wtorek, 28 marca 2017

26. Dzięcielina pała, gdzie przykazań brak dziesięciu, czyli przecinkom śmierć

Witajcie! W ten piękny, wiosenny dzień zapraszamy Was do amerykańskiej szkoły. Poznacie jej program nauczania i relacje między nauczycielami a uczniami, a ponadto przekonacie się, jak prosta i tania jest organizacja wycieczki ze Stanów do Europy. Dowiecie się też zaskakujących rzeczy o sytuacji geopolitycznej Polski. Uprzedzamy jednak, że lektura tego znakomitego dzieła wymaga sporego nakładu czasu i energii, albowiem nowatorskie podejście auuutorki do interpunkcji powoduje, że nad sensem każdego zdania trzeba się głęboko zastanowić. Miłej lektury!

Wykorzystam trochę moje istnienie tutaj i zaproszę was wszystkich do polajkowania strony na Facebooku, którą założyłam wraz z towarzyszkami niedoli ze studiów. Projekt jest na zaliczenie przedmiotu - więc wiecie - jeżeli spodoba wam się koncept - bardzo mi pomożecie. Shydera to prześmiewczy przegląd prasy, więc serdecznie zapraszam! :) 

Analizują:  J, baba-potwór oraz Deni i Vespera Verril, które serdecznie witamy na pokładzie.

Adres opowiadania: https://www.wattpad.com/story/55289469-nauczyciel-polskiego

Rozdział 1
Razem z rodzicami i starszym bratem Hectorem przeprowadzamy się z Kanady do Newyorku
Gdzie jest Newyork? W Amerika? 
To ewidentnie gdzieś koło Białstoku (nie mylić z Białymstokiem)
Pierwsze zdanie opka, a my już mamy do czynienia z alternatywną geografią.

starsi dostali tam prace i to dlatego muszę zostawić znajomych i dziadków nowi ludzie, nowa Uczelnia gdy pomyślę o tych długich wykładach to ,aż robi mi się niedobrze.
-Dojechaliśmy. Mówi z podekscytowaniem mama.
-Ta super i o co tyle szumu. Mówię z niechęcią z auta wysiadam jako ostatnia wcale nie chce tu być ale to zrobię nic.
Czyżby fanka tej piosenki?
Serio, to chyba jedyna nastolatka, która nie chce mieszkać w Ameryce (jeżeli faktycznie chodzi o Nowy Jork). 
Kiedy patrzy się na taką profanację mowy pisanej, to ma się ochotę wyjść, zamieszkać w jakiejś jaskini i nigdy nie wracać do cywilizacji. No, ale ktoś na tym świecie musi uświadamiać szarą masę o problemie.
W ogóle ałtorka musiała uznać "starszych" za dobry kompromis w sytuacji: „moja bohaterka nie cierpi swoich rodziców, no ale <moja stara> nie napiszę, bo to zbyt wulgarne”.

Wchodzę do domu jest ładny i duży staruszkowie nie skąpi w chatę włożyli trochę pieniędzy. Co ja tu widzę salon połączony z kuchnią oddzielony wyspą podoba mi się to.
Mi się podoba ten zapis dialogów i brak przecinków.
Taka wariacja na temat „Ulissesa”.
Bohaterka jojczy, że nie chce się przeprowadzać, a jak zamieszkują w niemal luksusowym domu, to wszelkie smęty się kończą. Jakie to typowe.

