wtorek, 13 września 2016

11. Zaniósł mnie do mnie, czyli pani Hulk i książę z bajki

Witajcie!
Podczas tygodniowej przerwy zebrałyśmy siły i wracamy do Was ze świeżutkim materiałem, który zdobył zaskakująco dużą popularność na Wattpadzie. W dzisiejszej analizie poznacie panią Hulk i jej księcia z bajki, dowiecie się też, co to znaczy "ostro imprezować". Poznacie również instrukcję obsługi drzwi oraz praktyczne zastosowanie podejścia "wszystko jedno, co robię, byleby rano nie pamiętać", a to wszystko w otoczce kiepskich opisów seksu.
Zapnijcie pasy!

Adres opowiadania: https://www.wattpad.com/story/62130395-wpadli%C5%9Bmy

Analizują: Nikelaine, baba_potwór, J  i Az

Prolog

To tak. Mam na imię Alex i mam 20 lat.
Standardowe opkowe wprowadzenie Mary Sue: jest.

Prowadzę w miarę spokojne życie. Chodzę na studia i zdobywam wykształcenie.
Rozumiem, że „chodzę na studia” to nie to samo co „studiuję”. W tym pierwszym przypadku nazwa uczelni i kierunek nie mają najmniejszego znaczenia, więc nie zostają ujawnione.

Mimo wszystko nie bawię się w związki, jestem singielką i nie przeszkadza mi to.
Czy studiowanie automatycznie sprawia, że "bawisz się w związki", że jest "mimo wszystko"?
Definicja studenta dla przeciętnej nastolatki: dzień w dzień imprezy i zero obowiązków.

Wszystko byłoby okey (albo "okay", albo "okej") gdyby nie mój współlokator. Luke Ashton jest moim największym koszmarem. Uwielbiamy sobie dokuczać i denerwować siebie nawzajem. I co z tego, że buźkę ma nawet przystojną jeżeli jest strasznie irytujący i chamski. A do tego straszny babiarz. Codziennie inna, a ja oczywiście całą noc nie robię nic innego tylko słucham jęków jego panienek. Najchętniej to bym je za włosy z domu wywlekła.
Hm, polecam zmianę lokum lub lokatora? 
Przecież musi mieć na co narzekać.
I ktoś musi być potencjalnym tru loffem, co nie?

Ale dość o nim, skupmy się na mnie.
Najciekawszej postaci we wszechświecie.

 Właśnie skończyłam pierwszy rok studiów i zaczęły się wakacje. Niedawno przeprowadziłam się z mojego rodzinnego miasteczka, tutaj, do Nowego Jorku. Nie wiem co mnie tu spotka, ale czuje, że to odmieni moje życie. I to raz na zawsze.
Oj, i to bardzo. Wystarczyło spojrzeć na tytuł opka, w którym się znalazłaś...

Rozdział 1

Uwaga ! Sceny +18. Jeżeli nie lubisz tego typu treści nie czytaj dalej.
Pik. Pik. Pik.
Ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika, no i mamy pierwszy dzień wakacji. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Popatrzyłam na zegarek. 9:30. Niechętnie zwlekłam się z łóżka i na wpół śpiąca podreptałam do łazienki.
Są wakacje, mogłaś jeszcze spokojnie sobie pospać.
Wakacje w domu? Jak sięgam pamięcią, w dzień po ostatnim egzaminie studenci zawsze wyjeżdżali na jakieś obozy, biwaki, piesze wędrówki, czasem podejmowali dorywczą pracę, ale z całą pewnością nie tkwili w miejscu, w którym studiowali.
Ale niektórzy od razu po egzaminie chcą gdzieś wyjechać, inni zostać w domu i wreszcie się wyspać (a dopiero później pojechać gdzieś na wakacje).
Z tym, że ona nie wspomina słowem, że w ogóle planuje się ruszyć kiedykolwiek i gdziekolwiek. Ale to akurat kwestia drugorzędna.

Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Dzisiaj postanowiłam się nie malować, więc jeszcze tylko umyłam zęby i zeszłam na dół zrobić sobie śniadanie.
Serio? We dwójkę wynajmują mieszkanie z piętrem? Bohaterka musi być bogata, skoro ją stać, więc w czym problem zmienić lokum? Albo zrobić coś z lokatorem? 
Poza tym z prologu wynika, że akcja dzieje się w Nowym Jorku. To raczej ostatnie miasto, które mogłoby skojarzyć się ze studentami mieszkającymi w piętrowych domkach (bo nie wierzę, by w jakimkolwiek bloku było dostępne piętrowe mieszkanie, oczywiście pomijając jakieś co bardziej luksusowe apartamenty).

Szczerze się zdziwiłam, kiedy nie słyszałam mojego współlokatora. Zawsze się gdzieś pałętał, a dzisiaj cisza. Postanowiłam się tym nie przejmować, a wręcz cieszyć, że nie muszę na niego patrzeć ani go słuchać. Zeszłam do kuchni, postawiłam wodę na kawę i zabrałam się za robienie naleśników.
Ostatnio przeglądałam Wattpad i natrafiłam na kilka rzeczy dotyczących "typowego opka". To spełnia chyba wszystkie kryteria tam zawarte, łącznie z obowiązkowym schodzeniem na poranne naleśniki.
Akurat naleśniki w USA to popularny poranny posiłek.
Owszem, popularny, ale żaden Amerykanin na pewno nie jada na śniadanie ZAWSZE oraz TYLKO naleśników.

Dziesięć minut później już siedziałam przy stole i zajadałam się swoim śniadaniem, w między czasie sprawdzałam różne portale społecznościowe w telefonie i piłam swoją ukochaną kawkę. Dostałam wiadomość od swojego przyjaciela o następującej treści:
„Przestań, do jasnej cholery, co drugie słowo wstawiać zaimek dzierżawczy”.

Victor: Idziemy dzisiaj na imprezę. Nie przyjmuję odmowy, są wakacje i musisz się rozerwać. Bądź gotowa na 20 ;**
Pokiwałam z rozbawieniem głową.
Chciałabym wiedzieć, co ją rozbawiło, bo nie widzę tu nic śmiesznego.

Wstałam od stołu i skierowałam się do salonu, rozwaliłam się na kanapie i włączyłam jakąś durną komedię. Ledwo włączyłam film, a do domu wbił Luke, oczywiście trzaskając drzwiami.
Czy on nauczy kiedykolwiek się nauczy poprawnie używać drzwi?
Instrukcja obsługi drzwi:
1. Otwórz drzwi.
2. Wejdź do pomieszczenia.
3. Zamknij drzwi.
Wykonał wszystkie kroki w odpowiedniej kolejności, więc o co chodzi?
Może mówiąc "wbił", miała na myśli, że dosłownie przebił się przez drzwi, otworzył je i wtedy nimi trzasnął? To by wyjaśniało jej oburzenie.

Chwile później zobaczyłam jego blond czuprynę w drzwiach salonu, po prostu tak tu stał i się na mnie gapił.
Wnioskując po wcześniejszym fragmencie, on te drzwi zamknął, więc jak mógł w nich stać?

Przerażające. Posłałam mu pytające spojrzenie, ale nadal nic. Postanowiłam go zignorować i wrócić do mojego filmu, kiedy odzyskał język.
Wyrwany wcześniej przez nieuważnego dentystę.

