wtorek, 16 sierpnia 2016

8. Zakochana od pierwszego pobicia, czyli odlotowa agentka w akcji cz. 4

Witajcie! 
W tym tygodniu czeka na was czwarta, a zarazem ostatnia część tajemniczej agentki Leny i Gangu Śmierci. Nauczycie się, jak podrywać dziewczęta i chować się w krzakach. Pojawią się jednak przejawy racjonalnego myślenia postaci, której nikt by nie podejrzewał. Absurd goni absurd, a opisów, jak nie było - tak nie ma. 

Z przykrością musimy powiadomić, że autorka usunęła swoje opowiadanie z wattpada i - niestety - nie możemy już go znaleźć. Dlatego też możliwe, że nigdy nie usłyszymy dalszej historii Leny. 

Analizują: Nikelaine, Shathi, baba_potwór i J

Adres opowiadania: https://www.wattpad.com/story/65480569-good-or-bad-girl

21.
6 godzin później
Właśnie dojechaliśmy do Glasgowu, a jest godzina 20:45, zmęczona już nie mogę się doczekać, aż dojedziemy do willi w której mamy mieszkać na czas pobytu tutaj. (szef powiedział, że nie będziemy się gnieść w hotelu przez cztery dni, a to willa wakacyjna jego kolegi, który pozwolił nam tu tymczasowo zamieszkać)
Pomijam fakt, że będą mieszkać w willi. Ale szef wykazał się pierwszorzędnym pomyślunkiem - wykorzystał znajomego. Znajomego, który jeśli wpadnie, nie powinien mieć oporu przed wsypaniem gangu, jeżeli tylko zaproponuje mu się ugodę. Nie lepiej było ogarnąć coś na własną rękę?
Czy tylko ja mam wrażenie, że treść tego opisu brzmi jak napisany na szybko sms?
Nie, ale całe opko tak brzmi. 

Na miejscu jesteśmy 10 minut później. Willa jest ogromna i piękna
Posiada też ogromny garaż, który jest w stanie pomieścić około 15 samochodów i motorów. Okazuje się, że Alex ma pilot do garażu, dzięki czemu możemy wjechać do niego naszymi pojazdami. W środku znajdują już się też nasze motocykle. Jak się okazało szef przysłał nam pięć identycznych KTM MX 450, a do tego kaski i rękawiczki motocyklowe.
- No to co, rozdzielamy pokoje?- pyta uśmiechnięty Justin
- wiecie panowie? Dziewczyny mają pierwszeństwo - uśmiechnełam się triumfalnie
- Ehhh, no dobra to wybieraj pierwsza - mówi zrezygnowany Diego
Zabierze najlepszy pokój z największą garderobą i łazienką  - pomyślał zasmucony. 

Wchodze po dębowych schodach na górę i zagalądam do pokoi. Po chwli zobatrzyłam śliczny pokój z dwuosobowym łóżkiem (zresztą w każdym pokoju takie było). Jest w odcieniach szarości i czerwieni, co świetnie się prezentuje.
Czy tylko ja nie rozumiem tej wszechobecnej czerwieni w pokojach? Może to jakieś nawiązanie do tego wnętrza? 
Nie jesteś sama, nie jesteś saaamaaa... Po godzinie pobytu we wnętrzu, w którym dominuje czerwień, zaczęłabym ludziom tętnice przegryzać.
Miałam kiedyś czerwony pokój...

- Możecie wybierać- mówie schodząc do ogromnego salonu, w którym siedzą chłopcy- trzecie drzwi od lewej zajęte- dodaje, a chłopaki ograzu wstają i przepychając się gnają po schodach, aby zarezerwować jak najlepszą sypialnie.
Miałam nadzieję, że etap dwunastolatków na wycieczce szkolnej mają za sobą.
Już wcześniej parę razy udowodnili, że nie.
To jest willa. Wszystkie sypialnie powinny być na zadowalającym poziomie.

Ze śmiechem siadam na kanapie i włączam telewizor. Po chwili zjawia się uśmiechnięty Diego
- który?
- 1 od prawej - mówi z uśmiechem
- No, no, widze że mamy podobne gusta. Mi też się podobał, ale wole mój- wystawiłam mu język, a on się zaśmiał
Po chwili pojawili się pozostali i zaczeliśmy oglądać film.
Iście gangsterskie zajęcie podczas misji.

Obudziłam się około 6:30, wstałam i ubrałam się w jeansy i crop top.
Na nogi założyłam vans’y i po umalowaniu się zeszłam na dół.  Tam zobatrzyłam siedzących chłopaków przy telewizorze, wszyscy mieli zrobione kanapiki i je jedli.
Podchodze do kanapy i wciskam się w wolne miejsce między Diego, a Rushem. Patrzę się na ich talerzyki i stwierdzam, że kanapka Rusha, będzie mi bardziej smakować, bo nie ma w niej sałaty, której nie cierpie.
- Dziękuje- mówie i zabieram mu kanapkę z talerzyka.
Bijąc w ten sposób swój życiowy rekord chamówy.
Może myślała, że kradnięcie innym jedzenia jest zabawne?

- Ejjj - mówi zrezygnowany
- No co? - Pytam zajadając się jego kanapką
- Ehh nic
Na miejscu Rusha (drugiej najważniejszej osoby w gangu), nie patyczkowałabym się z Leną i bym jej przywaliła, żeby znała swoje miejsce. Hej, ona jest nowa, a ty podobno jesteś prawą ręką szefa!
Przecież dziewczyn się nie bije, było na kursie dobrze wychowanego gangstera. 

- Ej o której wyjedziemy śledzić ten Gang? - pyta Alex
Ktoś nadgorliwy zawsze musi psuć atmosferę, przypominają o pracy. Ten Alex nie umie się bawić, jestem za wyrzuceniem go z Gangu Śmierci. 
Bardzo mi się podoba, że śledzenie gangu odbywa się według harmonogramu. To przecież oczywiste, że gangsterzy działają zgodnie z godzinową rozpiską.

- Nie wiem, za godzine? - pyta Diego i patrzy na nas. Ja tylko kiwam głową na tak, a widząc to chłopaki mówią, że za godzine wyjedziemy na crossach, bo jeszcze nie wiadomo jaki jest tam dojazd, więc napewno łatwiej będzie crossem.
Idę się przebrać w coś, w czym nie będę się rzucać w oczy. Wybieram brązowe spodnie, a do tego militarną bluze i wysokie, skórzane buty motocyklowe, a włosy związałam w kitkę.
Chce się wtopić w otoczenie? Dlaczego nie iść na całość i nie ubrać się tak? 


