wtorek, 9 sierpnia 2016

7. Nie mów dzień dobry, nie mów do widzenia, czyli odlotowa agentka w akcji cz. 3

Ahoj! Dziś trzecia część skomplikowanych kolei losu supertajnej agentki Leny. Dowiecie się, jak wygląda odznaka angielskiego policjanta, jak należy śledzić wroga, żeby nie zostać zauważonym i jaki jest cel istnienia tajemniczej agencji, w której pracuje nasza bohaterka. Koniecznie też zwróćcie uwagę na maniery wyspiarskich funkcjonariuszy, tak mundurowych, jak i po cywilu. Miłej lektury!

Analizują: Nikelaine, J, Shathi baba_potwór.

Adres opowiadania: https://www.wattpad.com/story/65480569-good-or-bad-girl

15.

Lena pov
Obudziłam się o 6:30 i odrazu wstałam. Podeszłam do szafy i wybrałam i wybrałam ciuchy na dziś. Składały się z czarnych jeansowych kródkich spodenek i różowo białego cropp topu z czarnym napisem GREEK ten który kupiłam nie dawno, a na nogi założyłam czarne converse.
Wziełam prysznic, wysuszyłam włosy, nałożyłam podkład i wytuszowałam rzęsy, a następnie rostrzesałam włosy i ubrałam przygotowane ubrania.
Gotowa wziełam czarny skórzane plecak oraz telefon i zeszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Zrobiłam sobie dwie kromki z serem, szynką, pomidorem i ogórkiem ( takie urozmaicone hah) i do tego zrobiłam sobie herbatę z dzikiej róży ( pychaa polecam).
Gdy wszystkie naczynia były opróżnione włożyłam je do zmywarki, wziełam klucze i zamknełam dom. Wsiadłam do nissana i ruszyłam do szkoły.
Chwalić mzimu, że nie opisała każdego kiwnięcia palcem przy przekręcaniu kluczyka w stacyjce, wciskaniu sprzęgła i wrzucaniu biegu. 
Są już szczegółowe opisy ciuchów, teraz doszły śniadania, ale postaci opisywać nie trzeba, bo są zdjęcia. Bardzo logiczne. 

Po około 25 minutach byłam już na miejscu. Zaparkowałam samochód i weszłam do szkoły. Z mojej szafki wziełam potrzebne mi rzeczy, a następnie ruszyłam na poszukiwania Samuela, który miał dać mi spisać zadanie.Domyśliłam się, że znajde go za szkołą na bojsku, więc tam poszłam.
Skąd ten domysł? Równie dobrze mogło go jeszcze nie być albo siedział w zupełnie innym miejscu. Chyba że Lena wie coś, o czym czytelnik nie wie... Ale po co o tym wspomnieć?

Jak się domyśliłam, siedział tam z całą jego paczką, choć teraz mogę chyba też piwiedzieć z naszą paczką.  Podeszłam do nich i się przywitałam, a następnie poprosiłam Sama o pożyczenie zeszytów z zadaniami. Usiadłam obok Sophia i zaczełam przepisywanie lekcji i zadań. Szybko się z tym uporałam, więc całą grupą poszliśmy na lekcje.
Teraz moja ostatnia lekcja, a mianowicie język francuski. Ehh jak ja tego nie cierpie...Weszliśmy do klasy, a chwilę potem zjawiła się nauczycielka. Sprawdziła listę obecności i powiedziała
- No to teraz weźmiemy kogoś do odpowiedzi.... Hymm no to może Lena Sky... Zapraszam - nosz kurwa, wiedziałam...
Myślałam, że chociaż nazwisko jej zmienili, gdy się przedstawiała w gangu... Ale nie, bo po co? Zwiększmy ryzyko zdemaskowania, każąc jej podać prawdziwe dane osobowe!
Konspiracja w wersji opkowej.

Powoli wstałam z ławki i ruszyłam w kierunku tej czarno włosej jędzy. Po około dziesięciu minutach mogłam usiąść w swojej ławce. Dostałam 3, więc jako na francuski jest okey. Jędza zaczeła prowadzić lekcje, a ja malowałam po zeszycie. Po kilkunastu minutach zadzwonił dzwonek, a ja szczęśliwa z tego powodu, spakowałam książki do plecaka i wyszłam z klasy.
Encore une fois (skoro mowa o francuskim): po co ona chodzi do tej szkoły? Nie ma przedmiotu, który lubi, na lekcjach czyta esemesy albo maże zeszyty, prace domowe odpisuje, ważniejsze jest dla niej, w co się na lekcje ubierze, niż jakie stopnie dostanie. Ktoś jej tę budę za pokutę zadał?
To jest supertajna przykryffka dla supertajnej agentki. Kto by w końcu podejrzewał uczennicę?
A mnie ciekawi, czy bohaterka kogokolwiek (oprócz ludzi dostrzegających jej "fajność") lubi. 
To jest Mary Sue, ona nie musi nikogo lubić. Wystarczy, że to ją wszyscy ubóstwiają, a jeśli jest inaczej, to od razu jędze, frajerzy i pustaki.

 Podeszłam do mojej szafki wypakowałam nie potrzebne mi przedmioty, a w tym czasie podeszedł do mnie Samuel.
- Idziesz?- zapytał
- Tak, tak- powiedziałam i zamknełam szafkę.
Ruszyliśmy na parking szkolny, cały czas się śmiejąc i rozmawiając. Gdy wyszliśmy na zewnątrz, zobatrzyłam trzy sportowe samochody, a tak dokładniej to Ferrari, Ford Mustang i Maseratti a przy nich stali Dan, Justin i Rush. Otoczeni byli śliniącymi się do nich plastikami fuuuuu. Widząc ich uniosłam brwi i zwróciłam się do Samuela, wcale nie zaniepokojona, że mogli się dowiedzieć, kim naprawdę jestem.
- Ej, goście z Gangu śmierci tu przyjechali
- o fack, ciekawe o co im chodzi....
- Nie wiem, może przyjechali po mnie? Nie wiem coś powiedzieć czy coś w tym stylu?
We trzech, bo dla bezpieczeństwa każdy zna tylko część komunikatu.

- A nie dzwonili by wtedy do ciebie? Hymm?- Nie wiem... Ale dobra, jak będą coś chcieli to podejdą, ja ide do swojego auta pa- powiedziłam i cmoknełam go w policzek
- Pa mała - mrugnął do mnie i odszedł w kierunku swojego motoru.
Szłam do swojego nissana, no niestety auta chłopaków z gangu stały nie daleko mojego cuda.
Jeszcze pobrudzą...

 Kiedy byłam już blisko pojazdu usłyszałam
- Hej Lena - odwróciłam się i zobatrzyłam że chłopaki idą w moim kierunku, omijając nie zadowolone z tego plastiki.
- Emm hej?? Co wy tu robicie? - Zapytałam i uniosłam brwi
- No przyjechaliśmy po ciebie i jedziemy do bazy mała - powiedział Dan
- Tylko nie mała, bo ci przyjebie - warknełam na co chłopaki się zaśmiali
Kolejna próbka odporności psychicznej godnej policjanta, gangstera i dorosłego człowieka generalnie.
Ale Samuelowi złego słówka nie powiedziała, gdy tak samo ją nazwał. Gdzie tu konsekwencja, ja się pytam?
Może Samuel jest wybrańcem bogów i jako jedyny ma prawo tak mówić?
Wiem, że to głupie biorąc pod uwagę to, że Lena wszystkich nazywa przyjaciółmi, ale myślę, że Samuelowi na to pozwala, ponieważ są ze sobą bliżej. 