-Nie było mnie całą noc, a ty nic?! Ani trochę się nie zastanawiałaś gdzie jest twój ukochany współlokator? - Uśmiechnął się szelmowsko, jak ja go nie nienawidzę.
To dlaczego z nim mieszkasz?

-Nie bardzo - spojrzałam na niego spod byka w nadziei, że sobie pójdzie.
Ja bym natychmiast poszła jak najdalej z pomieszczenia, w którym stoi byk.

-To nie było miłe - zrobił smutną minę. - Ale czego się spodziewać po osobie, która cierpi na wrodzony brak dobrej zabawy.
-Ja przynajmniej nie chodzę do łóżka z pierwszą lepszą panienką, jaką spotkam na imprezie - odgryzłam się.
-Mówisz tak tylko, dlatego, że nie wiesz, co tym tracisz. Mogę się założyć, że jesteś dziewicą - to nie była prawda, ale i tak uraziły mnie jego słowa.
Nie! TYLKO NIE DZIEWICA! Możesz mnie wyzywać od najgorszych, ale nie od dziewicy! 

Przecież umiem się bawić, nie jestem nudziarą.
Aha, czyli jeżeli ktoś nie uprawiał nigdy seksu, to nie umie się bawić i jest nudziarzem?
Co to za pytanie? Oczywiście, że tak. 

Kiedyś byłam taka jak on. Ciągle się bawiłam, imprezowałam. Codziennie z innym, aż w końcu zrozumiałam, że to do niczego nie prowadzi i zrezygnowałam z tego. Zmieniłam się, przestałam się pieprzyć z pierwszym lepszym, zaczęłam ograniczać alkohol i przestałam palić.
Serio? Laska ma dwadzieścia lat, a wymądrza się jak rasowa czterdziecha po przejściu burzliwej młodości. Poza tym rozumiem, że zdobycie alkoholu czy papierosów nie jest czymś wybitnie trudnym, ale pragnę przypomnieć, że w Ameryce używki sprzedawane są od dwudziestego pierwszego roku życia.   
W ustach dwudziestolatki takie przemyślenia brzmią, jakby od dziesiątego roku życia paliła, balowała i piła na umór.
Może tak było? Tylko w takiej sytuacji dobrze by było coś o tym wspomnieć.
Poza tym raczej wątpię, czy ze środowiska, w którym nieletni piją i „pieprzą się z pierwszym lepszym” trafiłaby na studia. Prędzej na jakiś odwyk (o ile rodzinę byłoby na to stać).

Może właśnie, dlatego Luke mnie tak bardzo denerwuje, bo widzę w nim siebie. Mimo wszystko miałam go już dość i wpadłam na najgłupszy pomysł w świecie. Złapałam go za koszulkę i rzuciłam na kanapę.
Wychodzi z niej Hulk. 
"Kobieta mnie bije!"


Był w szoku, więc nie zdążył nic powiedzieć ani postawić mi opór. Usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam rozpinać mu spodnie.
-Co ty do cholery robisz?! - Krzyknął odzyskując mowę.
-Cii.. - Przyłożyłam mu palec do ust.
Następnie ścisnęłam jego przyrodzenie, na co z jego ust usłyszałam ciche jęknięcie. Z satysfakcją stwierdziłam, że mu stanął.
Speedy Gonzalez.

 Postanowiłam przejść dalej. Zdjęłam mu bokserki i dotknęłam jego zaskakujących rozmiarów penisa. Zaczęłam jeździć po nim ręką w górę i w dół, w górę i w dół. Uśmiechałam się, słysząc coraz to głośniejsze jęki chłopaka. Nie wiem skąd wzięłam na to odwagę, ale nagle jego członek znalazł się w mojej buzi.
"Nagle" - sam wskoczył.
Włamał się.

Zaczęłam go ssać, lizać, gryźć.
Nic dziwnego, że chłopaczyna pojękuje, jak go gryzie. Prawdopodobnie z bólu. 
To potwierdza, że dziewczyna jest Hulkiem. Inaczej już by ją od siebie odrzucił. Albo się boi, że kiedy ją odepchnie, ta odgryzie mu penisa.
A mnie ciekawi, kiedy Luke ostatnio brał prysznic czy coś. Podejrzewam, że poprzedniego dnia przed wyjściem, co tylko sprawia, że cała scena wydaje mi się jeszcze bardziej ohydna.

Nie dławiłam się, w końcu doświadczenie miałam niemałe.
Dyskutowałabym, czy jest się czym chwalić.

 Kiedy Luke był bliski szczytu orgazmu, nadzwyczajnie w świecie wyjęłam jego obrzmiałego penisa z ust, nachyliłam się nad nim i zobaczyłam jego pełną zdziwienia i rozczarowania twarz. Przybliżyłam się do jego ucha i szepnęłam mu:
-Nigdy więcej nie obrażaj mnie w ten sposób, bo ta dziewica - o której mówiłeś - jeszcze nie raz cię zadziwi
"JA?! Ja jestem dziewicą?! Potrzymaj mi majtki!"

- Uśmiechnęłam się podle i wstałam. Był w szoku i nic nie powiedział.
- Jesteś beznadziejny - stwierdziłam. - Aha, i dzisiaj wieczorem wychodzę, więc zabierz ze sobą klucze, bo będziesz spać pod drzwiami - rzuciłam, kiedy byłam już na schodach.
Sama jeszcze nie wierzyłam, że ja naprawdę to zrobiłam.
Ja też w to nie wierzę. Naprawdę, są lepsze sposoby, by się na kimś zemścić. W ostateczności, zamiast się mścić, możesz się wyprowadzić.

Weszłam do pokoju i włączyłam muzykę na max'a. Wyjęłam telefon i weszłam w wiadomości. Postanowiłam odpisać przyjacielowi
Ja: Nie mogę się już doczekać!;*
Nie czekałam długo na opowiedz. Przyszła niemalże od razu.
Victor: I to mi się podoba; **
Te średniki i gwiazdki wstawiane ni przypiął, ni przyłatał to jakiś szyfr?

Dzisiaj się wyluzuję, będę się bawić tak jak nigdy dotąd. Jeszcze przez chwilę leniłam się na łóżku, a później zaczęłam przygotowania do imprezy. Rano brałam prysznic, więc teraz nie był potrzebny. Ubrałam na siebie czarną sukienkę do połowy ud, wysokie szpilki pod kolor i pomalowałam się trochę mocniej niż zwykle. Na usta nałożyłam czerwoną szminkę, której nie używałam od czasu, kiedy jeszcze imprezowałam.
Opis stroju Mary Sue: jest.

Schodziłam na dół, kiedy napotkałam Luke'a. Zmierzył mnie wzrokiem od stóp do czubka głowy.
- Co się gapisz? Wiem, że podoba ci się to, co widzisz, ale powtórki z rana nie będzie, mój drogi - posłałam mu znaczący uśmieszek.
- Od kiedy panna Spódnica-Za-Kolano, zaczęła być taka skromna, huh? - Zaśmiałam się na jego słowa, czego się w ogóle nie spodziewał. - Na obiad do rodziców się tak wystroiłaś?
Pytanie lekko bezsensowne, biorąc pod uwagę, że jej rodzice w Nowym Jorku nie mieszkają.

