wtorek, 5 lipca 2016

2. Tajne łamane przez poufne, czyli Adolf Potter i drużyna Power Rangers

Witamy w kolejnej analizie! Dzisiaj poznacie dalsze rozdziały zanalizowanego tydzień temu opka. Dowiecie się o tajemniczej dolinie, która jest tak tajna, a informacje o jej istnieniu są tak pilnie strzeżone, że połowa Hogwartu była tam na Erasmusie, a mieszkańcy tejże doliny opowiadają o niej komu popadnie. Ponadto nasz zwierzyniec ortograficzny rozrośnie się o kilka nowych gatunków, dowiecie się, co łączy elfów z Japończykami i zobaczycie zorganizowany przez Voldemorta zamach terrorystyczny, a po lekturze analizy będziecie wręcz ociekać mhrokiem niczym umięśniona klata wujaszka Snape'a.
Miłego czytania!

Analizują: J, Az, baba_potwór i Shathi

Rozdział czwarty*Elessonoris

-zaraz bo chyba się przesłyszałem , powiedziałeś ,że nie jestescie ludżmi?Przecierz to jakas bzdura…jesli nie jesteście ludżmi to kim wy jesteście?
Przecierzami.
I kim są ludże?
Żyją w świecie, w którym można spotkać całą masę istot wyglądających jak ludzie. To aż tak dziwi?
 
 -spokojnie Harry za dużo pytań. To my tu zadajemy pytania. Na początek pozwól ,że się przedstawie , nazywam się inkwizytor Mordimer Madderdin Velsox , natomiast ta pozostała dwójka-powiedział wskazując na swoich towarzyszy -to Amicus Elesmer -w tym momencie pochylił głowę chłopak w białej szacie ,który jak się okazało miał kolor włosow podobny do tych Dracona i…lekko spiczaste uszy, 
Ej, w poprzednich rozdziałach wszystko wskazywało na to, że są wąpierzami. Zostali skrzyżowani z elfami? Jak się nazywa ten gatunek?
Elpierze albo wąpielfy.

twarz miał piękną i nieco kobiecą,lecz blysk w jego oku mówił ,że jest w każdym momencie gotów do ataku- oraz Godrik Maderdine(czyt. Maderdin)
Jednak przeczucie mnie nie zawiodło, bo te imiona i nazwiska coraz bardziej przypominają profanację "Inkwizytora" Piekary. Niestety.

-tu ukłonił się chłopak w zielonej szacie ,miał sięgające za ucho brązowe włosy ,błekitne pogodne oczy i szczery aczkolwiek lekko tajemniczy uśmiech na twarzy.
Znaczy, miał w tej szacie? Też trzymam dziwne rzeczy w kieszeniach... Ale żeby nosić czyjeś oczy? I to jeszcze pogodne?!

-pozwól ,że opowiem ci teraz w skrócie naszą historię-przerwał na chwilę lecz nie słyszac slowa sprzeciwu po chwili zaczął kontynułowac i niedługo potem skończył. - jesteśmy potomkami władców Elessnoris ,tajemniczej doliny odciętej od reszty świata starożytną magią,mieści sie ona w południowej Azji. 
Jednak, aby nie było zbyt tajnie, opowiemy o naszej nikomu nieznanej siedzibie dopiero co spotkanemu kolesiowi!

Elessnoris zamieszkują przedstawiciele tak zwanych zaginionych ras,nadludzi ,czy jak nazywają nas inni poprostu odmieńców 
Kaer Morhen?
Mi raczej powiało Lovecraftem.
Nadludzie, mówisz... Ktoś tu chyba się naczytał niestosownych lektur.  

– tu skrzywił się lekko – jak byś nas nie nazwał jesteśmy poprostu gatunkami nie akceptowanymi wśród ludzi ,właśnie dlatego zamieszkaliśmy wszyscy w jednej krainie , która rządzie się swoimi prawami np: osoba która raz opuści Elessnoris nie może tam już nigdy powrócic… 
Dlatego wyjechaliśmy stamtąd, by wspomóc swoimi supermocami jakiegoś nic nieznaczącego czaromiotacza, zamiast zostać na miejscu i przygotowywać się do rządzenia, jak na potomków władców przystało.


-zaczekaj-przerwał mu Potter- chcesz mi powiedzieć ,że z własnej woli opuściliście tą wspaniałą krainę tylko po to by nam pomóc?
-dokładnie !widze ,że wreszcie skumaleś-rzekł Mordimer szczerząc wszystkie zęby w szerokim uśmiechu.  

Gdybym była Potterem, w tym momencie włączyłby mi się pod czaszką alarm. Tak jakoś mam, że pomoc nie tylko bezinteresowna, ale i sporo pomagacza kosztująca, a w dodatku nieproszona, budzi moje podejrzenia. Ale ja truskawki cukrem...

-ale…,dlaczego to zrobiliście i skąd wiecie o tym co mamy zrobić?-zapytał Draco wtrącają się wreszcie do rozmowy 
Ja mam teorię, że Harry Hitler-Potter napisał coś w stylu Mein Kampf, gdzie opisał, dlaczego powinni mordować śmierciożerców. Książka rozeszła się jak świeże bułeczki i teraz tłumy oburzonych poprzednią polityką Ministerstwa Magii, przychodzą do Pottera z prośbą o przyjęcie do elitarnych jednostek. A na powitanie będą krzyczeć "Heil Potter!"
Niewykluczone, wziąwszy pod uwagę, że gość coś wcześniej wspominał o nadludziach.

-widzicie każdy z nas pochodzi z rodzin królewskich , ja jestem księciem wampirów ,Amicus jest księciem elfów ,natomiast Godrik jest synem głownego szamana wspaniałej braci druidów.Nasi rodzice mają dostęp do informacji zazwyczaj nieosiągalnych dla innych ludzi…
Które potem radośnie przekazują dzieciom w charakterze bajki na dobranoc. Tajne łamane przez poufne.

od dziecka znalismy treść przepowiedni Harry…kiedy mielismy po 15 lat postanowilismy ,ze zrobimy wszystko aby ci w jakiś sposób pomóc.W chwili kiedy zlożyliśmy sobie przysięge ,nasza nadworna wieszczka wyglosiła mojemu ojcu przepowiednie dotyczącą piątki przyjaciół która ma pokonać Voldemorta…i to my jesteśmy tą piątką
Od dziecka znali treść przepowiedni, którą wieszczka wygłosiła, kiedy mieli po 15 lat. Na cześć logiki wszyscy razem...
Logika zmarła w poprzednim rozdziale. Pogrzeb w czwartek.

-no dobrze -rzekł już trochę spokojniej Harry 
Harry przyjmuje tę bajkę bardzo spokojnie. Szanuję.
Widział już przecierze, otorze, był na Pokatnej oraz w dzielnicy Przeciwko. Nic go już nie zaskoczy.
 
-ale mówiłeś ,że ponoć my też nie jestesmy ludżmi…
-to prawda…w dodatku jesteście jeszcze bardziej niezwykli niż my…
*ziew* No co za niespodzianka...

twój dziadek ,Harry był pierwszym z mhrocznych elfów 
Really?
 
 ,rasy dla której,jak głosi legenda została stworzona magia…jesteście silniejsi ,zwinniejsi i poteżniejsi niż jakikolwiek człowiek…silniejsi niż sam Dumbledor 
Dumbledore wyemigrował z tego opka, a jego miejsce zajął jego przyrodni brat, Dumbledor.
To wciąż lepiej niż Dumbledor z poprzedniej części...
 
 -ale dlaczego mówisz wy -zapytał draco?
Narrator nas pyta, czy Draco zapytał?

 -ponieważ jesteście rodziną ,dalekimi kuzynami.w tej chwili mrocznych elfów w naszej krainie jest zaledwie około setki…to nic w porównaniu z pozostałymi 500 tysiącami mieszkańców pozostałych ras…i to ty Harry jako wnuk Merlina wspaniałego jesteś ich prawowitym władcą,a ty Draco jako ,że twój dzidek był bratem Merlina jesteś następny w kolejce do tronu. 
Więc... Merlin był mhrocznym elfem? Skoro jego potomek jest ich prawowitym władcą... Ktoś mi wyjaśni, co się tu dzieje?
To już nie jest mrok. To jest opkowy mhrock. Taki bardziej mhroczny. 
I kim jest Dzidek?

-mamy cos mocniejszego ? Bo na trzeżwo to dla mnie zbyt wiele – rzekł cicho Draco. 
Też poproszę. Spirytus, bo wódka to za mało. 
Trzymaj, tylko nie wypij całego. *podaje* Mi też się przyda...
 
-dobrze, w jaki sposób chcecie nam pomóc ?-zapytał Harry słabym głosem 
Głos słaniał się na nogach i musiał oprzeć się o ścianę, by utrzymać pion.
 
