wtorek, 25 października 2016

16. Harry, musimy porozmawiać, czyli drarry na wycieczce cz. 2

Witajcie! 
Dzisiaj kolejna (i prawdopodobnie ostatnia) część zakochanego Pottera, jednak nie bójcie się - oszczędziłyśmy wam opisów złych seksów, a zamiast tego dowiecie się, jak powinni zachowywać się arystokraci i co wpędza Malfoya w stan podniecenia. Miłej zabawy! 

Mamy także ogłoszenie: z powodów przyziemnych jesteśmy zmuszone zmienić częstotliwość analiz. Od tej pory będą co dwa tygodnie. Za utrudnienia przepraszamy. 

Analizują: baba_potwór i J

Źródło: https://www.wattpad.com/story/55282029-ojciec-chrzestny-drarry

Rozdział 5.
Draco siedział już w powozie z dwójką swoich najlepszych przyjaciół - Pansy i Zabinim. Brunetka zaciekle próbowała nauczyć Zabiniego grać w szachy. Przecież każdy arystokrata powinien to umieć, jednak chłopak nie uważał, że jest to aż tak ważne.
Biorąc pod uwagę to, że ani o Pansy, ani o Zabinim nie wiemy zbyt dużo, dziwne jest założenie, że oboje to arystokraci.
Jak jeszcze raz przeczytam o kimkolwiek per „brunetka”, „blondyn” i tym podobne, to przegryzę auuutorce tętnicę.

Draco przyglądał się przez okno górom, które właśnie mijali.
Mijali, mijali i mijali, i minąć nie mogli, bo góry zajmują 2/3 powierzchni Norwegii.

Pojutrze mieli wracać na lekcje. Wycieczka już się skończyła, a podróż do Hogwartu miała zająć około 2 dni.
Kilka ostatnich dni minęło wszystkim dość dobrze. Większość czasu spędzili na zwiedzaniu miast Norwegii albo na rożnych edukacyjnych wycieczkach. Blondyn spędzał bardzo dużo czasu z Harrym.
Słowo się rzekło, zęby naostrzone.

Chyba naprawdę do siebie pasowali.
Oboje narzekali, że zwiedzanie kościołów to jedna wielka nuda, a najciekawszą częścią wycieczki to czas wolny. 

- Draco - odezwała się Pansy - może ci się uda wytłumaczyć mu zasady szach
Zacznij od kościów — są prostsze.

 - blondyn spojrzał na przyjaciela i obaj zaczęli się śmiać. - Ale o co Wam chodzi?
- A o to Pansy, że w wakacje nauczyłem Zabiniego grac w szachy i prawdopobnie on teraz Ciebie wkręca.
- Ty wredny... - zaczęła dziewczyna, jednak nie skończyła, ponieważ cała trójka zaczęła się śmiać. - ...to wcale nie jest śmieszne - protestowała Ślizgonka, ale to ona raczej śmiała się najgłośniej.
Powiedzmy sobie szczerze - scena jest idiotyczna, ale wolę już takie przedstawienie Ślizgonów, niżeli jako wiecznie napuszonych, wrednych gnojków, których się nienawidzi i którzy swój wolny czas poświęcają jedynie naśmiewaniu się z innych. 

Podróż mijała wszystkim dość dobrze. Zarówno Harry jak i Draco położyli się spać dosyć późno. Gryfoni grali w Ekslodującego Durnia i ogółem dobrze się bawili, a uczniowie Slytherinu również dość dobrze zagospodarowali czas.
Cóż za pasjonujący, bogaty, pobudzający wyobraźnię opis. Sprawozdania z delegacji do Jędrzejowa i Lublina, które czytywałam w moim pierwszym miejscu pracy, miały więcej wspólnego z literaturą.

***
Około 21:00 powozy konne dojechały pod mury zamku. Draco po wyjściu z pojazdu zaczął szukać wzrokiem Harrego. Zauważył go przy schodach. Przyspieszył krok, aby dogonić bruneta. Złapał go przy wejściu do Wielkiej Sali. Byli sami. Większość uczniów poszła w kierunku schodów.
- Cześć - Draco podszedł do zielonookiego i pocałował go, co ten drugi odwzajemnił. - masz pelerynę? - Harry przytaknął lekko głową.Po chwili chłopcy obściskując się wpadli do Pokoju Wspólnego Ślizgonów. Oczywiście nikt ich nie zauważył, gdyż mieli na sobie Pelerynę Niewidkę.
Ja rozumiem, że ta peleryna to może być spora, ale nie spadła z nich, kiedy "obściskując się, wpadli do Pokoju Wspólnego"? Wyobraźcie sobie, jak obściskujecie się ze swoim parterem pod kocem i próbujecie jeszcze tak iść. 
Szkoda, że nie na rękach.

Draco pokierował ich do jego własnego pokoju prefekta. Kiedy przekroczyli drzwi zrzucili z siebie okrycie. Gryfon przycisnął Draco do drzwi, co spowodowało ich zamknięcie.
Nie prościej nacisnąć klamkę?

 Następnie blondyn rzucił swojego kochanka na łóżko i zaczął rozpinać jego koszulę, cały czas całując go, gdy rozpinał już ostatni guzik Potter przerwał pocałunek, lekko odepchnął Draco i usiadł na łożku odwracając od niego twarz.
Ktoś musi być dziewicą w tym związku. 

- Co się stało? - zapytał powoli blondyn.
- Ja...nic nie ważne...
- Przecież mi możesz powiedzieć.. - Malfoy nie dawał za wygraną. Podszedł do Harrego i położył mu rękę na ramieniu, niestety ten odrzucił ten gest.
- Draco...ja..ja nigdy...ja nigdy tego nie rozbiłem
Spróbuj większym młotkiem.