-Nie powinno cię to interesować - pokiwałam karcąco głową. - Ale jeżeli już musisz wiedzieć, idę na imprezę.
- Uuu.. Koteczek chce spróbować zabawy?
- Bardziej przypomnieć sobie stare czasy - przyznałam.
Borze. Naprawdę nie wiem, po co tak bardzo stara się udowodnić, że była taką imprezową panienką. Poprawi sobie tym samoocenę? Czy o co chodzi? 
Ja stawiam, że chce pokazać, że też jest "cool".
Przecież od dawna wiadomo, że osoby, które nie imprezują, nie sypiają z kim popadnie, nie piją i nie palą, to cholerni nudziarze, a Mary Sue nie może być nudziarą!

- Ciekawe, wiesz? - Przysunął się niebezpiecznie blisko mnie. - Mogę ci pomóc odświeżyć pamięć - szepnął.
- To ty wiesz, co to dobra zabawa - przed ostatnie słowo specjalnie wypowiedziałam z naciskiem.
- Ha. Ha. Ha. Zaraz nie będzie ci do śmiechu - przycisnął mnie do ściany.
Złapał mnie za pośladki i ścisnął je. Uśmiechnął się słysząc moje jękniecie. Podrzucił mnie do góry tak, że siedziałam na nim teraz okrakiem i zaniósł mnie do swojej sypialni. Rzucił mnie na łóżko i zaczął całować. Ścisnął moje piersi i zszedł na dół. Wsadził dłoń pod moje koronkowe majtki i zaczął jeździć palcem po mojej łechtaczce. A ja nawet nie pomyślałam, żeby go odepchnąć czy coś, bo w końcu jestem taka fajna.
Pierwszy rozdział, a tu już druga scena erotyczna, w dodatku osób, które kilka akapitów temu jeszcze się nienawidziły. Ech... to kiedy biorą ślub? Ustalili już liczbę gości i wynajęli lokal?

- Ale jesteś mokra - wysyczał.
Jęczałam coraz to głośniej. On natomiast wsunął swoje dwa palce we mnie.
Dobrze, że swoje. Bo jakby wsunął cudze, to byłby już seks grupowy.

 Zaczął swoją zabawę. Wiedziałam, że nie da mi dojść. Drażnił się ze mną. Kiedy byłam już bliska orgazmu wyciągnął swoje palce i oblizał. Przyznam się bez bicia, że jeszcze nikt nigdy nie zrobił mi tak dobrze jak on. No dobra, nie dał mi dojść, ale to szczegół.
- Na orgazm trzeba sobie zasłużyć, mała - uśmiechnął się od ucha, do ucha.
- Jesteś dupkiem, wiesz? - Warknęłam mu w twarz.
Wiesz, ty pierwsza to zaczęłaś.
Bo jak Merysójka komu zrobić kuku...

- Możliwe, ale przyznaj, że podobało ci się.
- Wybacz, ale nie będzie ciągu dalszego - powiedziałam, kiedy zobaczyłam samochód moich przyjaciół zaparkowany pod domem. - Czekają na mnie znajomi. Wiesz, kim są przyjaciele, prawda? To tacy ludzie, na których ci zależy. Czyli osoby, których ty nigdy nie będziesz mieć.
- Jadę z tobą - rzucił jakby od niechcenia. - Pokaże ci, jak się dobrze bawić.
Coś mi mówi, że dalsza część tego rozdziału będzie bardzo przewidywalna.

No chyba sobie jaja robi?! Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo już kierował się do drzwi. Zrezygnowana poczłapałam za nim. No to wieczór zrujnowany. On jest jak wrzód na tyłku. Oby moi przyjaciele się za to na mnie nie obrazili.
Niby próbowała mu pokazać, jaka to ona nie jest, ale zwykłego "spierdalaj" powiedzieć nie umie.

Przywitałam się z nimi, a potem pokazałam głową na intruza i przeprosiłam za to. Na szczęście przyjęli to dość dobrze. Kilka minut później byliśmy już pod klubem i nie patrząc na innych od razu skierowałam się do barku, musiałam się odstresować od tego wszystkiego. Wypiłam jeden kieliszek i zaraz obok siebie miałam Luke'a.
- Wiem, że nie masz znajomych, ale możesz proszę znaleźć sobie kogoś innego do towarzystwa - warknęłam i wypiłam drugi kieliszek.
- Już je znalazłem - posłał mi szelmowski uśmiech.
- W takim razie zobaczymy, na co cię stać - złapałam go za nadgarstek i pociągnęłam w stronę parkietu. Alkohol zaczynał już krążyć w mojej krwi.
A nie lepiej było pójść potańczyć samej? Luke podobno jest twoim największym koszmarem.
Ona chyba lubi się umartwiać.

- Nie ma mowy, że mnie tam wyciągniesz - burknął.
- Ups.. Za późno - zrobiłam słodką minę. - Ale coś się stało? Czyżbyś nie umiał się bawić?
- Nie prowokuj.
- Nawet nie próbuje - posłałam mu zmysłowy - tak mi się zdaje - uśmiech.
I tak znaleźliśmy się w tłumie tańczących ludzi. Zaczęliśmy skakać w rytm muzyki. Tak przetańczyliśmy kilka piosenek, a ja byłam już trochę wstawiona, ale nie tak żeby nie być świadomą swoich czynów. W końcu specjalnie otarłam się o jego krocze i z satysfakcją poczułam, że mu stoi.
- Przestań, bo wyciągnę cię stąd i będę cię tak pieprzył, że moje imię będziesz krzyczeć tak głośno i całe miasto je usłyszy.
- To może być zabawne - ścisnęłam jego wybrzuszenie w spodniach. - Wracamy do domu?
- Nie, jesteś pijana, a jak ja pieprzę się z laskami to tak, żeby pamiętały wszystko następnego dnia.
Po jednym kieliszku ma wszystkiego zapomnieć?! A poza tym on z alkomatem chodzi po klubie i każe chuchać w ramach podrywu? 
I tutaj kolejne wyobrażenie przeciętnej nastolatki, tym razem o alkoholu: kropla wódki = niezła faza + kac morderca następnego dnia + całkowite zapomnienie wydarzeń ostatniego wieczora.

- Nie umiesz się bawić - zrobiłam smutną minę. - A co jak ci powiem, że cholernie tego chcę.
- Sama tego chciałaś.
Poszliśmy pożegnać się z moim przyjaciółmi i zadzwoniliśmy po taxi. Chwilę później byliśmy już w domu. Ledwo weszliśmy i od razu dopadliśmy się do siebie, zaczął całować mnie tak namiętnie i zachłannie. Wskoczyłam na niego, a on zaniósł mnie do swojej sypialni, nie przestając mnie całować. Ja wplątałam rękę w jego włosy i oddawałam pocałunki.
Skoro ona wplątała rękę w jego włosy, to on musi mieć je cholernie długie i gęste.
Plotła warkocze.
Może dredy miał.

Kiedy byliśmy na górze rzucił mnie na łóżko. Jednym szybkim ruchem pozbył się mojej sukienki, przez co zostałam w samej bieliźnie. Ja natomiast odwdzięczyłam się pozbyciem jego koszulki. W końcu na ziemi leżała także moja bielizna i jego spodnie. Byłam naga, a on już tylko w samych bokserkach.
- Jesteś pewna? - Pokiwałam głową. - Nie lubię zmuszać lasek do niczego.
A wcześniej to co to było? Może i Alex nie oponowała, ale o zgodę jej nie zapytałeś!
Powiedział, że nie lubi zmuszać, a nie, że tego nie robi.