- Okey, okey, wiem jakie ty masz zdolności więc siedze już cicho- podniósł ręce w geście poddania.- A.. I po co jedziemy do bazy hymm?- zapytałam ciekawa odpowiedzi
- Bo szef postanowił przydzielić ci pierwszą akcje. - Odpowiedział Rush i uśmiechnął się do mnie
- Ahaa? I co będę miała zrobić?
- Tylko dostarczyć narkotyki i wziąść za nie kase...- wytłumaczył Rush- i spokojnie nie będziesz sama będe tam razem z tobą...
Brakuje mi tu tylko lekceważącego machnięcia ręką.

- I nie mogliście po prostu zadzwonić- spytałam i zaśmiałam się
Rozmowa telefoniczna to przecież najlepszy sposób omawiania gangsterskich akcji. Lepsze są tylko komunikaty na fejsuniu.
Tajność level high c:

- Nie. Przynajmniej wiemy z kim się zadajesz i kto jest twoim chłopakiem- powiedział Justin , a ja się zaśmiałam
- Chłopakiem? - Zaśmiałam się
- No ten chłopak, co z nim szłaś na parkingu...- odparł Justin
- To nie jest mój chłopak- zaśmiałam się
A kto twierdził, że go kocha?
"Zakochana para, nanana" 

- Ale ty go przecież pocałowałaś...- powiedział Dan
- W policzek- powiedziałam jakby to wszystko wyjaśniało
- Ale pocałowałaś...- powiedział Rush
- No i????
- No i całuje się chyba ze swoim chłopamiem - dodał Dan
Ja rozumiem, że to są faceci z gangu i mogą mieć nieco inne wyobrażenie na temat związków, ale w tej chwili zachowują się, jakby mieli dwanaście lat...

- Haha to jest mój przyjaciel - zachichotałam, a chłopaki spojrzeli na mnie zdziwieni- i pocałowałam go w policzek na pożegnanie.... detektywi haha- Ymm no dobra- mruknął Rush, widocznie zażenowany całą sytuacją
Przestępczość zorganizowana, jak wiadomo, dość łatwo ulega zażenowaniu. Często też rumieni się ze wstydu.

- Okey, no to co jedziemy? Bo wszyscy się na nas patrzą .... A tak dokładniej to laski na was - Zapytałam .
- A co zazdrosna?- zaśmiał się Dan
- No pewnie że tak!!! Nikt nie ma prawa patrzeć na moich przyjaciół!
W burki ich ubierz.
Znają się kilka dni. Ja, żeby nazwać kogoś przyjacielem, potrzebowałam kilku lat. Ale może jestem dziwna i głupia.

 Bo zobatrzą moje zdolności..- powiedziałam z udawanym obużeniem i się zaśmiałam
Chłopaki zawturowali mi śmiechem, a po chwili podszedł do mnie Rush i obracając mnie do siebie plecami objął mnie w pasie.
- Yyy co ty robisz? - Zapytałam z uniesioną bawią
- No wiesz tamten gość się patrzył na MOJĄ przyjaciółkę, a pewnie nie byłabyś zadowolona gdym mu przyjebał więc postawiłem na inną taktykę....- powiedział w moje włosy....
Ja bym się bardziej martwiła, co by szef powiedział, gdybyś bez powodu zrobił scenę na środku ulicy, ryzykując aresztowanie, przesłuchania i potencjalne sypanie właśnie na szefa.

- Ymm ten w niebieskim T-shirt?
- Yhym i dalej się na ciebie gapi... Chyba jednak użyje pierwszej opcji- powiedział a chłopaki się zaśmiali
- Ymm ale on się raczej patrzy na was... I to ja mu chyba muszę przyjechać..- Powiedziałam, a chłopaki unieśli brwi- No wiecie z tego co wiem on jest gejem- zaśmiałam się i wyswobadzając się z uścisku Rusha cmoknełam go w policzek - aczkolwiek twój pomysł odpędzenia go odemnie pomógł tobie, bo wie że nie jesteś gejem - zaśmiałam się.
Ona się w tej szkole uczy od kilku dni. Skąd ona posiada takie informacje?
Na pewno przed każdym dniem szkolnym chodzi na odprawy. Mnie raczej ciekawi, czemu na prawo i lewo wszystkich całuje. 

 - Ymm to może się zmywamy- Justin przyciągną mnie do siebie i obiął- bo ten koleś tu idzie- skinął głową na zbliżającego się Pata a ja zaśmiałam się- Ejjj Lenka Chodź tu do mnie bo on teraz myśli że u mnie ma jakieś szanse, a ja jestem w 100% hetero...- zaczął panikować Dan a ja znowu śmiałam się jak opętana.
Podeszłam do niego i cmoknełam go w policzek mówiąc- jedziemy bo wkońcu i tak tu przyjdzie - zachichotałam i otworzyłam swój samochód.Wsiadając do niego zobatrzyłam że chłopaki robią to samo. Po chwili z piskiem opon odjechaliśmy w kierunku bazy.
Nabijanie się z geja — perełka humoru.
Próbowałam się powstrzymać od komentarza, ale ta scena jest okropna. To kolejny raz, kiedy Lena się z kogoś wyśmiewa. I rozumiem, że robiłaby to na potrzeby sytuacji, ale jestem prawie przekonana, że ona MYŚLI w ten sposób. 
1. Skąd wie, że chłopak jest gejem? Bo ma niebieską koszulkę? Z tego, że patrzy w kierunku facetów (skoro podjechali ładnymi, drogimi autami jest to dość logiczne - może się interesować motoryzacją, czy tylko Lena ma zezwolenia na to hobby)? Autorka mogłaby nie szastać informacjami, które bohaterka posiada tylko na potrzeby "śmieszkowej" sytuacji. 
2. Skoro oczekuje od innych szacunku (np. "nie mów do mnie mała" albo sytuacja z chłopakami w poprzedniej szkole), to niech nauczy się ten szacunek okazywać innym. 
3. Mam naprawdę dość sposobu jej myślenia. Mówiłam to już w pierwszej części, kiedy to zwróciłam uwagę na nazywanie dziewczyn pustakami i dziwkami (które w tej części także musiało się znaleźć). Nauczycielki muszą być zaniedbanymi jędzami, a gej musi (chyba) podrywać wszystko, co się rusza. Czy patrząc na ładne auta na ulicy, staję się automatycznie pustakiem? I czy każdy chłopak, przyglądający się osobnikowi tej samej płci jest się gejem? 
Gdyby tak nie myślała, to zostałoby wspomniane w narracji, że udawała. A mną aż zatrzęsło, gdy czytałam tę scenę. I zebrało mi się na wymioty. Resztki mojej sympatii do tego opka (bo do tej pory było ono po prostu pociesznie głupiutkie), właśnie wyparowały i nie wiem, co musiałoby się stać, żeby wróciły. Powiem tylko tyle - karma to suka z poczuciem humoru i wiele bym dała, żeby lada moment dorwała Lenę (co się niestety nie stanie, bo to w końcu Mary Sue).

16.

Lena pov.
Po kilkunastu minutach szybkiej jazdy byliśmy pod bazą. Chłopaki zaparkowali samochody do podziemnego garażu, a ja zaparkowałam na zewnątrz, tak, aby auto było ukryte.
Przykryłam kilkoma uciętymi naprędce gałęziami drzew i przysypałam paroma garściami igliwia.

Wyszłam z samochodu i poczekałam aż chłopaki wyjdą z garażu, gdy to zrobili podeszłam do nich i razem poszliśmy do wnętrza budynku.
I to, że zaparkowała w innym miejscu, nie było ani trochę podejrzane dla chłopaków? Bo dla mnie jest. Ona coś knuje. 

