinowe usta.
Usta bananowe niespecjalnie mu smakowały, więc udał, że ich nie widzi.

 Poczułam jego smak. Oddałam pocałunek. Achhhhh... I wtedy się nagle odsunął.
-widzisz to działa?
Ale jestem głupia! pomyślałam.
O, wreszcie ślad realizmu.
Gdzie tam! Realnie by było, gdyby sprzedała mu sierpa w żuchwę i kopa w wątrobę. Oh, wait, chyba za dużo wymagam od ulubienicy bogów.

On chce mnei omamić.
Tak sobie teraz pomyślałam, że fajnie byłoby wykorzystać możliwości tych wszystkich błogosławieństw. Chociażby tego od Afrodyty, aby odwrócić taktykę Zakapturzonego Postaci z Ciebia na swoją korzyść, ale co ja tam wiem...
On ją p o c a ł o w a ł! A to już znaczy, że muszą się w sobie zakochać i wziąć ślub. Nie wiesz jak działa świat? Geeez. 

- kim jesteś?-zapytałam
-Sługą pana Gajosa, męża Gaji- odpowiedział patrzac na mnie z zainteresowaniem
-ale jak się nazywasz???- przewróciłam oczami 
- Liam Hemstworth (od autorki:to nie jest liam z 1D!!!! Po prostu sie tak nazywa, ok?)
Oczywiście. I imię, i nazwisko w starożytnej Grecji były bardzo popularne.
I oczywiście wszyscy uwierzą w ten zbieg okoliczności.

- uśmiechnęł sie enigmatycznie!
-fajnie- powiedziałam. I wtedy czarne BMW zatrzymało się przed ogromnym pałacem. Liam wyjoł swojego iPhone 8 i kliknął przycisk.
W związku z zaopatrzeniem się bogów w telefony Hermes został zwolniony z funkcji posłańca i poszedł na bezrobocie.
Raczej w związku z rozwojem technologii Hermes założył własną sieć telefonii komórkowej i pozostał w branży.

Otworzyła się brama i wjechaliśmy do środka. 
-oto twój nowy dom- powiedział Liam. - Bądź grzeczna i słuchaj poleceń Gajosa a nie stanie ci sie kszywda!
Ale ja nie zamierzalam być grzeczna!!!!
Lubię, kiedy mi się dzieje krzywda!
Będziesz musiał przyjść do mnie i mnie ukarać, o fiołkowooki!
Nie chcę obiadku!!!
Smagnij mnie biczem, panie Lia... Zapędziłam się. 

Rozdział 4 Mój nowy dom

Mieszkam teraz w zamku tego całego Gajosa. Mój pokój składa się z kilku pomieszczeń (jedno pomieszczenie składające się z kilku — taka architektoniczna kwadratura koła) (w opkach architektura bywa tak alternatywna, że pewnie dałoby się o tym jakąś pracę doktorską napisać) mam do dyspozycji praiwe całe piętro i czuję się bardziej jak na wczasach niż w niewoli. Jedyna zła żecz to to że nie moge wyjść na zewnąntrz i kontaktować ze światem poza tym jest super.
To rzeczywiście przypomina wczasy. W egipskim kurorcie.
Ogólnie zostałam porwana, ale dali mi duży pokój, ciuchy od Gucciego, nowego iPhone'a, McBooka i codziennie rano dostaję kawę ze Starbucksa, więc nie jest tak źle.  

Mam jakuzzi z kolorowymi bombelkami (niewolnicy z całej siły dmuchają do wody przez słomki), plazme w pokoju (słabo, plazma już dawno wyszła z mody, teraz wszyscy mają LED-y) (z Liamem sobie oglądamy często różbe filmy) (ale transmisja na żywo z wojny trojańskiej byla ciekawsza), i nawet zwierządko - małego misia pandę! Kij z tym, że o istnieniu tego gatunku Europa nie miała wtedy pojęcia. Jest sweeett!!! <3 <3 <3 
To najcudowniejsze porwanie w moim życiu!!