-z tego co nam wiadomo ty jesteś panem czarnej magii 
Voldemortem?

i to w tobie są największe pokłady magii tym samym jesteś z nas najsilniejszy prawda?-kiwniecie głową zachęciło go do mówienia -plan jest taki, my was uczymy magii wampirzej, elfickiej i druidzkiej a wy nas potężnej starożytnej czarnej magii, której nie znacie, ale to akurat wasz problem.Na wszystko mamy dwa lata po rzuceniu zaklecia pętli czasu na to mieszkanie…poza tym za jakis rok powinny sie uwidocznic cechy naszych ras ,bedziemy zwinniejsi i silniejsi ,a nasza moc wzrośnie kilkakrotnie…no i wzglednie będziemy nieśmiertelni,a raczej odporni na wszystkie zaklecia, a zabic nas można będzie jedynie bronią białą wykonana z czystego srebra.
A żeby zabijanie ułatwić, beztrosko informujemy pierwszy raz widzianych na oczy osobników o naszych obecnych i przyszłych piętach achillesowych.

-czyli wypas,normalnie wypas po pachy-rzekł z niewyrażnym uśmiechem na twarzy Draco 
"Niewyrażnym"? Mam wrażenie, że au!tor nie widzi różnicy między ż i ź... Albo klawisz X dostał nóżek i uciekł.
Mam nadzieję, że on to mówi tak z przekory - ironicznie. Ale chyba nie, nie?
Porzuć wszelką nadzieję.
 
-jedyne pytanie to czy wy chcecie przyjąc nas w szeregi sojuszu mroku? 
Ktoś musi im powiedzieć, że to oni mieli być tymi dobrymi...

Przez chwile wszyscy milczeli stojąc w kółku na środku pokoju 
Wyobraziłam sobie ich wszystkich upchniętych w hula-hoop.

i patrząc sobie w oczy , po czym Harry głośno powiedział
-Każdy kto samowolnie zdecydował się na ,walkę u naszego boku i zrezygnował ze spokojnego życia zasługuje na nasz szacunek i przyjażn , prawda Draco?-blondyn kiwnął głową z uśmiechem,po czym Potter wyciągnął ręke i ułożył ją poziomo w śrpdku koła stworzonego z postaci
W ogóle Draco i Harry zaskakująco szybko pogodzili się ze wszystkimi wydarzeniami tego dnia. Najpierw zostali BFF, potem okazało się, że mają supermrocznych potomków i będą nieśmiertelni, ale co tam. 
To "koło stworzone z postaci" kojarzy mi się nieco z tą scenką z serialowego Hannibala:
Urocze. 
 
-tylko czy wy przyjaciele na pewno chcecie towarzyszyć nam tą wyboistą i niebezpieczną drogą?
Towarzyszenie drogą brzmi jak dla mnie nieco groźnie.

 Pierwszy ręke wyciągnał  Amicus i ułożył ją na dłoni Pottera ze szczerym uśmiechem na ustach, a po nim jednocześnie reszta chłopców powtórzyła całą czynność. 
Wszyscy położyli rękę na dłoni Pottera? On musi mieć ogromne ręce, żeby się zmieścili.

-muszę więc spytać jeszce raz ,czy wy przyjaciele zgadzacie się zostać członkami sojuszu mroku?
-Zgadzamy się-rozległ się,pewny głos z czterech gardeł. 
To brzmi, jakby ośmiolatkowie zakładali gang na podwórku. 
 
-w takim razie niech nasi wrogowie ,drżą ze strachu ,ponieważ my nie przebaczamy i nie bieżemy jeńców, 
Swoją drogą, czym jest bieżem? Zoo nam się rozrasta.

morderstwa i gwałty karamy śmiercią a w bitwie nie zostawiamy za sobą nikogo przy życiu.Jesteśmy mrocznymi mscicielami i nic nas nie zatrzyma!!-krzyknał zielonooki
Coś mi mówi, że będzie trzeba się nauczyć kolorów ich oczu na pamięć, żeby się nie pogubić.
"Zwycięzcy nikt nie pyta, czy powiedział prawdę, czy też nie. W sprawach związanych z rozpoczęciem i prowadzeniem wojny nie decyduje prawo, lecz zwycięstwo. Bądźcie bez litości! Bądźcie brutalni! (...) Prawo jest po stronie najsilniejszego. Trzeba postępować z maksymalną surowością." - przemówienie Hitlera. 

- Tibi et igni!!
 -Tibi et igni -krzyknęli pozostali , a czarna mgła połaczyła serca pięciu młodzieńców stojących na środku wielkiego salonu ,oświetlonych płomieniami kominka. 
Czarna mgła rozerwała im klatki, wyciągnęła serca i zaczęła układać z nich obrazki.
Tak ich zajęło to ględzenie, że nie zauważyli gniazda kawek na kominie i cały dym poszedł w pokój.
A gdzie podziało się ludzkie kółko?

************************************************** Po dokonaniu się ceremoni przydziału nowych członków,chłopcy odczuli skutki zmeczenia, z ociąganiem umyli szyję i uszy (niestety kazała im mama) i poukładali się spać.  
Zapomnieli jednak o myciu zębów. Bo w końcu kto by traktował zęby poważnie?

Następnego ranka przy stole kuchennym siedziby sojuszu mroku zabrakło czasownika, bo zapomniał zejść na śniadanie.
-chłopaki myśle ,że to operowanie imionami może sie niedługo stac dośc męczące-rzekł Mordimer znad talerza jajecznicy.
Yyy... Co jest męczącego w używaniu akurat tych imion? Ani długie, ani trudne do zapamiętania...

-zgadzam się z Mordimerem…powiniśmy sobie wymyślic jakieś ksywki – rzekł Draco 
-no dobra więc zacznijmy od Dracona ,to nie powiino byc trudne…jego imie mówi samo za siebie…prawda smoczku?
 -wszyscy przyjęli to z radością więc mogli przejść dalej. 
Gdyby nie przyjęli, Mordimer nie wypuściłby ich z kuchni? Jakie to szczęście, że jednak mogli przejść!
Ja już nie mam siły. To jest pisane na serio? 
To był tak zwany Element Komiczny.
 
-dobra teraz Amicus…co powiecie na iskre?
-w życiu!! brzmi strasznie gejowsko!-wykrzyknał z oburzeniem Amicus ,co reszta skwitowała śmiechem.
-może płomień?-zaproponował Potter 
Płomyczek. 
Kreatywność tak bardzo...
 
-od razu lepiej…niech będzie płomień.
-hmmm…teraz Godrik.
-ja już wiem ,jak go nazwać-rzekł płomień- nasz druidzik kocha róże…otacza się nimi wszędzie
-kłamstwo!To jest jakaś bzdura-wykrzyknął z udawanym oburzeniem Godric obracając w palcach białą różę
 -taaak…więc ,może niech będzie cierń??
-brzmi spoko…co ty na to kwiatuszku??- zapytał z bezczelnym uśmiechem Draco. 
Oni na pewno nie idą do gejowskiego baru? 
Mnie bardziej niepokoi to, że znają się od wczoraj, a już zwracają się do siebie "kwiatuszku".
Jak nic miłość od pierwszego wejrzenia. 
 
-co tylko zechcesz o nadobna blond niewiasto -znowu wszyscy wybuchli śmiechem widząc jak smok sie zmieszał.
 -no to zostaliśmy tylko Harry i ja-rzekł Mordimer-jakieś propozycje??
-ciebie nazwiemy burza…bo miewasz chumorki jak dziewczę…
Pojęcia nie mam, czym są chumorki, ale gdyby ktoś mi zarzucił ich miewanie, na wszelki wypadek bym się obraziła.
Brzmi jak jakieś pasożyty ;_;

-żekł z usmiechem płomień ,
Żekł, rze rzułta rzaba rzarła rzór.

po czym szybko się uchylił przed lecącym kubkiem który roztrzaskał się chwilę póżniej o ścianę za jego plecami.
Ktoś tu się naczytał najnowszej Jeżycjady. Borejki też ostatnio okazują uczucia, rzucając w siebie ciężkimi szklanymi przedmiotami. A Element Komiczny tak zajął autora, że nie starczyło sił na wskazanie choćby słowem, kto właściwie został nazwany Burzą.

-został nam więc tylko nasz zbawiciel…hmmm…wiesz kiedy wtedy w nocy mnie uratowałeś pomyslałem , że jestes jak zjawa , wyłoniłeś się z cienia jak duch…
 -wiem!!- krzyknął cierń – niech będzie shadow (czyt. szadoł z ang. cień) 
No ja nie wiem, co czytelnik począłby bez autora, który wytłumaczył to trudne słowo - myślę, że ma doktorat z filologii angielskiej. 
Ałć. Kreatywność tego opka mnie zabiła.
 