Ja z Dan i z Justinem poszliśmy do salonu, a Rush poszedł po towar. Przywitaliśmy się z ludźmi tam siedzęcymi, niektórych z nich kojarzyłam z imprezy, a z dwoma z nich nawed tańczyłam. Moje rozmyślania przerwał dźwięk otwieranych drzwi i do środka weszedł Rush.
Salon again. To chyba obowiązkowy element każdej bazy, służący jedynie do zawierania ludzi witających Marysójkę i gratulujących jej. 

- Możemy jechać - zwrócił się do mnie, na co kiwnełam głową i ruszyłam w jego kierunku. Wyszliśmy z bazy i skierowaliśmy się do garażu. Gdy tylko brama się otworzyła dostrzegłam około 150 samochodów sportowych ( niektórych modeli samochodów było po trzy sztuki) , około 40 kuloodpornych i 30 jeepów.
Parking jak pod centrum handlowym. Wszystko, rzecz jasna, absolutnie tajne i nikomu nigdy nie rzuciła się w oczy stodoła na 150 bryk.
Kto by się tam przejmował. 

Chłopak widząc moją mine zaśmiał się i ruszył przed siebie, poszłam za nim, a w mniędzy czasie wpadłam na genialny plan...
- Ruuuush- przeciągnełam jego imię
- Hym?- spytał i na mnie popatrzył
- Mogę wybrać auto? - Zrobiłam oczy kota ze Shreka, na co on zaśmiał się gardłowo
Priorytety tajnej agentki rozpracowującej gang. Taaa...
Mam coraz silniejsze wrażenie, że kryterium kwalifikacji do tego gangu jest jak najniższe IQ.

- Yhh niech ci będzie wybieraj... Ale za to masz nikomu nie mówić o sytuacji z pod twojej szkoly
Bo będzie wstyd na dzielni? 

- Dzięki, dzięki, dzięki- wykrzyczałam i pocałowałam go w policzek.
Odeszłam do niego i zaczełam przeglądać samochody. W oczy wpadł mi lykan hypersport, po prostu zajebiste auto. Wskazałam na nie, a chłopak uśmiechnął się i poszedł po kluczyki. A ja już wpadłam na genialny plan... Kiedy wrócił orworzył bagażnik i wpakował tam towar, który mamy sprzedać.
Zastanawiam się, czy wymienianie tych wszystkich modeli pojazdów to nie jest jakaś kryptoreklama. Jeśli tak, to chyba odkryłam sens istnienia tego opka.
Na końcu będzie podana strona, gdzie można zakupić wszystkie modele w okazyjnej cenie. 

- Rush, to daj kluczyki
- Ale ty nawed nie wiesz gdzie masz jechać - prychnął, na co wywróciłam oczami- Może jednak ja pojade
- Od czego jest nawigacja?
W GPS wpisujesz „dragi” i komputerek prowadzi cię prosto do celu.

- Ah no dobra ale potem ja prowadze- powiedział
- No dobra Braian- odparłam
- Braian?
- No tak Braian O’conner a ja jestem Dominic Toretto- powiedziałam na co chłopak się zaśmiał
- A czemu to ty jesteś Dominic? Przecież on jest bardziej umiełśniony...
- Serio??? Nie oglądałeś 7 części czy co?!? Przecież w siódemce było, że oni kradli lykan hypersport temu księciu arabskiemu, bo tam była schowana część do oka boga, no i tam prowadził Dom, a Braian siedział obok tak jak ty teraz. W dodatku tam lykan też był czerwony...
- ah no tak..... dobra ja wszystko wpisze do nawigacji, a ty jedź, na początku ja cię poprowadze... Najpierw jedź w centrum miasta...- po chwili BRAIAN ustawił nawigacje i to ona wyznaczała mi drogę, a ja w bardzo dużej prędkości ją pokonywałam.
Chciałam wcześniej napisać, że to auto nie jest zbyt dobrym pomysłem, ponieważ rzuca się w oczy. Potem stwierdziłam jednak, że może najciemniej pod latarnią i nikt by o tym nie pomyślał. Ale teraz to jest już głupie - drogówka istnieje także w Anglii, a ona jeździ "dużą prędkością" (cokolwiek to znaczy), czyli policjanci mogliby ją zatrzymać (a także sprawdzić bagażnik), a co za tym idzie - zepsułaby całą akcję. 
Ciii, o to chodzi. Gang wpadnie, a jej nie zdemaskują!
Zawsze mi się wydawało, że trefny towar transportuje się jak najbardziej bocznymi drogami, z dala od ludzkich (a już zwłaszcza policyjnych) oczu, a nie przez centrum miasta. Najwyraźniej nie nadaję się na gangstera.

Po około godzinie jazdy byliśmy dużo kilometrów od miasta.
Wow, co za precyzja. Dużo to 200 czy 700 km?
W gangu obowiązuje system matematyczny plemienia Zulu Gula — jeden, dwa, trzy, całe mnóstwo.

Zatrzymaliśmy się na jakimś pustkowiu i czekaliśmy na kolesi z kasą. Zjawili się około pięciu minut później. Wyszliśmy z samochodu i podeszliśmy do nich. Byli to dwaj chłopaki , z mnustwem tatuaży.
Gramatyka tak bardzo. Nie wspominając już o mnustwie, które wygląda strasznie. 
Błędów jednak nie miałyśmy się czepiać, bo opowiadanie jest poprawiane. 

- Siema mała, może się zabawimy- zagadał do mnie jeden z nich
- Weź kurwa spierdalaj i mnie nie wkurwiaj, bo ci tak przypierdole, że cię twoja mamusia nie pozna i nie będzie cię kto miał pocieszać - zaśmiałam się, a on powiedział mi rozbawione spojrzenie
Bardzo zabawna sytuacja, naprawdę.
Umieram ze śmiechu. No boki zrywać.
Poczucie humoru na takim samym poziomie jak wszystko inne.

- Ty, hah weź się nie ośmieszaj- zaśmiał się
- Widzisz to? - Rush wskazał na podbite oko i rościęty łuk brwiowy- to zrobiła mi ona, a moich kolegów załatwiła jeszcze lepiej, więc lepiej jej nie wkurwiaj, bo jej nawet z chęcią pomoge, choć ona tego nie potrzebuje.- warknął i zwrócił sie do drugiego- a teraz kasa i spadamy, chyba że on znowu będzie ją zaczepiał to jeszcze chwile zostaniemy.
Nie jestem pewna, czy chwalenie się pobiciem przez dziewczynę w takim towarzystwie jest dobrym pomysłem.
Wszystko jest dobrym pomysłem, gdy robi to Marysójka. To jedna z niepodważalnych prawd wszechświata!

- No spoko masz. ... wszystko się zgadza?- spytał gdy Rush przeliczył pieniądze
- No wszystko jest, to nara i jakby co to się do nas zgłaszajcie to wam dostarczymy nowy towar.- powiedział - Choć - powiedział do mnie i ruszył w kierunku samochodu - ale teraz ja prowadze - mrugnął do mnie, a ja podałam mu kluczyki.
Weszłam na miejsce pasażera, a Rush ruszył.
- yeah, teraz to ja jestem Dominic- zaśmiał się, a ja mu zawturowałam.
Mentalność naszej głównej parki niezmiennie mnie powala. Czekam, aż ich zgarnie policja.
"Panie władzo, my się tu tylko bawimy w Szybkich i Wściekłych, niech nas pan puści."