Gotowa zeszłam na dół, a po chwili pojawili się chłopaki. Razem udaliśmy się do garażu. Z szafki tak umieszczonej zabraliśmy kaski oraz rękawiczki, a następnie wsiedliśmy na motory i odjechaliśmy, rozpędzeni prosto w stronę słońca.
Przepraszam, ale po tylu rozdziałach nie widzę innej możliwości.
Dobija mnie struktura gramatyczna „pojawili się chłopaki”...

22.
Godzine temu dojechaliśmy pod bazę naszych wrogów i w ukryciu ich obserwujemy. Przez długi czas nic się nie dzieje, ale nagle ze starych magazynów wychodzi dwóch chłopaków, w wieku około 24 lat.
Lena mistrzowsko ocenia wiek na oko. Ja bym powiedziała, że mają między dwadzieścia a dwadzieścia pięć lat... Ale ja nie jestem Marysójką, wiem.

- Ej stary, słyszałem, że ci od Gangu śmierci, którzy nas śledzili już wyjechali- mówi wyraźnie zadowolony blondyn
Uff, nareszcie sobie poszli. Bo przecież, jak na gangsterów przystało, przez myśl nam nie przeszło wybić im z głowy łażenie za nami.

- No wiem, słyszałem, ale szef mówił, że pewnie zamienili się z innymi- mówi zrezygnowany drugi chłopak
Zaczęła się druga zmiana.

- hym, no, ale przynajmniej narazie mamy spokój- uśmiecha się pierwszy
- Nom, to do którego klubu dziś idziemy?
- Starry night?
- Okey, to o 22:00 będę pod klubem, tylko tym razem się nie spóźnij- grozi mu palcem
- nom jasne, przemyśle twoją propozycje- Uśmiecha się- I Mati, Bartek, Fabian, Daniel, Max i Kamil też przed chwilą mówili, że idą - mówi, a potem obydwaj odchodzą
Bartek i Kamil to takie typowe imiona angielskich gangsterów.

- No to dwójka z nas idzie do klubu, a reszta zostaje pilnować - mówi Alex
-No spoko, to kto idzie?- pyta Rush
- Ja - mówie, nie po to kupiłam te sukienki, aby nie iść na impreze...
*wali głową w biurko* Ile razy jeszcze Lena udowodni, jak pusta jest w rzeczywistości?

- No to ja ide z tobą - odpowiada odrazu Rush
- No okey- mówie i wracam do dalszego obserwowania
Do godziny 19:00 nic się nie dzieje, ludzie wchodzą i wychodzą, ale jak narazie to nic nie mówią o ich gangu.
Dziwne. Zazwyczaj przecież przestępcy swoje sprawy omawiają pod gołym niebem i na tyle głośno, żeby przyczajeni wokół szpiedzy wszystko słyszeli.

Razem z Rushem wracamy właśnie do naszej willi, aby przygotować się na wyjście do klubu.
Siedzę w moim pokoju i zastanawiam się, którą sukienkę ubrać. W końcu decyduje się na tą czarną skórzaną z wiązaniami, a do tego postanawiam ubrać lakierowane szpilki.  Po prysznicu, ubieram wybrane ciuchy, robie makijaż i podkręcam włosy, dzięki czemu delikatnie, ale bardzo ładnie się falują.
Przeglądając się w lustrze, przypominam sobie, że nie mam na sobie biżuterii, dlatego wracam się po czarną bronsoletkę z kolcami.
Tak wystroiła się dziewczyna, która wszystkie inne ma za pustaki i dziwki. Logiczne.
Oczywiście w skórzanej kiecce i z ćwiekowaną bransoletką wyglądała grzecznie i skromnie.

Gdy uznałam, że wyglądam całkiem ładnie, schodzę na dół, do salonu. Rusha jeszcze nie ma, więc musze na niego poczekać. Po siedmiu minutach do salonu wchodzi Rush poprawiając swój T-shirt i mówiąc
- Przepraszam, że tak długo, ale...- przerywa podnosząc na mnie swój wzrok i zaszyna mi się przyglądać, przez co czuje się niezręcznie
- Ale?- postanawiam zacząć rozmowe, aby oderwać go od ciągłego wpatrzania się we mnie i udało się, bo już po chwili nie patrzy na moje nogi, co robił minutę temu, a podnosi swój wzrok na moją twarz
- Yyyu, no musiałem się przygotować- wytłumacza mi, a ja kiwam głową- Zajebiście wyglądasz - mówi ponownie skanując wzrokiem moją sylwetkę.
- Emm dzięki, ty też wyglądasz ekstra- i to co mówie jest prawdą. Ma na sobie czarne rurki oraz czarny dopasowany T-shirt, a na niego zarzuconą ma koszule w kratkę. Na nogach ma czarne air force
Nie no, jeżeli Rush szykował się dłużej niż Lena, która podkręcała sobie włosy i się malowała, to ja wolę nie wiedzieć, co robił on.
Idealnie dopasowywał T-shirt, oczywiście. c:

- Dzięki, idziemy- pyta uśmiechając się do mnie przyjaźnje
- Yhym, jasne- mówię i również się uśmiecham.
Już po chwili siedzimy w wv xl i z pomocą nawigacji jedziemy do klubu, w którym mają być członkowie Gangu Krwi.  
Kolejny raz potrzebują nawigacji, żeby wykonać zadanie. Awaria GPS-u będzie końcem przestępczości zorganizowanej w Anglii.

23.
Lena pov.
Właśnie wraz z Rushem dojechaliśmy do klubu, w którym mają być nasi wrogowie. Gdy tylko wysiedlismy z samochodu zobatrzyliśmy ogromną kolejkę prowadzącą do wejścia...
- No to sobie postoimy- odezwał się chłopak
- No chyba nie...- zaśmiałam się i ruszyłam przed siebie, mijając długą kolejkę, odwróciłam się by sprawdzić czy Rush idzie za mną, ale on dalej stał przy samochodzie.
A ludzie nie protestowali, ponieważ oto szła Lena. Kolejka w ogóle powinna się przed nią rozstąpić, jak przed Mojżeszem Morze Czerwone. 

Wróciłam po niego, chwyciłam za jego dłońi pociągnełam za sobą. Po chwili, gdy już za mną szedł puściłam jego dłoń, a po moim ciele przeszło uczucie pustki. Przy wejściu stało dwóch umięśnionych chłopaków, którzy sprawdzali dokumenty i wpuszczali do klubu.
Podeszłam do jednego z nich...