- Przestań gadać i wejdź we mnie - uśmiechnęłam się do niego słodko.
Kłucie w podbrzuszu było już tak wielkie, że myślałam, że zaraz eksploduje.
Może trzeba pogadać z lekarzem? Ból w czasie seksu to nie jest dobry objaw.

 Przysięgam, jak on zaraz we mnie nie wejdzie to go zabije. Tyle zdążyłam pomyśleć, kiedy zobaczyłam, że pozbył się już swoich bokserek.
- Mamy problem, bo ja.. - Wpiłam się w jego usta, bo nie mogłam go już słuchać.
- Nic. Nie. Mów. Do. Cholery.
Nareszcie się zamknął i przeszedł do rzeczy. Wszedł we mnie bardzo powoli.
Serio laska, właśnie uprawiasz seks z chłopakiem, który - jak sama twierdziłaś - jest strasznym babiarzem, ale żadne z was nie zaproponowało prezerwatywy. To się nazywa bezpieczny seks. 
Poza tym ponoć nie cierpisz tego gościa i nie podobają ci się jego "przygody" oraz fakt, że w kółko sprowadza do chałupy jakieś dziewczyny. Lodżik soooł macz.

Zaczęliśmy jęczeć, na zmianę krzyczeć swoje imiona. Pchał coraz szybciej, aż wreszcie doszłam. Wygięłam ciało w łuk i krzyknęłam jego imię. Wykonał jeszcze kilka pchnięć i sam doszedł, po czym ze mnie wyszedł i opadł obok na łóżko.
- To było.. Zajebiste - wymruczałam mu do ucha - Szkoda, że jutro nie będziemy tego pamiętać
- Mów za siebie - tyle usłyszałam, później wtuliłam się w jego tors i zasnęłam. Boże, dlaczego ja z nim to zrobiłam! I dlaczego ja nie żałuje, do cholery?
Poszła z nim do łóżka, spodziewając się, że będzie tego żałować? I teraz żałuje, że nie żałuje? Ta logika mnie przerasta.

 To były moje ostatnie myśli zanim oddałam się w objęcia Morfeusza.
Ponieważ tylko plebs zwyczajnie zasypia. Dlaczego choć w jednym opku biedny Morfeusz nie może być zostawiony w spokoju?
Bo w każdym opku musi być zawarta nutka "poezji".

Rozdział 2

Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno. Poczułam czyjeś ręce obejmujące mnie w tali. Spostrzegłam też, że leżę na czyimś torsie. Podniosłam się i zobaczyłam Luke'a. Nagle uderzyło mnie wspomnienie ostatniej nocy. Dziwne, ale pamiętam prawie wszystko. My.. Spaliśmy ze sobą. Chociaż on użyłby sformułowania „pieprzyliśmy się".
Dlaczego ja to zrobiłam?
Też się nad tym zastanawiam.

Miałam tylko nadzieję, że on nic nie pamięta. Najdelikatniej jak umiałam wyplątałam się z jego uścisku. I kto by pomyślał, że kiedyś znajdziemy się w takiej sytuacji. Chciałam zejść z łóżka, ale w porę uświadomiłam sobie, że jestem naga. Podniosłam z podłogi jego koszulkę i założyłam ją na siebie.
A co z jej rzeczami leżącymi na ziemi? Zniknęły? Wyparowały? Potwory spod łóżka zjadły. Poza tym skoro on wciąż śpi, a nikt inny w domu nie mieszka, to co jej stoi na przeszkodzie, by pójść nago do SWOJEGO pokoju, wybrać czyste rzeczy i pójść pod prysznic? 
Imperatyw.
Mam wrażenie, że autorka sceny erotyczne zna tylko z filmów, w których owinięcie się koszulą faceta jest obowiązkowym punktem programu (podobnie jak to, że kobieta ZAWSZE budzi się pierwsza).

Lepsze to niż nic. Miałam już wstawać, kiedy poczułam, jak czyjąś dłoń zaciska się na moim nadgarstku. Odwróciłam się i spojrzałam w piwne tęczówki chłopaka, starannie unikając wzrokiem źrenic i białek.
- Chciałaś uciec - stwierdził. - Też wszystko pamiętasz? - Kiwnęłam głową. - Kurwa mać.
- Tak wiem, to nie powinno było się zdarzyć - usiadłam z powrotem na jego łóżku. - Musimy o tym po prostu zapomnieć i zachowywać jakby to nie miało miejsca - Powiedziałam w końcu, byłam cała roztrzęsiona.
- Chcesz tak po prostu zapomnieć? Powodzenia – Burknął.
- Koszulkę oddam ci, jak się przebiorę - Powiedziałam cicho wychodząc.
- Rób, co chcesz.
Pobiegłam szybko do swojego pokoju i zaczęłam płakać. Jak mogłam być taka głupia. Wtedy kierowałam się dwiema myślami; Jebać konsekwencje i tak następnego dnia nie będziesz tego pamiętać.
Brawo dla mojej inteligencji.
Też gratuluje wiary w to, że zapomni po jednym kieliszku. 
Wróć, po dwóch, było wspomnienie też o kolejnym. Co nie zmienia faktu, że zanik pamięci po takiej ilości alkoholu jest raczej mało prawdopodobny. Chociaż z drugiej strony istnieją też osoby, które po jednym piwie leżą pod stołem...
Zastanawiam się, jak zakwalifikować podejście „wszystko jedno, co robię, byleby rano nie pamiętać”. Załganie czy opóźnienie umysłowe?

Już od tylu lat nie imprezowałam tak ostro, a raz mnie podkusiło i teraz mam.
"Ostro" oznacza wypicie tej jednej (czy dwóch) kolejki, potańczenie przez pięć sekund i powrót do domu, żeby przespać się ze swoim współlokatorem? 
Teraz ma lat dwadzieścia, ostatnio imprezowała X lat temu. To coraz bardziej potwierdza teorię, że zaczęła jako dziesięciolatka.

Przespałam się ze swoim znienawidzonym współlokatorem. Nadal nie mogłam w to uwierzyć. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
Chciałabym wiedzieć, o czym tak głęboko myślałaś.

Otarłam szybko łzy i przebrałam się w swoje rzeczy.
- Otworzę! - Krzyknęłam schodząc na dół, ale Luke mnie wyprzedził.
- Za późno - rzucił sucho i poszedł do swojego pokoju.
- Hej! - Usłyszałam krzyk swojej przyjaciółki w progu.
- Kate, hej - przywitałam się słabo, co od razu zauważyła.
- Alex, co się dzieje? - Powiedziała zatroskana. - Czy ty płakałaś?
- Chodźmy do mojego pokoju - rzuciłam powstrzymując się, żeby nie rzucić się jej w ramiona i nie zacząć szlochać. Jeszcze Luke mógłby to usłyszeć.
- Zaczynam się martwić. Powiesz, co się stało? Czy ten dupek coś ci zrobił? - Spytała z troską w głosie.
- Nie.. Tak.. To znaczy - zaczęłam bełkotać.
- Alex - powiedziała stanowczo.
- My wczoraj - zrobiłam przerwę, bo nie widziałam, co mam jej powiedzieć - My przespaliśmy się ze sobą wczoraj. Ja i Luke. Byliśmy pijani, ja myślałam, że do dzisiaj o tym zapomnę, ale ja pamiętam wszystko - powiedziałam na jednym wdechu, a łzy stanęły mi w oczach po raz kolejny dzisiejszego dnia.
I w tym momencie można usłyszeć głośny, zbiorowy facepalm. Skoro "kiedyś sporo imprezowała", powinna wiedzieć, że pomysły, które przychodzą do głowy po alkoholu nigdy nie są dobre, a jeśli jest się w pełni przytomnym i świadomym swoich czynów, należy unikać ich jak ognia. Oraz że wypicie dwóch drinków i lekki szum w głowie nie oznaczają alkoholowej amnezji następnego dnia.
Kij z tym, że mogła się zarazić wiązanką chorób, w tym kilkoma nieuleczalnymi — największym problemem jest to, że pamięta.