Do bazy dojechaliśmy bardzo szybko, a przez drogę cały czas się śmieliśmy i rozmawialiśmy na różne tematy. Rush jeat bardzo miłym chłopakiem, choć na takiego nie wygląda. Dowiedziałam od czterech jest w Gangu śmierci.
Wiem, że nie czepiamy się błędów, bo są poprawiane, ale ja w tej chwili nie rozumiem, o co chodzi. Znaczy domyślam się, ale to ostatnie zdanie jest... Bez sensu!
Żeby tylko ostatnie...
Może miało być "od czterech lat"? Tylko zgaduję. 
Albo od czterech tygodni. Bardziej prawdopodobne, moim zdaniem.

Do domu wróciłam dopiero o 22:47, bo cały dzieńspędziłam w bazie gangu, gdzie spędziłam miło czas. Ludzie tam są bardzo mili i zżyci ze sobą. O godzinie 24:00 położyłam się na łóżku i zasnełam.
Miło spędziła dzień. W gangu. Który ma rozpracowywać. Nie mam więcej pytań.
Ja żartowałam z tymi grami planszowymi i pizzą w poprzedniej analizie... 
 
17.

Lena pov.
Jest godzina 6:12, a ja jesem w drodze do bazy agencji.... Dlaczego tak wczeście? No bo o godzinie 5:47 zadzwonił do mnie szef, i powiedział, że mam się tu jak najszybciej zjawić. Jestem totalnie nie wyspana, ale taka praca.
Jest totalnie niewyspana, ale godziny zapamiętuje z szokującą precyzją. Podziwiam.

Gdy tylko dojechałam na miejsce skierowałam się do gabinetu szefa. Zapukałam, a gdy otrzymałam pozwolenie na wejście otworzyłam drzwi.
- O Lena, jesteś. Usiądz- pokazał na fotel na przeciwko niego.
- Coś się stało?
- Mam informacje, że za około dwa tygodnie, do Gangu śmierci z akcji wróci siedmiu ich ludzi. Jak tylko przyjadą masz ich sprawdzić. Zrozumiano?
Czy mają jeszcze jakiegoś informatora? I co to znaczy "sprawdzić"? Wyszukać ich - jak Rusha i bandę - w bazie? To chyba może zrobić sam. 
I nie czekając na ich powrót.
Może ona ma sprawdzić coś innego? Ich biegłość w grze w szachy, albo odporność na alkohol?

W odpowiedzi skinełam głową
- Coś jeszcze?
- Tak, mamy dostarczone cztery nowe sportowe samochody, jeden z nich postanowiłem dać tobie. - Powiedział i włączył tablice na której pojawiły się samochody.
Powiedzmy sobie szczerze, cała ta agencja działa tylko po to, by dostarczać Lenie samochody. 
I motory. I przystojnych współpracowników.
Pod jaki adres trzeba wysłać CV?

- Wow, dobra bieere.... Hymm Maserati Alferi
- Okey, ono jest nowe, więc nic nie musisz przy nim robić. - Powiedział szef- to tyle, do zobaczenia
- do widzenia - powiedziałam i wyszłam.
Udałam się do salonu gdzie przesiadywali moi koledzy. Czyli nie tylko ja tak wcześnie tu jestem...
Oni siedzą tylko w salonie, czekając aż Lena opowie im fantastyczne historie ze szkoły i swojej kariery w gangu. 
Tak na marginesie, co w czasie tej rozmowy wydarzyło się takiego, że uzasadniało budzenie agenta przed szóstą rano i ściąganie go do roboty? Wstrząsające wieści o bandziorach wracających za tydzień z gościnnych występów i nowym samochodzie do szpanowania spokojnie można było przekazać kilka godzin później.

Pogadaliśmy jakąś godzine lub dwie, a potem ja wróciłam do domu.
Była już 11:12, a ja nudziłam się w domu.
To może byś posprzątała? Pranie wstawiła? Jakiś obiad przygotowała?
Przeczytała jakąś książkę? Zaczęła się uczyć języka obcego? Ech, czego my wymagamy... 

 Postanowiłam, że pojade do bazy agencji, wezmę jeden z motocykli i się przejadę. Sam szef przecież mówił, że samochody oraz motocykle są do mojej dyspozycji i mogę je używać kiedy tylko chce.
Jak postanowiłam tak zrobiłam.  Ubrana w czarno biało czerwony skórzany kombinezon z Yamahy oraz czarno czerwony kask i czarne buty motocyklowe pojechałam na komisariat, wziełam Yamahe R1 i wyjechałam na autostrade.
Powiedzmy sobie szczerze, pomimo iż jestem tajną agentką i powinnam się zachowywać jak policjantka nie ograniczam się w szybkości i nie zawsze przestrzegam prawa...
Zdążyliśmy zauważyć.

No co może za mocno wziełam słowa szefa do serca, o tym że mamy się nie wyróżniać... Teraz na liczniku mam 190 kilometrów na godzinę,
Nie mam za to pojęcia o systemie miar obowiązującym w kraju, w którym mieszkam.

 a ja czuje jakbym jechała wolno..
Jeździłam już pół godziny, gdy z dużą prędkością z pobocznej uliczki wyjechały trzy motocykle, które od razu poznałam. Były to motocykle Gangu śmierci, bo chyba nikt w tym mieście nie miał tak drogich pojazdów jak oni, no i może my- tajnacy.
Co? W Londynie mieszka bardzo dużo bogatych ludzi. Co się z nimi stało? Wyparowali? Przestali kupować drogie pojazdy, ponieważ Lena i Gang Śmierci mają na nie monopol? 
Wszyscy z większą gotówką dali nogę z Londynu ze strachu, że zostaną obsadzeni w opku.
Poza tym - pomijając już to - to znów strasznie głupie. Skoro tylko oni je mieli, to ludzie z Gangu Śmierci mogli się domyślać, że Lena jest z agencji (nie wierzę, że nie mają żadnego informatora w policji). Natomiast ludzie, którzy przecież doskonale wiedzą o nielegalnych wyścigach (scena ze szkoły), powinni kojarzyć, że drogie auta równa się mafia, co w niejaki sposób ułatwia pracę policji. 

Już po chwili jechali ramie w ramie ze mną. Postanowiłam się zatrzymać na poboczu, co uczynili także motocykliści. Zeszłam z pojazdu, podobnie jak członkowie gangu, po czym oni ściągneli kaski. Jak się okazało na czarnym Ducati jechał Filip, na niebieskiej Yamahie Johany, a na czarno czerwonej Kawasaki chłopak z którym tańczyłam na imprezie w Gangu śmierci, jeśli się nie myle Brad.
- No mała, dobrze jeździsz - pochwalił Filip, a ja się zaśmiałam i ściągnełam kask
- A no dzięki, dzięki, a tak się składa, że jestem mistrzynią jazdy motocyklem w Londynie i z tego co pamiętam ty byłeś jednym z organizatorów imprezy z okazji mojej wygranej z Rushem. - Zachichotałam
- Ohh to ty Lena - zaśmiali się chłopcy.
- Tak ja, a wy też się tak nudzicie, że postanowiliście pojeździć czy jakaś akcja?- spytałam
- Właśnie wracamy z akcji- odparł chyba Brad
- Mhm, może przejedziecie się ze mną?
- Z chęcią- odezwał się Johany - Nie mamy, co robić. Nudy w tym Londynie. Wcale nie powinniśmy nikogo powiadomić o pomyślnym wykonaniu zadania.
- No to jedziemy- powiedziałam i wsiadłam na motor, co uczynili także chłopaki.
Już po chwili pędziliśmy ulicami Londynu, a na licznikach mieliśmy 130 kilometrów na godzinę, a nie jeździliśmy już po autostradzie...
Po około piętnastu minutach jazdy, tuż za nami usłyszeliśmy dźwięk syren policyjnych na to piknie.... Chłopaki przyśpieszyli, no to postanowiłam się nie odróżniać i zrobiłam to samo. Mogliśmy nie zjeżdżać z autostrady, bo tam łatwiej było by ich zgubić przejeżdżając między samochodami, gdzie oni by się nie zmieścili...
Bo przecież inni kierowcy za nic na świecie nie ustąpiliby drogi radiowozowi na sygnałach.
Nie wspominając już o tym, że na autostradach jest mnóstwo bocznych uliczek w których można gubić pościgi. 