-idealnie -zgodziła się reszta
 -w takim razie od dzisiaj mamy ciernia,smoka,burze,płomienia i shadowa -rzekł Potter
Nie ma to jak pisanie pseudonimów małą literą! Oraz odmienianie angielskich rzeczowników przez przypadki.
Gdyby ktoś jeszcze wyjaśnił, dlaczego jedna ksywa jest po angielsku, a reszta po polsku...
Bo angielski jest bardziej mhroczny, ale au!tor nie miał pod ręką słownika c:

 -dokładnie tak-rzekł z uśmiechem Mordimer
-ja tam ciągle jestem za kwiatuszkiem -rzekł Draco ,na co cała kuchnia utonęła w głośnym śmiechu. 
Zatrzymajcie tę karuzelę śmiechu, bo jeszcze źle się to skończy! 
Nie narzekaj, może się utopią.
 
W pewnym momencie głośne trzaśniecie drzwiamy zasygnalizowało przybycie nowej osoby.Chłopcy szybko się zerwali i wyciągneli różdżki ,które wycelowali w stronę dzrwi przez które po chwili wszedł Severus Snape.
Tamci są w ogóle z innej krainy, która - teoretycznie - ma być zamknięta i wyizolowana, ale mają różdżki? Czyli wampiry, elfy i wszystkie te magiczne stwory (bo druidów to wybaczę) posługują się różdżką? 
Ja tam druidów nie wybaczam, bo z nimi bardziej się kostur kojarzy. Jednak perspektywa zobaczenia takiego krasnoluda machającego patykiem zamiast mieczem czy toporem jest dość ciekawa.
 
 -Co tu się dzieje-zapytał chłodno?
Jajecznica natychmiast ostygła.
 
-profesor Snape -zapytali jednocześnie Draco i Harry.
Czy pytanie nie powinno być zakończone znakiem zapytania?

 -nie święta Hilda -rzekł ten sarkastycznie po czym omiótł wzrokiem twarze stojących.. I połaskotał rzęsami w nosy.
Hoho, Snape jak zwykle zabija swoim sarkazmem. 
 
-kim wy jesteś… Mordimer??Co ty tu robisz , na boga?!!
-Wujek Severus……??! 
Co w rodzinie, to nie zginie, czy jakoś tak. 
Tam wszyscy ze wszystkimi? No i skoro Snape to wujek księcia wampirów, to znaczy, że też jest wampirem? Jak to tutaj działa?
Może ma podwójne obywatelstwo.
Jeszcze chwila i dowiemy się, że Harry i Voldemort są spokrewnieni.

rozdział 5*Szkolenie

-wujek Severus?? 
Wyjaśni mi ktoś to powtórzenie? Czyżby, jak w serialu, wystąpiła w międzyczasie przerwa na reklamy? 
 
-wasza książeca mość -teraz głowy pochylili płomień i cierń. -no oczywiście ,gdzie on tam i wy. Co do jasnej cholery robicie w naszym świecie ,czyście wszystkie rozumy postradali!!?
 -nie wujku ,postanowilismy pomóc Harremu w walce z Voldemortem.To nie była spontaniczna decyzja ,planowalismy to już od jakiegos czasu.
-i wasi rodzice sie na to od tak zgodzili? – zapytał Snape z niedowierzaniem i niepokojem w głosie.
-wszyscy popierają naszą misje , a ojciec był wręcz dumny z decyzji którą podj…
-w takim razie mój brat tez zwariował -rzekł juz z furią w głosie – Czy wy macie pojęcie co zrobiliście?? Zrezygnowaliście ze spokojnego życia w Elessnoris ,na rzecz tego piekla na ziemi. Czy wy zdajecie sobie sprawe co się tutaj dzieje , czym jest wojna?? Odpowiadajcie na moje pytania do jasnej cholery!!?
To nas dopuść do głosu...
Brat tez? W ich rodzinie występują też twierdzenia?

-profesorze jeśli można -rzekł pewnym głosem Harry ,ponieważ starał się zakończyć tą glupią sprzeczkę ,i dowiedziec czegoś o powiązaniach rodzinnych obu męzczyzn. 
Harry nie umie słuchać. Przecież przed chwilą powiedział, że "jego brat też zwariował" w kontekście rodziców magicznych koleżków, a Mordimer nazwał go "wujkiem Severusem", czego tu się jeszcze dowiadywać o powiązaniach rodzinnych? 
Sądząc z wcześniejszych opisów rodzinnych powiązań w tym opku, Harry zaraz dowie się, że Snape jest jego babcią, a Hagrid dawno zaginionym przyrodnim bratem.
 
-nie, nie mozna Potter , z toba sobie zaraz tez porozma…o boże – przerwał w chwili kiedy przeniósł wzrok na Pottera z którego powoli zaczynała sie wydobywać czarna mgiełka.
Wybuchnie!
Coś mu się przypala.
Czyżby mózg mu się przegrzał? 
Wszyscy zapomnieli o jajecznicy na kuchence.
 
 -będe jednak nalegał panie profesorze -rzekł spokojnym głosem shadow -poniewarz draco i ja chcieli byśmy się dowiedzieć o co chodzi z tym wujkiem ,ksieciem i wogule z kąd wy się znacie. 
Ze słownika ortograficznego.
Nie sądzę. Tam nawet oni boją się udać...

-dobrze więc – odezwał się płomień – ja opowiem tą historię.Severus Snape ,tak naprawde nazywa się Severus Velsox i jest bratem króla wampirów ,czyli wujkiem burzy 
Skąd Severus wie, jakie przydomki sobie dali?
Teraz już wie, bo ten cały Płomień już mu wygadał.
Jak na wykonawców tajnej misji to oni strasznie lubią chlapać jęzorami.
 
i księciem wampirów…,pewnie zastanawia was to dlaczego żyje on teraz w waszym świecie- chłopcy kiwneli głowami – szczerze nas też to interesuje .Wyjaśni nam pan to?
Gubię się w tym dialogu. 
Od kiedy to brat króla jest księciem? Teoretycznie jest to możliwe, ale tylko w takiej rodzince jak Lannisterowie.

-dobrze niech bedzie -przerwał i westchnął po czym zaczął mówić 
Najpierw proponuje wyjaśnienia, a później całym sobą manifestuje zniechęcenie. Logiko, gdzie jesteś?

-odszedłem w poszukiwaniu sensu własnego życia ,byłem młody i głupi ,a do tego wyjątkowo…zbuntowany-to skwitował krótkiw i kwaśnym uśmiechem -niestety w szkole wpadłem w złe towarzystwo 
Snape był aspołeczny. Nie wpadł w żadne towarzystwo. Tylko Lily czasem z nim rozmawiała. To ona była zła?
Nie doszukuj się zgodności z kanonem w opkach. Jedyny związek między jednym a drugim to miejsca oraz imiona bohaterów. 

i nim się spotrzegłem wszedłem w konflikt z tym głupim królewiczem Potterem ,ale to jest nieistotne.
Ale Potter też był w wampirzej szkole?
To chyba chodzi już o Hogwart. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Studiował dwa kierunki.
 
Po zakończeniu szkoły dołączyłem do śmierciożerców.Byłem jednym z tych którzy dali sie omamić pięknym ideom Czarnego Pana.Na szczęcie ocknąłem się z tego szaleństwa dość szybko , i zaproponowalem Dumbledorowi ,że będe dla niego szpiegował.I takiego poznaliście mnie wy-powiedział w strone swoich uczniów. 
-dobrze ,ale mam jeszce jedno pytanie- rzekł Harry po tym jak się otrząsnąl z szoku – dlaczego to ojciec burzy jest królem wampirów a nie pan? -to proste -tu uśmiechnal sie szczerze Severus -ponieważ urodziłem się silniejszy.Widzicie chłopcy jestem mrocznym elfem ,a nie wampirem dlatego nie mogłem zostać królem ,ale nadal pozostawałem księciem ,bratem króla.
Chyba matka Severusa i jego brata musiała mieć przystojnego elfiego listonosza. 
Albo gdy rodzi się dziecko, jego rasa jest randomowa.
  
-czyli jest pan naszym pobratyncem -rzekł z uśmiechem Draco. 
- Draco... I am your father... - wysapał Snape.

-widze ,że Mordimer i jego towarzysze opowiedzilei wam juz o waszym pochodzeniu. Ja dowiedziałem sie o tym wczoraj ,mój brat wyslał mi list w którym wytłumaczył mi twoją sytuacje Harry to ,że jestes panem czarnej starożytnej magii ,poznałem treść przepowiedni która się stłukła (ups!) w departamencie tajemnic ,i w końcu historie piatki która ma pomóc wybrańcowi…,ale nie wsponiał o tym ,że to własnie wy nimi jesteście.rozumiem , że już ją stworzyliście?
Tamci wiedzą o tym od dzieciństwa, Severusa powiadomili wczoraj. Sowa się zagubiła na kilkanaście lat - a mówią, że Poczta Polska jest beznadziejna. 
Wiesz, skoro ta sowa musiała zapierniczać gdzieś z azjatyckiej głuszy do Anglii, mogła po drodze trochę zabłądzić.
 