A co do Liama to zbliżamy się do siebie coraz bardziej zaczynam juz miec wyrzuty sumienia, że za bardzo. Nie mogę zranić Harr'ego ani Dylana.
Tak bardzo mam wyrzuty sumienia, że na pomyślenie o tym, czy przypadkiem nie zranię bogów, którzy mnie wychowali i obdarzyli błogosławieństwami, kumając się z kimś, kto najwyraźniej jest ich wrogiem, już mi kory mózgowej nie starcza.
Syndrom sztokholmski, level: ciemna strona Wattpada  

Teraz mam już 3 chłopaków do wyboru? Którego wybrać??????? <--- myślałam
Pogoń wszystkich i znajdź jakiegoś polonistę. To jest mężczyzna, którego ci trzeba.
Byle nie był to pan Kayden Swędzipiącha.
Ankieta: Którego chłopaka powinna wybrać?!
a) Harr'ego (Harr brzmi trochę niemiecko, więc to pewnie Niemiec)
b) Dylana (jakiś tam koleś)
c) Liama (porywacz, ma własne BMW, fiołkowe oczy i imię wcale nie od Liama z One Direction)

I wtedy ktoś zapukał do moich drzwi i był to.............

Rozdział 5 Gość
...............Dylan. 
- Dylan? Co ty tu do cholery robisz??! - krzyknęłam.
Chłopak popatrzył się na mnie smutno:
- Jestem z nimi po stronie Gajosa.
Dlaczego ich popierasz, skoro sprawia ci to przykrość?

- COOO?!!?
- To ja wpuściłem Liama do obozu.
Do jakiego obozu, przecież porwał ją sprzed domku Posejdona. Piękny przykład sklerozy opkowej.

- Ale dlaczego? - płakałam. Dlaczego Dylan zdradził bogów, dlaczego zrobił coś takiego. Byłam rozłamana.
Wzdłuż na pół.

- Jak mogłeeeeeeś...
- Nie płacz Anabel- powiedział syn Hadesa. - Zobaczysz że stojimy po właściwej stronie.
- a kto powiedział, że chcę stać po tej stronie?
- Jak poznasz Gajosa to sama tak zdecydujesz, zobaczysz.
Zobaczysz, powali cię swoim pięknem i majestatem!
Na pewno ma piękne fiołkowe oczy!
I nowszy model BMW.

Płakałam dalej. Dylan podszedł i mnie przytulił a mi miło było mieć przy sobie znajomą osobę.
Nieważne, że ta osoba właśnie przeszła na drugą stronę barykady.
Na co nam szukać nowego wroga, skoro mamy swojego, a?

- Wszystko będzie dobrze - szepnoł Dylan - zobaczysz!
I wtedy przyszedł Liam. Wszedł do pokoju i zdziwił się widząc mnie i dylana. Był chyba też zły pewnie chodziło o to że był zazdrosny. Przezwyczaiłam się już do takich reakcji.
A ja ciągle nie mgę się przYzwyczaić do tego, co auuutorki robią z moim ojczystym językiem.

Po chwili jednak sie opanował popatzył na mnie i powiedział............

Rozdział 6 Gajos

- Gajos chce cię widzieć, Ana.
- Nie mów do niej Ana - warknął Dylan. - Porwałeś ją więc...
- A ty ją zdradziłeś więc
- ZAMKNIJ MORDE - powiedzieli jednocześnie.
Zawsze podziwiam tę synchronię postaci drugoplanowych w opkach.
Zachwycająca zgodność poglądów obu bohaterów.

- Och uspkójcie się - jęknęłam przerażona. Bałam się. Kim jest Gajos?
Proszę bardzo: http://www.filmweb.pl/person/Janusz.Gajos

 Czego chce odw mnie?
Poszłam za Liamem przez korytarz na parter do największej sali zamku w której do tąd niebyłam.
Była to sala do nauki polskiego.

 Dylan szedł za mną.
- Będzie dobrze - powiedział mi do ucha szepcząc - Gajos nie jest taki zły
Czasem bije, ale później daje prezenty!

Ale ja i tak się bałam!Weszliśmy do sali. Gajos siedział na tronie. Był eleganckim męszczyzną (dobrze, że nie menszdżysnom) po 40stce.
Teraz auuutorka napisze sto razy: DO LICZB ZAPISANYCH CYFRAMI NIE DOPISUJEMY KOŃCÓWEK FLEKSYJNYCH.
A najlepiej jest pisać liczby słownie.

Siedział na wielkim złotym tronie w stylu tego z "Gry O Tron". Uśmiechał się.
- Witaj Anabel czkałem na ciebie.
Kazał ją porwać, żeby jej powiedzieć, że na nią czka?