- Jak to?! - Wytrzeszczyła te swoje wielkie, zielone oczy.
- Tak to - warknęłam. - Przepraszam - to nie była jej wina, że byłam taką idiotką.
Cieszę się, że się do tego przyznajesz. Masz u mnie maleńki plusik, Alex.

- Nic się nie stało, ale jak do tego doszło. Przecież mówiłaś, że go nie lubisz, a tu nagle takie coś - zrobiła poważną minę.
- Wiem, sama nie mogę w to uwierzyć - łzy popłynęły mi po policzku, a dziewczyna szybko mnie do siebie przytuliła.
- A co on na to powiedział?
- Nic, kazałam mu o tym zapomnieć, tak jakby to nie miało miejsca - stwierdziłam obojętnie. - To dla niego i tak nic nie znaczyło..
- A dla ciebie? - Przerwała mi przyjaciółka.
- Posłuchaj, byłam dla niego tylko kolejną laską na noc, tak? Powinniśmy o tym zapomnieć.. Tak będzie lepiej - powiedziałam cicho.
- A jak było? - Spytała dziewczyna, pewnie chcąc odciągnąć moje myśli od tego wszystkiego.
- To było.. Jeszcze nigdy nie było mi z nikim tak dobrze - wyznałam, cała się czerwieniąc.
- Kto by pomyślał - rozmarzyła się Kate. - Zrobisz coś z tym?
- Zapomnę, tylko tyle mogę. Wiesz, jest coś jeszcze - posłała mi pytające spojrzenie. - Ja.. Zrobiłam mu laskę - wyznałam, chichocząc na to wspomnienie. - Powiedział, że taka dziewica jak ja nie umie się bawić, wiec zrobiłam mu loda.
Co tam seks po pijaku i bez gumki, to jest o niebo gorsze... Prawda?

Tylko byłam taka złośliwa, że nie pozwoliłam mu dojść - teraz dziewczyna również zaczęła się śmiać.
- Co on na to?
- Odpowiedział zemstą. Zrobił mi dobrze i także nie dał mi dojść. I wiesz, co powiedział? - Pokiwała przecząco głową.
Bułgarka?

- Że na orgazm trzeba sobie zasłużyć. Pff.. Ale jedno muszę mu przyznać. Ma zajebiste palce - wyjęczałam.
- Wariatka! - Krzyknęłam moja przyjaciółka i zaczęłyśmy się śmiać
To w końcu kto krzyknął? Ty czy Kate?
Szybko jakoś doszła do siebie po tej straszliwej tragedii.
~ ~ ~
Po godzinie Kate powiedziała, że musi już iść, bo umówiła się z Victorem. Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam po jakieś lody, a potem rozwaliłam się w salonie i włączyłam telewizor. Jak zwykle nie było nic ciekawego, ale ostatecznie zaczęłam oglądać jakąś komedie romantyczną. Żeby w życiu było jak w filmie. Idą do łóżka i zakochują się w sobie, a na koniec żyją długo i szczęśliwie. Bzdury! Nigdy tak nie ma.
Teraz ponoć ma być show o czymś takim, "Randka w łóżku" czy jakoś tak. Może więc się zdarza.

Zła na cały świat rzuciłam poduszką w telewizor i niechcący stłukłam ramkę na zdjęcie Luka.
- Kurwa! - Podbiegłam i zaczęłam szybko zbierać szkło. - Nie, nie, nie! Szlag! - Zbierając pozostałości ramki skaleczyłam się w palec. - Cholera - syknęłam i już chciałam wziąć zakrwawiony palec do ust, kiedy czyjaś ręka mnie powstrzymała.
- Pokaż to - podniosłam głowę do góry i spotkałam piwne tęczówki.
Bo słowo "oczy" jest już przereklamowane. Widząc wszędzie pojawiające się słowo "tęczówki" zastępujące "oczy" dochodzę do wniosku, że jest to chyba jedyny element oczu bohaterów.

- Tak strasznie mi przykro. To było niechcący. J-ja naprawię to, obiecuje - zaczęłam dukać.
- Nic się nie stało, to był wypadek - ponownie wziął moją krwawiącą rękę, którą przed chwilą zabrałam. - Chodź, trzeba to opatrzyć. No ruszaj się, bo zakrwawisz nam podłogę.
Żyły sobie podcięła tym szkłem? 

Kazał mi usiąść na krześle przy kuchennej wysepce. Wyjął z szafki apteczkę i zaczął opatrywać moją ranę. Syknęłam z bólu, kiedy polał moją rękę wodą utlenioną. Pokiwał tylko z niezadowoleniem głową.
- Mógłbyś z łaski swojej robić to delikatniej? - Warknęłam.
Był naprawdę mało delikatny.
Nie to, co wczoraj w nocy.
Stop! O czym ty kobieto myślisz?! Musisz się ogarnąć.
- A ty mogłabyś się nie ruszać – mruknął, wielce obrażony.
- Długo jeszcze? - Spytałam po chwili.
- Gotowe - burknął i wyszedł. Okres ma czy co?
Obstawiałabym, że to ty masz okres. Chłopak był dla ciebie miły, dopóki nie zaczęłaś warczeć. 
Powiem więcej – był dla ciebie miły, mimo że zbiłaś jego ramkę na zdjęcie.

- Wychodzę! - Krzyknął, a za chwilę słychać było trzask drzwi.
Westchnęłam tylko i skierowałam się do salonu. Momentalnie przypomniałam sobie o ramce. Skończyłam sprzątać, tym razem ostrożniej i popatrzyłam na zdjęcie. Był na nim Luke w całej okazałości razem z chyba rodzicami i jakąś małą dziewczynką. Podejrzewam, że jest jego siostrą, ale nie jestem pewna, bo nigdy nie widziałam jego rodziny. Odłożyłam fotografię i poszłam się ubrać.
No fajnie. Tylko po co czytelnikowi ta informacja o zdjęciu? Aktualnie niczego nie wnosi do fabuły (i wątpię, żeby miało się to zmienić), nie jest pretekstem do jakichś wynurzeń na temat życia rodzinnego bohaterów... 
Podejrzewam, że ma to na celu stworzenie pozorów prowadzenia fabuły. Wiesz, niby zalążek wątku pobocznego czy coś.

Chwile później już szłam w stronę galerii. Musiałam przecież odkupić tę ramkę. Bardzo szybko znalazłam odpowiedni sklep i wzięłam się za szukanie odpowiedniego przedmiotu. Nie powiem żeby poszło mi z tym szybko, bo to w cholerę było trudne zadanie. Żadna ramka mi nie pasowała, to za duża, to za mała, to za brzydka i tak w kółko.
A nie prościej by było kupić samą szybkę lub jakąkolwiek ramkę z szybką w odpowiednim rozmiarze? W większości prostych ramek przecież da się ją wymienić.