 - brunet spuścił głowę i odwrócił się w stronę blondyna. Draco chwycił go za podbródek i podniósł jego głowę do góry. Teraz siedzieli tak patrząc sobie w oczy.
- Jeśli jeszcze nie chcesz tego robić mogłeś to po prostu pow... - zielonooki mu przerwał.
- Nie, nie chodzi o to. Po prostu myślałem, że....ah nieważne (alared3 nie, nie numer 4, nie Harry nie wyciągnie dorsza z plecaka, którego nie ma 😂)
HEHE. Wstawki autorów w nawiasach są takie zabawne. Wyobraźcie sobie, gdyby były takie w wydawanych książkach: "Brussel był pewien, że sprawca chorował na schizofrenię paranoidalną. Dowodem były ślady pozostawione na miejscach zbrodni, których nasi naukowcy nie potrafili zinterpretować (hehe, nie alared3, nie - nie są debilami, ani nie wyciągną dorszów z plecaków)." - Wampir z Zabrza

- brunet z powrotem przyciągnął Dracona do pocałunku.
Pocałunek to część ciała? Miejsce?

 Chłopak nie protestował, uznał, że w tym momencie nie warto i najwyżej później ponownie poruszy ten temat.
Chwilę później chłopcy byli już w samych bokserkach. Draco siedział okrakiem na Harrym całując go w usta. Następnie schodził coraz niżej. Szyja, tors, brzuch i w końcu podbrzusze. Spojrzał na bruneta oczekując na zgodę, którą otrzymał.
Potter wystawił zezwolenie na ściągnięcie mu gaciorów. 
Bez poświadczenia notarialnego się nie liczy.

[Oszczędzimy wam marny opis seksu, w którym chodzi tylko o to, żeby użyć słowa penis i odbyt.]

Draco przykrył ich kołdrą i przytulił się do bruneta.
- Dobranoc, Harry - pocałował Gryfona w policzek.
- Dobranoc.

Rozdział 6.
Minął tydzień. TYDZIEŃ! Tydzień od tamtego pamiętnego dnia. Dnia, w którym obaj chłopcy otworzyli się przed sobą całkowicie.
Bez przesady.
I co z tego, że tydzień?

Dnia, w którym wszyscy wrócili do Hogwartu. Harry i Draco od tamtego czasu widywali się praktycznie tylko na lekcjach. Bardzo za sobą tęsknili, jednak obojgu doskwierał brak czasu. Rozpoczeły się treningi quidditcha, zadawanie długich prac domowych.
Czy tylko ja mam wrażenie, że przeszliśmy właśnie do formy notatki szkolnej?
O jakiejkolwiek formie w ogóle trudno tu mówić.

Pewnego razu kiedy Harry siedział w Pokoju Wspólnym Gryfonów z Hermioną i Ronem podbiegł do niego Jack Sloper z listem. Czarnowłosy odrazu rozpoznał wąskie, pochyłe pismo i czym prędzej pobiegł do lochów. Spodziewał się tego listu. Wiedział, że w końcu go dostanie, jednak teraz to raczej nie był odpowiedni moment.
***
- A więc:
Drogi Harry,
Chciałbym zacząć nasze prywatne lekcje w sobotę. Przyjdź do mojego gabinetu o ósmej wieczorem. Mam nadzieję, że miło spędzasz pierwszy miesiąc szkoły.
Z pozdrowieniami,
Album Dumbledore
PS Lubię musy cytrusy.
Mam wrażenie, że te prywatne lekcje to bardziej z anatomii, niżeli magii.
Poglądowe, na żywym modelu.

- Harry krążył po gabinecie Snape'a czytając list.
- Pójdziesz tam - odpowiedział mu wujek.
- Ale...
- Bez żadnego "ale", Harry on nie może nabrać podejrzeń. Idziesz, koniec kropka - urwał Gryfonowi Mistrz Eliksirów.
A tak w ogóle to kiedy Potter zmienił strony?
Na tak zadane pytanie auuutorki odpowiadają na jeden z dwóch sposobów: „no przecież wiadomo, że (w nocy ze środy na piątek)” albo „a czy to ważne?”. Logika, konsekwencja i spójność to zdecydowanie nie ten poziom.

- No dobrze...
- Tylko zachowuj się naturalnie. A teraz idź na lekcje, bo się spóźnisz.
Teraz chłopak siedział tak w Wielkiej Sali myśląc o tym wszystkim, aż sowa wylądowała na jego talerzu.
- Hedwiga! - Harry zawołał uradowany. Zdjął list z jej nóżki i rozwinął go, a w tym samym czasie zwierzę odleciało porywając kawałek chleba. Czytając list uśmiech zielonookiego poszerzał się coraz bardziej. W końcu skończył, spojrzał na blondyna siedzącego przy stole na drugim końcu jadalni i przytaknął głową. Wreszcie skończył jeść i poszedł na Transmutację.
Drogi Harry,
Proszę Cię, spotkajmy się dzisiaj o dziewiątej, koło łazienki chłopców na drugim piętrze. Musimy porozmawiać, zapewne wiesz o czym. 
Mamy razem dziecko. 
Trzeba dać na zapowiedzi.
Draco.
***
Harry założył pelerynę niewidkę i wyszedł z dormitorium. Była 20:50. Za 10 minut ma być na drugim piętrze.
'Mam nadzieję, że zdążę bez biegu albo chociaż Draco się spóźni. Chociaż to raczej nie możliwe (ale może chociaż prawdo podobne). Jest arystokratą. Zawsze jest przed czasem albo punktualnie.'
O co chodzi z tymi arystokratami? Nagle to określenie się pojawiło i chyba tak się spodobało, że teraz będzie używane non stop. Poza tym czy istnieją jakieś zasady czego arystokraci robią, a czego nie? O ile wiem, czasem zachowywali się gorzej, niż niższe klasy.
Rewolucje nie wybuchały bez powodu.

pomyślał Gryfon. Za nim się zorientował był już przy łazience. Zobaczył rownież Malfoya czekającego na Pottera.
Mnożą się przez pączkowanie — jest ich już trzech: Potter, Malfoy i jakiś Gryfon. Tak przynajmniej wynika z powyższego akapitu. I nie, to, że „przecież wiadomo, że Harry to Gryfon”, nie jest wytłumaczeniem. Czytelnik ma wszystkie potrzebne informacje znaleźć w tekście, a nie zgadywać, domyślać się, jasnowidzieć i wiadomować.