Uciekamy już im około 7 minut, ale nie możemy ich zgubić, a co gorsza gliny były coraz bliżej.
To chyba kiepsko uciekali. 
Czyżby Mary Sue nie była jednak taka idealna?!

- Ej dobra musimy się zatrzymać bo ich nie zgubimy - krzyknął Filip
Jak kazał tak też zrobiliśmy i po chwili ztrzymaliśmy się na poboczu.
A policja zrobiła to samo i po chwili z samochodu wysiadło dwóch przystojnych (really? Skoro byli przystojni, Mary Sue wyjdzie z tej akcji bez szwanku. Uwiedzie ich, czy coś. Opka są strasznie przewidywalne.) policjantów, którzy wyglądali na około dwadzieścia dwa - dwadzieścia cztery lata w rękach trzymali pistolety.
Nie przejmując się zupełnie tym, że łamią prawo, bo angielska drogówka broni nie nosi. I że zatrzymani przy pierwszej okazji z dużą ochotą doniosą ich przełożonym, mediom i komu się da o policjantach nielegalnie posiadających klamki.

- Nie ruszać się, ręce na kark- krzyknął jeden z nich
- Spróbuje z nimi pogadać- szepnełam do chłopaków i spokojnie podeszłam do glin
Bardzo rozsądne, biorąc pod uwagę, że gliny w nią celują z pistoletów.

- Nie ruszaj się!- krzyknął drugi
- Spokojnie, chce pogadać, a chyba mam do tego prawo- powiedziałam, bo wiedziałam jakie przysługują mi prawa... W końcu przed nimi stoi agentką, która tak samo jak policja musi znać wszystkie kodeksy
I nie wie o zakazie broni?

- No dobra, podejdź tu, ale ręce na karku- powiedział i wycelował broń w moją strone
Gdy tylko do niego podeszłam, poprosiłam abyśmy odeszli trochę do tyłu, na co po wielu namowach się zgodził, a kiedy miałam pewność, że pozostali mnie nie usłyszą zaczełam mówić
- Kurwa, przeszkadzacie mi w akcji- powiedziałam zła
- Co ty kurwa pierdolisz? Jakiej akcji?- powiedział
*facepalm* Nie no, gratuluję profesjonalizmu! Bo po co od razu zacząć kulturalnie, że jest agentką pod przykryciem?
Policjant mógłby nie uwierzyć, że ma do czynienia z funkcjonariuszką. Bo przecież tajny agent z definicji musi się zachowywać jak Brudny Harry.
W ogóle nie lepiej byłoby po prostu przyjąć mandat, niż robić całe to zamieszanie z ucieczką i mówieniem komu popadnie o swojej tajnej misji? 

- Jestem tajnym agentem i prowadze akcje w której wy- pojazałam głową na niego i chłopaka który stał z dala od nas i broń nakierowaną miał na chłopaków- mi w niej przeszkadzacie
- Haha serio, no słyszeliśmy już różne wymówki, ale ta... Dziewczyno jesteś najlepsza haha
Policjanci też zachowują pełen profesjonalizm, jak widać...
Zapewne w ramach szkolenia intensywnie siedzieli w salonie.

- Kurwa, zamknij ten ryj i jak ja nie moge ruszać rękami to ty wyciągnij mi z pod bluzki odznake, mam w formie wisiorka- powiedziałam i głową pokazałam na moją bluzke
Odznaka tak wyglądała?


Pewnie było na niej napisane „LOVE”. Albo inny tekst zazwyczaj umieszczany na policyjnych odznakach.
A ona miała tę odznakę cały czas? Bo jeśli tak, to gratuluję jej pomyślunku. Zwłaszcza na tej imprezie, gdzie faceci się do niej kleili i mogło się to różnie skończyć, np. obmacywaniem, rozbieraniem, seksem... Wcale nikt by nie zauważył odznaki. Nie twierdzę, że nie mogła jej tak nosić, ale można było o tym wspomnieć wcześniej.

Chłopak niepewnie do mnie podeszedł i pociągnął za łańcuszek. Kiedy wyciągnął odznake zmieszał się i popatrzył na mnie zdziwiony
Czyli ma to samo, co ja od początku tego opka. A tak na marginesie, to tamci z gangu chwilowo oślepli? Bo sięganie przez policjanta zatrzymanemu pod ubranie i wyciąganie stamtąd czegokolwiek nawet takim młotom musi nasunąć podejrzenia.
Zawstydzeni patrzyli w ziemię. 

- Ymm...- wyjąkał gdy już zobatrzył odznake
- No kurwa, jak mi już wierzysz to nas puść, bo ja tu akcje prowadze.
- emm no to sorry, że się wpieprzamy, ale czemu jechaliście tak szybko? I jeszcze uciekacie?
- Ja pierdole, no to tak, to są członkowie gangu, a ja wstąpiłam do niego, aby dowiedzieć się ważnych dla nas informacji, mają mi zaufać, a jak dowiem się dużo rzeczy to wchodzimy im na baze... Dotarło- spytałam na co on skinął głową - a teraz musze jeszcze udawać, że cie podrywam, bo musze im jakoś wytłumaczyć to dlaczego nas puściliście, bo macie to zrobić!!! Więc teraz będę cię dotykać, i wogóle ci się przymilać- podeszłam do niego i zaczełam jeździć opuszkami palców po jego torsie, swoją drogą, miał go bardzo umięśnionego
Hm. Jak wszyscy.
Jestem w szoku. A już myślałam, że po prostu puszczą ich wolno, a chłopcy, zamiast mieć podejrzenia, będą bić naszej Lenie brawo. Niezmiernie się cieszę, że przynajmniej spróbowano jakoś to wyjaśnić.

- a ty później powiesz swojemu koleżce, że ma nas puścić i jak już będziecie sobie wracać do tej waszej bezpiecznej roboty, nie to co ja... To mu wyjaśnisz dlaczego nas puściłeś okey? - Warknełam z uśmiechem, ponieważ widziałam, że chłopaki z gangu cały czas się mi przyglądają
Powiedz swojemu koleżce i całemu komisariatowi. Tajność być musi.

- Ymm no dobra
- No to super- szepnełam mu do ucha - a teraz masz się zaśmiać, tylko prosze nie jakoś teatralnie, tylko tak naturalnie zrozumiano??
Ta scena znów pokazuje prawdziwy charakter Leny - jest wredną, pozbawioną szacunku, zadufaną w sobie zołzą. Myślałam, że chociaż policjantów będzie szanować - w pewnym sensie to jej koledzy po fachu - ale nie, nawet ich musi traktować jak gorszy gatunek. 
Ta akcja była jeszcze gorsza, niż moje podejrzenia... Eh...