Rush pov.
Lena podeszła do jednego z ochroniaży i zaczeła z nim rozmawiać, co jakiś czas go dotykając, a ja na ten widok zaciskałem pięści. Po około 2 minutach, Lena wróciła do mnie z uśmiechem i powiedziała, że załatwiła nam wejście.
„Ochroniaż”… To boli.

Ponownie chcąc, abym za nią szedł chwyciła moją rękę, a po moim ciele po raz kolejny rozeszło się przyjemne ciepło...
Równowaga musi być - Lena czuje pustkę, Rush ciepło. Swoją drogą, ciekawe, skąd uczucie pustki u Leny. To mogłoby być nawet ciekawie rozwinięte, ale po co? Lepiej opisywać stroje i pojazdy...
Może ta pustka to efekt nieoczekiwanego wglądu w siebie? Bo co w końcu mogła tam zobaczyć?


Weszliśmy do środka, i przeciskając się pomiędzy spoconymi ciałami tańczących ludzi, doszliśmy do baru i zajeliśmy wolne miejsca.  Po chwili podszedł do nas kelner i zaczął pożerać wzrokiem moją towarzyszkę.
Dobra, mam serdecznie dość tych zachwytów w stosunku do Leny. Rozumiem, że może być ładna, ale to już jest przesada. Mężczyźni TEŻ mają różne gusta! 
Wszyscy kochają Marysójki. Do tego musisz przywyknąć, przykro mi.

- Co dla pięknej pani?- spytał patrząc na jej seksowne ciało, a we mnie się zagotowało i zacisnełem mocniej szczękę.
- Co dla ciebie kochanie?- spytałem z udawanym spokojem
Dziewczyna popatrzyła na mnie zmieszana, ale po chwili powiedziała
- Wybierz coś kotku- jej głos był taki sexowny...
Czy w każdym opku musi pojawić się słowo "sex" lub "sexowny"?
Tak, bo słowa "seks" i "seksowny" są zbyt wulgarne. 

Odwróciłem głowę w kierunku barmana, a on już się tak nie strzerzył do Leny, choć nadal patrzył na jej biust co mnie delikatnie mówiąc wkurwiało
- Dwa razy Mojito- powiedziałem
Po chwili kelner podał nam zamówienie, a ja zapłaciłem
- Proszę - podałem Lenie drinka i mrugnełem do niej
- Dzięki- odparła z uśmiechem- kochanie?
- Nie widziałaś jak ten barmanek się na ciebie patrzył? Chciał cię pożreć wzrokiem KOTKU- odparłem i zaakcentowałem ostatnie słowo
- Tak jak tamte dziewczyny na ciebie KOCHANIE- odparła i dyskretnie pokazała w stronę stolika przy którym siedziały cztery dziewczyny, a tak dokładniej to plastiki na jedną noc.
Tak, tak - tylko Lena wygląda jak dama. 
To jedna z supermocy wszystkich Marysójek, pogódźmy się z tym.

-Ymm to może pomożesz mi je przekonać, że jestem zajęty i nie mają u mnie szans- spytałem mając nadzieje, że się zgodzi
- Jak?
- No nie wiem... Na przykład pocałuje cię...- powiedziałem niskim głosem, który działa na wszystkie dziewczyny, które znam
- No chyba cie posrało- jednak nie wszystkie...- lepiej zajmijmy się misją.
Powtórzę się - Lena, jako nowa i niezbyt wysoko postawiona w hierarchii gangu, powinna okazywać drugiej najważniejszej osobie w tejże organizacji przestępczej odrobinę szacunku. A Rush powinien to egzekwować.
Ponieważ jednak mamy do czynienia z duchowymi spadkobiercami gangu Olsena, nie należy się spodziewać, że cokolwiek tu będzie logiczne, racjonalne i kupy się trzymające.

Zaczełem się rozglądać za ludźmi z Gangu Krwi, dostrzegłem ich przy stoliku w rogu.
- Tam są- powiedziałem i dysktetnie skinełem głową w ich kierunku.
- Dobra to ja do nich ide- powiedziała dziewczyna i zaczeła wstawać, ale nie pozwoliłem jej i chwyciłem ją delikatnie za rękę
- Co? - Spytała
Ponieważ żadne z nich nie wpadło na to, by tuż po wejściu zorientować się, gdzie rzeczony gang siedzi. Woleli pić.

[W tym momencie coś mogło pójść nie tak i nie udało się dobrze skopiować tego rozdziału. Za utrudnienia przepraszam, niestety - nie mogę tego sprawdzić, ponieważ autorka albo zmieniła nazwę swojego opowiadania, albo całkowicie usunęła je z wattpada. Ponadto pragnę się wytłumaczyć - to strasznie monotonna robota, więc nie gniewajcie się na mnie - J.]

24.
Rush pov.
Lena podeszła do stolika ludzi z Gangu Krwi i spytała się czy może się dosiąść. Widziałem jak goście zaczynają się ślinić na jej widok. Jeden z nich przesunął się, tym samym robiąc miejsce Lenie.  Zaczęli rozmawiać, a po chwili jeden z mężczyzn zaproponował jej drinka, a brunetka się zgodziła.
Zaraz, zaproponował drinka Lenie, a zgodę w jej imieniu wyraziła jakaś brunetka? Bo mówienie w ten sposób o kimś, kogo się zna, jest co najmniej dziwaczne.

W tej chwili usłyszałem szmer w słuchawce, ale zobatrzyłem, że Lenka chowa coś pod stolikiem. Domyśliłem się, że to mikrofon, abyśmy mogli słyszeć ich 24/h MOJA KREW!!!
Rzeczywiście, bo gangsterzy będą siedzieli dwadzieścia cztery godziny przy tym samym stoliku, w tym samym klubie - nie muszą spać, nie muszą jeść, nie muszą robić nic.
Pewnie zameldowanie też mają w tej knajpie. Tylko co tu ma do roboty krew Rusha?
Może ta knajpa jest ich odpowiednikiem salonu?

Potem dziewczyna zrobiła coś na telefonie i go odłożyła. Pojawił się ten gościu z drinkiem i jej go dał.
Znowu zaczeli rozmawiać.. Albo raczej podrywać Lenie
PIERDOLONE CHUJE!
Po chwili zadzwonił telefon dziewczyny. Wytłumaczyła się, że jej koleżanka miała wypadek i jest w szpitalu, dlatego też musi już jechać.
Bardzo inteligentne tłumaczenie. To przecież oczywiste, że do ofiary wypadku świeżo przywiezionej do szpitala personel tegoż dopuszcza koleżanki.

