wtorek, 2 sierpnia 2016

6. Druga „c” zakłada gang, czyli odlotowa agentka w akcji cz. 2

Witajcie!
Dziś dalszy ciąg wstrząsającej działalności supertajnej agentki Leny. Przeczytajcie koniecznie — tylko z tego tekstu dowiecie się, jak opłacalna finansowo jest praca w londyńskiej policji, jak serdecznie odnoszą się do siebie wzajemnie angielscy przestępcy i ile mają rozmaitych talentów. Warto też zwrócić uwagę na zaskakującą łagodność brytyjskiego kodeksu karnego i drobne, ale konsekwentne zmiany obowiązującego w Zjednoczonym Królestwie systemu miar. Miłej lektury!


Analizują: Nikelaine, J baba_potwór. Co jakiś czas (z powodu siły wyższej rzadziej niż zwykle) dorzuca się Az.

Adres opowiadania: https://www.wattpad.com/story/65480569-good-or-bad-girl

8.

Zapisałam się na listę i wpłaciłam wpisowe. Potem ustawiłm się na lini startu tuż obok bugatti, było tam jeszcze porshe, i alfa romeo.
O godzinie 22:59 na lini startu staneła dziewczyna. Wystrzeliła z pistoletu, a my ruszyliśmy. Jechałam jako druga tuż za bugatti. Koleś prowadzący go był bardzo dobry... Nie dało się go wyprzedzić. Jechałam już trzecie z czterech okrążeń i dalej byłam na drugim miejscu... No ale ten gościu jest za dobry i świetnie prowadzi. Ostatnie okrążenie, ostatni raz próbuje go wyprzedzić, dodaje gazu, a na liczniku mam 240 km / h jade szybko i......... I kurwa gówno! Nie wyprzedziłam go!
I wpisowe poszło się bujać. Z pensji mi potrącą.

Przez linie mety przejechałam jako druga ehhh i tak nie jest najgożej. Zatrzymałam się i zauważyłam, że z samochodu zwyciężcy wychodzi Rush... Podobnie jak on wyszłam z pojazdu i poszłam w jego kierunku pogratulować mu wygranej ( szef kazał się przymilać bo on należy do gangu, którego szukamy)
Przymilać, powiadasz... Co to właściwie za agencja, w której ona pracuje?
Towarzyska, jak wcześniej wspominałam.

- Gratuluję wygranej. - Uśmiechnełam się do niego
- No przynajmniej tu pozwoliłaś mi zostać mistrzem - zaśmiał się, a ja razem z nim.
- Ale ty też świetnie prowadzisz. - Pochwalił mnie
- Dzięki
- Nie ma za co Sky
- Widzę, że sprawdziłeś mnie już Black- powiedziałam mu po nazwisku, które też dwiedziałam się z bazy policyjnej
- Ty też nie próżnowałaś.- zaśmiał się
- Naturalne - zaśmiałam się.
- I co tam jeszcze ciekawago o mnie przeczytałaś?
- hymm 8 udowodnionych zabójstw, a napewno jeszcze są nieudowodnione... Trzy lata w pace, i pięć na zawiasach.
Trzy lata. I zawiasy. Za OSIEM ZABÓJSTW. Tu miał być cholernie złośliwy komentarz, ale mi się synapsy przepaliły.
Może zabijał patyczaki.
Albo bohaterki opek.

Prawa ręka szefa Gangu Śmierci. (Świetna nazwa!) 19 lat, nie skończone gimnazjum... Masz brata za kratami na dożywociu.
Jak już mówiłam - ten gang to jakiś żart. Prawą ręką szefa jest dziewiętnastolatek, który ma wyrok w zawiasach i nie skończył gimnazjum. I wszyscy o tym wiedzą. Fuchę pewnie załatwił mu ojciec.

- No no postarałaś się, ale ja też wiem, że masz 18 lat, rodzice nie żyją, nie masz rodzeństwa i masz na końcie kilka zabójstw. Znasz się na broni i motoryzacji- powiedział dumny z siebie- i widzę, że z hakerstwem też ci najgorzej nie idzie- zaśmiałam się w myślach... no nie idzie mi źle, ale po te info nie musiałam się włamywać, wystarczyło włączyć komputer w bazie xD.
Takie rzeczy to w Wiki piszą.
Takich informacji można się dowiedzieć - tak naprawdę - na Facebooku. Może oprócz tych zabójstw, ale kto tam wie - niektórzy wstawiają posty, że idą do więzienia.
Każdy chwali się tym, co mu w życiu najlepiej wyszło. Jedni Noblem inni — wyrokiem.

- Ty też sobie z tym dobrze radzisz...
- Cóż za komplemet...
- Haha
- Ej bo jest sprawa, mówiłem szefowi o tobie i on chce się z tobą spotkać.
- Ymmm okey???- jest dobrze plan idzie po naszej myśli.
- I miałabyś czas jutro o 15.00?
- Uhh no dobra... Gdzie mam przyjechać?
- Tutaj, weźmiemy cię do naszej bazy. Bo wcale nie obawiamy się podejrzanych nieznajomych, skądże.
- Wow co za zaszczyt- zaśmiałam się
Dlaczego polowanie na Ala Capone, Toto Riinę i Pershinga trwało tyle lat? Przecież szefowie gangów chętnie zapraszają do swoich siedzib każdego, kto zagada do ich podwładnych. I odpowiednio często się przy tym śmieje.
Może mieli akurat Dni Otwarte... No co? Nie mogą?

- Dobra to ja lece papa
- No siema
No to teraz musze wrócić do bazy i pogadać z szefem.  Wsiadłam do samochodu i z piskiem opon ruszyłam do bazy. Po około 15 minutach byłam na miejscu. Zaparkowałam samochód w mojej strefie, po czym poszłam do salonu. Znajdowali się tam moi znajomi. Oni też wszystko słyszeli z rozmowy mojej z Rushem przez mikrofon.
Po kilku minutach poszłam do gabinetu szefa, zapukałam, a następnie otworzyłam drzwi.- O Lena, witaj! Nasz plan idzie po naszej myśli.- uśmiechnął się
- Tak, jutro o 15.00 mam się spotkać z szefem gangu.
- Tak, pojedziesz samochodem, a w ukryciu będą z tobą jeszcze Samuel, Christian, Ben i Adam
Upchniesz ich w bagażniku.

-Yhym rozumiem, zapewne będą mi proponować wstąpienie do gangu. Tak jak to wcześniej ustalaliśmy mam się zgodzić tak?
Przepraszam, ale kiedy to ustalili? Coś mnie ominęło? 
Na ucho jej powiedział.
W sekrecie przed czytelnikami.

- Tak, musisz się dowiedzieć ile mają i jakie narkotyki, ile mają ludzi, broń, wszyscy klienci i bazy. No, a jutro się dowiemy kto jest szefem tego gangu.
Czyli ma się dowiedzieć wszystkiego. Zawsze wydawało mi się, że w gangach ludzie raczej nie mają dostępu do wszystkich informacji, bo to zbyt niebezpieczne. Lena to zmieni.
I wszystkie dane ma zebrać jutro. Pewnie rozda ankiety do wypełnienia.

- Dobrze, wezmę ze sobą P-99 i P-83 ( broń) myślę że lepszych nie potrzebuję.
- okey, ale musisz ubrać kamizelkę kuloodporną, ale weź tą cięką, aby nie było widać że ją masz. To tyle. Dowiedzenia
Próbowałam znaleźć kamizelkę kuloodporną, której nie będzie widać - nie znalazłam. Były tylko jakieś nowinki technologiczne, nad którymi pracuje wojsko. Nie znam się na tym i byłabym wdzięczna, gdyby ktoś powiedział mi, czy takie istnieją. 
A takie z Mithrilu?

- do widzenia
Wyszłam z gabibetu szefa i postanowiłam wrócić do domu bo jest już grubo po północy. Jak postanowiłam tak zrobiłam.
Ze snu zbudził mnie ten przeklęty dźwięk budzika uhhh. Spojrzałam na zegarek i dostrzegłam, że jest godzina 9:00, nastawiłam na tak wczesną godzine,
Dziewiąta to TAK wczesna godzina? Chyba jestem za stara... 
O której ona wstaje do szkoły?

bo musze przygotować się i auto do spotkania z szefem gangu Śmierci. Zwlokłam się z łóżka i poszłam wziąść prysznic i umyć zęby. Ubrałam się w jedyne moje normalne ciuchy w tym domu, czyli obcisłe skórzane spodnie i crop top, a na nogi założyłam czarne, skórzane, niskie converse. Tak ubrana wyszłam do bazy. Uhh czeka mnie długi spacerek. Po 20 minutach byłam już na miejscu.
Przykładając mój palec do czytnika otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Przywitałam się ze wsztstkimi, którzy siedzieli w salonieCzy ktoś tam coś robi poza siedzeniem w salonie? I na szatana im ten salon w ogóle? Jestem w stanie pojąć, że w jednostce policji czy siedzibie antyterrorystów jest jedna-dwie sypialnie, łazienka i aneks kuchenny - w takiej pracy bywa, że przez trzy doby z rzędu nie ma szans odwiedzić własnej chaty. Ale do czego policjantom albo służbom specjalnym służy salon?
Do obgadywania kolegów i narzekaniu na szefa. 