- No okey- powiedział, a ja zachichotałam, a po chwili chłopak zrobił to samo.
- Dobra myśle, że możemy już wracać- powiedziałam i ruszyłam przed siebie
Gdy tylko doszliśmy do reszty chłopak powiedział coś do tego drugiego na ucho, a ten tylko pokiwał głową i powiedział
- Dobra możecie jechać, ale to ostatni raz- powiedział surowym głosem
- Yhy- odparłam i zwróciłam się do chłopaków z gangu- idziemy- po czym wsiadłam na motor i jak na złość tym miejskim psom ruszyłam z piskiem opon i już po kilku sekundach przyśpieszyłam do 90 kilometrów na godzinę.
...
Nie no, serio? Agentka, która stoi po "jasnej stronie mocy", czyli po stronie prawa, nazywa policjantów psami? Żeby chociaż mówiła to do tych z gangu, ale to są jej myśli...
Wiesz, to może być nieco mylące. Policjanci samo i sobie mówią "psy". Wiem to z wiarygodnego źródła *córka psa*.

Odwróciłam się i zobatrzyłam jak Filip, Brad i Johany powoli jadą za mną. Zaśmiałam się i zwolniłam, aby mogli do mnie dołączyć. Już po chwili dołączyli do mnie, a ja krzyknełam do nich
- jedziemy do parku na lody? - Spytałam, a chłopaki w ramach odpowiedzi skręcili w odpowiednią ulice, która prowadzi do parku.
*wali głową w biurko* 

Już po piętnastu minutach byliśmy na miejscu. Zsiadłam z motocyklu i postawiłam motor, tak samo zrobili chłopaki. Usiadłam na ławce i wyprostowałam nogi.
- Jak ty to zrobiłaś?- spytał Filip
- Ale co?
- No jak nakłoniłaś tego psa, żeby nas puścił?
- Urok osobisty- zamrugałam oczami i się zaśmiałam
- No niby widzieliśmy jak go podrywałaś..- zaśmiał się Brad
- Haha no widzisz....
Tak jak powiedzieliśmy poszliśmy na lody, a następnie poszliśmy do bazy, gdzie chłopaki od razu wszystkim opowiedzieli jak to spławiłam policjantów i dali nam spokój.
Wszyscy potem mi gratulowali, i śmiali się, że ci gliniarze tak łatwo dali się spławić.
Tutaj też wszyscy jej gratulują. 
A nie powinien ich ktoś ochrzanić za nieostrożność?
A gdzie tam. Zobaczysz, że jeszcze dostanie w nagrodę nową brykę. Tylko Lena, rzecz jasna, bo gdziekolwiek się pojawi, inni natychmiast przestają istnieć.

Jednak prawda była trochę inna
O godzinie 18:20 wróciłam do domu.
Fascynująca i naprawdę niezbędna informacja, wprowadzająca klimat, prawda? ...Prawda? 

18.

Lena pov.
Tydzień później
Przez ten tydzień, ani w agencji, ani w bazie gangu nic poważnego się nie działo. Miałam dwa wyścigi motocyklowe które wygrałam i moje konto wzbogaciło się o 10 000 $, bo drugie tyle musiałam oddać na Gang śmierci. Ale i tak się ciesze, bo jak ścigałam się za kase państwową, w sensie z agencji nie dostawałam z wygranej ani grosza.
Zapamiętajcie: lepiej być w gangu niż rozpracowywać złoczyńców, bo przynajmniej macie pieniądze na waciki/ciuchy/lody z kolegami. 
To opko robi się coraz bardziej nieznośne. Te wyścigi to część jej roboty, więc z jakiej racji agencja powinna jej dopłacać za zwycięstwa? Nie zapominajmy też, że to nielegalne wyścigi. Jej logika mnie powala. Czekam, aż postanowi zdradzić agencję, bo w żadnym innym kierunku to nie zmierza.

Byłam również na jednej banalnej misji w której miałam wraz z pewnym blondynem Bruno musieliśmy jechać do gościa dłużnego Gangu śmierci 15 000 $ i mieliśmy mu troche pogrozić, ewentualnie lekko pobić, no ale tym się zajął chłopak.  Chłopcy nadal cały czas przypominają mi jak to podrywałam gliniarza, byle by nas wypuścił...
W ten sposób Lena zyskała przydomek "pogromca policjantów".

Tylko do cholery prawda jest troszku inna...
Powtarzasz się, złociutka.

W agencji słyszałam, że dziesięciu chłopaków, których znam tylko z widzenia złapało jakąś grupę rasistowską naszego miasta, która obcokrajowców, głównie o innym kolorze skóry i arabów, których tu jest w ciul dużo, biła i znęcała się nad nimi. Cała ta ich grupa liczyła 12 członków.
Ta informacja jest kompletnie bezsensowna. Co ma wspólnego z fabułą? Po co tutaj jest? 
Dłuższe opko to lepsze opko, a przynajmniej większość au!toreczek w to wierzy. 

Właśnie zmierzam do siedziby gangu, ponieważ szef prosił bym się tam zjawiła. Gdy tylko dojechałam na miejsce udałam się do gabinetu szefa.  Kiedy zapukałam i dostałam pozwolenie na wejście do środka, otworzyłam drzwi i stanełam przed szefem.
- Dzieńdobry, chciał mnie pan widzieć.
- Cześć, siadaj- wskazał na fotel naprzeciwko niego.- i nie mów na mnie Pan tylko po prostu po imieniu Will.
Jak wzbudzić respekt na dzielni, lekcja pierwsza: bądź nie tylko przełożonym, ale i przyjacielem swoich podwładnych!
Za parę dni poprosi, żeby mu mówiła „misiu”.

No dobra, ale może przejde do rzeczy... Wezwałem się tu, ponieważ chciałbym, abyś wraz z Martinem, Diego i jeszcze jakimiś 2 chłopakami, ale jeszcze nie wiem z kim pojechała na akcje w przyszłym tygodniu- powiedział szef
- Nie ma problemu- odparłam
W teorii nie masz wiele do gadania w tej kwestii. Szef każe, więc trzeba zrobić.

- Ale prawdopodobnie zostaniecie będziecie tam cztery dni.
- Ouuu, no dobra, niech będzie, a moge wiedzieć gdzie jedziemy i po co? - Spytałam
- Jedziesz do Glasglowu jest tam Gang Krwi, macie go przez te cztery dni obserwować. - Odparł - jest prawdopodobieństwo, że będziesz musiała iść do jakiegoś klubu za członkami tego gangu, więc weź też jakieś odpowiedzie ciuchy- powiedział Will
Gang Krwi — kolejna cudowna, jakże realistyczna nazwa...
Za moich czasów mówiło się„wampiry”.
Mnie raczej ciekawi słowo "Glasglowu". Z tego, co wiem (a trochę wiem, bo obecnie dzieli mnie od niego 40 km i często o nim słyszę), nie odmienia się tego w ten sposób. Tego się w ogóle chyba nie odmienia. Mówi się "Jadę do Glasgow", bez końcówek i z rzyci więcej litery "l".

- Yhy okey
- To tyle, możesz już iść.
Wie już wszystko na temat zlecenia.

- Dobra, no to dowidzenia
- Lena!- Powiedział zirytowany
- Co?
- Nie mów dzieńdobry, do widzenia czy tym podobne,
Jesteś źle wychowana!

 po prostu cześć, czy coś w tym stylu
Elo, ziom.

- Ehh no okey to pa
- Pa
A gdzie buziak na pożegnanie?
Oby tam, gdzie realizm tego opka...

Wyszłam z gabinetu i poszłam do salonu, gdzie zastałam siedzących na kanapie chłopaków, którzy oglądali mecz
-yhhh ale z was lenie, tylko leżycie na tej kanapie i oglądacie jakieś mecze...
W końcu zwróciłaś na to uwagę! Brawo! Teraz zrób to samo w salonie w agencji!
Mam wrażenie, że to NPC. To by tłumaczyło, dlaczego zawsze tam stoją. Jak prawdziwe NPC, nigdy się nie przemieszczają. Bo i po co?