 -tak , patrzy pan profesor na pierwszy w dziejach sojusz mroku- rzekł z powaga Draco.
- sojusz mroku …,niezła nazwa ,
...dla koncernu produkującego elektryczność.

ale co ze szkoleniem? macie jeszcze rok do przemiany ,a wasze moce musza się w pelni ujawnic.No i każdy z was musi znać magie pozostałych ,i oczywiście musicie posługiwać sie białą bronią. 
Koniecznie, bo nie ma bohatera bez miecza!
Albo topora, nie zapominaj o toporach.
Od biedy i widelec ujdzie.
A jak wszystko zawiedzie, zawsze są jeszcze paznokcie.
 
-postanowilismy ,rzucic pętle czasu na to mieszkanie po wcześniejszym powiększeniu go , i to tutaj się szkolić -rzekł Mordimer .
-dobrze więc ,ja rzucę petle czasu ,zostane strażnikiem tajemnicy i przeszkole was w walce bronią białą…przydadzą mi się dwuletnie wakacje.
Luzik - co tam pętla czasu, to takie łatwe zaklęcie. 
Ktoś tak zajebisty jak Potter byłby w stanie nawet stworzyć zaklęcie dające nieśmiertelność i rzucić je z palcem w dupie.
Zaklęciem powiększającym mieszkanie jestem zainteresowana. Jakby tak jeszcze małe zaklątko robiące okno w łazience...
 
 -ale super -szepnął cierń -tata mówił mi ,że nie ma pan sobie równych w walce białą bronia. -to fakt jestem całkiem niezły-rzekł z udawana skromnościa narrator, co reszta skwitowała smiechem -,ale musicie skończyć z tym Panem skoro mamy spedzić razem 2 lata.
 -no to ustalone -rzekł z radością Harry- kiedy zaczynamy? -dajcie mi 20 minut -powiedział Severus -powiększe mieszkanie , dodanam sale ćwiczebne i salony…własciwie będzie to mały dworek ,niestety bez ogródka.
Bo rzucony czar musi najpierw nabrać rozpędu.
Bez ogródka?! Jak tak można?! To straszne i nieludzkie jest... 

 -super…pikników i tak raczej nie będziemy sobie urządzali-powiedział burza z usmiechem
-pętla czasu uaktywni się w nocy ,więc kiedy wstaniecie rano będziemy mogli zaczynać.
-w takim razie idziemy spać drużyno…jutro czeka nas cieżki dzień. ************************************************** Była godzina piąta rano kiedy usłyszeli straszny dżwiek syreny, pozrywali się z łózek i powybiegali ze swoich pokoi ,poatrzyli tylko po sobie w biegu ,po czym wpadli do jakiejś wielkiej sali ,której na pewno nie było tam kiedy kładli sie spać.
Co nie przeszkodziło im trafić do niej bez problemu i bez żadnych wskazówek.
Może podążyli za syreną?

Sala była tak wielka jak ta w Hogwarcie ,ściany i podłoga zrobione były z czarnego marmuru , a światła dostarczał sufit który …płonął.
Zaraz będą odprawiać satanistyczną mszę. 
Gdzie tam, przecież nie mają w składzie żadnej dziewicy. Kota raczej też nie.
 
Na środku sali stał Severus ubrany jedynie w szerokie spodnie od dresu i czarne buty.Nie miał na sobie koszulki i jego doskonale zbudowany tors był teraz widoczny.
Nabrał kształtów po wakacjach. 
Wyobraziłam sobie Snape'a w wersji "osiedlowy psychoterapeuta w dresie"... Niet.
To brzmi trochę jak zboczone fantazje au!tora. Biedny Snape, czemu mu to zrobili?
Od teraz to Sebastian Snape. 
 
 -Łałłłłłłłłł…-wyrwało się z czterech gardeł. 
I niech mi nikt nie mówi, że te pseudonimy nie miały być do gejowskiego klubu!
 
-widze ,że sie podoba. 
Jaka skromność... Chociaż pewnie nieczęsto młodzi chłopcy wyrażają podziw na widok kaloryfera Snape'a. 

To dobrze ponieważ spedzicie tu najbliższe trzy miesiące ,będziecie pracowali nad swoja sylwetką i siłą.Kiedy skończycie przejdziemy do walki na miecze…a teraz idżcie do swoich pokoi i ubierzcie sie tak jak ja.wszystko znajdziecie w szfach
W „szfach” to tu się wszystko rozłazi...

 ,potem zjedżcie sniadanie.Macie na to godzinę.Ruszać się!
Kiedy wracali do swoich pokoi zauważyli ,że całe mieszkanie które zmieniło sie wedle obietnicy od środka w dworek(i to wcale nie mały)było wyłozone czarnym marmurem ,na scianach znajdowały sie ruchomo obrazy
Znaczy, kiwały się, bo były krzywo powieszone?
Dyndały złowrogo nad przechodzącymi, czekając tylko, by spaść któremuś na głowę.

 ,a wszystkie sufity płoneły zastępując tym samym lampy.
Współczuję im. Latem to oni się ugotują... I ten popiół spadający na włosy, masakra!

Pokoje miały bardzo podobny wystrój ,powiększyły się ,a białe łóżka stały na wzniesieniach ,efektu dopełniały czarne ,ciężkie meble z grubo ciosanego drewna.
Łazienki wyłozone były czerwonym marmurem a na ich srodku znajdował się spory basen podobny do tych łazienki prefektów.Kiedy wszyscy się umyli u ubrali ,po obfitym sniadaniu w kuchni która wizualnie odpowiadał reszcie domu stawili sie w sali treningowej
. -dobrze skoro juz łaskawie raczyliscie się stawić ,na początek zrobicie sto kółek dookoła sali -kiedy chłopcy zamiast zacząć popatrzyli sie na niego jak na idiotę 
Najzupełniej słusznie.

postanowił zmobilizować ich w inny sposób.
Geniusz treningu - dać się im objeść, żeby mieli skurcze żołądka, bóle i mdłości. I przetrenować ich pierwszego dnia. 
Oni są przecież tak zajebiści i przypakowani, że nawet się nie spocą.
 
 -Crucio -zaklecie o centymetry mineło się z twarzą ciernia.
 -posrało cię ?-wykrzyknął oburzony
Zupełnie normalny sposób zwracania się do nauczyciela. Zwłaszcza nauczyciela znanego z sympatycznego inaczej charakteru.
W porównaniu z odzywkami niektórych gimnazjalistów ten zwrot jest nawet uprzejmy.

-ruszć się bo nastepnym razem trafie -chłopcy chyba przekonani grozbą nauczyciela ruszyli w popłochu wzdłuż ściany sali. Biegali tak przez trzy godziny ,po czym padli zmęczeni u stóp Severus ledwo zipiąc. 
Nawet ich zajebistość nie wytrzymała tego wysiłku.

-co jest z wami dziewczynki?macie tutaj eliksir regenerujący -mówiąc to podał im flakoniki z niebieską ciecza -i zaraz bierzemy się za resztę.
Trzy godziny biegania... 
 
 Tak własnie wyglądąły całe trzy miesiące ,chłpcy biegali ,robili pompki ,przysiady ,i inne ćwiczenia rozwojowe po czym zabrali się na walkę na miecze.Jak sie okazało ich nauczyciel był fanem katan ,ostrych jak brzytwa mieczy samurajów w świecie magii kutych przez elfy.
To dlatego dał im wcześniej zjeść i się wykąpać! Chociaż nie wiem, jakim cudem po trzech miesiącach zapachy spod pach pięciu facetów go nie zabiły.
Wyobraźcie sobie Snape'a, jako typowego nerda, mającego nad kominkiem jakąś tandetną katanę kupioną w Chińskim Centrum Handlowym.
Po godzinach jeździł na zakupy do Wólki Kosowskiej.
W świecie magii katany są kute przez elfy, a w świecie nie-magii przez Japończyków. Sęk w tym, że w HP światy magii i nie-magii się przenikają i w gruncie rzeczy stanowią jedność. Japończycy są więc elfami?
Są niscy, chudzi i piją alkohol pachnący kwiatami. Coś w tym jest.

Chłopcy opanowali walke na mieczę w przeciągu dwóch miesięcy , Harry który który odkrył w sobie krew prawdziwego wojownika dorównał nauczycielowi i byl równie doskonały w tej sztuce.
Ofkorz, bo walka mieczem jest taaaka łatwa i pierwszy lepszy szczeniak po tygodniu nauki rozłożyłby Zawiszę na łopatki.

Ćwiczenia kończyły się codziennie o 20.00 lecz kiedy inni odpoczywali Harry i Draco uczyli się zaklec z księgi czarnej magii ,poniewaz to oni mieli poprowadzić ostatnia częśc szkolenia.
Dumbledore przewraca się w grobie widząc Harry'ego po Ciemnej Stronie Mocy.
Nauczyciele będą mądrzejsi od uczniów o jedną lekcję. Nawiasem mówiąc, jak to się ma do wcześniej zapodanej informacji, że Harry jest panem czarnej magii?
Jest panem czarnej magii, której nie zna.
Zrobił kurs w Internecie i wydrukował certyfikat.  