i poszłam przyszykować autko. Wybrałam srebnego Astona, które miałam już wcześniej i go nie wybierałam, ale jest świetny. (To skąd wiesz, że jest świetny?) O godzinie 12.40 poszłam się przebrać i ubrać kamizelkę,
Nie mogła od razu w domu ubrać się w to, co miała założyć na akcję, skoro był to codzienny strój, a nie służbowy?
No heloł? Pretekst do kolejnego opisu stroju!
[wali się otwartą dłonią w czoło] No jasne! To przecież opko. Kontakt z rzeczywistością występuję tu mniej więcej tak często jak deszcz na Saharze.

załorzyć słuchawkę i mikrofonik i wziąść broń oraz nóż. Wyszło na to, że miałam na sobie, opinające leginsy i biały, luźny T-shirt z czarnym napisem NIE WKURWIAJ MNIE,
Dostała go od kogoś w aluzyjnym prezencie?

a na to czarną skórzaną kurtkę. Na nogi nałożyłam wysokie (jakże by inaczej czarne skórzane) lity. Całość prezentowała się idealnie.
Gotowa wyszłam z pokoju i poszłam do garażu. Wsiadłam do Astona i odjechałam, a za mną koledzy. O 14.35 byliśmy na miejscu. Chłopcy wjechali w uliczki, z których wszystko widzieli, jednak my ich nie mogliśmy dostrzec.
Po około 10 minutach czakania na lotnisko wjechały trzy samochody. Ferrari, Zenvo i wow... Postarali się żeby się szefulkowi nic nie stało na plac wjechało Knight XV, kuloodporny samochód wow.
Uliczki wokół lotniska. I to w odległości, z której widać płytę tegoż lotniska. IATA byłaby zachwycona.
To jakieś bardzo dziwne, że szef gangu ma obstawę i najlepszy samochód? Coś mnie ominęło?

Wysiadłam z mojego samochodu, a po chwili to samo zrobiło 4 facetów, jak zabatrzyłam Rush, Dan i jeszcze jeden młody chłopak oraz jakiś koleś koło 40 lat, pewnie szef.
Wszyscy siedzieli w jej samochodzie? Bo tak jednoznacznie wynika z tego zdania.

9.

Lena pov.
Podeszłam bliżej mężczyzn, a najstarszy zwrócił się do mnie
-Ty pewnie jesteś Lena Sky?- zapytał na co ja skinełam głową- Miło poznać jestem Will Barley. Może kawę? Ciasto? - powiedział i podał mi dłoń którą uścisknełam.
Jeszcze wizytówkami powinni się wymienić.

- Mi również
- Słyszałem, że wygrałaś wyścig motocyklowy z moją prawą ręką Rush'iem - powiedział i pokazał na chłopaka
- Tak, niestety w jeździe samochodem jest lepszy- odparłam
- No przynajmniej tu się nie zbłaźnił, ale do rzeczy, chciałbym cię przyjąć do mojego Gangu Śmierci.
A umowę o pracę dajesz?
Na początek najniższa krajowa, ale możesz liczyć na premię, jak sprzedasz dziesięć kilo kokainy.
Zbiórki w co drugi wtorek o dziewiątej. A za spóźnienia obniżona ocena pracy.
*robi facepalm*

- Hymm - udałam że się zastanawaiam, choć dobrze znałam odpowiedź na tą propozycję. Nasz plan idzie doskonale.
- Nauczymy cię się bić i strzelać z pistoletu.- namawiał szef gangu - No zgóóódź się, nie bądź żyła!
To chyba on zamieścił to ogłoszenie:
Tu chciałam przytoczyć, jak wygląda inicjacja w jakimś gangu, ale to chyba nie ma sensu. Powiem tyle - NIE TAK.

- Z tym nie będzie problemu, bo umiem się bić i posługiwać bronią i nożami.- wyjaśniłam.
Ten odwrócił się do swoich "pracowników" i pokiwał głową. Ci odrazu na mnie ruszyli... Hymmm 3 na 1 haha nie dam się tak łatwo.
Mam wrażenie, że Lena traktuje to bardzo... beztrosko. Jakby wszystko było jedną, wielką zabawą.
Bo jest. Mówiłam, że to wyrośnięty gang podwórkowy.
Tak sześcioletnia Ania (Kasia, Marysia, ktokolwiek, ale zdecydowanie w wieku maksimum przedszkolnym) wyobraża sobie środowiska przestępcze.

Pierwszy doszedł do mnie Rush, walnełam go z prawego sierpowego w nos, że ten się zachwiał, a z nosa poleciała mu krew, następnie podszedł do mnie ten koleś którego nie znam, szybko wymierzyłam mu cios kolankiem w krocze, a następnie gdy się pochylił w twarz, on upadł, a ja zajełam się Dan'em. Wymierzyłam mu cios z pięści w szczękę, następnie kopnełam z całej siły w brzuch tak, że zwinął się z bulu. Zobatrzyłam jak w moim kierunku podąża Rush, więc szybko wyjełam z buta nóż i czekałam, aż podejdzie.
A nie lepiej było się na nią rzucić wspólnie?

- Wystarczy już - odezwał się Will, szef gangu i podeszedł do mnie- świetnie się spisałaś. Zawsze nosisz nóż przy sobie?- Zapytał
- Hahah nie tylko nóż - powiedziałam i pokazałam broń.
- Zaimponowałaś mi...- przyznał.- To co? Wstąpisz do mojego gangu?
- Świetnie, teraz pojedziemy do naszej bazy i wszystko ci pokażemy, jestem tylko ciekaw czy chłopaki będą w tym stanie pojechać,- pokazał na poobijanych chłopców - nieźle im wkopałaś - zaśmiał się, a ja z nim. - jedziemy trzeba jej pokazać baze- zwrócił się do " kaleków "
Widać szef też traktuje to, jako zabawę. Właśnie śmieje się z tego, że trójka ludzi, którzy rzekomo mieli go bronić (po coś z nim przyjechali) pokłada się na ziemi, bo nie mogli dać sobie rady z dziewczyną (która nie jest przecież ubrana wyjątkowo wygodnie do bójki). 
Nie zapominajmy, że mieli do czynienia z Mary Sue, a nie z jakąś pierwszą lepszą dziewuchą! Zostać pobitym przez taką to zaszczyt, a co dopiero mieć ją w gangu!

Ja wróciłam do swojego autka, a gdy oni ruszyli ja zrobiłam to samo. Jechaliśmy około trzydziestu pięciu minut, aż dojechaliśmy do starej fabryki. Dookoła były tylko lasy, przez co miejsce to wyglądało strasznie. Mężczyźni wysiadli z pojazdów, co uczyniłam i ja. Ruszyliśmy w strone starych drzwi prowadzących do wnętrza fabryki. Weszliśmy do środka, a następnie skierowaliśmy się do drzwi, gdy się otworzyły weszliśmy do środka, a następnie skierowaliśmy się po schodach na dół. Tam znowu spotkaliśmy się z drzwiami, ale tym razem nie były zwyczajne... były grube, żelazne i ciężkie, a otwierały się za pomocą skanera siatkówki oka.... No dobrze się zabezpieczają, mają u mnie plusa :D
Agentka specjalna, szkolona latami, jedzie z gangsterami, bez obstawy (słowa nie ma o tym, że ci z uliczek za nią ruszyli, a gdyby nawet, to nie ma siły, żeby bandyci ich w końcu nie zauważyli), w obce, odludne miejsce. Szkolenie ewidentnie obejmowało za dużo ruszania z piskiem opon, a za mało elementarnego myślenia.
Zapomniałaś dodać, że daje im "plusy". Jaki normalny agent tak robi?
Normalny z całą pewnością nie. NORMALNY...

Weszliśmy do środka, a moim oczom ukazał się szeroki korytarz, z dużą ilością drzwi.
Drzwi było coś tak ze sto kilo. Bo gdyby je liczyć na sztuki, to trzeba by powiedzieć, że była duża liczba drzwi.

- Tu mamy sale do ćwiczeń strzelania i bicia się- szef gangu otworzył białe drewniane drzwi.
Moim oczom ukazała się ogromna sala, która była wyposażona w maty do ćwiczeń, sprzęt z siłowni i strzelnice. Wow po prostu wow
Siłownia, sala treningowa i strzelnica w jednym pomieszczeniu? Rotacja kadr w tym gangu musi być duża.

- Tu jest mój gabinet, jakbyś czegoś potrzebowała to tu mnie najczęściej znajdziesz- wyjaśnił otwierając kolejne drzwi.
Może Gang Śmierci to tak naprawdę wielka korporacja? 
Na piętrze mają całe stado programistów dbających o to, by sława Gangu Śmierci była odpowiednio zła.
A ich reklamy można znaleźć na co drugiej stronie internetowej.

- Oczywiście w razie jakiś problemów możesz się też zwracać do mojej prawej ręki Rusha, lub któregoś z chłopaków, oni ci pomogą.
Tym chętniej, że właśnie dostali od ciebie ostre baty. To bardzo ociepliło ich uczucia do ciebie.
Prawdziwych przyjaciół poznaje się przy mordobiciu.