Miałam już dość tego sklepu i kiedy chciałam już wychodzić, rzucił mi się w oczy pewien przedmiot. A mianowicie była to ramka prawie identyczna do tej, którą dzisiaj zbiłam, połamałam, wszystko jedno. Nie patrząc na cenę, złapałam ją i poszłam do kasy.
Kiedy wychodziłam mój uśmiech momentalnie się powiększył. W kawiarni na przeciwko zobaczyłam swoją przyjaciółkę, która mi machała i zapraszała do stolika. Nie myśląc nad tym długo, skierowałam się właśnie w tamtą stronę.
- Hej! - Usłyszałam pisk dziewczyny, zaraz po wejściu do kawiarni.
- Cześć - uśmiechnęłam się do niej ciepło. - Co tu robisz sama? - Zapytałam trochę może głupio. No, bo przecież, co można robić w kawiarni?
Dużo rzeczy? Można czekać na znajomych, odpoczywać, pracować, uczyć się albo chociażby posilać się, bo ma się przerwę. 

- Czekam na Victora - jak zawsze na wspomnienie swojego chłopaka, uśmiech jej się poszerza..
- W takim razie nie będę wam przeszkadzać - chciałam odejść, ale dziewczyna zatrzymała mnie, łapiąc mnie za nadgarstek.
- Nie wygłupiaj się, tylko siadaj tu ze mną.
- Nie, ja napraw... - Nie dała mi dokończyć.
- To, chociaż poczekaj, aż przyjdzie. Nie chcę siedzieć tu sama. Jeszcze wyjdzie, że nie mam przyjaciół - obie wybuchłyśmy śmiechem.
Podejrzenie równie uwłaczające jak posądzenie o dziewictwo.

 - Jestem forever alone - powiedziała robiąc smutną minę.
- Kochanie, czy czujesz się przy mnie samotna? - Obie podskoczyłyśmy na dźwięk tych słów.
- O matko! Viktor! Czemu mnie tak straszysz? - oburzyła się dziewczyna, ale zaraz potem przywitała się ze swoim chłopakiem czułym pocałunkiem. Nic tylko pozazdrościć.
On jest Victor czy Viktor?

- Przepraszam - mruknął i się przysiadł.
- To ja idę - chcieli zaprotestować, ale nie pozwoliłam im. - Naprawdę muszę iść. Do zobaczenia gołąbeczki - pożegnałam się z parą i poszłam.
***
- Wróciłam - krzyknęłam, gdy wchodziłam do domu.
- Nie musisz krzyczeć - usłyszałam w odpowiedzi.
Od razu skierowałam się do salonu, żeby dać tam ramkę. Luke siedział rozwalony na kanapie i oglądał mecz. Mężczyźni.
Parę akapitów temu robiłaś dokładnie to samo, droga Alex. Jedyna różnica jest taka, że zamiast meczu oglądałaś film.
I rzuciłaś w telewizor poduszką, więc myślę, że to Luke zachowuje się normalniej.
Wszystko jasne: jestem facetem. Rozwalanie się na kanapie i oglądanie meczu to jedno z moich ulubionych zajęć.

- Kupiłam tę ramkę - mruknęłam i zaczęłam wkładać do niej zdjęcie. - Nie znalazłam takiej samej, ale mam podobną. Też ładna.
- Nieważne - warknął.
- Cham - rzuciłam wychodząc,
Jest chamem, ponieważ nie miał do niej pretensji, że nie znalazła takiej samej? Chyba się trochę pogubiłam.

już byłam na schodach, kiedy ktoś przygwoździł mnie do ściany - Co ty rob..? - Nie dał mi skończyć, tylko od razu wpił mi się w usta.
Całował agresywnie, namiętnie i mocno. Nie myśląc wiele zarzuciłam mu ręce na szyje i wplotłam dłonie w jego włosy. Były takie miękkie i cudowne w dotyku. Po chwili chłopak złapał mnie za pośladki, a ja oplotłam go nogami w pasie. W końcu zabrakło nam tchu i oderwaliśmy się od siebie. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, a świat jakby się zatrzymał. I w tym momencie przypomnieliśmy sobie, że się nienawidzimy.
- Dziękuję za ramkę - powiedział i poszedł w stronę swojego pokoju.
W tym momencie uczucia pustki wypełniło całe moje serce.
Kolejny dementor. 

On był taki cudo... STOP! Nie jest wcale cudowny! Ani przystojny! Co się ze mną dzieje? Przecież on jest chamski, wredny, arogancki, przystojny i te jego oczy.. Jejciu, znów odpłynęłam. Muszę się ogarnąć! Miałam iść już do kuchni, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Dlaczego Elementy Komiczne nigdy nie są śmieszne?

Rozdział 3

Chciałam iść otworzyć, ale Luke był szybszy. Wiem, że nie powinnam była podsłuchiwać, ale moja ciekawość zwyciężyła. Nie mogłam się powstrzymać i stanęłam za ścianą zaczynając podsłuchiwać. Na początku było cicho, ale z chwilą głosy stawały się coraz głośniejsze i słychać było krzyki.
- Ile razu mam ci powtarzać do kurwy, że tylko się z tobą przespałem - krzyknął Luke.
- Było nam dobrze! - Odpowiedziała, a raczej odkrzyknęła mu jakaś nieznajoma mi dziewczyna.
- Nie kocham cię, zrozum -Jak delikatnie, pomyślałam.
- Ale... Nie możesz -Nie dawała za wygraną, głos miała płaczliwy.
- Wyjdź z stąd i nie nachodź mnie więcej, bo zadzwonię na policje –O nie, nie będzie kłopotów z policją w tym domu.
Co z tego, że jakaś laska nachodzi twojego współlokatora, w którym chyba się zakochujesz? Co z tego, że może się okazać niebezpieczna (jak Isabel z poprzedniej analizy)? Poza tym, czemu cykasz się policji?

- To wyciągaj telefon, bo ja się stąd nie ruszam -Powiedziała stanowczo, a wtedy do mojej głowy przyszedł szalony plan. Nie myśląc dłużej wyszłam z ukrycia i przytuliłam się do chłopaka.
- Kochanie, co to za kobieta? -Spytałam słodko, na co Luke zesztywniał, ale zaraz chyba zrozumiał, o co mi chodzi, bo objął mnie ramieniem. - Słyszałam krzyki i myślałam, że coś się stało -Zrobiłam zaniepokojoną minę.
- Skarbie wszystko w porządku, po prostu ta pani chyba pomyliła domy.
- Nie prawda! -Zrobiła się czerwona ze złości. - A ty głupia suko nie licz na nic więcej! On tylko wykorzystuje takie biedne dziewczynki jak ty -Krzyczała.
- Chyba znam swojego narzeczonego lepiej, prawda?! Jeżeli będziesz nas nachodzić, zadzwonię po policję. Nie życzę sobie takich awantur w moim domu.
- Jak mnie pieprzyłeś, to nie mówiłeś, że ta dziwka z tobą jest!
Zdziwiłabym się, gdyby mówił.