- Długo czekasz? - zapytał czarnowłosy.
- Chwilkę. Harry musimy poważnie porozmawiać.
- Tak, wiem o co chodzi. Draco ja...ja naprawdę cię...ja cię kocham i chce z Tobą b... - chłopiec nie dokończył zdania, gdyż poczuł miękkie, lekko wilgotne usta przyjaciela na swoich. Pogłębił pocałunek i delikatnie wytknął język. Blondyn rozchylił usta, wpuszczając do nich zielonookiego.
W tym opisie brakuje tylko tańca języków i bitwy o dominację.
Za to nie mogło zabraknąć obowiązkowego odnoszenia się do bohaterów per kolor włosów i oczu. 

 Po chwili oderwali się od siebie by zaczerpnąć powietrza.
- Czyli...my...oficjalnie jesteśmy razem?
Co to znaczy być oficjalnie razem i czym się różni od bycia razem nieoficjalnego?
Ustawili związek na Facebooku. 

- Na to wychodzi - szarooki zaśmiał się lekko. - Ym Harry?
- Tak?
- Mógłbym dzisiaj spać z Tobą?
- Jasne, ale chodźmy do Ciebie. Przecież jako prefekt masz własny pokój.
- Okej - chłopcy założyli pelerynę i ruszyli w stronę lochów.
Chłopcy szli, miło gawędząc, kiedy nagle Harry o coś się potknął i runął na ziemie. Z pewnością było to coś dużego.
- Harry! Wszystko okej? - Draco podbiegł czym prędzej do chłopaka, przewrócił go na plecy i objął go.
Nie zrobił natomiast jedynej rzeczy, którą w tych okolicznościach zrobić należy: nie pomógł mu wstać.

- Tak, tak, ale... - zielonooki patrzył przerażony przed siebie.
Skoro leżąc na plecach, patrzył przed siebie, to znaczy, że gapił się w sufit. Co przerażającego mógł tam zobaczyć? Zaciek z pękniętej rury w łazience na górze?

 Draco powoli spojrzał w tę samą stronę. To co zobaczył na pewno zapamięta na długo. Leżało tam ciało. Ciało człowieka.
I obaj nie zauważyli tego ciała kilka sekund wcześniej?
Jeżeli było na suficie, to w sumie mogli nie zauważyć. 

Wokół tej osoby była krew, bardzo dużo krwi, której widoku Draco nie znosił. Harry przełknął głośno ślinę i podszedł powoli do miejsca, w którym leżała. Blondyn siedział nadal osłupiały na podłodze i uważnie przyglądał się temu zdarzeniu. Zielonooki ukucnął przy poszkodowanej osobie i sprawdził puls dwoma palcami.
Harry nie przeszedł kursu pierwszej pomocy, ponieważ wiedziałby, że pulsu nie sprawdzamy. Czasem nawet sami mamy problem ze znalezieniem miejsca, w którym wyczuwamy nasze tętno. 

- Ona nie żyje - powiedział drżącym głosem. - To chyba Susan, Susan Bones, tak mi się... - chłopak nie dokończył zdania, ponieważ obaj usłyszeli chiche kroki w korytarzu.
- Harry, chodź - szepnął Draco. Wziął pelerynę leżącą obok niego i podbiegł do Gryfona. Schowali się za pobliskim posągiem i pospiesznie nałożyli na siebie Niewidkę.
A uciekli bo...?
Bo ma być dramatycznie i przerażająco. Sensownie już niekoniecznie. 

- To chyba Filch - szepnął Harry.
- O nie!!! Panie Dyrektorze!! DYREKTORZE!! - charłak po zobaczeniu dziewczyny, czym prędzej pobiegł w kierunku gabinetu dyrektora.
- Chodź, jeszcze nas znajdą - Draco pociągnął chłopaka za przedramię do łazienki na tym samym piętrze.
- Na brodę Merlina, kto mógł to zrobić? - zapytał zielonooki, kiedy byli już bezpieczni.
Na brodę Merlina, te emocje! 

- Tego nie wiem. Po Hogwarcie albo krąży zabójca albo...myślisz, że Bazyliszek mógłby wrócić? - Draco lekko zadrżał.
- Nie, to niemożliwe. Zabiłem węża, a nawet jeśli to dziennik został zniszczony, a watpię, że w naszej szkole jest jakiś inny dziedzic Slytherina niż Czarny Pan. Poza tym ta dziewczyna nie wygladała na spetryfikowaną, ani na zabitą wzrokiem. Raczej ją zamordowano.
- Mam nadzieję, że dowiedzą się kto to zrobił...Myślisz, że Dumbledore nam powie przy śniadaniu?
- Nie wiem, ale mam taką nadzieję. Chodźmy już, rano są zajęcia. No i chyba jednak bedzię lepiej jak pójdziemy do swoich dormitoriów - rzekł smutno Złoty Chłopiec.
- Tak... - Draco zwiesił głowę zawiedziony.
To przez tego mordercę nie będzie dzisiaj seksu... :(
Kij z tym, że ktoś kopnął w kalendarz.