- Po pierwsze nie leżymy tylko siedzimy, a po drugie to nie jakieś mecze tylko spotkanie Real Madryt vs FC Barcelona - skomentował Timmy
Postaniwiłam się nie odzywać tylko wcisknełam się na kanape między chłopców i zaczełam oglądać Gdy tylko ogłoszono przerwe głos zabrał Johany
- Lena, a tak wogóle to po co ty oglądasz ten mecz skoro go i tak nie ogarniasz?
- A kto powiedział, że go nie ogarniam - spytałam
- No to powiedz mi co to jest pozycja spalona...- powiedział
-Pozycja spalona jest wtedy, gdy piłkarz drużyny atakującej, w momencie kierowania do niego podania, znajduje się na stronie boiska drużyny przeciwnej i jest bliżej linii bramkowej drużyny przeciwnej niż piłka oraz bliżej niż przedostatni zawodnik drużyny przeciwnej- powiedziałam zadowolona z siebie
- Wow, a aut?- spytał
- Serio?? No to tak... Aut jest wtedy, gdy piłka podczas rozgrywki całkowicie przejdzie przez linie które wyznaczają bojsko.
- no ładnie, ładnie- pochwalił Johany
- no, a rzut karny? - Spytał jakiś chłopak
- yhh Rzut karny to jest rzut bezpośredni w piłce nożnej wykonywany z odległości 11 metrów od bramki przez gracza drużyny przeciwnej. To jest takie jeden na jeden, zawodnik, który był np. zfaulowany kontra bramkarz przeciwnej drużyny.
- Kto to jest stoper?- zapytał jakiś blondyn
- Ymm o ile się nie myle to ostatni środkowy obrońca, czyli ten który jest najbliżej bramkarza.
- wow, skąd ty to wiesz? Ty przecież jesteś dziewczyną!!!- wykrzykneli chłopakiem
Dziewczyny nie mogą znać się na piłce nożnej! To jest w dziewczyńskim kodeksie, paragraf pięćdziesiąty piąty, strona dziesiąta. Złamanie tej zasady jest surowo karane: całoroczny zakaz noszenia różowego oraz odebranie elitarnej broszki w kształcie serduszka. Nie wiem, kto by się na to porywał...
Znów mnie szlag jasny trafił. Nie cierpię takiego stereotypowego myślenia i powielanie takich schematów w opkach przyprawia mnie o demoniczną trzęsawicę. Mówiłam, że ten tekst jest naiwny i głupiutki? Cofam to.
A nie dziwi ich, że dziewczyna umie prowadzić samochód, o motocyklu nie wspominając? Bo kretyńskie wyobrażenia o kobiecym zainteresowaniu sportem to ta sama mentalność, która zrodziła powiedzenie „baba za kierownicą”.

- Haha no wiecie towarzystwo robi swoje...- a miałam tu na myśli chłopaków z agencji, no bo tam też często, jak tylko mamy wolne chłopaki oglądają mecze i jak czegoś nie wiedziałam to mi mówili  
- haha no dobra, ej Lenka słyszałem, że masz jechać ze mną, z Martinem i jeszcze dwóch chłopaków ma szef wybrać, i że jedziemy do Glasglowu śledzić Gang Krwi. - Uśmiechnął się Diego
- Yhy, a tak wogóle wiesz kiedy mamy jechać tak dokładnie? Bo mi szef powiedział tylko, że w przyszłym tygodniu. - Spytałam
- Ym z tego co wiem to chyba we wtorek...- odparł
Organizację tam mają lepszą niż u mnie w szkole...

- Aha, a iloma samochodami jedziemy? - Spytałam zaciekawiona
Już wiemy, co jest w tym zadaniu najważniejsze.

- Szef zastanawia się nad tym, aby każdy jechał sam, lub aby jechać trzema samochodami. - Wyjaśnił
- Okey, oo teraz cicho oglądamy- powiedziałam gdy przerwa w meczu się skończyła
Do domu wróciłam o godzinie 18.15 i postanowiłam pojechać do bazy agencji, aby powiedzieć szefowi o mojej „ delegacji”.
Może się powtórzę, nie jestem pewna. A nie miałaś mu pisać tych cholernych notatek, żeby do niego ciągle nie latać?!

Jak postanowiłam, tak zrobiłam i już o 18:55 byłam w siedzibie agencji. Odblokowałam wszystkie drzwi i przejścia, a następnie udałam się do gabinetu szefa. Gdy tylko otworzyłam drzwi jego gabinetu powiedziałam
- Dzieńdobry, przyszłam powiadomić, że szef Gangu śmierci, chce wysłać mnie na czterodniową akcje do Glasglowu, będzie tam również czterech chłopaków z tego gangu.
Ktoś wie, co to za miasto „Glasglow”? Pojawia się trzeci raz, więc raczej nie chodzi o literówkę.
Już wiem! To mityczne miasto leżące w połowie drogi od Kąd do Tąd. Bo na pewno nie ma nic wspólnego ze Szkocją. 

- Rozumiem, kiedy ma odbyć się ta akcja?- spytał
- W przyszłym tygodniu, najprawdopodobniej we wtorek wyjedziemy. - Wytłumaczyłam
Po obgadaniu z szefem reszty szczegółów, co zajeło nam koło 20 minut,
Drobiazgowość typowa dla bohaterów tego dzieła.

 poszłam do salonu i spędziłam czas z kolegami z agencji.
Ale po co czytelnikowi te szczegóły? Ważniejsze są opisy ubrań, motorów i samochodów...

Do domu wróciłam o równej 21.00. Gdy tylko weszłam do domu poszłam odrobić lekcje, a gdy to już zrobiłam, wzięłam prysznic, a następnie zmęczona całym dniem rzuciłam się na łóżko i po chwili zasnełam

19.

[ten rozdział pominiemy z czystym sumieniem, gdyż nasza bohaterka idzie w nim na zakupy, więc praktycznie cały składa się z opisów strojów i obrazków tychże. Jest również nieco świergolenia matki bohaterki, co także nie jest warte analizy]

20.

Trzy dni później  (wtorek)
Dziś jade do Glasgowu w bazie mam być o godzinie 11:00, więc mam jeczcze około dwóch godzin.
Podczas wczorajszej narady z Willem uzgodniliśmy, że jedziemy pięcioma samochodami, czyli każdy jedzie sam.
Paliwo w Anglii chyba za tanie...

Szef wybrał także reszte chłopaków do naszego wyjazdu. W cały sład wchodzi Martin, Diego, ja, Justin i Alex.
Wszystkie rzeczy, które zamierzam ze sobą zabrać (głównie czarne i brązowe) mam już spakowane, więc teraz nie mam co robić.  Sprzęt który bierzemy na naszą „misje” ( broń, kródkofalóki, GPS i tym podobne) wybraliśmy już wczoraj, podobnie jak samochody, którymi jedziemy.
Ja wybrałam Gta spano ( takie jak w Need for Speed), Martin wziął Vw xl sport, Diego Chevrolet corvette, Justin Aston martin vanquish, a Alex Bmw i8
Wszystkie auta są czarne,
Elegancki kondukt pogrzebowy.

aby podczas śledzenia Gangu Krwi, nie rzucać się w oczy.
Zdecydowanie pięć samochodów jeżdżących za Gangiem Krwi nie będzie rzucać się w oczy. 
Wyobraziłam sobie grupę kilkudziesięciu rosłych, wytatuowanych chłopów niosących transparent z krwawym napisem "Gang Krwi", a za nimi w szeregu pięć samochodów jadących powolutku za nimi... Bo z tych opisów wynika, że ten gang jest cały w jednym miejscu.