-Idę obadać swój pokój. Zwracam się do brata.
-Zrobię to samo. Idziemy razem po schodach. Z Hectorem mam dobre kontakty nie kłócimy się ,aż tak często. Otwieram drzwi swojego nowego pokoju jest on duży ,nie aż tak bardzo ściany są koloru kawy, ale nie aż takiej kawy, takie jakie chciałam zawsze mieć. Pokój połączony jest z przestronną łazienką ,jest też duża szafa , miękki puchaty biały dywan , wielkie łóżko z fioletową pościelą i mnóstwem poduszek także puchatym jak dywan koloru fioletu ale najdą się tak ,że białe nad moim łóżkiem jest pusta ściana pewnie powieszę tam mnóstwo zdjęć moich przyjaciół i mnie rzecz jasna.
Pomijając to, że nic nie zrozumiałam od dywanowego momentu, to bardzo mnie bawi to „i mnie rzecz jasna”, bo przecież każdy musi mieć swoją twarz nad łóżkiem.
Ktoś, kto tak pisze, bez własnego konterfektu przed oczami może nie skojarzyć tej facjaty w lustrze... 
Bohaterka ma na łóżku puchatego mnóstwa. Ciekawe, co to jest.
A mnie dziwi, że ona ogląda pokój i jego wyposażenie, jakby widziała je pierwszy raz w życiu. Nie wybierała sobie mebli (choćby z katalogu)? W takim razie powinna biec do rodziców i dziękować im, że wzięli pod uwagę jej gust przy urządzaniu tego pokoju. Sama pamiętam jak moja babcia i mama postanowiły przemalować mi pokój na różowo w czasie mojej nieobecności (miałam 15 lat i byłam na koloniach)... 

Obracam się pod ścianą jest biurko połączone z toaletką na różne perfumy puderniczki tusze do rzęs i inne pierdoły całkiem ładnie a najlepsze jest to ,że mam regał z moimi ukochanymi książkami.
Ale to, że rodzice się postarali, nie jest warte odrobiny wdzięczności z jej strony. 
Zwykle bohaterka opka jest alter ego auutorki. W takim razie auutorka też ma w domu regał z ukochanymi książkami, ale chyba żadnej nigdy nie przeczytała - przynajmniej tak sądzę patrząc na to dzieło.

Po rozpakowaniu wszystkich swoich rzeczy przebieram się w piżamkę i zapadam sen to był męczący dzień.
Budzę się mój budzik wskazuję 7:02 trzeba wstać pierwszy dzień w szkole słabo o nikogo tam jeszcze nie znam.
No to szkoła czy na uczelnia, bo wcześniej było coś o długich wykładach? 
Młode dziewczyny o ambicjach pisarskich mają tendencję do brania szkoły i uczelni na jedną miarę. No bo co? Tu i tu trzeba się uczyć, więc pewnie system jest ten sam, co nie??

Zakładam czarne rurki czerwoną koszule w kratę lekko mnie opina lubię takie ubrania ,jeszcze tylko ciemno fioletowe Vansy i już.
Te nastolatki to zawsze tak samo się ubierają w tych opkach. 
Za moich czasów Merysujki schodziły na śniadanie i robiły letki makijaż. Przeraża mnie, jak szybko te zwyczaje ustąpiły zakładaniu crop topów.
Czasy się zmieniają, Merysójki też.
Ewolucja nie oszczędza nikogo.

Moje dość długie brązowe włosy rozczesuję i pozostawiam rozpuszczone ale na wszelki wypadek wezmę gumkę do włosów gdy będzie mi gorąco , zabieram torbę i schodzę na dół.
-Odwieść cię do szkoły? Pyta Hec.
Po drodze zahacz o jakąś księgarnię — może będą mieć słowniki ortograficzne.

-Mogę jechać. A gdzie są... Nie zdążam dokończyć bo mi przerywa.
-Rodzice?. Pojechali wcześniej do pracy kartkę zostawili nam na lodówce.
Eilin, Hec razem z tatą wrócimy po 24:00 nie czekajcie na nas obiad macie w lodówce .
Kochamy was !<3
Typowi rodzice - pierwszego dnia zostawiają dzieci w nowym mieszkaniu, bo przypadkowo znikają od godziny siódmej do dwunastej w nocy. 
Do tego w jakiej branży pracuje się siedemnaście godzin na dzień? Osiem to standard, zdarza się też dwanaście, ale mało kto wyrabia ponad pół doby bez uszczerbku na kondycji fizycznej i psychicznej.
Niech się cieszą, że żyją — w opkach bynajmniej nie jest to oczywiste.