- Dasz radę dotrzeć tam niezauważony?
- No jasne, a nawet jeśli to przecież jestem prefektem, powiem, że coś słyszałem albo...nie martw się, wymyślę coś. Dobranoc Harry - blondyn lekko się uśmiechnął, podszedł do zielonookiego i delikatnie musnął jego usta, po czym wyszedł z łazienki.  Harry był lekko zaskoczony, ale rownież zadowolony.
Zaskoczony? Czym? Przez ostatnie trzy albo cztery rozdziały wciąż się całują. 

Stał kilka minut w osłupieniu, ale w końcu otrząsnął się, nałożył pelerynę i wyszedł z łazienki.
***
Na śniadaniu obaj chłopcy byli troszkę zamuleni. Przez to co wczoraj zobaczyli nie mogli spać, a jeśli po Hogwarcie krąży jakiś morderca? Jeśli byłby to Voldemort nie musieliby się aż tak bardzo obawiać, chyba, że o szlamy, ale przecież kogo one obchodzą?
Zupełnie nie wiem z jakiej strony jest to narracja, bo nie wyobrażam sobie Pottera myślącego w ten sposób. 

No chyba, że... Hermiona! Przecież była ona najlepszą przyjaciółką Harrego, ale Voldemort raczej od niej nie zacznie. Chociaż nic nie jest pewne...
- Witam w kolejnym dniu w Hogwarcie! - zabrzmiał głos dyrektora, a chłopcy wyrwali się ze swoich myśli i spojrzeli po sobie. - Dzisiaj na Waszych tablicach ogłoszeń pojawią się informacje odnośnie wyjścia do Hogsmeade oraz zajęć dodatkowych. Przypominam, że do Hogsmeade mogą udać się uczniowie dopiero od 3 roku, tylko za zgodą rodzica lub opiekuna. Dziękuję za uwagę i życzę smacznego.
Draco i Harry byli bardzo zdziwieni. Niemal źli. Jak DYREKTOR nie mógł o tym wspomnieć. O tym co się wczoraj wydarzyło! Przecież uczniowie powinni o tym wiedzieć! A może nie? Mogłoby to chyba wzbudzić lekką panikę. Chłopcy chyba też nie powinni o tym mowić nikomu, przynajmniej na razie, pewnie to jednorazowe, może troll wdarł się do szkoły?
A może warto byłoby zgłosić nauczycielom, że widzieli to zdarzenie? 

Ale wtedy, ani Harry, ani Draco nie wiedzieli, że to dopiero początek...
Za to narrator robi spoilery. 

Rozdział 7.
Kolejne dni w magicznej szkole mijały dość spokojnie. Związek Gryfona ze Ślizgonem był oficjalnie potwierdzony w USC to też i za tem starali się spędzać ze sobą możliwie jak najwięcej czasu. Nie było im trudno utrzymać tego w tajemnicy, jednak w końcu Hermiona zaczęła coś podejrzewać. Wypytywała czemu Harry spędza z Draco tak dużo czasu. W końcu byli przyjaciółmi, ale spotykali się w każdej wolnej chwili. Na każdej przerwie, wolnej lekcji, na wspólnych zajęciach pracowali razem, a nawet czasem chłopak wymykał się do Blondyna w nocy. Brunetce coś w tym nie pasowało. Kiedyś spędzali ze sobą rownież dużo czasu, ale nie tak wiele jak teraz.
Naprawdę nie wyobrażam sobie Hermiony tak spokojnie reagującej na tę sytuację. Potter wymykający się w nocy do Malfoya, dziwne spotkania itp. - Hermiona byłaby pierwszą osobą, która powiedziałaby coś na ten temat. 
Poza tym od kiedy Hermiona jest brunetką?!
Auuutorka chyba po protu lubi słowo „brunetka”. 

Pewnego razu Gryfonka postanowiła śledzić zielonookiego. Pożyczyła od Harrego Niewidkę, pod pretekstem szukania książki w bibliotece. W czwartek wieczorem siedziała do późna w Pokoju Wspólnym. Była przekonana, że jej przyjaciel w końcu przyjdzie. Przecież każdej nocy się wymykał. Jak podejrzewała do Dracona. Często przesiadywała w Pokoju Wspólnym Gryfonów do późna ucząc się, często nie zauważona, więc miała dobre warunki do obserwacji.
Harry nie zauważający Hermiony? Serio?
Zakochał się biedactwo, to i umysł mu przytępiło.

W ostatnim tygodniu Harry wymykał się codziennie, dlatego dzisiaj też na pewno przyjdzie. W końcu została tylko ona. Czytała książkę, kiedy nagle i spojrzała na zegarek 23:30. Postanowiła, że zostanie jeszcze chwilę, ale później położy się spać.
Dziewczyna przysypiała powoli na fotelu koło kominka, aż w pewnym momencie usłyszała kroki, co ją rozbudziło. Szybko wstała i nałożyła na siebie Pelerynę, aby ta osoba jej nie zauważyła. Jak Hermiona się spodziewała po chwili w stronę portretu szedł Harry Potter. Nie marnując czasu ruszyła za nim.
Brunet powoli kierował się w stronę biblioteki, co chwilę sprawdzając czy nikt go nie śledzi, czy w pobliżu nie ma Filcha lub Pani Norris.'Co HARRY mógłby robić w BIBLIOTECE o tej porze?!' - pomyślała Hermiona.
Kiedy doszli (hahahhahaha wiem "doszli")
HA. HA. HA.
Bo mnie, panie doktorze, wszystko się kojarzy z...

do drzwi od biblioteki Harry wchodząc zostawił je uchylone, dlatego Hermiona mogła weź (za to nie mogła masz) bez niepotrzebnego skrzypienia. Zielonooki krążył między półkami dość szybko, dlatego Gryfonka musiała iść w pół biegu, żeby go nie zgubić. Wreszcie dotarli do pewnego stolika między regałami. Było dość ciemno, dlatego brunetka musiała dobrze wytężyć wzrok, aby ujrzeć cokolwiek, kiedy jej się to udało to co zobaczyła jej wcale nie zdziwiło, ale to co się stało potem...
Harry ściągnął pelerynę.
Ma drugą?
Na Allegro kupił.