O godzinie 10:20 wyjechałam z domu policyjnym, nieoznakowanym motocyklem Yamaha, a o 10:50 byłam już w salonie w bazie gangu.
Nawet nieoznakowane pojazdy policyjne mają zamontowane syreny, więc jeśli jakiś członek gangu wpadnie chociażby na zrobienie Lenie przysługi w postaci gruntownego przeglądu czy coś, mógłby ogarnąć, że coś jest nie tak.

- Mała zmiana planów- powiedział szef wchodząc do salonu, a my zaciekawieni na niego spojrzeliśmy - Martin nie może jechać na tą akcje, bo wczoraj podczas jazdy na motorze miał wypadek, i ma złamaną ręke. Ktoś musi jechać za niego, lub jedziecie sami. - Zwrócił się do naszej czwórki
- No to ja moge jechać - zgłosił się jakiś chłopak, którego imienia nie znam
- Nie Iwo, nie wiesz, że TRU LOFF Leny musi jechać? ty będziesz musiał za dwa dni jechać odebrać towar.- powiedział Will
- No to ja pojade - teraz głos zabrał Rush - mi szef nic nie mówił o żadnych akcjach, więc z tego co mi się wydaje to jestem wolny
- Hymm- zastanowił się szef- tak, ty narazie nie masz nic do zrobienia, więc możesz jechać. To super, sprawa załatwiona, a i jeszcze jakby co to macie tam dostarczone enduro, bo nimi możecie jechać wszędzie, również w polach lub w lasach, nie tak jak ścigaczami tylko po drodze- powiedział, a gdy pokiwaliśmy głowami w geście zrozumienia wyszedł
"w geście zrozumienia wyszedł"? Ciekawy sposób okazywania zrozumienia. 

-  Dobra chłopaki- powiedział Rush,  a ja odchrzątnełam- i Lena- poprawił się- o której mamy wyjechać?
Mam nadzieję, że jako prawa ręka Willa Rush jest poinformowany o szczegółach akcji, a nie wpakował się bez jakichkolwiek informacji... Inaczej miałabym co do tego spore wątpliwości.
Oczywiście, że jest poinformowany. Wie, że mają jechać pięcioma samochodami. Czarnymi.

- Planowaliśmy o 11:30, ale skoro nie jesteś jeszcze spakowany to możemy o 12:00, ewentualnie 12:30.- zabrał głos Alex.
- Dobra to ja lece się spakować
- Ty jedziesz Volkswagenem xl a brońi reszta jest już wybrana- powiedział Diego, gdy chłopak był już przy drzwiach.
Gdy Rush wyszedł my zaczeliśmy rozmawiać na różne tematy. O równej 12:20 do salonu weszedł Rush i oznajmił nam, że możemy już jechać.
Razem zeszliśmy do garażu i wzieliśmy klucze do naszych pojazdów.
- O’coner jedziesz z nami - zaśmiałam się
- Tak jest Toretto- zawturował mi i razem ruszyliśmy do samochodów.
Już po kilku minutach nasze auta jechały autostradą do Glasgowu.
Tylko nie mówcie, że w stronę zachodzącego słońca, z wiatrem we włosach i przy głośnej muzyce, błagam. Tak, wiem że o 12:20 słońce nie powinno zachodzić.
Ja też mam ochotę gdzieś odjechać i przewietrzyć zmaltretowany umysł.
Chwalmy pana podskakując, to już koniec! 

Dziękujemy za spędzenie czasu z supertajną agentką Leną i bardzo niebezpiecznym gangiem. Do następnego wtorku! 

10 komentarzy:

  1. Według mnie to opko jest prowokacją. "Plastiki", w poprzedniej części płatki na śniadanie, dokładne godziny czynności ... To świadczy o dokładnej znajomości kanonu opek "zespołowych" czy też fanowskich. A poza tym, to jest tak przemyślanie wręcz głupie... Może my tu nic nie wiemy, a ałtorka przeczytała analizy Niezatapialnej Armady?
    Glasglowu brzmi walijsko. Mniam!
    Analiza bardzo fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądząc z komentarzy pod opkiem oraz zawziętego kasowania informacji o analizie, niestety raczej nie jest to prowokacją...

      Usuń
  2. Kiedyś pisałam opko, w którym główni bohaterowie byli dziećmi szefa mafii. I mieli tylko jeden wypasiony motocykl... Bidna ta moja warszawska mafia była, londyńską stać na garaż ze 150 samochodami, które zawiesiłyby się na pierwszym progu zwalniającym.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, to koniec ?Szkoda.Wybitny sens łączył się z tfurczom ortografiom i realizmem.Dlaczego bohaterki opek są zawsze takie same,jak z jednej sztancy?W sumie jest tylko jedna Mary Sue wkładana w różne historie..

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze materiał na jedną część z Leną, ale nie wiemy, czy damy radę.

      J

      Usuń
  4. Przysłać whisky?

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wahaj się :). Taka lektura zdecydowanie wymaga pokrzepienia ciała i ducha. Ducha zwłaszcza.

      Usuń
  5. Cóż, jeśli to opko dalej będzie zmieniało się ze zwyczajnie głupiutkiego na bucerowate, to nawet podziękuję za zaprzestanie jego analizy. Scenę z policjantami przeczytałam w bólu i nie zdzierżę większej ilości bucery ze strony tej Sójki.
    Natomiast chyba każdy wie, że "jeden, dwa, dużo, mnóstwo" to oficjalny system liczenia trolli (nie internetowych, tych jaskiniowych). :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem, że to głupie biorąc pod uwagę to
    Przecinek przed biorąc.

    "Zakochana para, nanana"
    Brak kropki na końcu zdania.

    Na pewno przed każdym dniem szkolnym chodzi na odprawy. Mnie raczej ciekawi, czemu na prawo i lewo wszystkich całuje.
    A coś w tym złego?

    skoro podjechali ładnymi, drogimi autami jest to dość logiczne
    Przecinek przed jest.

    "Panie władzo, my się tu tylko bawimy w Szybkich i Wściekłych, niech nas pan puści."
    Kropka po znaku zamknięcia cudzysłowu. (O poprawności samych cudzysłowów i myślników pisałam pod poprzednimi analizami, więc nie ma sensu dalej tego wałkować).

    Ich biegłość w grze w szachy, albo odporność na alkohol?
    Uwiedzie ich, czy coś.
    Bez przecinka.

    Oni siedzą tylko w salonie, czekając aż Lena opowie im fantastyczne historie ze szkoły i swojej kariery w gangu.
    Przecinek przed aż.

    radiowozowi na sygnałach.
    Na sygnale.

    Opka są strasznie przewidywalne.)
    Zbędna kropka.

    Ta akcja była jeszcze gorsza, niż moje podejrzenia... Eh...
    Bez przecinka. // Ech.

    Policjanci samo i sobie mówią "psy".
    Sami o sobie.

    lepiej być w gangu niż rozpracowywać złoczyńców
    Przecinek przed niż.

    się„wampiry”.
    Uciekła spacja.

    leżące w połowie drogi od Kąd do Tąd
    Z Kąd do Tąd.

    "w geście zrozumienia wyszedł"?
    Zabrakło wielkiej litery na początku zdania.

    Chwalmy pana podskakując
    Przecinek przed podskakując.

    OdpowiedzUsuń