- Yhym
Kolejnym pomieszczeniem by składzik.... Hymmm a może powinnam powiedzieć skład z bronią.... No miał około 100 metrów kwadratowych...,
Takie tam sto metrów kwadratowych - składziunio. 
Londyńczycy ostatnio chcieli zostać wolnym miastem, żeby nie wychodzić z Unii. Pewnie dlatego przeszli na system metryczny.

następnie pokazano mi podziemny garaż, który też był ogromny. Było jeszcze około 17 pomieszczeń, ale powiedziano mi, że je pokażą mi jak bardziej mnie poznają i będą mieli pewność, że ich nie wydam...
Przedstawianie się z imienia i nazwiska takiej pewności nie wymaga.

 No ale po to tu jestem....
- Mamy jeszcze salon, w którym przebywamy w wolnym czasie, tam poznasz kilku członków Gangu Śmierci - odezwał się Will i zaprowadził mnie do drzwi - W każdy wtorek gramy w planszówki, a w piątek zamawiamy pizzę! - dodał wesoło. - W naszym gangu dbamy o serdeczną i przyjazną atmosferę. 
Jeszcze trochę i ten cały gang będzie odrodzeniem idei komuny hipisowskiej.
Ciekawe, czy robią składki na prezenty urodzinowe dla każdego.
Czy tylko mnie irytuje ciągłe podkreślanie, że jest to Gang Śmierci?
Inaczej mogłabyś pomyśleć, że to druga „c” gremialnie urwała się z lekcji. Ja od początku mam takie wrażenie.

- A jeszcze zapomniałem powiedzieć, ten tu- wskazał na nieznanego mi chłopaka, który przyjechał wraz z nim, Rush' em i Dan' em - nazywa się Filip, a ich znasz już z wyścigów
- Miło mi - podałam rękę chłopakowi, który miał zakrwawioną twarz... Hymm ciekawe dlaczego?
No właśnie. Nie próbuje się umyć ani opatrzyć ran. Co najmniej dziwne.

Wyczuj ten sarkazm...
- Mi również - uśmiechnął się do mnie.
Tiaaa, nie wątpimy.
Może to był nienawistny uśmiech, a ton jego głosu mówił: "Zamorduję cię"? Jeśli tak, to miło by było, gdyby o tym wspomniano.

- Dobra Way, chodź przedstawisz się reszcie- powiedział szef i otworzył drzwi.
Weszliśmy do środka i odrazu zobatrzyłam piętnastu chłopaków siedzących na kanapach przed telewizorem, kiedy usłyszeli dźwięk otwieranych drzwi odwrócili się i zaczeli wypalać we mnie dziurę wzokiem
Strefa kibica obowiązuje również tutaj. 
W Gangu Troskliwych Misiów.

- To jest Lena Sky pseudonim Way i jest naszą nową członkinią gangu.- wyjaśnił Will
Legitymacja członkowska do odbioru w sekretariacie w poniedziałek między 9.00 a 13.30.
A do sekretariatu wciąż są kolejki, jak do dziekanatów. 
A inicja... Ech, nieważne.

- Cześć - przywitałam się, a oni zaczeli kolejno do mnie podchodzić i się przedstawiać.
Wyobraziłam sobie, jak chórkiem odpowiadają jej "cześć Lena!". 

Poznałam dziś Derek'a, Justin'a, Harr'ego, Alan'a, Alex'a, Lucas'a, Liam'a, Jacob'a, Dave'a,  Ethan'a, Martin'a, Jack'a, Diego, Davit'a i Timm'iego. Wszyscy byli młodzi i przystojni. Mieli wysportowane i umiełśnione sylwetki,
I kupę absolutnie zbędnych apostrofów.

przez co wyglądali bosko...
Do bazy agencji wróciłam o godzinie 23.30 i odrazu opowiedziałam szefowi, wszystkiego czego się dowiedziałam. Razem doszliśmy jednak do wniosku, że nie będę do niego codziennie przychodzić i mu wszystkiego przedstawiać, tylko będę pisała notatki z całego dnia tam spędzonego, a kiedy będę miała zebrane dużo materiału poprostu mu to dam do przeczytania.Aaa, więc to opko jest przeznaczone dla szefa. 
Dlatego musiała pisać, że jest fajnym gościem.
To by wyjaśniało te dokładne godziny.

Po północy wróciłam do domu i położyłam się spać, bo jutro ide do szkoły, do nowej szkoły...
Gang - gangiem, ale do szkoły trzeba iść! 

[kolejny "rozdział" zawierający zdjęcia postaci]

10.

Lena pov.
Ze snu wyrwał mnie dźwięk dzwonka, którego nie nawidze...
Co za problem ustawić sobie w telefonie taki, który lubisz?

Hymmm, ale prawda jest taka, że ludzie nie nawidzą budzika w dwóch sytuacjach...
1. Jak zadzwoni
2. Jak nie zadzwoni
Mądrość życia. Aż ją sobie zapiszę.

Zwlekłam się z łóżka i poszłam przygotować ciuchy, po długich poszukiwaniach wybrałam kródkie skórzane spodenki z ćwiekami, crop top z nadrukiem wąsów, a do tego czarne, skórzane converse. Wziełam bielizne i poszłam wziąść szybki prysznic, następnie ubrałam się w przygotowane wcześniej ubranie, wyprostowałam włosy i nałożyłam podkład oraz tusz do rzęs.
Tak gotowa zeszłam na dół, do kuchni, aby coś zjeść. Podczas spożywania płatków z mlekiem stwierdziłam, że wybiore się dziś do sklepu, aby kupić trochę normalnych ciuchów, a nie takich jakie zalegają moją szafe- ciuchów kujonki...
Zwłaszcza ta bluzka z „Nie wkurwiaj mnie” jest jakże typowa dla kujonki.
A mnie ciekawi, jak w ogóle ubiera się kujonka - stereotypowo musi to być brzydka dziewoja w okularach, bezkształtnych swetrach i spódnicach do kostek, jak w amerykańskich komediach?
Mnie wychodzi z analizy powyższego akapitu, że ciuchy kujonki to te krótkie gacie nabite ćwiekami i crop top z wąsami.
Oraz kolorowe włosy i tatuaże.
A za dodatki do stroju robią noże i motory.

Nagle mój telefon zawibrował, co oznaczało przyjście wiadomości. Wyciągnełam telefon z kieszeni i popatrzyłam na wyświetlacz. Dostałam sms od Sama
Od Sam: będę po ciebie za 10 minut  -)
Przeczytałam i odpisałam zwyczajne
okey :-*
Zmyłam po sobie talerz i poszłam jeszcze raz zobaczyć jak wyglądam. Gdy stwierdziłam, że jest okey, zabrałam swój plecak i ruszyłam w stronę schodów. Kiedy po nich schodziłam usłyszałam dźwięk dzwonka, otworzyłam je i zobatrzyłam uśmiechniętego Samuela. Na sobie miał czarne spodnie i biały T-shirt, który opinał jego mięśnie. Włosy ułożone miał w artystycznym nieładzie, przez co wyglądał zjawiskowo.
Coraz bardziej wierzę w teorię, że to agencje modeli i modelek, które ze sobą rywalizują. Wszyscy wyglądają tam bosko albo zjawiskowo i wszyscy noszą ubrania opinające ich umięśnione, młode ciała.
A te nielegalne wyścigi to tak naprawdę sesje zdjęciowe.

- Hej Sami - przywitałam i przytuliłam się do przyjaciela.
- Hej Lena, ślicznie wyglądasz - posłał mi zniewalający uśmiech - jedziemy?
- Tak- odparłami ruszyłam w strone czerwonego audi R8, który należał do chłopaka ( nie, nie jest on z komisariatu. Samuel pracuje w policji rok dłużej niż ja i go na nie stać. Swoją drogą, ja pracuje tu tylko tydzień i mam na kącie 2000  £ )
To raczej nie z pensji policjanta. I te dwa koła po tygodniu pracy, i audi. Policjant z rocznym stażem w Wielkiej Brytanii zarabia średnio około 20 000 funtów ROCZNIE. Czyli plus minus jedną szóstą tego, co kosztuje nowe audi R8. Używany egzemplarz tego modelu też leży poza granicami możliwości początkującego policjanta. Nawet na raty taki samochód jest dla tego całego Samuela o wiele za drogi (abstrahuję od tego, że osiemnastolatek nie może mieć za sobą roku pracy w policji). I tu się was, towarzysze, zapytowywuję, co stanęło auuutorce na przeszkodzie w zebraniu tych danych z sieci (trwa to jakieś 5 minut, a jeżeli się sprawnie czyta po angielsku, to krócej) i nadaniu fabule chociaż śladów prawdopodobieństwa. Wiem, pytanie jest retoryczne. Chyba że to taka delikatna aluzja, że praca w policji jest przykrywką dla rzeczywistego źródła ich dochodów.
Research - trudna sprawa. 
Wszyscy tu sobie gdzieś dorabiają. Może Lena po kryjomu sprzedaje te pojazdy, które w kółko dostaje od szefa.
Prędzej sprzedaje te opony, co je zmienia po każdej jeździe. Przecież coś z nimi robić musi!