- Nareszcie, myślałem, że już nie przyjdziesz - powiedział siedzący przy stoliku Dracon.
- Do ciebie zawsze - odpowiedział Harry. Podszedł powoli do blondyna i siadając mu na kolanach pocałował go namiętnie. Hermiona stanęła jak wryta. Nawet nie zauważyła jak Niewidka zsunęła się z niej i teraz była widoczna.
Draco kątem oka zauważył zarys postaci stającej na baczność obok stolika.
- Co TY tu robisz?!? - Po lekkim odepchnięciu bruneta od siebie dał radę zauważyć, że stała tam pewna Gryfonka. Harry trochę tym wszystkim zdezorientowany nie zauważył brunetki stojącej pod jednym z regałów, dlatego szybko podążył za wzrokiem blondyna. Okazało się, że stała tam Hermiona, w co zielonooki nie mógł uwierzyć.
Chciałabym dostać złotówkę za każdy bezsens, błąd i pokraczne sformułowanie TYLKO W TYM akapicie. Nawet nie będę ich wyliczać, bo klawiatura w drzazgi pójdzie.

Na początku Hermiona nie mogła wydobyć z siebie żadnego słowa. Była zszokowana. Podejrzewała to, ale do samego końca wierzyła, że to okaże się prawdą. Harry całujący się z Draconem?!?! To chyba jedyna rzecz jakiej jej umysł nie potrafił przetrawić, a jak ogólnie wszystkim wiadomo jej umysł umie przetrawić dosłownie WSZYSTKO (no może oprócz tego i paru innych chorych rzeczy).
W takim razie wszystko, czy jednak nie? To brzmi jak zdanie "jestem tolerancyjny, ale..." 

Poza tym jak to możliwe, że oni ją widzą? Przecież miała na sobie Peler...w tym momencie dziewczyna spojrzała w dół. Połyskująca, lśniąca peleryną leżała zwinięta w mały kłębek obok jej stóp.
- J...ja, ja - zająkała się dziewczyna. - Ja...Harry? Ty i... i Draco to tak na serio?
Też się nad tym zastanawiam.
Nawet jeśli nie na serio, to ma prawo odebrać mowę.

- Tak, jesteśmy razem... - odpowiedział cicho chłopak.
- Ale...ale jak to się... - brunetka nie zdążyła dokończyć zdania, gdyż przerwał jej Harry.
- Lepiej ty mi powiedz, co ty tu robisz na Merlina?!
- No... no bo... - zaczęła.
- No bo co? - odezwał się Draco.
- Ah - Hermiona spuściła głowę. - Zauważyłam, że spędzasz coraz więcej czasu poza dormitorium. Nawet w nocy cię nie ma, dlatego postanowiłam, że zobaczę co tak naprawdę robisz. Śledziłam cię i zobaczyłam to. Podejrzewałam, że spędzasz ten czas z Draco, ale zastanawiałam się czemu to jest aż tyle czasu, przecież jesteście albo teraz już byliście tylko przyjaciółmi.
- Herm.. - zaczął Potter
- Nie, Harry - tym razem to dziewczyna przerwała. - Chciałabym jakieś wyjaśnienie. Jak to się w ogóle stało?! Co z Ginny?! Jak masz zamiar to jej powiedzieć?!? Albo komukolwiek?
- Proszę uspokój się. Jeśli chodzi o Gin przecież wiesz, że ona jest dla mnie bardziej jak siostra.
Co mi nie przeszkodzi mieć z nią dzieci.

Dobra przyjaciółka. Resztę wyjaśnię Ci później, okej?
- No niech ci będzie. Ale nie myśl sobie, że ci odpuszczę! - powiedziała trochę już wkurwiona Brunetka.
Była tak wkurzona, że jej rzekomy kolor włosów trzeba pisać wielką literą. 

- Nie, oczywiście nie. Ale...
- Ale co?
- Ale mam jeszcze jedną, taką małą prośbę?
- Hmm, słucham.
- Mogłabyś nie mowić o tym nikomu? Zwłaszcza Ronowi.
- Harry...
- Nie, Hermiona wysłuchaj mnie - chłopak podszedł do niej i spojrzał błagalnie na Gryfonkę. Dziewczyna założyła ręce na ramiona, odstawiła jedną nogę, spojrzała na przyjaciela i postanowiła go wysłuchać. - Wolelibyśmy - w tym momencie spojrzał w kierunku nadal siedzącego przy stoliku Draco. - żeby nikt o tym nie wiedział... Przynajmniej narazie... - Ślizgon skinął głową na znak potwierdzenia. - Zwłaszcza Ron - kontynuował Harry. - przecież sama widziałaś jak zareagował na to, że przyjaźnie się z nim. Do dzisiaj mi tego nie wybaczył. - Cała trójka westchnęła.
Co nie jest dziwne, Potter. Malfoy od początku wyśmiewał rodzinę Rona i obrażał Hermionę. Rozumiem, że miłość wszystko wybaczy, ale może trochę empatii? 
Wygląda na to, że Harry chce siedzieć okrakiem na barykadzie.