 - Wrzeszczała, a we mnie się zagotowało. Kim ona jest, żeby mnie obrażać?
- Dość! Nie będziesz obrażać mojej dziewczyny! Wynoś się stąd i nie wracaj - Luke wstawił się w mojej obronie. O matko.. On mnie bronił. Albo to była tylko część tej szopki. Zrobiło mi się przykro na tą myśl.
A już wybrała sobie suknię ślubną, kwiaty do bukietu i kolor firanek do kuchni.

- Pff.. A żyj sobie z tą suką. Nie jesteś wart moich łez! - Rzuciła i wybiegła z naszego podwórka.
- Suka - mruknęłam i weszłam do domu.
- Dziękuje - usłyszałam za sobą.
- Nie ma, za co. Nie chce mieć w domu żadnej policji, więc musiałam coś zrobić. Zadajesz się z wariatkami! - Oburzyłam się.
- Myślę, że da mi już spokój - chłopak poszedł do salonu i walnął się na kanapę.
Ja postanowiłam nie zagłębiać się w to więcej i poszłam do kuchni. Miałam ochotę na coś słodkiego!
***
Wychodzę! -Usłyszałam krzyk chłopaka.
- Wrócisz na noc, czy mam zamknąć sobie drzwi?! -Odkrzyknęłam. Nasze relacje w niewiadomy sposób odrobinę się polepszyły.
- Emm.. Nie zamykaj. Raczej wrócę -Wszedł do kuchni.
- Ej.. Nie w butach! -Zgromiłam go spojrzeniem. - Dopiero, co tu sprzątałam -Pisnęłam.
- Oj, co ty nie powiesz -Mruknął i zabrał mi kanapkę z talerza.
- To moje! -A jednak dalej go nienawidzę.
Bardziej przypomina mi to relację dobrych przyjaciół z kilkuletnim stażem, a nie osób, które się wzajemnie nie cierpią.
Ale właściwie tak to wygląda od początku - droczą się ze sobą, robią sobie na złość, ale nic z tym nie zrobią, bo to im nie przeszkadza. 
Jedyne, co różni ich od normalnej pary przyjaciół, to fakt, że się ze sobą przespali.

- Myślę, że już nie -Powiedział i wyszedł. Po chwili usłyszałam trzaśnięcie drzwi.
Wkurzona usiadłam i zaczęłam jeść to, co mi zostawił.
***
Było już około 22. Leżałam w swoim pokoju i czytałam książkę. Nagle usłyszałam auto podjeżdżające pod dom. Szybko wrócił, pomyślałam i podeszłam do okna. Nie był sam. Uwieszona mu na szyi szła jakaś dziewczyna, lekko wstawiona. Czyli nie pośpię sobie dzisiaj. Usiadłam z powrotem na łóżko i zaczęłam ponownie czytać. To nie trwało długo, już po chwili dochodziły do mnie głośne jęki i krzyki tej dziewczyny i Luka. Przypomniałam sobie o naszej nocy i poczułam jakieś dziwne ukłucie w sercu. Zdenerwowana napisałam do mojej przyjaciółki.
Ja: Gdzie jesteś?
Kate;*: U Victora. A coś się stało? ;/
Ja: Nie, pogadamy jutro
Kate;* : Do jutra ;*
Ja : Bay.
Zatoka. Tak należy żegnać się z przyjaciółmi, gdy na powitanie mówi się "Ahoj, kamracie".
Według mnie wcześniejsze wydarzenia pokazały, że Alex przyjaźni się także z Victorem. Wiem, że chciała nie przeszkadzać, ale trochę tego nie rozumiem - skoro oboje zapewne znają sytuację, co stoi na przeszkodzie, by poprosić przyjaciółkę o krótką rozmowę lub (nawet!) spotkanie? Bycie w związku nie polega na przebywaniu 24h/7 tylko ze sobą, ale także widzeniu się z innymi ludźmi. 

Czyli jednak muszę tu zostać. Ale pójdę się przejść. Ubrałam na siebie bluzę i zeszłam na dół. O cholera! Oni jeszcze nie dotarli na górę i teraz są na blacie w naszej kuchni. Stałam jak wryta.
Będę musiała dobrze wymyć ten stół!
Ja bym jednak rozważyła zmianę współmieszkańca na takiego, po którego czynnościach fizjologicznych nie trzeba sprzątać.

-Proszę idźcie się zjadać do pokoju -Mruknęłam do siebie, jednak Luke usłyszał i obrócił się w moją stronę.
-Alex? -Spytał zdziwiony - Co ty tu robisz?
-Mieszkam -Stwierdziłam zirytowana.
-Przepraszam, myślałem, że śpisz -Dziewczyna obok niego patrzyła na mnie dziwnie.
-Kim ona jest? -Odezwała się w końcu.
-Zamknij się -Warknął.
-Słucham?! -Pisnęła dziewczyna.
-Ja wam nie przerywam. Idę się przejść, nie zamykaj domu.
-Jest późno -Zauważył chłopak. - Gdzie idziesz o takiej porze?
-Miłej nocy -Wymusiłam na sobie uśmiech i wyszłam.
Szłam przez ulicę, a po moim policzku spłynęła jedna samotna, kryształowa łza. Nie wiem, dlaczego. Wiele razy słuchałam jak pieprzy laski. Sama dałam mu się pieprzyć! Jaka ja byłam głupia. Nagle moją głowę przeszył ostry ból. Przed oczami pojawiły mi się mroczki i upadłam na ziemię. Ktoś mnie podniósł, ale zaraz zostałam wyszarpana.
-Proszę ją zostawić! -Usłyszałam jakiś głos. Nie byłam nieprzytomna, ale udawałam, żeby nie dostać mocniej.
Znów leżałam na ziemi. Otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam dwóch bijących się facetów.
Udawanie nieprzytomnej, by nie dostać mocniej, w takiej sytuacji jest wręcz genialnym pomysłem. Na pewno w szarpaninie cię nie kopną, nie podepczą i na ciebie nie wpadną.

W końcu jeden uciekł, a ten drugi podszedł do mnie. Zaczął mnie cucić. Otworzyłam lekko oczy i ujrzałam przystojnego chłopaka ok. 20 lat. Ciacho do schrupania!
Ona tak leżała bez ruchu, kiedy oni się bili? Nie próbowała uciekać, wzywać pomocy? A gdyby bójkę wygrał napastnik?
Pewnie uznała, że zostawiłby ją w spokoju.
Wierzyła w moc Imperatywu i wiedziała, że bójkę wygra ten "dobry".

Patrzył na mnie troskliwie.
-Wszystko okay? -Zwrócił się do mnie.
-T-tak.
-Zabiorę cię do domu. Mocno oberwałaś –Podałam mu adres, a on zaniósł mnie do mnie.
Nie mogę się nasycić urodą ostatniego zdania.

Nie wiem czy mogłam mu zaufać, ale nie protestowałam. Wtuliłam się w niego i zaraz byliśmy już przed moimi drzwiami. Zadzwonił i za chwilę już otworzył nam chłopak.
-Co się stało?! -Krzyknął spanikowany.
-Ktoś ją zaatakował, prawdopodobnie chciał ją zgwałcić -Wytłumaczył mój wybawca.
Bohaterka uratowana przed gwałtem przez faceta o aparycji Brada Pitta: jest.