 Wsiedliśmy do pojazdu i ruszyliśmy do szkoły.
- Ymm Sam?
- Tak?
- Emm mam pytanie... Jakie masz "stanowisko" w szkole?
Zamiatam korytarze i robię drobne naprawy.

- Haha i tu cie zadziwie, jestem uważany za szkolnego bad boya i należe do elity.
- Wow
- Hahah tak, ale nie poniżam tych z niższych stref- uśmiechnął się do mnie szczerze
Ludzkie panisko.
To brzmi, jakby szkoła była podzielona na kasty - rolnicy, mieszczanie, szlachta i duchowieństwo. 
Albo po prostu część uczniów była z gorszego sortu.
Wegetarianie i rowerzyści. 

Kilka minut później byliśmy pod żółtym budynkiem szkoły. Chłopak podjechał pod samą szkołe i zaparkował na wolnym miejscu. Gdy wysiadaliśmy z samochodu, wszystkie oczy skierowane były w naszą strone... No tak szkolny bad boy Samuel, ej no... To samo się wyklucza i to nie może znajdować się w jednym zdaniu bad boy Samuel...
No też mi to coś nie pasuje. Co to za bad boy, który nie poniża? Każdemu chociaż raz się zdarzyło.

- Wszyscy się na nas gapią - oznajmiłam przyjacielowi, tak jakby tego nie widział
- Nie przejmuj się tym- powiedział do mojego ucha - choć idziemy - powiedział i pociągnął mnie za rękę. Ruszyłam za nim, ale cały czas wyczuwałam na sobie wrogie spojrzenia dziewczyn, które zaś pożerały wzrokiem Samuela.

[idzie na lekcje, jest w jednej klasie z Samem, bla, bla, bla, poznaje nowych znajomych, dużo obrazków, idzie na zakupy, bardzo dużo obrazków]

11.

Lena pov.
Ze snu wyrwał mnie nieznośny dźwięk budzika. Spojrzałam na zegarek w telefonie i zobatrzyłam że jest 6:40. Do rozpoczęcia lekcji mam jeszcze godzine i dwadzieścia minut. Zwlekam się z łóżka i skierowałam do szafki z bielizną, a następnie do garderoby z której wziełam czarny crop top z napisem WTF
WTF — doskonały tytuł dla tego opka.

i krótkie spodenki, a do tego czarne converse. Poszłam do łazienki i wziełam szybki przysznic, a następnie ubrałam przygotowane ubrania.
Nie wiem, co bym zrobiła bez tej informacji.

Po zjedzeniu śniadania ruszyłam „moim” nissanem do szkoły. Po kilkunastu minutach byłam na miejscu. Gdy wjeżdżałam na teren szkoły oczy wszystkich utkwione były na moim pojeździe. No ale co się dziwić.. Taki samochód... Mój szef ma dobry gust, bo to jeden z tych samochodów, który wybierał mi on. Zaparkowałam na wolnym miejscu i ruszyłam do szkoły. Dziewczyny wpatrywały się we mnie z zazdrością, a chłopcy pożerali mnie wzrokiem, ale jednakowo w ich oczach można było dostrzec szacunek do mojej osoby... Cóż... Wyścigi i moja wygrana...
Tajne wyścigi, w których uczestniczyła pod pseudonimem.

Byłam już przy budynku szkoły i chciałam otworzyć drzwi, ale uprzedził mnie dość przystojny chłopak. Pokazał mi gestem ręki abym przeszła, więc uśmiechnełam się do niego przyjaźnie i ruszyłam do swojej szafki. Ludzie suwali mi się z drogi gdy szłam co było dziwnym uczuciem.
Może śmierdziała? Jak ktoś śmierdzi w autobusie, to ludzie też się od niego odsuwają. 

Gdy doszłam do mojej szafki... Ale to brzmi...
Czaicie - doszła! DOSZŁA! He, he, he. 

Może napisze to tak... Gdy podeszłam do mojej szafki i ją otworzyłam spojrzałam na plan lekcji. Teraz mam geografie w klasie 114. Wyjełam potrzebne książki i ruszyłam pod odpowiednią klase. Wczoraj Sam pokazał mi szkołę, więc wiedziałam mniej więcej gdzie co jest.
- Buuu- krzyknełam i złapałam go za ramie, a on podskoczył na siedzeniu- Lena, chcesz abym tu na zawał zeszedł???- zapytał i się zaśmiał
- Nie no coś ty - zachichotałam
Oni na pewno mają po osiemnaście lat? 
Miałam pytać o to samo.
Ich metryki być może. Ich mózgi najwyżej dziesięć.
To i tak rokowania optymistyczne - moja młodsza siostra ma niecałe jedenaście lat, a jak jej dałam do przeczytania kawałek tego opka, to się załamała.

Nagle mój telefon wydał z ciebie dźwięk i zawibrował co oznaczało przyjście wiadomości. Wyjełam komórkę i przeczytałam wiadomość.
~ Dziś 22.30 wyścigi motocyklowe na starym lotnisku. Wpisowe 3500$
Pokazałam wiadomość Samuelowi, a z mojego telefonu znowu wyszedł dźwięk i zawibrował, co oznaczało przyjście kolejnej wiadomości. Spojrzałam na wyświetlacz i zobatrzyłam wiadomość od nieznanego numeru
~ Pewnie już wiesz, że dziś są wyścigi. Przyjedź do bazy o 15:30
Will
Tą wiadomość także pokazałam przyjacielowi, a on ją przeczytał i pokiwał głową na znak iż rozumie.
Ona naprawdę pokazuje na prawo i lewo wszystkie wiadomości, które dostaje od szefa gangu? Mogłaby jeszcze podać Samuelowi jego numer - może też by dostał jakąś fuchę. 

Po chwili usłyszeliśmy dźwięk dzwonka, który oznaczał początek lekcji.  Po kilku minutach przyszła baba od gegry i zaczeła prowadzić lekcje. Kobieta była po sześćdziesiątce i miała blond włosy, które w niektórych miejscach już siwiały. Ubrana była w czarną, ołówkową spódnice i białą koszulę, którą włożyła do spódnicy. Na nogach miała czarne buty na obcasach. Całość prezentowała się dobrze jak na taką kobiete.
Ktoś wytłumaczy, co oznaczają ostatnie cztery słowa? Bo sformułowanie jest wyjątkowo idiotyczne nawet jak na to opko. 

Kolejne trzy lekcje mineły zadziwiająco szybko. Teraz mam mieć w-f podobnie jak na kolejnej lekcji. Tak we wtorki mam dwa w-f. Poszłam do szatni i przebrałam się w strój sportowy, który składał się z białego T-shirtu z czarnym nadrukiem oraz z czarnych legginsów. Związałam włosy w kitke i wyszłam ze szatni. Weszłam na sale, na której były tylko dziewczyny, ponieważ chłopcy poszli na pole. Stanełam w szeregu, a nauczyciel zaczął sprawdzać obecność.
- Dziś zagramy sobie w noge- oznajmił gdy już skończył- kto nie chce grać niech siada- odpowiedział. Cooo??!!!?? Tu można tak poprostu usiąść i nie ćwiczyć?!
No właśnie. Tym bardziej, że skoro dziewczę ma 18 lat i wciąż chodzi do szkoły ogólnokształcącej (a chyba tak jest, skoro wspomina o matematyce i geografii), to znaczy, że jest w tak zwanej sixth form, w której przedmioty wybiera się samemu. WF też. Miganie się od zajęć, na które człowiek się wcześniej dobrowolnie zapisał, to wyższa forma absurdu.

Rozglądnełam się po sali i zobatrzyłam stojące tylko 3 dziewczyny. A 14 dziewczyn.. Hymmm raczej plastików... siedziało....
- Grajcie dwa na dwa - powiedział nauczyciel... Co?!? Dwie na dwie? I jak mamy niby grać, pomińmy fakt, że w noge to ja sobie za dobrze nie radze...
Mecz zaczął się, gwizdkiem nauczyciela i zakończył tak samo. Wygałam wraz z Martą z którą byłam w składzie.
Merysójka wygrywa nawet w to, w czym sobie nie radzi: odfajkowane.
Co Wy na to, by stworzyć wielki spis umiejętności, które posiada każda Mary Sue?
Będzie mieć rozmiary Trylogii.

Następny w-f minął podobnie nudno.
Te pasjonujące opisy...
Herbaty z prądem?
Chętnie. Na trzeźwo nie da się przez to przebić.
Też poproszę.

Teraz siedze na języku niemieckim i nie słuchałam nauczycielki, ponieważ ten temat już brałam w tamtej szkole.
Najbardziej denerwujące w tej bohaterce jest to, że na ŻADNEJ lekcji nie słucha. No rozumiem, że matematyka może być nudna, ale czymś (prócz motorów) mogłaby się interesować. 
Interesuje się. Samochodami.
Czego ty od niej oczekujesz? Pracuje jako tajniak, rozpracowuje gang, zarywa noce na nielegalne wyścigi, generalnie ratuje świat! A ty chcesz, żeby ona jeszcze słuchała na lekcji? Wstydź się!