Z każdym dniem cała piątka zżywała się coraz bardziej ,traktowali się jak bracia .Severus który obserwował postępy jakie robili byl pewien ,że każdy z nich jest w stanie oddac życie za drugiego. 
A wnioskował to na podstawie...? To coś, czego nie można być pewnym póki nie nadejdzie zagrożenie.
No, gdy już jeden odda za drugiego życie, nie można mieć żadnych wątpliwości. 

**
Po szkoleniu u Severusa zaczęli uczyś się magii elfickiej i animagii z płomieniem.
Animagia z płomieniem? Brzmi, jakby się zmieniali w pieczone kurczaki...

Magia elficka był sztuką bardzo delikatną i zawierało się w nie mnóstwo zaklęć defensywnych ,oraz tak zwanych niespodzianek ,zaklęć dających przewagę w walce z zaskoczenia jak np.zaklecie klona ,które tworzyło lustrzane odbicie czarodzieja ,rzucajacego i znikało dopiero rażone jakimś zaklęciem.Magię tą opanowali w 3 miesiące i przeszli do animagii.
Przez trzy miesiące uczyli się "bardzo delikatnej" sztuki - geniusze. 
Geniusze-samouki, dodajmy, bo Severus najwyraźniej tej części kursu nie prowadził, a nie ma słowa o innym instruktorze.
Może to coś jak nauka Słów Mocy w Skyrimie: raz spojrzysz na słowo i już możesz rzucać jakimś Fus Ro Dah.
  
Wszyscy jednogłosnie stwierdzili ,że będa sie zamieniali w ptaki ponieważ były to postacie najpraktyczniejsze.Płomień już był biały orłem ,lecz po 3 tygodniach dołączył do niego Harry który zamieniał się w czarnego feniksa ,Draco który był zwykłym feniksem ,burza który wybrał kruka i wkońcu cierń który przemieniał się w jastrzebia. 
Kruk jako-tako jest praktyczny, bo wtopi się w otoczenie, ale skąd jastrzębie i orły w Londynie? Albo feniksy? Nie lepiej byłoby wybrać gołębie? Wszystkie wyglądają identycznie, są wszędzie, a czasem rzucą chleb i możesz podziobać. 
Ewentualnie bezkarnie na kogoś nasrać. No ale mówiłam już, że to chyba jest jakiś inny Londyn. Może w tym Londynie normą są smoki ganiające ludzi po ulicach, więc kto by się przejmował jakimś feniksem czy jastrzębiem?
Może te feniksy są "animagią z płomieniem"? 

Następnym etapem szkolenia był magia wampirza. Ta zajęła im ponad pół roku a składały sie na nią zaklęcia ofensywne i torturujące oraz podstawowa czarna magia.Po tych zajęciach postanowili zrobic sobie tydzień przerwy , w oczekiwaniu na przemiany które miały nastąpic.Nie były one wcale bolesne wbrew temu co mówił Severus ,który najwyrażniej chciał ich nastraszyć.Chłopcy poprostu zasnęli i obudzili się po dwóch dniach z uwidocznionymi cechami ich ras.Wszyscy urośli do jakichś 195 cm wzrostu,wydłużyły im się kły i wyostrzyły zmysły (Harry nie potrzebował już okularów) 
Czyli jeśli prześpię dwie doby ciągiem, to też urosnę?
Nie rozumiem tego, że w opkach bardzo nie lubią wad wzroku. Mężczyźni w okularach nie mogą być seksowni? A co z Jamesem Deanem?

,do tego wszyscy mieli pionowe żrenice a Harry , Draco i płomień spiczaste uszy.Zuważyli tez ,że ich siła magiczna oraz fizyczna zwiększyły się kilkukrotnie ,byli też zwinni jak koty.
Dziwnie podobni do siebie jak na przedstawicieli różnych ras.
Mutagenów się nażłopali i ich zwiedźminiło.

Pozytywnie nastawieni na dalsze szkolenie ,spędzili pół roku na nauce z cierniem zaawansowanych eliksirów (tu dołączył do nich Severus) ,oraz magii bezróżdżkowej i starożytnej.Teraz potrzebowali juz tylko rąk do miaotania wszelkimi zakleciami.Na sam koniec szkolenie pozostała starożytna czarna magia.Chłopcy pochłaniali wiedzę z zastraszajaca szykoscią lecz kiedy dotarli do końcówki szkolenia zauważyli ,ze nie są w stanie nauczyć sie kilkudziesięciu ostatnich zaklęć.Były one wypisane czerwonym tuszem i tylko Harry mógł je rzucać…były to zaklęcia głównie śmietelne ,lecz wyjatkowo potężne ,zabijajace kilkunastu przeciwnikoów jednoczesnie.
„Śmietelne” to od śmieci?
Odbijały się i szły rykoszetem? Czy może pokazywał palcem, w których ma uderzyć? Bo nie sądzę, by zaklęcie rozróżniało przyjaciół od wrogów.

Severus miał pewna teorię dotyczacą tych zaklęć którą podzielił sie z nimi pewnego wieczora.
 -wydaje mi się ,że są to zaklęcia stworzine przez samego Merlina i wymagające tak wielkiej mocy magicznej ,że tylko jego potomek ,czyli Harry może ich uzywać.
Chłopcy przyjęli do z radoscia poniewaz ich szkolenie zakończyło się wcześniej.
Kij z tym, że nie opanują umiejętności, która może zadecydować o ich życiu albo śmierci. Ważne, że lekcji nie ma.
Ja tam ich rozumiem - to prawdziwi studenci! :) 

ostatniej nocy Severus zdjął zaklecie pętli czasu.Podczas następnego śniadania zjedli owsiankę i zagryźli czasownikiem.
 -ilę czasu minęło poza pętlą? -spytał harry który bardzo się zmienił ,jego włosy tak jak i reszty chłopców sięgały teraz ramion, a rysy się wyostrzyły.wszyscy byli też świetnie zbudowani po ćwiczeniach z Severusem . 
Bohater obowiązkowo musi być szeroki w barach i z kaloryferem. Tak jest bardziej mhorcznie.
+20 do zajebistości. 

-dokładnie 24 godziny ,zaraz muszę wracać bo Dumbledor zwołuje dzisiaj walne zebranie zakonu.Odbędzie się w Hogwarcie i będą na nim wszyscy członkowie.Powinniśmy jeszce porozmawiać nad tym jak ukryjemy wasze moce w szkole i…
-nie będzie takiej potrzeby-rzekł spokojnie Harry a reszta kiwnęła głowami
-słucham?
-mówię ,że nie będziemy sie ukrywali ,mamy zamiar stanąć do otwartej walki z Voldemortem.Już czas żeby Tomcio poczuł przed kimś respekt.Stawimy się dzisiaj na zebraniu zakonu. 
"Tomcio"! Jak słodko c:

-czy to jest wasza ostateczna decyzja??
 -tak-powiedzieli jednocześnie 
 Kiedy zdążyli się naradzić? Au!tor nie pominął chyba tak ważnego fragmentu?

Ta zgodność tylko przywołała na twarz Severusa szczery ciepły uśmiech. 
To Snape potrafi się uśmiechać?

-nareszcie czarodzieje będą mieli prawdziwych obrońców ,a ten chory samozwańczy lordzina zadrży ze strachu przed potegą prawdziwej czarnej magii!
Zadrży przed piątką gówniarzy znikąd! 
Bardziej zadrży przed określeniem "ten lordzina Tomcio". Tyle że ze śmiechu. 

rozdział 6*Bitwa
Spoiler w tytule rozdziału, znowu.

W salonie siedziby sojuszu mroku panowała radosna atmosfera ,pięciu młodych mężczyzn śmiało się z żartów wysokiego blondyna ,który pokazywał reszcie miny Minerwy McGonnagal.
-a tę lubie najbardziej ,jest to mina ala:panie Malfoy pański czajniczek miał sie zamienic w żółwia anie baletki -i ściagnął brwi oraz usta w dziwnej pantomimie złości ,co koledzy skwitowali kolejnym wybuchem śmiechu.
Czy McGonagall jest tak znana, że kolegom z magicznej krainy takie żarty też wydają się zabawne?
W ogóle przepływ informacji między tym Elessnoris a Hogwartem jest dziwnie intensywny jak na miejsce odizolowane od reszty świata i pilnie strzeżone.
Skoro w Elessnoris żyły tylko super wypasione rasy z ogromnymi umiejętnościami magicznymi, to może wymyśliły sobie jakieś połączenie z Hogwartem... Nie, to nadal nie ma sensu.

 Ta beztroska atmosfera trwała by dłużej gdyby nie wizyta Severusa.
-o Sevcio może sie do nas przył… 
"Sevcio"? Gdybym była Snape'm, zabiłabym gówniarza.
Sebcio. 