-O mój Boże! -Krzyknął po raz kolejny i wziął mnie na ręce. - Dziękuje, że ją tu przyniosłeś. A tak w ogóle to, kim jesteś?
-Przechodziłem obok -Wytłumaczył się. - Ja będę się zbierać. Miłej nocy.
-Dzięki jeszcze raz.
Szliśmy na górę schodami, a po moich policzkach spływały łzy. Gdyby nie ten chłopak zostałabym zgwałcona.
-Po cholerę wychodziłaś? -Zaczął mówić sam do siebie - Gdyby coś ci się stało..
Na szczęście wszystko z nią w porządku — tylko została napadnięta, oberwała po łbie, cudem nie padła ofiarą gwałciciela. Myślę, że nie stało się nic.
Te łzy na pewno nie są skutkiem szoku, tylko objawem radości.

-Chce do łóżka -Mruknęłam. - Boli mnie głowa.
-Jeszcze chwila, księżniczko.
On jest jej chłopakiem, przyjacielem, zwyczajnym współlokatorem, czy, jak zarzeka się bohaterka, wrogiem?
Księciem z bajki. 

Dosłownie chwilę później poczułam pod sobą miękki materac. Wtuliłam się w poduszkę i przymknęłam oczy.
Skoro dostała po głowie na tyle mocno, że jej przed oczami pociemniało, to sugerowałabym jednak wizytę w szpitalu, który ma ostry dyżur.

-Wyjdź -Powiedziałam zanim zasnęłam.
Chłopak posłusznie opuścił pokój. Kiedy tylko zamknął za sobą drzwi, zaczęłam płakać. Po raz kolejny dzisiejszego dnia się rozryczałam. Nie mogłam nic poradzić na to, że reaguje tak emocjonalnie na wszystko.
Nie martw się, nie jesteś sama. Ja też płakałam, czytając to opko.
Ja dla odmiany co chwila robiłam oczy jak pięć złotych.

Tym łzawym akcentem kończymy dzisiejszą analizę, jednak prawdopodobnie to jeszcze nie koniec przygód z naszą imprezowiczką. Do następnego tygodnia!

9 komentarzy:

  1. Super analiza! A tak swoją drogą, sądząc po tytule opka, nie będzie jakiejś nieplanowanej ciONży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *spoiler mode: on*
      Ależ oczywiście, że będzie! Opko co prawda dość ciężkostrawne, ale nie można przejść obojętnie obok opisu ciąży, którą turbolekarz stwierdza na podstawie wymiotów dwa dni po stosunku i tego samego dnia kieruje pacjentkę na USG <3

      Usuń
    2. Zwróciłam Ałtorce uwagę o tej galopującej ciąży,że opko opkiem ale jakiś realiów trzeba się trzymać to otrzymałam komentarz od ''Broniącej Czytelniczki'':

      ''boże jak ci to przeszkadza to po co to czytasz?
      a wogule kto powiedział że to musi być realne?''

      Także ten...

      Usuń
  2. Może na scenariusz pornosa to się nie nadaje, bo ma za dużo fabuły, ale film erotyczny to jak najbardziej można z tego opka nakręcić.

    OdpowiedzUsuń
  3. TO OPKO...TAKIE GŁUPIE...Ale analiza fajna!
    Dlaczego one zawsze się kaleczą jak gapy podczas zbierania szkła? Zbierałam wiele razy kawałki czegoś potłuczonego i jakoś pogotowia nie potrzebowałam.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tym „kiedyś sporo imprezowała” też mam problem. Bo w sumie sam pomysł mi nie przeszkadza – ona kiedyś imprezowała, przestała, bo uznała, że to jest złe, ok, zdarza się. Gdyby ta przygoda wydarzyła się całkowicie nieprzewidziana, no ale ona zdaje się – wręcz przeciwnie – zaplanowana aż do bólu. Jakby po kalkulacji ona decyduje się jechać z nim do domu, w świadomym celu, po czym to realizuje. Przecież gdyby to był impuls, to w czasie jazdy taksówką byłby dobry czas i miejsce, aby właśnie chwilowe emocje opadły i nastrój prysł. Bardziej wiarygodny dla impulsu byłby randomowy kibel na dyskotece. Albo gdyby chciała spróbować świadomie, bo tęskni za dawnym życiem, ale świadomość jej pokazuje, że to złe. Generalnie to byłby ciekawy pomysł – takie pożegnanie z przeszłością i popełnienie błędu, przez który cała ta przeszłość wraca. No ale wyszło jak wyszło.

    „- A jak było? - Spytała dziewczyna, pewnie chcąc odciągnąć moje myśli od tego wszystkiego.” – i właśnie dlatego drąży temat.

    Zainteresowała mnie ta Kate – z jakich czasów to jest przyjaciółka? Czy była już przyjaciółką, kiedy bohaterka imprezowała? Bo ona zdaje się kompletnie nie mieć charakteru, jej reakcje tylko są potwierdzaniem reakcji bohaterki; żadnej refleksji „ojej, a czy nie wrócisz do tamtego trybu życia” (jeśli by go ganiła)/ „a może ja też powinnam sobie przypomnieć” (jeśli one kiedyś razem imprezowały) itp. – no ale ok, przyjaciółka w opku jest tylko po to, aby podkreślać nastroje bohaterki.

    „Wyjął z szafki apteczkę i zaczął opatrywać moją ranę. Syknęłam z bólu, kiedy polał moją rękę wodą utlenioną.” – to co ta ramka, piachem była obsypana? Bez przesady, obmycie rany wodą utlenioną nie powoduje bólu, to nie spirytus.

    „Był na nim Luke w całej okazałości razem z chyba rodzicami i jakąś małą dziewczynką.” – to brzmi, jakby był nago na tym zdjęciu, zwłaszcza przy poprzednim zachwalaniu jego rozmiarów.

    „Jest chamem, ponieważ nie miał do niej pretensji, że nie znalazła takiej samej? Chyba się trochę pogubiłam.” – Bo ona oczekiwała pocałunku i ręcznego podziękowania na kolanach, że raczyła w ogóle wziąć odpowiedzialność za to, co zrobiła.

    - Dziękuję za ramkę - powiedział i poszedł w stronę swojego pokoju. W tym momencie uczucia pustki wypełniło całe moje serce. – ha, a nie mówiłem? ;p

    „- Wyjdź z stąd i nie nachodź mnie więcej, bo zadzwonię na policje –O nie, nie będzie kłopotów z policją w tym domu.” – ona chyba w tym poprzednim wcieleniu robiła coś więcej, niż tylko szalenie imprezowała.

    „Nie wiem czy mogłam mu zaufać, ale nie protestowałam.” – no oczywiście, że mogła, w końcu to było przystojne ciacho, więc musiał być też dobry i honorowy.

    „-Ktoś ją zaatakował, prawdopodobnie chciał ją zgwałcić -Wytłumaczył mój wybawca.” – a wiem to dlatego, że głośno krzyczał „prawdopodobnie zaraz cię zgwałcę”, bo nie wyobrażam sobie, skąd taki wniosek. Chyba że uderzył i zaczął zdejmować spodnie. Serio, bardziej prawdopodobne i powszechne byłoby posądzenie o próbę kradzieży.

    Generalnie analiza bardzo fajna i materiał taki bardzo opkowy.
    Shiren.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Ścisnął moje piersi i zszedł na dół."
    Zrobić naleśniki?

    OdpowiedzUsuń
  6. ,,-Po cholerę wychodziłaś? "
    Dlaczego nikt nie wyśmiał tego pytania?

    OdpowiedzUsuń