Kiedy miała już odchodzić ten od drinka spytał się czy tylko tak się z nimi pożegna... No a kurwa jak?!?
Dziewczyna chyba też nie zrozumiała bo popatrzyła na chłopaka i uniosła jedną brew. Ten debil zrozumiał przekaz i nastawił policzek.
NO CHYBA GO COŚ BOLI KURWA, JAK MU PRZYPIERDOLE TO SIĘ KURWA SKURWYSYN DO KOŃCA SWOJEGO PIERDOLONEGO ŻYCIA NIE POZBIERA!!!
O MÓJ BORZE! CAŁUSY W POLICZKI! NIEWYBACZALNE! 

Lena pocałowała KAŻDEGO w policzek i zaczeła odchodzić, ale ten chuj jeszcze dał jej klapsa w ten jej piękny, jędrny tyłeczek.
NO TERAZ TO CIĘ ZAJEBIE PIERDOLONY SUKINSYNIE!
Zastanówmy się teraz, jaki mężczyzna zachowuje się w ten sposób? Szybko odpowiem: zakompleksiony. Rush ma zapewne bardzo niskie poczucie wartości, ponieważ uważa, że musi rywalizować z gangsterami, których mieli obserwować (więc Lena - prawdopodobnie - zrobiła to tylko ze względu na "misję"). Rozumiem, że mógłby się zdenerwować klapsem w tyłek, bo - powiedzmy sobie szczerze - dla żadnej kobiety to nie jest komplement (i tylko wtedy, kiedy chodziłoby właśnie o aspekt braku szacunku), ale buziakiem? Bliższym znajomym daje takie na powitanie i pożegnanie.

Lenka odwróciła się i tylko z uśmiechem pokręciła głową i odeszła. Kiedy zobatrzyłem, że wyszła z budynku zacząłem kierować się do stolika tego chuja.
Idąc tam moje dłonie zaciśnięte były w pięści. Byłem wkurwiony!
Teraz to widać! Bo jak ostatnio byłeś wkurwiony, to wiedzieliśmy o tym tylko dzięki temu, że nas raczyłeś o tym poinformować.
Tak, to jest cień pochwały. Doceniajmy takie fragmenty, bo wielu ich nie uświadczymy. (Pomijam poziom okazywania emocji...)

Podeszłam do niego i odrazu chwyciłem go za szyję i przyparłem do ściany.
Wiem, nie czepiamy się błędów... Ale kiedy Rush zmienił płeć?! I przy okazji Lena?!

- Jeszcze raz jej kurwa dokniesz, to się do końca twojego pierdolonego życia nie pozbierasz!- krzyczałem
- O co ci kurwa chodzi?!- spytał
NO NIE JESZCZE SIĘ PYTA O CO MI CHODZI!!!
- O co?!? Może kurwa o to, że przestawiasz się do cudzej dziewczyny- krzyknąłem
- Aa ta brunetka... No niezła dupa z niej.
- Nie nazywaj jej tak chuju!
- Bo co poryczysz się? I tak się nią zajmę, no na przykład jutro, powiedziała że przyjdzie, więc nie będę marnować czasu... Tylko pamiętaj jutro no niewiem tak koło północy w łazience druga kabina od okna będzie zajęta... No, a jak byś się zdecydował wtedy przyjść do łazienki, będziesz mógł usłyszeć jęki twojej dziewczyny- zaśmiał się szyderczo.
Puściłem jego szyję i przyjebałem mu w ten jego ryj z prawego sierpowego. Było słychać charakterystyczny dźwięk łamania kości, a z jego nosa zaczeła lać się krew.
Chuj szybko się pobierał i oddał mi w mój nos, jednak użył dużo mniej siły i nawet nie złamał mi kości.... Cienias.
Przyłożyłam mu jeszcze raz w mordę, potem on oddał mi, teraz odrobinę mocniej i to jeszcze w oko. Wkurwiłem się jeszcze bardziej i ostatni raz uderzyłem go w twarz, a potem w żebra.
W ogóle, mimo marnej jakości opisów, jestem w stanie uwierzyć w tę scenę. Ludzie będący w gangach mają zazwyczaj problemy z agresją, więc zachowanie Rusha byłoby całkiem logiczne. Jednak jestem prawie pewna, że autorce ta scena wyszła przypadkowo (jak wszystko), ponieważ uważa, że bycie agresywnym macho to jedyny sposób pokazania swojej męskości i miłości do kobiety.
W tym momencie ktoś z pracowników zadzwonił po gajowego, który i nas, i Niemców wypierniczył z lasu. Wysoko postawiony w hierarchii bandzior w trakcie wykonywania zadania prowokuje kretyńską, potrzebną jak wrzód na tyłku publiczną bójkę, która MUSI się skończyć zatrzymaniem, bo personel knajpy z całą pewnością nie będzie stał z założonymi rękami, tylko wezwie policję. Gdyby gangsterzy nie byli patologiczne agresywni, to pewnie nie byliby gangsterami, ale poziom nabuzowania tego Rusha dyskwalifikuje go nawet jako gangstera. Zwłaszcza że nabuzowanie w jego osobie łączy się z IQ ameby.
Co ciekawe, Lena nie ma pojęcia o byciu czyjąkolwiek dziewczyną. Pewnie by obu odstrzeliła łby, gdyby wiedziała. Ona jest „za dobra” by być „czyjąś dupą” of kors.

 Uśmiechnełem się sam do siebie na widok jego zsuwającego się po ścianie z bólu i powiedziałem:
- No widzisz, chyba z twoich planów nici, hymm a kolegów też masz fajnych zamiast ci pomóc to patrzą jak cie okładam... No tylko pozazdrościć- Uśmiechnełem się szyderczo i odeszłem.
Wyszłem z klubu i zobatrzyłem siedzącą na krawężniku dziewczynę w czarnej sukience.

Lena pov.
Czekałam około dwudziestu minut na krawężniku i czekałam aż Rush wróci. Gdzie on się do cholerny podziewa.
Usłyszałam jakieś kroki niedaleko mnie więc się odwróciłam.
- Rush co ci się stało?!? - Podbieglam do niego i chwyciłem jego głowę w ręce po czym zacząłem go dokładnie oglądać.
Z jego nosa krew leciała „strumieniami”, miał podbite prawe oko i kilka zadrapańna policzkach oraz na czole, jego warga była rozcięta.
- I ty się jeszcze uśmiechasz?!?- krzyknęłam, gdy zobatrzyłam jak się do mie strzerzy. - Mów coś ty robił!!!
- Przyjebałem temu chujowi- wyjaśnił z uśmiechem uhhh
- Jakiemu chujowi?!?
- Temu co się dotykał i na koniec klepnął w tyłek- wytłumaczył
- Ale czemu!?!
- NIKT nie będzie cię w ten sposób dotykał- podkreślił pierwsze słowo
To miłe że się mną przejmował....
- Dziękuje- powiedziałam i cmoknełam go w policzek
Nie mogę uwierzyć. Lena jednak potrafi być miła. 
Dla gangstera, którego miała szpiegować, oczywiście.