-nie teraz -kiedy chłopcu zobaczyli minę nauczyciela szybko zerwali się ze swoich miejsc ,pierwszy odezwał sie Harry
-Atak?
-tak , za godzine na ulicy pokątnej będzie otwarcie nowego centrum handlowego co pewnie przyciagnie tłum ludz ,Voldemort postanowił uderzyć.Wysyła tam dwie setki ludżi z czego połowa do wewnetrzny krąg. Będzie gorąco- skwitował. 
Voldemort planujący zamach terrorystyczny na centrum handlowe... I wysyła tam dwieście osób! Nie lepiej byłoby jednego z misją samobójczą?
Wtedy nie byłoby Wstrząsającego Opisu Krwawej Bitwy - obowiązkowego elementu Potteropka.
Zapewne też Potter i jego czteroosobowa obstawa samodzielnie pokonają wszystkich ludzi Voldemorta.

-nie ważne , bedziemy tam prawda panowie? -chłopcy zgodnie kiwneli głowami.
 -takiej odpowiedzi się spodziewałem -rzekł Snape z usmiechem
-Dumbledorr bierze 60 ludzi do tego około setki aurorów .Nie poradza sobie sami. 
A po kiego grzyba oni? Potter poradzi sobie sam.

-nie martw sie, dzisiaj Voldemort poniesie największą porażkę tej wojny.
-władcy Elessnoris też już wiedzą o ataku.Postanowili was wyposażyc. Jest to akt poparcia zjednoczonych ras ,prosze -machnął ręką a w salonie pojawiło sie pięć kostiumów. -skurzane spodnie ze skóry bazyliszka
Skurzane to chyba prędzej z kury...
Względnie, mogą być też po prostu zakurzone.

 ,wyrób druidów ;białe koszule wykonane z Mithrilu ,powstrzymuja większosc zaklęć od elfów i na koniec skórzane płaszcze do kostek odporne na każde z zaklęć żywiołów -zaprezentował wspaniały sprzęt. Kostiumy miały kolory czarny dla harrego ,platynowy dla Dracona,czerwony dla Mordimera ,biały dla Amicusa i zielony dla Godrica. 
Po co im ta odporność? Czy au!tor nie uprzedził nas już, że drużyna Pottera jest nieśmiertelna? Voldemort nie nosi przy sobie srebrnego miecza.
Mieli nie posługiwać się imionami. Nieoczekiwana zmiana regulaminu?
Czy tylko mi się skojarzyło? 
 

-są niesamowite -wyrwało sie Harremu z lekki westchnieniem.
-to jeszcze nie wszystko ubierzcie się i zapraszam was na dach. Chłopcy szybko się odziali ,pozakładali na plecy miecze i dla wszystkiego pochowali różdzki i noże do pochw na obu łydkach,gotowi ruszyli na dach .Kiedy dotarli aż dech im zaparło w piersiach ,poniewarz patrzyli na pięć olbrzymich gryfów.Jeden z nich stojacy z przodu był czarny ,a jego łeb i przednie łapy okute były w złotą zbroję.pozostałe zwierzeta były biało brązowe i odziane w srebrne zbroje.
-to jest prezent od krasnoludów ,sami wykłuli zbroje
Igłami je wykłuli tak, że aż piszczały.
A mnie ciekawi, czy ten czarny ma więcej HP od biało-brązowych.
A ja pamiętam, że w poprzedniej części analizy Potter i Malfoy kupili sobie wyczesane mhroczne sokoły. Gdzie je wcięło? Też odleciały do ciepłych krajów? 

 i odstąpili wam najlepsze ze swoich zwierząt strażników.
 Shadow zrobił w raz z chlopcami krok do przodu a Gryfy pochyliły się i podeszły do swoich właścicieli.
-teraz stanowicie jedność ,będziecie gotowi oddać za siebie życie ,wasze gryfy są bardzo młode i jeszcze nie mają imion ,ale nadacie im je kiedy wrócicie.
A w czasie walki będziecie je wołać „tyyy, cho no tu!”. 
*gwiżdże* Ej, ty, do nogi!

-o ile wrócimy -powiedział sarkastycznie Draco
-oj co do tego nie mam żadnych watpliwości ,jestście najlepej wyszkolonymi wojownikami jakich spotkałem -uśmiechnął sie do nich pokrzepująco- a teraz ruszajcie i pokażcie tym sługusom mieszańca jak się powiino walczyć. Chłopcy wskoczyli na swoje rumaki i już chwile pużniej szybowali z zastraszającą prędkościa po niebie.Severus Snape popatrzył za nimi po czym westchnął ,usmiechnął się i zniknał z charakterystycznym trzaskiem. 
Tylko czemu ich wyszkolenie nie obejmowało zasad ortografii?

**************************************************
Albus Dumledor stał na dachu banku Grigotta w towarzystwie dwóch przywódców aurorów i rozmyślał.Wiedział ,że jeśli to co mówił Severus ,a on sie żadko mylił ,jest prawdą to nie będą mieli szans…jest ich za mało ,nigdy nie odeprą dwóch setek śmierciożerców ,musiał przerwać jednak rozważania ponieważ obok niego pojawił sie Severus.
-jak wygląda nasza sytuacja dyrektorze?
-żle severusie ,pod bankiem stoi około 150 ludzi
Mówią coś o jakichś kredytach we frankach.

 ,ale są wystraszeni i słabsi od smierciożerców…,gorzej wyszkoleni ,bedziemy potrzebowali cudu żeby wygrać -powiedział po czym ukrył twarz w dloniach.
-niech pan sie nie zamartwia za wczasu dyrektorze ,może taki cud się stanie.
-oby przyjacielu , oby. 
Czy Snape nie powinien być teraz z Voldemortem?
Nie, najpierw musi przytulić zapłakanego Dumbledore'a. 

W pewnym momencie dało się słyszęc serię trzasków i w drugim końcu szerokiej ulicy pojawiły sie jakieś dwie setki smierciożerców
-ewakułowaliscie wszystkich?-spytał Dumledor nowego przywódcy aurorów Kingsleya Schacklebolta.
 -tak dyrektorze ulica jest zabezpieczona
-dobrze ,oby wszyscy znani ludziom i czarodziejom bogowie nas strzegli w dzisiejszej walce.
Latający Potwór Spaghetti na pewno się zjawi. Lubi śmiać się z idiotów, po to w końcu ich stworzył.
 
 Zobaczył jak śmierciożercy rozwścieczeni pustkami na ulicy
Miała być efektowna jatka, a tu zonk.
Nie mieli już powodu, żeby się wysadzać. 
Ty wiesz, ile kosztowało ich całe wyposażenie? I teraz ma się zmarnować! Kto to słyszał, robić zamach i nie rozwalić żadnego cywila? Hańba!

 zaczynają biec w strone aurorów i zakonników (nawet księży zatrudnili do obrony centrum handlowego?) , już prawie dało się słyszeć pierwsze śmiercionosne zaklecia kiedy nagle z nieba spadło pięc kul ognia (animagia z płomieniami!) rozpędzając i rozbijając na chwile szyki smierciożerców.Wszyscy spojrzeli w niebo i to co zobaczyli zaparło im dech w piersiach…z nieba jak grom spadło pięc olbrzymich gryfów z jeżdzcami na grzbietach wymachujących mieczami pozbawjając życia kolejnych śmiercoiżerców ,którzy zszokowani nie mogli nawet drgnąć.Pierwszy otrząsnął się Dumledor
Człowiek wielu nazwisk. 
Po prostu jest ich trzech.

-atakowac! Teraz atakowac kiedy nie wiedzą co się dzieje i nie dotykać jeżdzców. Aurorzy i zakonnicy z euforia zucili się sie do ataku.Wywiąząła sie walka.Śmierciozercy korzystali tylko z zaklęć niewybaczalnych ,ale zjednoczone siły aurorów i zakonników sie nie poddawały.Największy połoch siały postacie które już teraz zsiadły ze swoich gryfów i miotały zaklęcia rękami…właśnie rękami bo nie używali oni różdzek co jeszcze bardzie zdziwiło śmierciozerców.Byli oni silni i zwinni ,przemieszczali się po polu bitwy nie zostawiając za sobą nikogo przy życiu.Bitwa tak szybko jak się zaczęła dobiegła końca.wszyscy zszokowani patrzyli jak ostatnia dwunastka śmierciożerców broni się przed atakami aurorów 
To jest właśnie opis przerażającej bitwy. 
Zgodnie z przewidywaniami, Harry z ferajną rozgromili całą armię.
Wszystko jasne i tak dalej. Ale czym u licha jest połoch? To jakiś rodzaj rośliny?
To chyba jakiś mech.  