Rozmyślam o dzisiejszym wyścigu... Na pewno będzie dużo osób z tej szkoły, ale również kilka z poprzedniej...  Nagle zadzwonił dzwonek, szybko się spakowałam i ruszyłam do mojego nissana. Wsiadłam do niego i z piskiem opon odjechałam z pod szkoły. Udałam się do bazy gangu, jest godzina 15.10, a do niej jedzie się pół godziny z pod mojej szkoły, no oczywiście jeśli jedzie się ponad sto kilometrów na godzine...
I jeśli będąc Anglikiem mierzy się prędkość w kilometrach na godzinę.

Spóźniona o około 45 minut weszłam do bazy, no oczywiście z otwarciem drzwi, które skanowały oczy nie było problemu, gdyż już pierwszego dnia wzieli moje odciski palców i wprowadzili do bazy danych w komputerach moją siatkówkę oka..
Gang hi-tech.

Dostałam też swoją kartę do otwierania innych drzwi, no oczywiście nie wszystkich. Skierowałam się do gabinetu mojego szefa gangu i zapukałam. Bałam się, że wkurzy się, że się spuźniłam, ale postanowiłam grać wyluzowaną.
Obetnie jej z pensji.       
To tylko szef Gangu Śmierci, co może jej zrobić?

12.

Lena pov.
Gdy usłyszałam „proszę” otworzyłam drzwi i weszłam do gabinetu Will’a
- No Lena wreście jesteś- powiedział szef
- Taa.. Lekcje miałam - odpowiedziałam z udawanym spokojem.
Gang, nie gang, klasówka jest najważniejsza.
Przynajmniej jej o oceny nie wypytuje.
"Lena! Co to za pała z matematyki? Nie będzie pizzy z kolegami w piątek. Masz szlaban na nielegalne wyścigi! I nie myśl sobie, że pójdziesz sprzedawać narkotyki w tym tygodniu!" 
No, nie bądź takiii, puść mnie chociaż na zbieranie haraczy w sobotę.

- Dobrze, siadaj- wskazał mi czarną kanape, na której usiadłam.- Pewnie już wiesz, że jest dziś wyścig motocyklowy...
- No wiem.. Sam mi to napisałeś.
- A wezwałem cię tu po to, aby powiedzieć ci, że będziesz się ścigać, jako przedstawiciel naszgo gangu...
Gangi mają swoje reprezentacje, jak państwa na igrzyskach olimpijskich? Jeszcze niech chorążego wybiorą.

- umm okey, a Rush też będzie się ścigał?
- dziś tak... Ale kto wygra te wyścigi, ten już zawsze będzie brał w nich udział sam... Zgadzasz się?
Bo przecież im mniej naszych ludzi obstawia taki wyścig, tym lepiej dla nas.

- Yhy no dobrze.
- Super, masz motor, czy weźmiesz z naszego garażu?
- Mam, czy to wszystko?
- Tak, ale jeśli chodzi o wpisowe, to dzisiejszy wyścig macie już opłacony i kto wygra bierze kase dla siebie... Czyli 3500$ od osoby. Życzę powodzenia- uśmiechnął się do mnie.
- Dziękuje, do widzenia. - Odparłam i wyszłam z gabinetu.
Skierowałam się do salonu, otwarłam drzwi i weszłam do środka
Tu też podstawowym obowiązkiem służbowym jest rozpłaszczanie tyłków w salonie.
No co ty, pewnie muszą jeszcze oglądać seriale. 

- Hej wszystkim - krzyknełam do chłopaków
- Hej, Siema, Elo, Hejo, Siemka, Cześć- to były odpowiedzi....
- Słyszałem, że masz się ścigać dziś na wyścigach razem z Rushem i kto wygra będzie się ścigał już zawsze... - Powiedział Justin
Podsłuchiwał pod drzwiami czy szef telepatycznie go zawiadomił?

- Nom, a teraz musze się zbierać, bo musze przygotować maszyne - mrugnełam do nich
- Okey, to powodzenia. - Odpowiedzieli chórem
Autorzy opek często tworzą dużo niepotrzebnych postaci, które nie mają żadnego związku z fabułą - po prostu są, bo wypada, żeby ktoś pojawił się poza główną postacią. I zgadzam się, że o postaciach trzecioplanowych czasami nie warto pisać nic poza jednym zdaniem, ale niech nie mówią chórem! Wygląda to tak, jak wygląda - czyli jeszcze gorzej, jakby ich nie było. 

- Taaa, dzięki
Wyszłam z bazy i udałam sie do agencji, aby powiedzieć szefowi o wyścigu i przygotować motocykl. Po czterdziestu minutach byłam na miejscu. Wysiadłam z pojazdu i poszłam w kierunku drzwi wejściowych.
Oczywiste jest, że nikt z gangu za nią nie szedł, nikt jej nie śledzi, nikt nie próbuje wywęszyć, kim właściwie jest i czy przypadkiem nie kretem policji, wrogiej bandy albo czyimkolwiek. W sumie nie dziwi, skoro szef nielegalnej organizacji przedstawia się z nazwiska komuś widzianemu pierwszy raz w życiu i zabiera go do swojej kwatery głównej.
Przecież wygrała wyścig, to musi być godna zaufania. Zresztą, dobrze jej z oczu patrzy. 
A jej motor wygląda jakoś znajomo... Jak ten, który dwa miesiące temu policja skonfiskowała Rickowi za udział w wyścigach.

Potem pokonałam kolejnych kilka drzwi, aż doszłam do drzwi biura mojego szefa. Zapukałam i otworzyłam je.
- Dzieńdobry, przyszłam tylko powiedzieć, że dziś biorę udział w wyścigach motocyklowych i będe się ścigać z prawą ręką szefa gangu. Kto wygra, ma reprezentować Gang Śmierci w wyścigach już zawsze...- powiadomiłam Marcela.
Szef nagle zyskał imię. Może niedługo zasłuży na kilka zdań opisu.
Chwila... *sprawdza* Nie, nie licz na opis, w "rozdziałach" ze zdjęciami bohaterów był też szef.
A co z robieniem tych notatek zamiast codziennych odwiedzin?

- Dobrze, weź jeden z motorów i powodzenia- uśmiechnął się do mnie
- Dziękuje, do widzenia. - Odpowiedziałam i skierowałam się do garażu.
Weszłam do mojej strefy i zaczełam się rozglądać po motocyklach. Wybór padł na Kawasaki ZX-14 ( jak ktoś chce wiedzieć jak wygląda to jest w 4 rozdziale). Po przygotowaniach maszyny weszłam na górę i skierowałam się do mojego pokoju przebrać się, bo była już 21.16. Wziełam ze sobą czystą bielizne i poszłam wziąść szybki prysznic. Gdy wyszłam z pod prysznica wytarłam się, ubrałam w bielizne i owinełam się ręcznikiem. Poszłam do szafy i wyciągam z niej czarne spodnie z dziurami, czarny crop top, skórzaną czarną ramoneske i czarne glany. Ubrałam się i popatrzyłam do lusterka. Hymmm całość wyglądała... Jak by to ująć... Czarno??? Za czarno, dlatego z szafy wyciągnełam bordowy, opinający crop top i przebrałam się w niego. Teraz wyglądałam lepiej, dużo lepiej. Nałożyłam podkład i wytuszowałam rzęsy, a następnie roztrzesałam włosy.
Nareszcie odkryłam, dlaczego nie umiem prowadzić motocykla - nie używam tuszu do rzęs i crop topów nie noszę, a przecież wytuszowane rzęsy i crop top są w jeździe na motorze najważniejsze.
Wystarczy, że kupię sobie crop topy i będę mogła jeździć motorem! Super. 
A mój głupi brat chodził na kursy... Choć wątpię, by jakakolwiek siła była w stanie zmusić go do noszenia crop topów i malowania się.
Nie zapomnijcie o ograniczeniu czerni w strojach.

Gotowa poszłam do salonu i przywitałam się z chłopcami
- Kolejny wyścig? - Spytał Chris
- Nom, ale teraz ścigam się też z Rushem i kto wygra ten będzie reprezentował Gang Śmierci.
- Oo no to powodzenia. - Zabrał głos Ben
- Dzięki, ale musze już lecieć, bo się spóźnie, a musze jeszcze iść wziąść brońpa pa- jak powiedziałam tak zrobiłam.
Gdy już miałam broń, skierowałam się do garażu i wsiadłam na Kawasaki ZX-14, a następnie ruszyłam na miejsce wyścigów.
Po kilkunastu minutach byłam na miejscu, a za dziesięć minut miał się rozpocząć wyścig. Jechałam prosto i w pewnej chwili zobatrzyłam Rush’a, Filip’a, Harr’ego i Alex’a, podjechałam do nich, ściągłam kask, który miałam na głowie
Kasku, który miałam na brzuchu, nie ruszałam.

i się z nimi przywitałam. Kiedy gdy rozmawialiśmy z głośników usłyszeliśmy
- Zawodników prosimy na start, za dwie minuty rozpoczęcie wyścigu.
Wraz z Rush’em pojechaliśmy na linie startu, gdzie staneła ta dziewczyna , która rozpoczęła wyścig za pierwszym razem... No wiecie ten plastik... Koło nas było jeszcze trzy motory. No to 3500$ razy 5 to jest.. Hymmm 17500$? Chyba dobrze policzyłam... No ale odjąć 25% dla organizatora wyścigów to dla wygranego zostaje około 13000$ hymm spora sumka  :D:D:D
Sytuacja gospodarcza w tym opku jest taka sama jak w Polsce przed 1989: zarobki w oficjalnej walucie państwowej, ale prawdziwym pieniądzem jest dolar.
Czemu ona się tak cieszy? Czy nie powinna oddać wygranej agencji? 
A ten drugi szef, od gangu, nie wyciąga ręki po dolę? Charytatywnie wystawia swoich ludzi na tych wyścigach?