Widziałam że chłopak uśmiechnął się jeszcze szerzej
Poradziłam mu wyobrazić sobie, jak szef zareaguje na wiadomość o rozróbie, która nie tylko doprowadzi do nas policję, ale może też nas zdekonspirować przed tym całym Gangiem Krwi. W jednej chwili przestał się uśmiechać...
Oj tam, oj tam. 

- To co jedziemy? - Spytał
- Ale my przecież obydwoje piliśmy...
- Nie ufasz mi KOCHANIE?- podkreślił ostatnie słowo, a mi przypomniała się sytuacja z pod baru- zaśmiałam się i odparłam
- to nie że ci nie ufam KOTKU po prostu.....
- Po prostu????
 Ehh niech ci będzie, ale ja prowadzę, bo ty w takim stanie nie będziesz jechał- wskazałam na jego twarz, pewnie na to podbite oko ledwo widzi bo jest trochę, trochę bardzo napuchniete..
Odpowiedzialność tak bardzo, siadać po procencie za kierownicę...

25.
Lena pov.
Dojechaliśmy pod nasz tymczasowy dom i odrazu wyszliśmy z prowadzonego przezemnie pojazdu.
Weszliśmy do willi, a ja odrazu pociągnełam chłopaka w stronę łazienki, bo jak się spodziewałam to tam będzie apteczka.
Weszliśmy do odpowiedniego pomieszczenia i odrazu powiedziałam do Rusha
- usiądź- wskazałam na róg dużej wanny, do której z chęcią dziś wejdę, ale tak dla wyjaśnienia BEZ RUSHA
On zrobił to o co prosiłam, a ja zajełam się poszukiwaniem apteczki. Przeszukałam wszystkie dolne szafki, ale jej tam nie było, dlatego teraz zajełam się górnym szafkami... To znaczy zajełabym się, gdyby nie to, że tam nie dosięgałam. Odwróciłam głowe i powiedziałam
- Czy mógłbyś...- nie dokończyłam, bo zobatrzyłam, że chłopak wpatruje się w mój tyłek przegryzając i tak wcześniej zranioną wargę ahhaaaa... Uniosłam jedną brew, a Rush wreszcie spojrzał na moją twarz
Lenie wcale nie przeszkadza fakt, że facet, którego zna od niedawna, bezczelnie gapi się na jej tyłek. I niech ktoś mi teraz powie, że ona nie jest pusta.
Mam nieodparte wrażenie, że właśnie w tym celu założyła to coś ze zdjęcia w pierwszej analizie (odmawiam uznania tego za sukienkę).

- Ymm jasne- odezwał się i wstał.
Podszedł do szafki, a tym samym do mnie. Chcąc sięgnąć po apteczkę zbliżył się do mnie na tyle blisko, że stykaliśmy się ciałami.
- Proszę- podał mi czerwoną, plastikową walizeczkę, ale dalej się nie odsunął, tylko patrzył mi w oczy z bananem ma twarzy
- Ymm, no to siadaj- powiedziałam, a chłopak uśmiechnął się jeszcze szerzej i wsiadł na poprzednim miejscu.
Najpierw namoczyłam wacik wodą utlenioną, a potem delikatnie przemyłam chłopakowi każdą ranę.
- Boli? - Spytałam
- Od kiedy się mną zajmujesz nie - mrugnął do mnie i posłał mi piękny uśmiech
Podryw: level gangster.
Niesamowicie twardy gangster chyba nie powinien strasznie cierpieć z powodu wody utlenionej?

Zużyte waciki wyrzuciłam do kosza i sięgnęłam po plastry.
Delikatnie przykleiłam pierwszy z nich na łuk brwiowy chłopaka, a następnie na policzek.
- Nos najgorszy, mocno cię uderzył...
- Uwierz mi, jego nos jest w jeszcze gorszym stanie... Zresztą nie tylko nos...- wyszczerzył się
- Dziękuje
- Ejjj wcześniej mi ładniej podziękowałaś - oburzył się
- Haha
- No to co... Podziękujesz mi jeszcze raz??? - Zrobił minę zabitego szczeniaka, a ja zaśmiałam się
- No to dziękuję - powiedziałam i nachyliłam się, żeby cmoknąć go w policzek, jednak on miał inne plany i odwrócił głowę tak że cmoknełam nie jego policzek, a usta.
- Ejjj!!!!- krzyczałam
- No co, usta mnie bolały no bo mam rany.... A jeszcze nic z nimi nie zrobiłaś
Jeżeli wyobrazimy sobie, że Lena i Rush mają po piętnaście lat, ta scena nie jest taka zła. 

Zaśmiałam się i z uśmiechem na ustach wyszłam z łazienki. Skierowałam się do kuchni, aby coś zjeść. Słyszałam za sobą kroki Rusha, weszłam do kuchni i odrazu otworzyłam lodówkę. Ymmm czyli szef zaopatrzył nie tyko garaż...
Wyjełam z lodówki mleko, a z szafki płatki. Wyciągnęłam też dwa talerze do których wsypałam płatki i zalałam je mlekiem. Jeden z nich podałam siedzącemu przy ladzie chłopakowi, podeszłam jeszcze do szafki po łyżki i podobnie jedną z nich podałam Rushowi.
- Dziękuje
- No widzisz, a ja ci inaczej dziękowałam - zaśmiałam się
- Nie ma sprawy- powiedział Rush i wstał
- Ejjj, ale ja tylko żartowałem
- Ale ja nie- nachylił się nademną i cmoknął mój policzek.
Już myślałam że skończył, ale on znowu cmoknął mnie tym razem w usta. Odsunął się odemnie i delikatnie ujął moją twarz w swoje dłonie. Następnie pochylił się nademną ponownie i wpił się w moje usta.
Całował delikatnie i czule, dopiero po chwili oddałam pocałunek. Po chwili przewodził się on w namiętny, ale nadal czuły.  Rush przejechał językiem po mojej wardze prosząc o dostęp, który natychmiast mu udzieliłam.
Oderwaliśmy się od siebie dopiero gdy zabrakło nam powietrza.
A nie mogliście, a bo ja wiem, oddychać przez nos?
A tak się da?! 

- Sorry, nie powinienem- odezwał się chłopak
- Nie no, spoko.... Przecież ja mogłam ci nie pozwolić...
- Ymm no to... Co robimy?
Jak zepsuć atmosferę... 