- Zastanowię się nad tym - na twarzy bruneta pojawił się uśmiech nadziei. - Ale to nic pewnego! Oprócz tego mam nadzieję, że mi to później wytłumaczysz. Wszystko.
- Tak oczywiście! Jejku dziękuje ci! - Gryfon rzucił się na Hermionę przytulając ją. Dziewczyna mimo woli się uśmiechnęła.
Przygalopowały różowe kucyponki, jednorożce rzygnęły tęczą i świat znów stał się piękny. 

- Dobra, ja Was zostawiam i idę się przespać - Hermiona ziewnęła.
- Dobranoc.
- Weź pelerynę i dobranoc - odpowiedział Wybraniec (milczący dotychczas i niewidoczny uczestnik wydarzeń). Brunetka posłusznie wykonała polecenie. Podniosła Niewidkę i założyła ją na siebie stając się niewidzialną. Skierowała się na Wieżę Gryffindoru. Harry powoli podszedł do swojego kochanka i usiadł mu na kolanach i spuścił lekko głowę.
- Nie przejmuj się tak. Będzie dobrze. - Draco chwycił go delikatnie za podbródek i podniósł jego głowę tak, że teraz patrzyli sobie głęboko w oczy.
- Skąd możesz to... - Gryfon nie dokończył, gdyż Ślizgon złączył ich usta w czułym, długim pocałunku.Tym razem im się upiekło, ale wiedzieli, że następnym może nie być tak kolorowo.
Następnym razem może przyjść cała rodzina Wesleyów. 

Rozdział 8.
Wszyscy Gryfoni skierowali się się na lekcje Historii Magii. Dzisiaj odbywała się ona ze Ślizgonami. Jak wszystkim ogólnie wiadomo dom Węża i dom
Lwa od dawna toczyli ze sobą "wojny", a na lekcjach Profesor Binns nie zwracał na studentów większej uwagi, dlatego uczniowie przeciwnego domu na pewno będą prowokować Gryffindor, czego oni nie znosili, bo zazwyczaj przez to obrywali od nauczycieli. Najcześciej były to szlabany i utraty punktów.
Czytając książkę odniosłam wrażenie, że większość nauczycieli jest bardziej uprzedzona w stosunku do Slytherinu, niżeli Gryffindoru.
Pewnie odwrócili sympatie w ramach sprawiedliwości dziejowej. 

Harry pierwszy raz od dawna usiadł w ławce z Ronem, za nimi siedziała Hermiona, a na skos do przodu siedział Malfoy z Blaisem. Kiedy pojawił się profesor po raz chyba setny opowiadając o wojnach Goblinów wszyscy zajęli się sobą. Niektórzy rozmawiali, spali, a inni byli pogrążeni we własnych myślach. Tylko jedna brunetka uważnie słuchała nauczyciela i zawzięcie notowała jego słowa, a od czasu do czasu przyglądała się swojemu czarnowłosemu przyjacielowi. Jak wszyscy mogli się spodziewać była to Hermiona.
W całej szkole jedynym kujonem była Hermiona. Bardzo logiczne. 

Wybraniec rozmyślał właśnie nad tym jak wytłumaczyć wszystko piwnookiej dziewczynie i o tym co stało się wczoraj, zwłaszcza o Draco, kiedy przed nim wylądował ptaszek zrobiony z papieru. Z pewnością był to liścik. Harry szybko go otworzył i zaczął czytać.
Harry kochanie,
Czy łaskawie mógłbyś nie przygryzać tak tej wargi? Chyba trochę za bardzo mnie to podnieca.
Całusy, Draco
Kochany Draco, 
w takim razie na mnie nie patrz. 
Buziaki 
Potter. 

Chłopak spojrzał na swojego kochanka.
I naprawdę kto mówi o swoim chłopaku per "kochanku"?
Może on z Radziwiłłów? Jeden z tej rodziny do wszystkich zagajał per „panie kochanku”. 

Nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, że przygryza wargę, ale jak widać Dracona to podniecało i to trochę bardzo i odrobinę mnóstwo, bo był cały czerwony. Harry zachichotał, po czym mocniej przygryzł wargę spoglądając na blondyna TYM wzrokiem. Ślizgon gniewnie patrzył na bruneta i napisał jeszcze jeden list.
Harry,
Kurwa jak zaraz nie przestaniesz do cholery to wezmę cię tu i teraz! I nie będę zwracał uwagi na innych, ani nauczycieli, ani uczniów!
Och, Malfoy, Malfoy.
Zamiast brać Pottera weź lepiej brom cy cuś. 

Gryfon próbował się nie roześmiać, jednak mu za bardzo nie wychodziło. Jeszcze raz spojrzał na szarookiego i zobaczył, że ten ma mały problem. Chociaż może nie taki mały. Draco próbował zasłonić go czymkolwiek się dało. Niestety bez skutku. Był już cały czerwony. Rumieńce, aż go piekły. Z każdą sekundą czuł jak jego penis twardnieje coraz bardziej. Modlił się do Salazara, aby nikt tego nie zauważył albo żeby chociaż lekcja się już skończyła.
Taki tam element komiczny.

Natomiast Harry, Harry był rozbawiony, rozbawiony jak chyba nigdy wcześniej. On, aż dusił się ze śmiechu. Ron jak zawsze był w swoim świecie, dlatego na początku nie zauważył reakcji swojego najlepszego przyjaciela na coś o czym nawet by nie pomyślał.
Potter i Weasley znów mają zgodę? Opkobohaterom uczucia się odmieniają jak przedszkolakom, z dnia na dzień o sto osiemdziesiąt stopni.