-Stop -krzyknął wojownik ubrany na czarno Zszokowani aurorzy popatzryli tylko na dowódce który lekko pokiwał głową.Opuscili różdzki i odeszli kawałek.Teraz to piątka wojowników staneła przed śmierciożercami i ten odziany na czarno znów przemówił
-poddajcie się , znajcie naszą litość i poddajcie się.
-Nigdy- krzyknął jakiś śmierciożerca i rzucił w stronę czarnego Avadę.Ten jednak nawet nie stworzył tarczy jedynie wyciągnąl ręke a zaklecie tylko rozbrysło (rozbłysło? rozprysło? bryznęło?) iskrami kiedy uderzyło w jego dłoń ,nie czyniąc mu żadnych szkód.
-proponowałem wam życie , ale wy go nie przyjeliście ,niestety nie moge pozwolic żebyście odeszli…,gińcie wiec – po czym znowu wyciągnał dłoń wyszeptal Black Death
Autor bardzo chce się pochwalić znajomością angielskiego.
Jak mu to wyszło, to inna sprawa.

a z jego palcy wyleciała czarna kula wielkości piłki do kosza i pomkneła w strone śmierciożerców uśmiercając ich co do jednego. 
To były czarodziejskie kręgle w formie analogicznej do czarodziejskich szachów.

Na ulicy zapadła niczym nie zmącona cisza ,po kilku chwilach obok tajemniczych ludzi wyladowały ich gryfy.Kiedy już siedzieli na grzbietach czarny który chyba był przywódca powiedział w strone Dumledora . 
Gadający gryf, coby było ciekawiej. Chyba nic mnie nie zdziwi...

-wkrótce sie jeszcze spotkamy dyrektorze ,dobrze nam się wspólnie walczyło ma pan bardzo odważnych ludzi ,wy panowie też -to powiedział patrząc na dowódców aurorów- my już lecimy a wy chyba powinniście tu posprzątać…do zobaczenia -po czym pociągnąl za lejce swojego rumaka i cała piątka raptownie wystrzelił w strone błekitnego nieba.
-co to na wszystkich bogów było -spytał z tłumu jakis mężczyzna
No to tłum czy pustki na ulicy? Bo jedno jakby wyklucza drugie.
Ten tłum to chyba walczący tam czarodzieje - przynajmniej ja to tak rozumiem. Wcześniej nie wychodzili ze swoich kryjówek. 
To musiały być duże kryjówki, skoro pomieściły cały tłum. Znów węszę wpływ Jeżycjady - tam też mieszkania, domy, działki i wszystkie inne nieruchomości przybierają takie rozmiary, jakich autorka akurat potrzebuje. Szkoda, że w realu tak nie ma.
Oni po prostu się przyczajali i wyskakiwali znienacka.

-to był nasz upragniony cud -powiedział Snape patrząc na dyrektora. ************************************************** Wieczorem w hogwarcie mimo wakacji panował straszny charmider ,około dwóch setek czarodziej kłębiło sie na ławkach w welkiej sali.Szum który panował spowodowany był udziałem tajemniczej piatki w walnej bitwie na pokątnej ,jedni przykrzykiwali drógich wymyślając co nowsze teorie na temat pochodzenia wojownikoów.
-widziałaś jak miotali zaklęciami?-rzekła jakaś młoda kobieta do doświadczonego aurora- mysle ,że oni nie byli ludżmi…
-jestem prawie pewien ,że byli oni demonami z odmentów piekieł i juz nie długo przyjdą po nas…zobaczycie nikt nie jest już bezpieczny -krzyczał jakiś szczupły staruszek o dziwnym wyrazie twarzy.
Tak, tak, bo czarodzieje to tacy bogobojni i co niedzielę dreptali do kościoła, żeby ich przypadkiem coś nie opętało.
Wiesz, przed bitwą prosili o boskie wsparcie. Może ostatnio nawiązali z bogami jakieś przymierze? 

 Były też teorie bardziej niedorzeczne…
-to byli sami założyciele hogwartu na czele z samym Merlinem , kiedyś widziałem na portrecie jak wyglądał za młodu…to napewno byli oni.
Dumbledor który siedział na czele stołu nauczycielskiego rozmawiał z Severusem Snapem pochyliającym się do niego z krzesła obok.
-sam nie wiem co mam o tym myśleć Severusie ,widziałeś ich metody?Byli gorsi od śmierciożerców!
-panikujesz Albusie ,przecierz nie ruszyli żadnego z naszych ludzi
Przecierze są wśród nas!
Nie byłoby prościej powiedzieć mu, że to Potter z ekipą? Przynajmniej już by nie histeryzował. 

 -tak ,ale mimo wszystko niepokojacy jest sam fakt ,że do walki wmieszało się pięciu arcypotęrznych wojowników a my nadal nie wiemy po czyjej stronie stoją?
Po stronie Wielkiego Ortografa.
Co się spinasz, koleś, to tylko piątka niepokonanych magicznych stworów, które właśnie zabiły kilkadziesiąt osób bez słowa! 
A nie kilkaset?
Próbuję wierzyć, że Potter i spółka nie zabili wszystkich śmierciożerców i oddali kogoś aurorom, zakonnikom itp. Ale chyba to złudna nadzieja, prawda?  

 -czas pokaże Albusie , czas pokaże.
 -jest jeszcze jedna sprawa Severusie , ten osobnik w czarnym stroju -rzekł staruszek z zamyśloną miną- zupełnie jak bym go skądś znał…tylko z kąd ,te ruchu gestykulacja ,są tak bliskie ,a zarazem tak odległe…myśle ,że masz racje przyjacielu musimy poczekać ,może sprawa sama się rozwiąże? 
Najlepiej! Uciekajmy od problemów, same się rozwiążą. 
Dumbledore powinien kupić sobie nowe okulary. Harry i Draco może i przypakowali, nafaszerowali się mutagenami i stali się super potężni, ale chyba nie zmienili się aż tak, żeby kompletnie nie dało się ich poznać. 
Dumbledore może by ich poznał. Ale Dumledor? 

-musimy być dobrej myśli , a teraz proponuje , rozpocząć już zebranie bo ludzie zaczynają sobie skakać do gardeł.
-ah tak juz , juz…MOI DRODZY-rzekł głośno dumbledor ,a kiedy głosy na sali umilkły kontynułował -ciesze się ,ze wreszcie mogliśmy się spotkać w tak licznym gronie ,mielismy dzisiaj rozmawiać na lużniejsze tematy ,ale myśle ,że i tak juz jesteśmy wszyscy zaaferowani bitwą na Pokątnej i naszymi nowymi eee…sprzymierzeńcami ,porozmawiajmy więc o tym…czekam na wasze pytania. Pierwszy odezwał się szalonooki .
-czy mamy jakies pojęcie kim oni są ,i po czyjej stronie stoją?-
-niestety nie wiemy kim są napewno ,a mój początkowy pomysł od razu sam się wykluczył.Podejrzewałem ,od momentu kiedy czarny wojownik odbił avade gołą ręką ,że nie są ludżmi ,ale wszystkie wystarczajaco potężne nadistoty żyją teraz w Elessnoris której nie wolno opuszczać.
Przypomnijmy, że mowa o supertajnym miejscu chronionym przed kontaktem ze światem specjalnymi zaklęciami.
I o którym nie wie nikt oprócz jego mieszkańców. Pewnie połowa czarodziejów w Hogwarcie stamtąd pochodzi, skoro wszyscy są tak zorientowani.

 Nie wiem czy wiecie ,ale kiedyś miałem zaszczyt przejść miesięczne szkolenie u wampirów.
Nie wiemy. Jakoś nigdy wcześniej nie wspominałeś.
Umknęło mu. Wiesz, skleroza...

Jedynym problemem jest to ,że żaden z nich nie walczył tak doskonale jak ci których sptkalismy dzisiaj.
Nagle okazuje się, że wszyscy byli na Erasmusie w Elessnoris. 

 -a po czyjej stronie stoją?-krzyknął ktoś z tyłu sali.
-tego też nie wiemy ,ale możemy jedynie podejrzewać ,że po naszej.
-bzdura to mogła być podpucha
-nie ma co z góry zakładać-rzekł Dumbledor-i tak nie dowiemy się niczego konstruktywnego dopóki ich nie spotkamy a do tego może już nigdy nie dojść , myśle ,że więcej się juz nie poja
BUM
…Dumbledor musiał przerwać bo w drzwiach stało pięć postaci ,których wszyscy się bali.Budzili tyle samo strachu co kontrowersji i ciekawości a teaz od tak pojawili się w najlepiej strzeżonym miejscu w Anglii
Ochrona poszła na fajkę.
Może ochroniarze mieli taką supermoc jak facet z pobliskiego muzycznego: jest na miejscu zawsze, ale gdy ktoś chce wejść i coś kupić, nagle rozpływa się w powietrzu.

 ,i od tak w targnęli do sali pełnej czarodzei. Czarny uniósł lekko głowe a spod kaptura błysnęły pionowe zielone żrenice.
-mówiłem ,że się wkrótce spotkamy dyrektorze…
A ja mam szczerą nadzieję, że już nigdy! 
Dzisiejszego odcinka nie chciała zasponsorować litera ź, dlatego autor konsekwentnie ignoruje jej istnienie. 
I to zakończenie w najbardziej dhramatycznym momencie! Jak dożyjemy do dalszego ciągu? Ciekawość nas pochłonie. Tak bardzo.
Ślurp!
  