- Film? Mam laptopa...
- Może być
Poszliśmy do mojego pokoju, a ja wyciągnęłam laptopa.
- To ty coś znajdź, a ja pójdę się przebrać okey?
- Okey
Jak powiedziałam tak zrobiłam, wzięłam że sobą ciuchy na przebranie i skierowałam się do łazienki. Szybko się umyłam i przegrałam...
KWIIIK! Przepraszam, nie czepiam się. Ale to jest po prostu urocza literówka!

Wyszłam z łazienki, a na moim łóżku zobatrzyłam rozłożonego w samych bokserkach Rusha. Który na udach ułożonego miał laptopa
- I co wybrałeś?
-Ymmm Szkoła Uczuć... Podobno dziewczyny to lubią- wyjaśnił
- Serio?- zaśmiałam sie- daj ja coś poszukam- powiedziałam i wzięłam laptopa- Ymmm może być..  Paranomal Activy? Pierwsza część??
- Yy no jasne...- przytaknął zmieszany chłopak
-super- powiedziałam, i włączyłam film.
Podeszłam jeszcze do mojej walizki z której wyciągnęłam chipsy i wróciłam do łóżka. Położyłam się obok Rusha i otworzyłam paczkę
- Mogę? -Zapytał chłopak
- A co ja Caritas? - Zaśmiałam się- bierz
Czemu Lena wozi chpisy w walizce? W Glasgow nie ma żadnego sklepu? Może się  nie znam, ale te ilości ciuchów, których ona potrzebuje, zapewne zajmują całą powierzchnię walizki… I naprawdę miejsce, gdzie można upchnąć dodatkowe pary skarpetek przeznaczyła na chipsy?

Po oglądnięciu filmu wygoniłam chłopaka z mojego pokoju, a sama rozwaliłam się na całe łóżko i po chwili zasnełam.
To jest takie słodkie, że zachowują się jak grzeczni gimnazjaliści... Szkoda, że bohaterowie mieli być GANGSTERAMI.    

26.
Lena pov.
Obudziłam się rano i odrazu spojrzałam na zegarek. Co już 10:30?!? I nikt mnie nie obudził?!?
Wstałam i ubrałam na siebie obcisłe jeansy a do tego cropp top. Zeszłam na dół i w kuchni zobatrzyłam wszystkich chłopaków
- Hej, co macie dla mnie do jedzenia???
- No hej, „a co ja Caritas?”- zacytował mnie Rush
- Jest przykazanie głodnych nakarmić tak??? No więc nie grzesz i zrób mi coś do jedzenia- wystawiłam mu język.
Nawet jeśli tylko w żartach, to zwyczajnie nie widzę gangsterów i takiego dialogu... Takie teksty są za to na porządku dziennym w szkole katolickiej (wiem z doświadczenia).
Generalnie mam wrażenie, że cała ta misja to wycieczka szkolna. 

- ehh ty to zawsze coś wymyślisz,  no ale co sobie życzysz?- zapytał
- Hymmm zdaję się na ciebie.. - Cmoknełam w powietrzu- A wy na co czekacie??!?- spytałam rozbawiona i pokazałam ba resztę - No już, już pomagać mu, chcę mieć pyyyyyszne śniadnko- mrugnełam do nich. - Będę w salonie - cmoknełam i wyszłam zostawiając ich w niemałym zdziwieniu.
Rush, błagam... Potraktuj Lenę jak tego kolesia w klubie, może się dziewczyna ogarnie...
Na studiach miałam o romansach w pracy. Mówiliśmy tam właśnie o typie władczej sekretarki, która pozwala sobie na wszystko, ponieważ umawia się z szefem. Mam wrażenie, że Lena zaczyna przejmować gang, a Rush nie reaguje, bo chce zaliczyć. 

Po chwili usłyszałam jeszcze
- No i tak to jest mieć kobietę w domu- marudził Diego...
- No dobra to co robimy? - Spytał Justin, a ja już nic nie słyszałam bo włączyłam telewizor.
Po około dwudziestu minutach do salonu weszli chłopcy z tacką na której postawione były wyśmienicie wyglądające gofry z przeróżnymi owocami i z bitą śmietaną oraz sok pomarańczowy.
Wyobraźcie sobie gangsterów robiących gofry... 

- Proszę bardzo, dla naszej księżniczki - zaśmiali się chłopcy
- Mmm jak świetnie pachnie... Dziękuję - powiedziałam i pocałowałam każdego w policzek
- Jutro też chcesz śniadanie- Rush posłał mi łobuzierski uśmieszek
A teraz Rush się nie wkurzył, jak kogoś poza nim cmoknęła w policzek?
To koledzy, to się nie liczy. 

- Noooo pewnie, ale jutro bez buziaków- mrugnełam do nich, a oni zrobili miny zabitych szczeniaków.
Znaczy, udawali martwych?
Myślę, że wystawili języki i zaczęli tępo gapić się w przestrzeń… Ewentualnie, szczerzyć zęby i charczeć jak zombie.

Zaśmiałam się i zaczełam jeść.
- Ej a tak wogóle to wy spaliście choć troche?- spytałam chłopaków, bo nie słyszałam kiedy weszli do domu
- Trochę...- odparł Diego
- Trochę czyli?
- Około dwóch godzin- wytłumaczył - Ale spoko za dziesięć minut możemy jechać zpowrotem..
- Ty jesteś pojebany!?
- Yyy...
- Ja się wyspałam więc ja mogę jechać sama... A wy- pokazałam na Diego, Alexa i Justina-  idziecie do pokoju spać, Rush ty pojedziesz że mną okey?
- No spoko, też już sobie posłałem - pokiwałam głową w geście zrozumienia i mimo protestów pozostałych chłopaków zmusiłam ich do pozostania w willi.
Po około piętnastu minutach wraz z Rushem byliśmy już w drodze do bazy Gangu Krwi.
Nasze enduro ustawiliśmy tak, aby inni nie mogli ich zobatrzyć, a sami schowaliśmy się za jakimś murem, który biegł do okoła ich bazy.
Po upływie około dwudziestu pięciu minut usłyszeliśmy dźwięk silników, a po chwili z garażu wyjechało sześć białych ścigaczy z  naklejkami czerwonymi literami G K pewnie od Gang Krwi...
Gang Śmierci to już był żart, ale Gang Krwi z naklejkami "G K" już mi się kojarzy ze złoczyńcami w bajkach. Mogliby mieć jeszcze dobrane ciuchy, jak Drużyna R.