 Jednak po chwili ją zauważył.
- Harry, co ci jest? - zapytał zdziwiony.
- Nic, zakrztusiłem się - chłopak kaszląc próbował zatuszować nieopanowany śmiech.
- Aaa - powiedział Ron klepiąc bruneta po plecach, po czym wrócił myślami do swojego świata. Świata, w którym Hermiona była jego dziewczyną.
Nie tylko rudowłosy zauważył dziwne zachowanie Pottera. Innym też to nie umknęło, ale starali się to ignorować. Hermiona natomiast spojrzała najpierw na zielonookiego, a później na blondyna, kręcąc głową.
Draco wreszcie dostał odpowiedź.
Hmm, pomyśle nad tą propozycją. Ale kiedy to ja cię tak podniecam?
Boże, naprawdę nikt nie zwraca uwagi na to, że Potter i Malfoy wysyłają sobie jakieś liściki? Zróbcie coś z tym!
Ciekawe, że nikomu nie przychodzi do głowy przechwycić jeden z tych grypsów, tak z czystej ciekawości, o czym dotychczasowi wrogowie numer jeden tak zawzięcie konwersują. 

Szarooki gniewnie spojrzał na Złotego Chłopca, który po tym spojrzeniu wysłał mu zalotny uśmieszek.
Czy ktoś jeszcze się orientuje w tych poetyckich określeniach, które auuutorka wymyśla na Malfoya i Pottera?

Od zawsze słoneczko, ale mógłbyś myśleć szybciej, bo mój przyjaciel dłużej już chyba nie wytrzyma.
Zielonooki po raz drugi wysłał ptaszka z papieru.
Niech mu już będzie. Dzisiaj 20.00 przed łazienką Prefektów?
Draco nie dowierzał. Harry chyba sobie żartował! Miał czekać tak długo?!? Zwłaszcza, że dzisiaj czekały ich jeszcze 2 godziny Eliksirów z Gryfonami oraz OPCM rownież z domem Lwa.
Malfoyowi radziłabym skupić się na lekcjach. 
Im wszystkim by się to przydało.

Harry widząc minę Ślizgona napisał jeszcze jeden liścik.
No dobra, teraz przed lunchem?
Odpowiedź dostał niemal natychmiast.
Chyba znasz odpowiedź.
Napisał blondyn i lekko się uśmiechnął.
Harry po przeczytaniu tego ponownie się roześmiał. Głowa Draco opadła na ławkę, a ręce zakryły jego "kolegę" czekając, aż tak męka się skończy.Wreszcie nadszedł wyczekiwany koniec. Ślizgon nadal z wypiekami na twarzy, zakrywając się szatą pospiesznie wyszedł z klasy. Czekał na Pottera przed wejściem, kiedy podszedł do niego Nott.
- No, no ładne przyrodzenie Draco, co cię tak podnieciło? - zaśmiał się.
- Zamknij ryj!
- I tak pół klasy to widziało. Nie ukryjesz się Dracuś - Nott zaśmiał się ponownie.
Nie ukryjesz też tego, że wróciliśmy do czasów gimnazjum.
Kolejny zapis autorskich doświadczeń życiowych?

- Co ty pieprzysz?!? - chłopak się zarumienił.
- No tak, tak.
- Spieprzaj - rzucił Draco od niechcenia.
- Jak wolisz - powiedział Theo i odszedł śmiejąc się. Blondyn był lekko wkurzony na swojego przyjaciela, ale wiedział, że prawdopodobnie chciał mu on tylko dopiec.
'Przecież napewno nikt tego nie widział...' pomyślał 'Aa...a jeśli ktoś widział to raczej mało osób i pewnie nie zwrócili na to uwagi' jednak chłopak się trochę się mylił. Czekał jeszcze chwilę po czym pojawił się Harry, który okrył ich peleryną i złączył ich usta w czułym, namiętnym pocałunku.
- Do ciebie? - wydyszał brunet między pocałunkiem.
- Yhmmm - mruknął szarooki.
Po chwili uczniowie dosłownie wpadli do salonu Ślizgonów. Wchodząc do pokoju Malfoy'a zrzucili z siebie Niewidkę i na chwile oderwali się od siebie. Spojrzeli sobie głęboko w oczy. Blondyn rzucił Wybrańca na łóżko z zalotnym uśmieszkiem, a sam zawisnął nad nim, podpierając się na rękach, które położył po obu stronach głowy bruneta. Zachłannie go pocałował. Chłopcy oderwali się od siebie dopiero, gdy nie mogli złapać powietrza, jednak nie zrobili tego na długo.
Znów się zasysają.
I niech już tak zostaną.

Po kilku wdechach i wydechach ponownie złączyli swoje usta. Draco powoli zaczął zjeżdżać pocałunkami w dół. Zatrzymał się na szyji, gdzie zrobił Harremu malinkę dość sporych rozmiarów, na co ten się zarumienił.
- Teraz jesteś mój, tylko mój - Ślizgon oblizał usta.
Miejmy nadzieję, że w następnym rozdziale Malfoy wreszcie zamordował Pottera. 
Bo na to, że przestaną się zachowywać jak idioci, raczej nie ma co liczyć.