Tak oto kończy się dzisiejsza analiza. Na razie potrzebujemy chwili przerwy, by ochłonąć po takiej dawce absurdów, jednak to jeszcze nie koniec...

14 komentarzy:

  1. Analiza lepsza od poprzedniej! Może dlatego, że w opku było więcej akcji. Też zastanawiało mnie co stało się z mega wypasionymi sokołami Pottera i Malfoya.

    OdpowiedzUsuń
  2. To opko jest jeszcze gorsze niż na początku... Mimo komentarzy potrzebowałam wsparcia w postaci puszki oranżady xD I jedna uwaga — czytając na telefonie, kolor zielony trudno rozczytać na tym tle... Przynajmniej mi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ałć... po raz dziesiąty widzę bloga z prawie tą samą fabułą - Harry nie jest człowiekiem, ma super moce, jest zajebisty, rozwala wszystkich, ma +100 do siły, obrony, zręczności, ataku i wszystkiego innego i jet nieśmietelny. No i przyjaźni się z Draco. Jasne...
    Wtórkanon aż boli :/
    Ale analiza przednia :) Lepsza od poprzedniej xD
    A tak przy okazaji:
    źźźźźź - proszę Autorze, korzystaj do woli ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobra analiza ;)
    Przy przegrzanym mózgu i przystojnym elfim listonoszu prawie się popłakałam.
    Oby tak dalej i powodzenia w brnięciu przez resztę tekstu :)

    Królewna

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałam tylko zwrócić uwagę, że w jednym komentarzu analizatorów przodkowie pomieszali się z potomkami. Harry i Draco nie mieli jeszcze potomków (chyba że o czymś nie wiem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, faktycznie, niedopatrzenie. Dzięki za zwrócenie uwagi :)

      Usuń
    2. Nie ma sprawy.

      Usuń
  6. Dawno się tak nie uśmiałam od czasu czytania PLUS. Przecierze są wspaniałe XD. Czekam na więcej!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem wielką fanką przecierzy, chyba nawet sobie jakiegoś kupię:>

    I jeśli szukacie czegoś do analizy, zajrzyjcie tutaj:
    kono-ai-kono-nikushimi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwaga na krytykowanie nieznajomości kanonu, bo wam też się zdarzyło ;) "Jeszcze chwila i dowiemy się, że Harry i Voldemort są spokrewnieni." Harry i Voldemort są spokrewnieni przez Peverellów, Voldemort pochodził od drugiego brata, Kadmusa (dlatego Gauntowie mieli pierścień z Kamieniem Wskrzeszenia), a Harry - od trzeciego, Ignotusa (dlatego Potterowie mieli Pelerynę Niewidkę). Zresztą, wszystkie czystokrwiste rodziny są ze sobą spokrewnione, więc na pewno i bliższe powiązanie też się znajdzie.
    "Snape był aspołeczny. Nie wpadł w żadne towarzystwo. Tylko Lily czasem z nim rozmawiała. To ona była zła?" Przecież kłótnie, jakie Snape toczył z Lily, dotyczyły głównie obracania się w złym towarzystwie. Krytykowała go za to, że zadawał się ze Ślizgonami, którzy miotali klątwami na prawo i lewo i otwarcie sympatyzowali z Voldemortem, on natomiast twierdził, że to tylko żarty. Wszystko jest wyraźnie napisane w Insygniach Śmierci w rozdziale "Opowieść Księcia".
    Harry'ego Pottera znam na pamięć i w sumie nie wiem, jak powszechna jest ta wiedza, więc może wychodzę teraz na nerda, ale jeśli się nie jest pewnym na 100%, to lepiej uważać z wytykaniem tego rodzaju błędów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękujemy za zwrócenie uwagi :] Aż tak szczegółową znajomością serii niestety nie możemy się pochwalić, więc dzięki za wskazanie wpadek!

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  10. (E: Widzę, że ktoś wam zwrócił na to uwagę na początku lipca i... GUNWO. Jak wisiało, tak wisi, żenua).

    Pierwszy ręke wyciągnał Amicus i ułożył ją na dłoni Pottera ze szczerym uśmiechem na ustach, a po nim jednocześnie reszta chłopców powtórzyła całą czynność.
    Wszyscy położyli rękę na dłoni Pottera? On musi mieć ogromne ręce, żeby się zmieścili.

    Ogromne dłonie. (Hint: Tak samo jak ałtor pomyliłyście/-liście rękę z dłonią).

    "Zwycięzcy nikt nie pyta, czy powiedział prawdę, czy też nie. W sprawach związanych z rozpoczęciem i prowadzeniem wojny nie decyduje prawo, lecz zwycięstwo. Bądźcie bez

    litości! Bądźcie brutalni! (...) Prawo jest po stronie najsilniejszego. Trzeba postępować z maksymalną surowością." - przemówienie Hitlera.

    Kropkę stawia się po znaku zamknięcia cudzysłowu, nie przed, nawet jeśli należy do cytowanego zdania.

    cały dym poszedł w pokój.
    Na pokój raczej.

    z ociąganiem umyli szyję i uszy (niestety kazała im mama)
    Tylko jedną szyję? ;)

    Jeszcze chwila i dowiemy się, że Harry i Voldemort są spokrewnieni.
    Kwiiiiiii, bo... SĄ? xDDDDD Nie ma to jak brać się za krytykowanie opcia, kiedy samemu się nie zna KANONU. xD

    Teraz już wie, bo ten cały Płomień już mu wygadał.
    Już już już już.

    Od kiedy to brat króla jest księciem? Teoretycznie jest to możliwe, ale tylko w takiej rodzince jak Lannisterowie.
    Normalnie, a jak ma być nazywany? xD (Znaczenie drugie, sierotko: http://sjp.pwn.pl/sjp/ksiaze;2476087.html)

    Snape był aspołeczny. Nie wpadł w żadne towarzystwo. Tylko Lily czasem z nim rozmawiała. To ona była zła?
    I kolejny przykład nieznajomości kanonu.

    Nie doszukuj się zgodności z kanonem w opkach.
    To jest podwójnie zabawne, jak się weźmie pod uwagę fakt, że wy macie równie gówniane pojcie o kanonie. xDDDDD

    To chyba chodzi już o Hogwart. Przynajmniej tak mi się wydaje.
    Wow, Szerloku, zachwycasz.

    Dumbledore przewraca się w grobie widząc Harry'ego po Ciemnej Stronie Mocy.
    Przecinek przed widząc.

    To coś, czego nie można być pewnym póki nie nadejdzie zagrożenie.
    Przecinek przed póki.

    Kruk jako-tako jest praktyczny
    Bez łącznika: jako tako. http://sjp.pwn.pl/so/jako-tako;4445112.html

    rzucą chleb i możesz podziobać.
    I zdechnąć, bo bardzo zaszkodzi, noale.

    No ale mówiłam już
    Przecinek przed ale.

    Snape'm
    Czyli, według twojej odmiany, Snejem? Lolnope. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, zeżarło mi początek komentarza, już wklejam:

      Rozmiar fontu w waszych dopiskach szaleje.

      lekko spiczaste uszy,
      Ej, w poprzednich rozdziałach wszystko wskazywało na to, że są wąpierzami. Zostali skrzyżowani z elfami? Jak się nazywa ten gatunek?

      Totalnie nikt nigdy nie przedstawiał wampirów ze szpiczastymi uszami, to taaaaaakieeeee niespotykane. xD

      Mi raczej powiało Lovecraftem.
      Mnie.

      Narrator nas pyta, czy Draco zapytał?
      Bez przecinka.

      I kim jest Dzidek?
      W opciu jest małą literą: dzidek, więc to raczej odpada: http://sjp.pwn.pl/slowniki/Dzidek.html ;)

      Mi też się przyda...
      Mnie.

      -dobrze, w jaki sposób chcecie nam pomóc ?-zapytał Harry słabym głosem
      Głos słaniał się na nogach i musiał oprzeć się o ścianę, by utrzymać pion.

      Nie ma to jak się dopierdzielać do poprawnych sformułowań: http://sjp.pwn.pl/korpus/szukaj/słabym%20głosem.html

      W ogóle Draco i Harry zaskakująco szybko pogodzili się ze wszystkimi wydarzeniami tego dnia. Najpierw zostali BFF, potem okazało się, że mają supermrocznych

      potomków i będą nieśmiertelni, ale co tam.

      Kwik, to znaczy, że Potter i Malfoy dorobili się już dzieci, wnucząt, prawnucząt itp.? No, chyba że chodziło ci o to, że mają supermrocznych PRZODKÓW, bo wiesz, to nie

      to samo. xD
      (E: Widzę, że ktoś wam zwrócił na to uwagę na początku lipca i... GUNWO. Jak wisiało, tak wisi, żenua).

      Usuń