Kierowcy ścigaczy ubrani byli w czarno czerwono białe, skórzane kombinezony motocyklowe, a na głowach mieli biało czerwone kaski.
Zastanawia mnie miłość au!toreczki do czerni i czerwieni. Czy cokolwiek w opku kiedykolwiek było chociażby żółte?

- Ej to ja jadę za nimi, a ty zostań okey?- spytałam a Rush pokiwał głową na tak.
- Tylko uważaj na siebie- powiedział zatroskanym głosem
- Ty też,  dobra ja jadę bo ich jeszcze zgubie...
Wsiadłam na motor i ubrałam kask, kiedy zobatrzyłam że ludzie z gangu są już daleko i że oni nie powinni mnie już zobatrzyć ostrożnie wyjechałam za nimi, rozglądając się cały czas czy nikogo nie ma w pobliżu.
Za gangiem jechałam około pół godziny, a po tym czasie zatrzymali się przed... DUM DUM DUM!
Przed końcem tego opka?
I hope so.

27.
Za gangiem jechałam około pół godziny, a po tym czasie zatrzymali się przed... What the fack?!?
Zatrzymali się przed komisariatem policji... Zdziwiona zatrzymałem się tak, aby oni nie mogli mnie zobatrzyć, a żebym ja mogła spokojnie oglądać ich poczynania...
Po chwili z komisariatu wyszedł Marc Black- tutejszy komendant główny (wiem to, bo był u nas chyba ze dwa razy kiedy mieliśmy akcje poszukiwacze na cały kraj i komendanci omawiali szczegóły akcji z szefami tajnych agencji). Pan Mark przeszedł obok gości z Gangu Krwi i delikatnie skinął głową dając im znak, aby pojechali za nim.
Postanowiłam iść za nimi, ale nie jechałam na motocyklu, ponieważ mogli by się domyślić że za nimi jadę.
A oni jechali tak wolno, że Lena mogła ich śledzić?
Who knows, może łapali pokemony?
I nikt w tym orszaku nie zorientował się, że ktoś za nimi jedzie? Co gang, to większe bystrzaki.

Komendant i ludzie z Gangu Krwi udali się do parku znajdującego się jakieś 150 metrów od komisariatu.
Dyskretnie weszłam za nimi, a kiedy się zatrzymali ja ukryłam się za krzewami które tu rosną.
To "ukrywanie się" za krzakami kojarzy mi się z psami - podobna skuteczność.


Włączyłam moją komórkę i wyszukałam w aplikacjach  aparatu. Na początku zrobiłam około sześciu zdjęć jak komendant wita się z przestępcami przez podanie ręki, a następnie włączyłam nagrywanie i zaczełam nagrywać ich poczynania.
W ogóle serio? Komendant policji spotyka się w parku z gangsterami
I nikt z nich nie widzi ani nie słyszy człowieka znajdującego się tak blisko, że jest w stanie robić im kompromitujące zdjęcia, a nawet nagrywać ich rozmowę.

Komendant wyciągnął w stronę jednego gościa białą kopertę, a ten wyciągnął taką samą i podał ją komendantowi. Pan Mark wyciągnął zawartość koperty i zaczął przeliczyć pieniądze które z tamtąd wyjął. Tam było co najmniej 8 000 £!!!
-Okey wszystko się zgadza...- powiedział gdy skończył liczenie pieniędzy
- No i super... No to teraz wy po raz kolejny z niewyjaśnionych przyczyn zgubicie trop i odblokujecie ulice, a my jak gdyby nigdy nic sobie przejedziemy i będzie cacy - odparł  gościu który podał mu koperte
- Yhym, a co tym razem robicie?- spytał komendant
- A to cie już nie powinno interesować, dowiesz się za tydzieńpo naszej akcji jak wszystkie media będą o tym mówić. A teraz spierdalaj z tąd - odparł i wsiadł na motor co zrobili też inni, oni odjechali a ja stałam oszołomiona..
Też jestem oszołomiona. GŁUPOTĄ TEJ SYTUACJI. 
Oto potwierdzenie, na które wszyscy czekaliśmy! Mityczne „Glasglowu” mieści się niedaleko Tąd!

Pan Mark pomaga Gangowi Krwi?!?
Wyrwałam się z transu i wróciłam po swój motor, po czym pojechałam w stronę bazy Gangu Krwi....

28.
Wyrwałam się z transu i wróciłam po swój motor, po czym pojechałam w stronę Gangu Krwi....
Ostrożnie wjechałam na ulicę prowadzącą do siedziby wrogiego nam gangu, i gdy zbliżała się do odpowiedniego budynku, zeszłam z motocykla i do miejsca w którym przebywał Rush doszłam pieszo. Ukryłam swoje enduro obok motocrossa mojego przyjaciela, a następnie po cichu poszłam w jego kierunku.
- Hej i jest coś? - Zapytałam cicho, gdy znajdowałam się obok chłopaka.
- Jezu, ale mnie przestraszyłaś.... Nie nikt nie wychodził, ale wrócili ci co za nimi jechałaś.... A ty jak tam???
- No pojechałam za nimi i po jakimś czasie dotarłam za nimi na.....- dramatyczna pałka budująca napięcie.. - Na komisariat policji!!!!
- What the fack??!? Jaki komisariat policji??- zapytał zmieszany Rush.
Zostawmy go nieświadomego. Niech wierzy w ten dualizm, że gangi to zło, a policja to dobro i nie ma miejsca na odcienie szarości... Biedne dziecko, czeka go takie rozczarowanie. 

- No tak... No i stanęli przed tym komisariatem, a po chwili wyszedł jakiś policjant, prawdopodobnie komendant no bo miał takie coś przyszyte do koszuli no i on pokazał im głową na park i oni tam pojechali, a za nimi ten komendant i oczywiście ja... Schowałam się za jakieś krzaki i ich podsłuchiwałam.... No i nagrywałam, więc teraz nie będę Ci tu opowiadać tylko włączę ci filmik...- powiedziałam i odblokowując telefon włączyłam odpowiedni film.
- O kurwa..- szepnął mój towarzysz po obejrzeniu filmu- To się nie dziwię, że ostatnio im się powodziło i nie zabierano im towaru....
- Ymm, grubo... Ej a jakby tak dać to potajemnie komuś z policji tylko że na przykład od nas z Londynu???
Bo przecież przyzwoity gangster nie plami się szantażem, do którego ten film fantastycznie się nadaje. 

- Jak potajemnie!? Przecież oni mają kamery i choćbyśmy na przykład podrzucilibyśmy płytkę z nagraniem to oni będą wiedzieć kto to zrobił... A po drugie to najpierw trzeba zapytać o zgodę szefa.- odparł Rush.
O, ktoś tu myśli.
Zaskoczył mnie chłopak. Ale ponoć nawet największy idiota miewa dobre momenty.