- Wyścig rozpocznie się za:
- 3... - Odpaliłam motor
- 2... - Dodałam gazu
- 1... - Poprawiłam się na siedzeniu
- I ruszyli!!!- ruszyłam z piskiem opon.
Od początku, pierwsze dwa kółka prowadziłam ja, ale niestety w trzecim wyprzedził mnie nie kto inny jak Rush. Nie dam się tak łatwo... Cały czas próbowałam go wyprzedzić, ale całe trzecie kółko jechał jako pierwszy. Dopiero w połowie czwartego okrążenia zdołałam go wyminąć. Idealnie wchodziłam w zakręty i dobrze radziłam sobie na prostej, ale cały czas Rush siedział mi na ogonie.
Linie mety przekroczyłam jako pierwsza, a Rush jako drugi. Zsiadłam z motocyklu i poszłam po kase. Wziełam 13000$, a reszte wziął organizator wyścigów. Potem poszłam do kolegów z gangu.
- No, no... gratuluję - zaczął Alex- Gratuluję, mała- teraz Harry
- super się spisałaś- zabrał głos Filip- no, Alex dawaj mi i Harremu po stówce...- Powiedział, a ja uniosłam jedną brew
- No, bo ja i Filip, obstawialiśmy, że wygrasz ty, a Alex, że Rush i się założyliśmy.- wyjaśnił Harry
- Wow jaka wiara we mnie- zaśmiałam sie, a oni mi opowiedzieli tym samym, a w tle pojawiła się tęcza oraz patatające jednorożce.
- O Rush idzie- pokazał Alex, a ja zobatrzyłam uśmiechającego się chłopaka
- Co się tak strzeżysz? - Spytał Harry, gdy Rush stał już z nami
- No bo przegrałem z nią, ale przejechałem mete jakiś metr za nią- miał jeszcze większego banana na twarzy
Cieszy się, że skoro już nie będzie uczestniczył w wyścigach, to może go zwolnią z tego opka.
Ma pewnie nadzieję, że wróci do domu i wreszcie pogra w GTA, tam może chociaż liczyć na pościgi. 

- Oj Rush, Rush. Chyba nie oglądałeś szybkich i wściekłych co?- zapytałam
- Yyyy oglądałem - odparł zdziwiony i uniósł jedną brew.
- No to zacytuje Dominica Torreto z pierwszej części. „ Nie ważne czy wygrasz o metr czy kilometr, grunt, żeby wygrać”
- Fanka szybkich i wściekłych?!? - Spytał Rush, a ja odpowiedziałam uśmiechem.
- No dobra, to co, jedziemy do bazy? - Zapytał Filip
- No okey, to chodźcie - powiedziałam, wszyscy wsiedli na motocykle i odjechaliśmy.
Pozostaję z nadzieją, że jest to podróż w jedną stronę.
Zmartwię cię - nie. 

13

Lena pov.
Dojechaliśmy do bazy i odrazu weszliśmy do środka. Następnie udaliśmy się jak to chłopcy powiedzieli „do sali imprez, gdzie zawsze oblewają wygraną członka naszego gangu- naszej rodziny.„
Bo wszyscy gangsterzy to jedna rodzina,
Masa i Słowik, Pershing, Baranina...
TAK to sobie wyobrażam. 

Podeszliśmy pod duże metalowe drzwi, które otwierane były kartą. Gdy drzwi się, otworzyły moim oczom ukazała się ogromna sala. Po prawej stronie znajdował się duży barek, w którym znajdowały się alkochole no i jak się domyślam nie tylko..., a przy nim 10 obrotowych foteli barowych.
Jaki sens mają fotele barowe (czy jakiekolwiek) przy barku? Bo przy barze, owszem, przydają się.

 Moje obczajanie terenu przerwał głos Harrego
- No to wy chłopaki tu wszystko przygotujcie, a ja pójde po ludzi- popatrzyłam się na niego ze zmieszaną miną- ahhh no tak, ty możesz usiąść i odpocząć, w końcu na to zasługujesz - mrugną do mnie i wyszedł.
Merysójka jest na specjalnych prawach wszędzie, gdzie się pojawi: odfajkowane.
Nagle okazuje się, że członkowie gangu są także świetnymi organizatorami imprez. Jeden pewnie ma za zadanie być barmanem, inny przygotować przekąski, a trzeci będzie DJem. 

Usiadłam przy barze i zajełam się dalszym obczajaniem....  Na środku znajdowało się dużo miejsca do tańczenia, a do okoła porozkładane były stoliki i fotele. W lewym rogu rozłożony był sprzęt DJ, do którego chłopcy podpinali różne kable.
Wszystko, mam na myśli meble i tym podobne było w kolorach czerwieni i czerni. (Oczywiście, że czerwień i czerń. Mrok i seksapil w jednym musi być!) Prezentowało się to idealnie i nie jeden klub w mieście, mogłby pozazdrościć sprzętu i wystroju... No i oczywiście zawartości barku... W drzwiach wejściowych dostrzegłam Harrego
- No, wszystko załatwione... Za pół godziny powinni być wszyscy ludzie z gangu- poinformował chłopak
-Hmmm- zwróciłam uwagę chłopaków- wszyscy, czyli ile osób?- byłam ciekawa ile osób jest w Gangu Śmierci
- Emmm jakieś 250 osób - odezwał się Filip, a ja wytrzeszczyłam oczy
Nie ty jedna, bejbe...

- Ile?!? - wyplułam napój który piłam, odrazu mówie, że to nie żaden alkochol, ale soczek jabłkowo miętowy. Tak dla wyjaśnienia...
- No około 250 osób - powtórzył i zaśmiał się szczerze
Liczysz wszystkich czy tylko tych, którzy mają składki opłacone na bieżąco?

- Wow, to dla tego to jest taka wielka sala... - Zastanowiłam się
No, tak, czasem trzeba zwołać obrady plenarne.

- Ymmm no tak..., a teraz ścieraj to- wskazał na skok który wyplułam, wywróciłam oczami, ale posłusznie zrobiłam to co mi kazał.
Po pół godzinie zaczeli schodzić się ludzie, zastanawia mnie to, że nie ma tu jeszcze żadnej innej dziewczyny, tylko nie mówcie, że jestem tu jedyna...W gangach statystycznie jest więcej mężczyzn. Nie uczyli tego na szkoleniu, Lenko?

- Hym- zwróciłam uwage Rusha, który stał obok mnie - emm mam pytanie, ile jest dziewczyn w Gangu Śmierci?
- Aktualnie?- spytał na co skinełam głową- hymmm czekaj musze policzyć... Ymmm... Czekaj... Hymmm... Ah tak... Jedna- wystrzerzył się, a ja zrobiłam smutną minę
A tak chciała mieć psiapsiółę do plotkowania na temat umięśnionych ciał kolegów.
I świecenia na jej tle jeszcze większą zajebistością.

- Em to na takich imprezach...- nie dokończyłam bo chłopak mi przerwał
- Niektórzy przychodzą ze swoimi dziewczynami, lub koleżankami - sugestywnie poruszył brwiami
- Ahhh okey... Czyli jestem jedyna...
- Wyjątkowa - zaśmiał się Rush, a ja zachichotałam razem z nim.
Autorka bała się dać Lenie jakąkolwiek konkurencję? 
Ale nawet żadnej prostytutki w tym gangu nie mają?

Po kilku minutach sala się wypełniła, a Dj włączył muzyke. Ludzie zaczeli tańczyć, pić lub rozmawiać. Nagle drzwi wejściowe się otworzyły i pojawił się w nich szef gangu. Muzyka została wyłączona, a wszyscy ucichli i patrzyli na Will’a, który poszedł na środek, staną tam i zaczą jeździć wzrokiem po zebranych. W pewnym momencie jego wzrok spotkał się z moim na co się uśmiechną i zaczą mówić


- Jak pewnie wiecie lub nie wiecie, mamy w rodzinie Śmierci nową członkinie, tak członkinie, dziewczyne. Postanowiłem ją poprosić, o wstąpienie do naszego gangu, ponieważ spodobał mi się jej sposób jeżdżenia na motorze, jak i prowadzenie samochodem, miała też dobre CV - popatrzył się na mnie- to też może wiecie, że Lena podczas jej pierwszych wyścigów tutaj wygrała z Rushem, któremu pracę tutaj załatwił ojciec  - uśmiechnełam się zwycięsko- gdy się spotkaliśmy z nią, aby namówić ją do wstąpienia do gangu, byłem tam ja, Rush, Filip i Dan. Dziewczyna powaliła trójkę czym mi zainponowała jeszcze bardziej. Tak, Rush, Filip i Dan byli moją ochroną, a pobiła ich dziewczyna. Mówię o tym dlatego, że w ramach kary za bycie beznadziejnymi ochroniarzami chcę ich upokorzyć. I dać wam cynk, że przywalenie im a) jest śmiesznie łatwe, b) niczym nie grozi, więc jak was wnerwią, to śmiałoGdy zgodziła się wstąpić do Gangu śmierci, postanowiłem zmienić politykę przedsiębiorsta, tfu - naszego gangu - na bardziej przyjazną i otwartą, standardowo oprowadziliśmy ją po bazie... Poszliśmy potem na lody i kawę. Dziś dostałem sms, jak pewnie większość z was, że odbędzie się dziś wyścig motocyklowy.  
A szefowi nie przeszkadza, że jego podwładni dostają takie wiadomości z pominięciem drogi służbowej? 