- Nie udawaj że jesteś miły - prychnełam ale i tak się bałam. "Dlaczego on jest taki miły? " -myślałam.
Hmmm, no nie wiem, może właśnie naprawdę udaje?

- Ja naprawdę nie chce ci zrobić kszywdy! Zostańmy przyjaciółmi.
- Nie!!!
- O, ty gnido! - zakrzyknął Gajos, po czym skoczył na Anę z nożem i ją zaciukał. 
Di ent!!! Ha ha, chciałoby się.
 
- Pokażesz mi swoje umiejentności i użyjesz ich dla mnie. Potem otworze przed tobą niezliczone możliwości będziesz bogata, sławna, będziesz królową świata...! 
Frajer ten Gajos, przecież jakby miała jakieś super-hiper umiejętności, to już dawno by uciekła. Chyba porwali nie tą dziunię, co trzeba.
Jeżeli ktoś opisał ją w ten sposób, co autorka, to nietrudno o pomyłkę.
Poza tym, skoro chce pokazu jej umiejętności, to znaczy, że ich nie zna. Co czyni wersję, że nie wiedział, kogo porywa, dość prawdopodobną.

-Yyyy... Nie wiedziałam co zrobić perspektywa była kusząca ale w końcu nie moge zdradzić bogów. Ale Gajos jest taki miły. Może on nie chce walczyć z bogami tylko czymś innym! No ale podobno jest mężem Gaji po tym jak rozwiodła się z Uranosem (żeby nie było że nie znam mitologi ok, znam tylko musiałam mieć takiego nowego złego tak?!?) (totalnie słyszę w tym momencie dziewuchę jojczącą o to, że znowu dostała pałę z matmy i robiącą z siebie ofiarę bezdusznego systemu edukacji, choć wszyscy doskonale wiedzą, jakie ma podejście do nauki), może być zły. Co robić?

Westchnęłam. Podjęłam decyzję. Wyszeptałam cicho:..................

Rozdział 7 Decyzja

- Pomogę ci.
Paczcie, jaki bystry umysł - rozważa, czy Gajos przypadkiem nie walczy przeciwko komuś innemu, i zamiast o to zapytać, zgadza się mu służyć od razu. Cóż za kunszt! Bo protagoniści mówiący: „Nigdy nie będę po twojej stronie!” i „Wyjaśnij mi to wszystko” są już przereklamowani!

Dylan stęknął:
- Jesssss....
Uśmiechnęłam się do niego w odpowiedzi. Liam też nagle sie uradował. Gajos natomiast roześmiał się serdecznie.
- dobra dziewczynka! - zawołał. - A teraz przynieś mi gazetę, no przynieś! No kto jest dobrą dziewczynką? No kto? - I wytarmosił ją za uszy Wstał z tronu i mnie przytulił jak dziadek wnuczkę. 
- Wiedziałem, że postąpisz mądrze, no to wobec tego możesz już się sfobodnie i bez skrempowania podduszać się po pałacu!
Uśmiechnęłam się.
- Fajnie!
- A teraz pokaż mi swoje umiejętności. - usiadł.
A może on tak naprawdę zwerbował ją do „Mam Talent”? 

- Jakie?
- Może napoczątek Hefajstos. Ogień.
Wyciągnęłam ręke i przywołałam ogień.
Ja to robię kilka razy dziennie. Kurek, iskrownik w kuchence i proszę — jest ogień.

- Super - powiedział Gajos.
Liam i Dylan patrzyli na mnie w zdumieniu.
- No to może teraz Afrodyta, widzę, że jesteś piękna. Gościu, to jest MERYSÓJKA. Odhaczamy. Dionizos?
Strzeliłam w niebo winorośl.
Tyle że Dionizos  winorośl wykorzystywał praktycznie, a nie robił iluzjonistyczne sztuczki z jej udziałem.

- Hermes?
Przebiegłam bardzo szybko dookoła sali.
Wygląda na to, że Usain Bolt też się wychowywał na Olimpie.