- Z porzuceniem płytki nie będzie problemu... Ja to zrobię, już kiedyś coś podrzuciłam glinom i się nie skapneli, ale to nie jest historia na dziś... A jeśli chodzi o szefa to raczej się zgodzi, bo dzięki temu Gangu Krwi będzie trudniej zachować swoje istnienie w tajemnicy,
Oczko mu się odkleiło. Temu gangu.

a tym samym gliny będą mogły węszyć....- odparłam.
Szef o niczym tak nie marzy jak o ułatwieniu roboty policji. Nawiasem mówiąc, skoro policja o istnieniu Gangu Krwi do tej pory nie wie, to raczej nie powinno dziwić, że nie zabierała im towaru.

- No dobra pogadam z szefem, ale dopiero jak przyjedziemy do Londynu.
- Super....

3 godziny później 
- Hej i działo się coś? - Zapytał Justin, który wraz z Diego i Alexem właśnie przyjechali pod bazę wrogiego gangu.
- No tak trochę jakby- powiedziałam i pokazałam im nagrany przeze mnie filmik.
- O w dupę...- szepnął Alex, a ja zachichotałam.
Oni wszyscy są tacy nieświadomi i naiwni! 

- Postanowiliśmy z Rushem, że jak wrócimy do Londynu to spytamy się szefa o pozwolenie czy możemy podrzucić ten filmik pod komisariat, ale wydaje mi się, że z tym nie powinno być najmniejszych problemów...
- Yhym.
- A wy przesłuchiwaliście nagrania z klubu, z loży Gangu Krwi?
- No, ale nic nie mówili co było by nam potrzebne. Chwalili się jakie laski ostatnio przelecieli i tym podobne...- powiedział Diego i wywrócił oczami na co się zaśmiałam.
- Okej, to wy może jeździe do domu odpocząć, a my popilnujemy tutaj- zaproponowali chłopcy na co razem z Rushem przystaliśmy i razem wróciliśmy do domu.
A my na szczęście kończymy tę analizę i naszą wspólną przygodę.
Czuję się jak marynarz, który zobaczył w oddali ląd.
Hurra! Nareszcie koniec!

Dziękujemy za czas poświęcony odlotowej agentce Lenie. Do zobaczenia za tydzień! 

13 komentarzy:

  1. Ja pierdole! Ale beznadzieja! Czepiacie się o byle gówno! Nie wiem co chcecie tym osiągnąć? Wybić się na hejtowaniu kogoś? Kurwa, ta autorka może ma nie wiem 12 lat? No i przez to cale hejtowanie może nawet popaść w depresję czy coś w tym stylu. Moja siostra kiedyś pisała na wattpadzie, ale też usunęła opowiadanie właśnie przez takie sukienki jak wy, które hejtują każy, nawed najmniejszy błąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sukienki?

      Usuń
    2. Chodziło o suki :)

      Usuń
    3. W naszej analizie nie hejtujemy nikogo, tym bardziej autorki. Komentujemy jedynie tekst, który jaki jest - każdy widzi. Warto wyciągnąć wnioski, skoro krytyka jest uzasadniona i w przyszłości faktycznie napisać coś dobrego.

      J

      Usuń
    4. A ja myślę, że taka krytyka jest bardzo przydatna. Z kilku bardzo logicznych powodów, chociażby dlatego, że mocno trafia w człowieka i przez nią człowiek nie popełnia błędów, może stać się silniejszy psychicznie. A jeżeli ma dwanaście lat - dobrze, że jej opko zanalizowano. Nauka płynie ze słów naszych analizatorek kochanych
      M.

      Usuń
  2. Sukienki -obelga wyrafinowana.
    Opko śliczności,szczególnie sceny pocałunków w policzki z gangiem twardzieli i goframi.A scena brania łapówki w miejscu publicznym w biały dzień -miodzio.
    Ochroniaż -taaaaaa..


    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, pojawił się Obrońca :) To niechybny znak, że analiza była udana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do gangów samo zło a policja samo dobro, to oczywiście nie jest to prawda, ale motyw szlachetnego gangstera vs skorumpowanego policjanta jest na swój sposób równie naiwny, co to, o czym napisaliście. Btw, policzki to samodzielne słowo, a nie zdrobnienie od polika- takiego słowa nie ma. Ale analiza bardzo fajna, tak poza tym. Opko klasyczne do bólu, komentarz obrońcy również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za zwrócenie uwagi, już poprawiam!

      J

      Usuń
  5. Autorka usuwa/przenosi blogaska po jego zanalizowaniu - check. Też kiedyś analizowałam opko z Watpada. Autorka usunęła je, zanim dotarłam do wątku romansowego. ;-; A wierzyłam, że byłam nieznaną analizatorką...
    Wkurz anonimowego hejtera - check.
    Gratki dla was za dotrwanie do końca opka, a raczej tego, co po nim zostało! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co najmniej 8 tys. funtów za odblokowanie ulic, coś, co media i przeciwnicy polityczni szybko zauważą i wykorzystają? Nie wiem, ile tam mogło być, no ale w kopercie raczej za dużo nie zmieścili. Chyba w Anglii obecnie policja jest naprawdę marnie opłacana, skoro "gubią trop i odblokowują ulice" za taką śmieszną łapówkę.
    Analiza mi się generalnie podoba, materiał do analizy też ciekawy - faktycznie cała ta "misja" Leny jako podwójnej agentki, zabawa w "gangsterkę" wyszły jak podchody, mniej więcej w późnej podstawówce.
    Pozdrawiam, Shiren.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Bartek i Kamil to takie typowe imiona angielskich gangsterów."
    No, biorąc pod uwagę wkład ostatniej polskiej emigracji w populację Wysp Brytyjskich, to czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
  8. usunęła swoje opowiadanie z wattpada
    To nazwa własna.

    Właśnie dojechaliśmy do Glasgowu
    Oczko mu się odkleiło. Temu Glasgowu. <3

    czarną bronsoletkę z kolcami.
    Speshulna bransoletka z podobizną Charlesa Bronsona, tylko dla Merysujek.

    - No pojechałam za nimi i po jakimś czasie dotarłam za nimi na.....- dramatyczna pałka budująca napięcie.. - Na komisariat policji!!!!
    - What the fack??!? Jaki komisariat policji??- zapytał zmieszany Rush.

    No co się dziwisz, chłopie, toż to pałka policyjna była.

    OdpowiedzUsuń