Postanowiłem, że jeszcze raz sprawdze, kto jest lepszy, Lena czy Rush. Powiedziałem im, że kto dziś wygra będzie reprezentował nasz gang już zawsze. I nie ma, że urlop czy zwolnienie lekarskie. Oboje jechali świetnie, ale.... Ale wygrała Lena! Dlatego będzie moją prawą ręką, tak! - może wydawać się to wam dziwne, reprezentuje nas dziewczyna, która jest z nami od jednego dnia! Ale jak to się mówi - YOLO! Gratuluje ci! Chdź na środek, niech każdy wie kim jestes i z kim nie warto zadzierac- powiedział (na miejscu tego gościa rozważyłabym wprowadzenie w gangu identyfikatorów), a gdy to zrobiłam uścisną mnie i jeszcze raz mi pogratulował.  Lena oczywiście zasługuje na premię! Bierzcie z niej przykład. I pijemy dzisiaj za jej zdrowie!
To mi przypomina wyróżnianie uczniów z wybitnymi osiągnięciami na szkolnym apelu...
Jutro na firmowej... znaczy, gangowej tablicy ogłoszeń jej zdjęcie zostanie wywieszone pod nagłówkiem „Gangster miesiąca”.

Po przemowie szefa, DJ ponownie włączył muzyke, a ludzie zaczeli tańczyć
- Leno, chodź do naszego stolika, w końcu ta impreza jest na twoją cześć- uśmiechnął się, a ja poszłam za nim.
Ja tak tylko z tym żartowałam... 
Musisz uważać, co mówisz, bo wyraźnie podsłuchują.

Will usiadł przy stoliku z najlepszą lokalizacją i najlepszymi miejscami do siedzenia. Siedzieli tam jeszcze Rush, Harry i trzech mężczyzn, których nie znam.
- to jest nasza Lena - przedstawił mnie szef- to jest Mateusz - wskazał na mężczyzne około 30 lat z kilku dniowym zarostem- to Wictor- pokazał na około 36 letniego bruneta w ray bandach
Ja wiem, że to mogło być poprawione, ale nie mogłam się powstrzymać. Przepraszam!
 
- a to Konrad- tym razem pokazał na około 20 letniego chłopaka, był przystojny, miał czarne włosy postawione do góry ( podobnie jak stuu, jeśli ktoś go ogląda) miał brązowe oczy i był dobrze zbudowany. W dodatku miał piękny uśmiech, którym mnie obdarzył
I teraz to ja mam piękny uśmiech.

- Miło poznać- powiedział niskim głosem- i w końcu mamy w rodzinie dziewczyne
- Hah mi też miło poznać- uśmiechnełam się ciepło.
Czy znakiem rozpoznawczym tego gangu jest tęcza? Bo czuję się nią osaczona...

- No i oczywiście gratulacje wygranej - powiedział na co podziękowałam.
- Nie stój tak, tylko siadaj - Rush uśmiechnął się i poklepał miejsce obok siebie.
Posłusznie usiadłam i zaczeliśmy rozmawiać, moje wsłuchiwanie się w rozmowe przerwał szept do mojego ucha
- Zatańczysz?- spytał Rush
- okey - odparłam i pociągnełam go za rękę w strone parkietu.
Jak romantycznie.

Po chwili byliśmy już na środku i zaczeliśmy tańczyć. W tum czasie rozmawialiśmi również na różne tematy.Czas na imprezie miną mi bardzo szybko, bo cały czas z kimś tańczyłam. Kilka razy z Rushem, kilka z Konradem, Filipem, Harrym, Derekiem, Justynem, Marckiem, Jacubem i z około 20 chłopakami, których nie znam.
Ciekawe, czy ustawili się w kolejeczkę.
Z komitetem kolejkowym i odczytywaniem listy obecności co godzina.

Żaden z nich nie był nachalny, w senie nie dawali łap na mój tyłek czy tym podobne, a robili tak z tymi laskami, które przyszły tu do towarzystwa.
No tak, bo Lenę wszyscy koledzy szanują i kochają, i nikt nie chciałby jej pomacać.
Szacunek dla kobiet to w ogóle jedna z cech wyróżniających gangsterów z ogółu społeczeństwa. 

Cóż po prostu się bali, że oberwą.... Hymmmm. I słusznie haha.
Prędzej się bali, że zarażą się twoją głupotą, złociutka.

Około 5:30 nad ranem dotarłam do swojego mieszkania moim motorem. Nie byłam pijana czy coś, bo wypiłam tylko jednego Shota, no wiem, że policjantka i wogóle, ale to było na początku imprezy i mineło od tego jakies pięć godzin. Inna sprawa nie mam 21 lat, a tu dopiero od tego wieku jest to dozwolone, no ale cóż.
Pomijając kwestię wieku, gdy policjant/agent pracuje pod przykrywką, czasem musi się napić, żeby nie wyglądać podejrzanie. W części krajów jest to w stu procentach legalne, więc tym bym się nie martwiła.
Autorka zawarła tutaj ukryty postulat o trzeźwości.
Nie wiem, jakie miejsce ma na myśli autorka, pisząc „tu”, ale akurat w Anglii osiemnastolatek spokojnie może pić. Ewentualny patrol policji prędzej przyczepi się do tego motoru, jeżeli ma więcej niż 125 cc w silniku (a raczej ma, skoro Merysójka, na drugie Lena, jeździ tylko ścigaczami). Ciekawe też, że bohaterka mówi o Anglii „tu”. Tak się nie nazywa kraju, który uważa się za własny, nasuwają się zatem pytania o status bohaterki w Wielkiej Brytanii i — co za tym idzie — legalność jej pracy w policji, mundurowej czy nie.

Weszłam do domu ściągnełam buty i powlokłam się do mojego pokoju. Nie przebierając się rzuciłam się na łóżko, bo byłam bardzo zmęczona. Postanowiłam, że dziś zdecydowanie odpuszcze sobie szkołe...
A mama nic nie powiedziała na ten temat.
Mama służy do załatwiania niewygodnych spraw. Kiedy przestaje być potrzebna, zostaje złożona i odstawiona do schowka.

Po niedługim czasie odpłynełam w kraine Morfeusza.     

14.

Lena pov.
Rano hymmm to znaczy o 13.20 obudziłam się. No to sobie zaspałam do szkoły... Trudno :D
I tak miałaś do niej nie iść, więc czym się przejmujesz?
A ja będę ad nauseam pytać, po jaką cholerę dziewczyna chodzi do szkoły, której najwyraźniej nienawidzi i unika jak diabeł święconej wody. Edukacja po osiemnastych urodzinach obowiązkowa nie jest, laska ma pracę, i to najwyraźniej pod każdym względem satysfakcjonującą, zdaniem mamusi może się nie przejmować, bo jest pełnoletnia — potrzebna jej ta szkoła jak wrzód na tyłku.

Wstałam i ubrałam się w szare spodnie i błękitną bluzkę, a następnie zeszłam do kuchni i zrobiłam sobie śniadanie oraz herbatę. Gdy jeż je zjadłam wróciłam do mojego pokoju i odblokowałam mój telefon. Nie małam żadnych wiadomości, ani nie odebranych połończeń, więc odłożyłam telefon na miejsce.  Postanowiłam że pojade do bazy agencji i nie będę marnować czasu, tylko dowiem się czegoś o niektórych członkach Gangu śmierci.
Po co brać telefon do pracy? Na pewno nie skontaktuje się ze mną szef gangu ani nie dostanę pilnej informacji!
Z całą pewnością nie będę też mieć nic ważnego do przekazania innym. Chociaż w przypadku tej pani to akurat najzupełniej możliwe.

Jak postanowiłam tak zrobiłam już pół godziny później byłam na miejscu. Aktualnie przeglądam policyjną komputerową kartotekę ( mamy do niej dostęp) i czytam jakże ciekawego życiorysu Filipa.
A także zmieniłam czas przeszły na teraźniejszy. 

No chłopaka nie próżnował.. 5 udowodnionych zabójstw, pobicia, narkotyki, nielegalna brońi groźby z bronią w ręku.
[nuci skocznie] Jak przestępstwo to tylko w Londynie, w Londynie... Bo angielskie organy ścigania najwyraźniej mają ciekawsze rzeczy do roboty niż sadzanie wielokrotnych zabójców i dilerów dragów. Nawet wiem co — schodzenie do salonów i wzajemne komplementowanie się do upadłego.