9 komentarzy:

  1. Świetna analiza!
    "Narrator robi spoilery" Cóż, u umiejętnych twórców to nic złego (choćby marquezowskie "w wiele lat później") i trzeba po prostu takie rzeczy wprowadzać z wyczuciem. Ałtorce się nie udało.
    Tak swoją drogą zastanawiam się, czy te wszystkie aŁtoreczki potterowskich jaojców są tolerancyjne wobec homoseksualizmu, czy też wprowadzają ten wątek bo "łał, gejseksy, zakazana miłość!". Chyba to drugie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę to, jak opisane są związki męsko-męskie, również stawiałabym na tę drugą opcję. W zasadzie mam wrażenie, że autorki yaoi uważają homoseksualizm za "kawaii", myśląc, że w związku musi być facet-kobieta (słodki uke, co zawsze jest na dole) i facet-facet (seme, co zawsze wkłada). Ciężko brać na poważnie takie osoby...

      Usuń
  2. A dlaczego tak duzo jest opek Harry- Draco,Hermiona -Draco,a nie np, Harry -Ron, jeśli już?
    A grono pedagogiczne jest ślepe i głuche i nie ma tam żadnych duchów,które mogły by coś wyśpiewać?

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle bardzo rzadko spotykam się z FF, gdzie główną rolę odgrywałby Ron (na dodatek najczęściej jest tym najbardziej pomijanym). Chyba nie ma potencjału na bycie "tru homo". Może naprawdę nikt nie lubi rudych ludzi.

      Usuń
    2. Ja bym tu dodała kwestię shipowania ze sobą postaci, do których autorki czują pociąg fizyczny. Bo wiecie, w ich mniemaniu miłość dwóch lubianych ze względu na wygląd bohaterów jest taka seksowna. Harry i Draco są tacy pSZystojni i piENkni, ich gejseksy są takie podniecające, a Ron jest fuj i w ogóle IĆ STONT, brzydalu!
      Jedynym znanym mi wyjątkiem od reguły piękna jest Legolas x Gimli. Serio, ten pairing podlega jakiemuś zupełnie innemu systemowi, bo to ani seksowne, ani w dobrym smaku. Chyba że ktoś naprawdę uznaje Gimlego za przystojnego, bo ja niekoniecznie.

      Usuń
    3. To też racja.
      Niestety przez ten fizyczny pociąg do bohaterów, powstaje coś, gdzie chodzi tylko o te nieszczęsne sceny seksu. I jeszcze, żeby one pobudzały wyobraźnię - jakąś atmosferę intymności - ale nie. Szczególnie widać to właśnie w gejowskich opkach, gdzie wkładanie palców do odbytu jest opisane na kilka zdań, a to, co czują bohaterowie kompletnie pominięte.
      (I przyznam się, że nie czytałam żadnego ff z Legolasem i Gimlim w roli głównej. Nie wiedziałam, że ktoś o tym w ogóle pomyślał...)

      Usuń
    4. Cóż, o Legolasie i Gimlim więcej jest fanartów aniżeli fanfików, więc ci się nie dziwię. Fanfika nie widziałam żadnego, tylko fragmenty jednego dawno temu na innej analizatorni, natomiast fanartów przewinęło mi się co najmniej kilka na deviantarcie po wyszukaniu hasła "the lord of the rings". Mimo wszystko, fanki uznały Aragorna za lepszego partnera. ;)

      Usuń
  3. Zielonooki ukucnął przy poszkodowanej osobie i sprawdził puls dwoma palcami.
    Harry nie przeszedł kursu pierwszej pomocy, ponieważ wiedziałby, że pulsu nie sprawdzamy. Czasem nawet sami mamy problem ze znalezieniem miejsca, w którym wyczuwamy nasze tętno.

    o,CELNA UWAGA Myślałam,ze tylko ja taka gapa jestem.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  4. najciekawszą częścią wycieczki to czas wolny.
    Albo najciekawsza cześć wycieczki to czas wolny, albo najciekawszą częścią wycieczki jest czas wolny.
    To naprawdę żenujące, gdy za analizowanie cudzych opek bierze się osoba, która nie potrafi konstruować prostych zdań...

    )."
    Kropkę stawia się po znaku zamknięcia cudzysłowu, nie przed.

    [Oszczędzimy wam marny opis seksu, w którym chodzi tylko o to, żeby użyć słowa penis i odbyt.]
    Kogo? Czego? Marnego opisu seksu. Tak jak oszczędzimy wam wstydu, nie oszczędzimy wam wstyd. // Kropkę stawia się po zamknięciu nawiasu, nie przed.

    Mam wrażenie, że te prywatne lekcje to bardziej z anatomii, niżeli magii.
    Drugi przecinek jest doskonale zbędny.

    Poza tym czy istnieją jakieś zasady czego arystokraci robią, a czego nie?
    Tak, tak zwana etykieta, konwenanse. Nie wszyscy przestrzegają, ale większość nie ma z tym problemu. ;) // Arystokraci na pewno stawiają przecinek przed czego. A przynajmniej w zdaniach, które tego wymagają.

    O ile wiem, czasem zachowywali się gorzej, niż niższe klasy.
    Prawda, ludzie z niższych klas nie stawiali zbędnych przecinków przed niż.

    Zupełnie nie wiem z jakiej strony jest to narracja
    Zgadnij, czego brakuje w tym zdaniu.

    Wesleyów
    To jacyś dalecy krewni Weasleyów?

    Czytając książkę odniosłam wrażenie, że większość nauczycieli jest bardziej uprzedzona w stosunku do Slytherinu, niżeli Gryffindoru.
    Ja natomiast nie odniosłam wrażenia, tylko mam pewność, że ten przecinek powinien stać przed odniosłam, a nie przez niżeli.

    I naprawdę kto mówi o swoim chłopaku per "kochanku"?
    Per kochanek, czyli w mianowniku.

    Zamiast brać Pottera weź lepiej brom cy cuś.
    Najpierw weź przecinek i umieść go w tym zdaniu.

    grypsów
    Nope, nie każdy liścik to gryps, zapraszam do słownika.

    OdpowiedzUsuń