- Apollo?
Strzeliłam z łuku.
Przyniesionego specjalnie z rekwizytorni, bo słowa nie ma o tym, że w pomieszczeniu, w którym ten teatrzyk jednego widza ma miejsce, jakikolwiek łuk się znajdował.
Zastanawiam się, dlaczego błogosławieństwem Apolla jest łucznictwo. Niby był to jeden z jego atrybutów, prawda, ale z tego bardziej kojarzona jest Artemida...

- Ares?
Zamachnęłam się mieczem.
Jak wyżej.

Gajos próbował mnie jeszcze przez jakiś czas (najpierw próba tekstowa, potem kostiumowa, na koniec generalna, jak zwykle w teatrze) a gdy sprawdził wszystkich bogów (oczywiście nie miałam takich mocy jak bogowie tylko troche od każdego z nich) kazał Liamowi mnie odprowadzić do moich komnat, a z Dylanem chciał jeszcze zamienić słówko.
Liam minął wartowników w drzwiach. Szłam za nim. Ale on nie poprowadził mnie do moich pokoi.
Poprowadził mnie do...................

Rozdział 8 Liam

 ...........swoich pokoi.
Jego apartament był cały w kolorach zieleni i czerni urządzony w nowoczesnym stylu.
Musiało to przypominać świeżo wykopany grób.

- Po co mnie tu przyprowadziłeś? - Zapytałam.
- Żebyśmy poznali się lepiej ( ͡° ͜ʖ ͡°) - odpowiedział podchodząc bliżej.
Na bogów! Liam mówi emotikonami!!! I to jakimi złożonymi. To dopiero ideał mężczyzny. 

- Y, co.
- To.
- To znaczy?
- Z koro możesz chodizć po pałacu i jesteś po naszej stronie to moge spokojnie cie lubic.
Mogę cię lubić, a to znaczy, że będę teraz piekł z tobą babeczki i oglądał komedie romantyczne! A jak się polubimy bardzo, to możemy nawet się przytulić! 
A jakby mogła chodzić po ogrodzie, to by jej nie lubił.

- Lubić? - powturzyłam z rumieńcem.
- No dobra, kochać - przyznał. 
Co się czepiasz słówek?!
Upierdliwa jest.

Zaparło mi dech w piersiach.
- Oooch, Liam... Jesteś taki słodki!
- Czy to oznacza zgodę?
- T...tak. – szepnęłam - Możesz mnie kochać. Dawaj kartkę, wypiszę ci licencję.

Liam podszedł do mnie i przytulił mnie mocno przez chwile a potem pocałował w malinowe usta jeszcze lepiej niż w tedy w samochodzie.
Usta bananowe coraz bardziej czuły się niekochane i odrzucone.

Całowaliśmy sie coraz namiętniej, Liam poruszał swoją dłonią w moich włosach.
Dla równowagi od czasu do czasu poruszał też odwrotnie.

Oderwałam jego usta od swoich na chwilkę.
- Och, Liam - jęknęłam.
- Anabel - powrócił do pocałunku.
OK, już wiemy, jak mamy na imię, możemy całować dalej.

Zaczął ściągać mi koszulke i wtedy otworzyły się drzwi i to był...........................
.................Dylan.
- Co... - zdziwił się. - CO WY TU KURNA ROBICIE?!?
Lubią się?
To nie to co myślisz, kochanie.
My tylko pleciemy sobie warkoczyki i wymieniamy się ciuchami!

Podbiegł do Liama i oderwał go ode mnie. Ale na mnie nawet nie spojrzał. Popatrzył się na chłopaka i powiedział:
- Nie rób tego więcej, nawet nie próbuj - mówił z pełną złością.
- Hahahaha bo taku skurwiel jak ty mi przezkodzi.
- Tak - pogryził mu Dylan i wyszedł szybko.
A ja nie wiedziałam co robić.
- Co teraz? Zapytał Liam wybity z rytmu
- N...nie wiem - wyszeptałam. Założyłam koszulkę - Może to nie jest dobry pomysł.
Pocałowałam Liama na pożegnanie i poszłam sobie do mojego pokoju. DLACZEGO MOJE ŻYCIE MUSI BYĆ TAKIE SKĄPLIKOWANE?!?!?
Bo nie uważałaś na polskim. Teraz musisz pokutować.
Pamiętajcie - porwanie nie jest ważne, jeżeli chłopcy się o was nie biją. 
Dary, porwanie, miłość do chłopców trzech - życie Merysujki jest dziwne, ech!