W dzieciństwie był w poprawczaku, a jako już dorosły facet siedział w kiciu no no bardzo ładnie, podobną historie ma Dan, czytałam wcześniej tylko on ma też kilka udowodnionych nielegalnych wyścigów i walk w klatce. Serio??? I ja go pokonałam?!
Też mnie to zastanawia.

Zmęczona dzisiejszym siedzeniem przed komputerem, postanowiłam odpocząć i poszłam do salonu.
- Hej - przywitałam się gdy tylko przekroczyłam próg salonu
- Hej, siema, elo, co tam? , witaj, hejka, siemka - powiedzieli na raz?
Znowu to samo... nie mogła tego napisać w ten sposób: "- Hej - powiedziałam, wchodząc do salonu. Koledzy przywitali się ze mną krótko."? A nie chóry urządzają. 

- Co słychać?- zapytał Michael
- A spoko, wczorajszy wyścig z Rushem wygrałam i potem zrobili taką impreze z tej okazji i poznałam kilku nowych ludzi. Dziś sprawdzałam Dana i Filipa w bazie danych. Nic ciekawego.. Zabójstwa, pobicia, narkotyki, więzienie, poprawczak no i nielegalne wyścigi i broń... hymmm nic czego się niespodziewałam... A co u ciebie?
- No ja teraz pracuje z Mikiem i Benem nad sprawą Scotta i jego przydupasów -odparł chłopak.
- ten diler?- zapytałam
- yhy, z tego co narazie się dowiedziałem to dostarcza towar do jednego z Gangów Londynu, więc sprawa jest poważna... No a jak tam w nowej szkole hymmm?
Mam wrażenie, że Lena tam pojechała tylko po to, żeby się pochwalić wyścigiem i nową szkołą.

- A spoko, spoko, tylko dziś nie poszłam bo zaspałam, ale ciii, jakby co się źle czułam - zaśmiałam się.
- Haha no dobra - mrugnął do mnie.
Jaka jest średnia wieku pracowników tej agencji, bo mi się wydaje, że piętnaście. 
A średni iloraz inteligencji jeszcze niższy.

W bazie posiedziałam jeszcze jakąś godzinę, a następnie udałam się do domciu. Uhhh trzeba od kogoś odpisać lekcje... Może Samuel był w szkole... Postanowiłam, że napisze do niego sms

[około jednej strony SMS-ów, wspomnienie o imprezie i różne heheszki. Ciach!]

No to zadanie mam z głowy... Hymmm co by tu sobie zrobić.. Hymmm już wiem najlesze na nude jest..... Uwaga uwaga.... JEDZENIE jej.
Czyli kogo? Tej dziewczyny z wyścigów czy mamy?
Mnie wychodzi, że nudy.

Zeszłam do kuchni i zaczełam przygotowywać składniki na naleśniki mniammmm. Gdy już wszystko było przygotowane zaczełam tobić ciasto na naleśniki, a potem zaczełam je smażyć. Następnie posmarowałam je nutellą i poszłam z nimi do salonu. Włączyłam telewizor i wziełam się za zajadanie przygotowanego posiłku.
Ta fantastyczna figura Merysójki to pewnie właśnie z zajadania emocji mąką i cukrem.

Około godziny 22.30 poszłam na górę do mojego pokoju , wziełam ciuchy na przebranie i poszłam do łazięki wziąść prysznic. Umyłam jeszcze zęby, ubrałam się i położyłam się spać.
Ja do snu się rozbieram, nie ubieram.
W sumie można to rozumieć, że się przebrała w pidżamę.
Tylko że auuutorka jak zwykle nieodpowiednie dała rzeczy słowo. Tak czy inaczej, też mam ochotę się przespać po tej jakże pasjonującej i kształcącej lekturze.

Zgadujemy, drodzy czytelnicy, że macie chęć na to samo, więc żegnamy się do następnego wtorku. Oczekujcie dalszego ciągu strrrasznych perypetii odlotowej agentki Merysój... znaczy, Leny. Do przeczytania!

12 komentarzy:

  1. Bardzo sympatyczne, fajnie się czytało.Jakie to typowe:Mary Sue,stroje,wszyscy padają jej do stóp...Urocza klasyka.Wasze komentarze bardzo mi się podobają.A będzie audiencja u królowej,której Lena pokaże,gdzie raki zimują?

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie się nie doczytałyśmy, ale sytuacja jest rozwojowa.

      Usuń
  2. Jest gang, który mieszka razem :) No, może nie mieszka, ale razem pracuje, a to już coś. Dziwi mnie, że autorka nie wspomniała o modelu telefonu głównej bohaterki. Opisuje dokładnie samochody, motocykle, broń i ubrania, a telefonu nie? Ja obstawiam co najmniej I phone'a 6s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podpowiadaj jej — ona może to czytać... A jak dostanie weny, to będziemy się przebijać nie tylko przez opisy croptopów i telefonów, ale i wzorków na tipsach.

      Usuń
  3. Tak,wzory na tipsach u całego gangu -to byłoby coś!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie tak się kończy pisanie o rzeczach, o których nie ma się pojęcia. Gang Śmierci i jego system miałyby potencjał na jakąś parodię kryminalną. Nic, tylko podrzucić myśl jakiemuś dobremu reżyserowi i nowy hit filmowy gotowy!
    Natomiast na wspominkę o włosach Stuu pomyślałam sobie, że to już szczyt wszystkiego - gang zwerbował człowieka-pędzla. Ciekawe, co tam robi? xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna analiza! Ten tFór kojarzy mi się z pewnym opkiem o mafii niegdyś analizowanym na Armadzie.
    "Szacunek do kobiet to w ogóle jedna z cech, która wyróżnia gangsterów z ogółu społeczeństwa" Nie tylko aŁtorka wykazuje się naiwnością odnośnie moralności i zasad w grupach przestępczych. Przecież nawet we filmach występuje przekonanie, że mafia (especially włoska) to może i surowa, ale sprawiedliwa i ma chociaż jakieś wartości w przeciwieństwie do dekadenckiego świata. Jako wielbicielka dojrzałego realizmu i osoba, która zamierza zapoznać się z twórczością naturalistów, mówię jedno: to PIERDOŁY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Społeczeństwo w ogóle ma skłonność do idealizacji pospolitych oprychów. Pierwszy przykład: Janosik — zbir z paroma trupami na koncie, z którego zrobiono bojownika o demokrację i sprawiedliwość społeczną. Do tego samego gatunku należy Robin Hood. W nowszych czasach do „walki z systemem” próbowano przypucować niejakiego Najmrodzkiego, zawodowego złodzieja. Autorka zatem kontynuuje niejako odwieczną tradycję, przy okazji robiąc z niej groteskę.

      Usuń
  6. A "Ojciec chrzestny"?*wybucha złośliwym śmiechem* W przypadku Witusia i starego Michałka też mamy do czynienia z idealizacją. Z Michałka w ostatniej części taki był filantrop, że Jean Valjean niech się schowa!
    No, a Robinhoody i Janosiki to swoisty prequel do tego, o czym napisałam wyżej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam dla was pewną propozycję analizatorską:nie-oceniaj-po-pozorach-dramione-blog. Zwłaszcza jedno pornoopko jest tam kwikaśne

    OdpowiedzUsuń
  8. Komentarz nie w czas, ale muszę się podzielić lingwistyczną zagwozdką: parę razy pojawiają się takie kwiatki jak "strzeżenie (z kontekstu wynika, że szczerzenie)" się boChaterów, a Mary w którymś momencie "roztrzesuje" włosy... i coś mi się wydaje, że ma to związek z krakowskością opka (wychodzi się tu też na pole) - może autorka tak bardzo starała się zwalczyć w sobie nawyk przekształcania każdego "trz" w "cz", że aż przedobrzyła? :D

    ...po namyśle - refleksja: możliwe, że to tylko mnie fascynuje to zjawisko. Ale skoro już komcia naskrobałam, to nabiję, a co.

    E'

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedni Noblem inni — wyrokiem.
    Przecinek przed inni.

    Do obgadywania kolegów i narzekaniu na szefa.
    Narzekania.

    Widać szef też traktuje to, jako zabawę.
    Bez przecinka.

    Właśnie śmieje się z tego, że trójka ludzi, którzy rzekomo mieli go bronić (po coś z nim przyjechali) pokłada się na ziemi, bo nie mogli dać sobie rady z dziewczyną (która nie jest przecież ubrana wyjątkowo wygodnie do bójki).
    Przecinek przed pokłada.

    "cześć Lena!".
    Zabrakło przecinka.

    Czyli plus minus jedną szóstą tego, co kosztuje nowe audi R8
    Ile, nie co.

    I jeśli będąc Anglikiem mierzy się prędkość w kilometrach na godzinę.
    Przecinek przed mierzy.

    DJem.
    DJ-em.

    Ten odcinek udał się wam dużo bardziej niż poprzednie, i nie mam tu na myśli kwestii poprawności. Kto wie, być może z tej mąki będzie chleb. ;)

    OdpowiedzUsuń