-Super. Mówię do siebie.
-Jedziemy chyba nie chcesz się spóźnić pierwszego dnia co?
Ale tak bez śniadania? Nawet symbolicznego jabłuszka na bycie fit?
Bez zejścia na śniadanie?!
Tak, też jestem zawiedziona, liczyłam na płatki albo naleśniki.

-Nie chyba nie. Wychodzimy zamykam drzwi na klucz i chowam go do torby nie dam bratu bo pewnie go gdzieś zgubi to jest nie odpowiedzialne śmieję się w duchu. Przez całą drogę na uczelnie nie odzywamy się słowem Hec jednak ją przerywa dziękuję mu za to.
-No to co siostra za tydzień urodzinki 18 się szykuję, no to co będziesz robić hmm?
-Sama nie wiem nie znam tu nikogo. Smucę się.
W opkach przeprowadzka zawsze z automatu kończy się utratą znajomych z dawnego otoczenia. Jakim, kurde, cudem? Główna bohaterka wychodzi z bańki, poza którą wszystkie jej postępy towarzyskie znikają? W realnym świecie nie byłoby chyba problemem zgadanie się i zorganizowanie osiemnastki ze starymi ziomkami lub chociaż złożenie życzeń na Facebooku.
Przecież musi być dramatycznie. 

-Może gdzieś wyjdziemy z Natalii? Co myślisz?
Natalii to jest jego dziewczyna uczęszcza na studia tutaj z moim bratem mieszka u cioci co można zrobić dla miłości żeby być tylko razem ja to nie wieże. Ja to mosty.
Właśnie dowiedzieliśmy się, że Eilin w imię miłości nie zrobiłaby wież. Intrygujące.
Mieszkanie z ciotką jest takim poświęceniem? Czemu nie poszła do akademika? 

Jest ona całkiem ładna blond włosy sięgają jej po za ramiona. Jest dość wysoka i szczupła tak jak i ja. 
-Hmm zobaczy się.
-Przecież nie będziesz cały czas przesiadywać w domu. Krzywi się.
-Dojechaliśmy przyjadę po ciebie po zajęciach.
-Dobra dzięki będę czekać przed wejściem.
Wchodzę do szkoły jest większa niż się spodziewałam patrzę na mój wykaz dzisiejszych zajęć co za pierwsza lekcja hm.. Polski
Bo w każdej amerykańskiej szkole uczą polskiego! Niedługo polski będzie międzynarodowym językiem. 
Co by tu powiedzieć? Jeszcze Polska nie zginęła!
Co tam Polska od morza do morza. Polska od Atlantyku do Pacyfiku!
Może w tej alternatywnej geografii Newyork to po prostu kolejne miasto wojewódzkie?

czytam dalej listę i wpadam na kogoś (lista ucieka jej sprzed oczu i trzeba ją gonić? Bo inaczej nie ma szans, żeby podczas tej lektury wpadła na kogoś, najwyżej ktoś na nią) tym kimś jest dość wysoki muskularny mężczyzna, nie co ja mówię ma on z 22 lata może 23. Nie wygląda na ucznia. Jest przystojny ma na sobie białą koszule z krawatem i ciemno granatową marynarkę i czarne spodnie.
-Przepraszam Cię . Spoglądam na niego.
-Nic nie szkodzi. Uśmiecha się lekko.
-Nie wiesz może gdzie ma sale wykładowca o nazwisku Lawrec, Lawernde. Język mi się plącze gdy tak na mnie intensywnie patrzy.
Wykładowca? W szkole?
Pff, co za różnica. Nauczyciel, wykładowca, jeden diabeł - z reguły truje dupy Merysujkom.

-Lewrenci?
-Tak to on.
-Piętro wyżej sala 131.
-Dziękuję ci bardzo słyszałam ,że jest bardzo wymagający wolę się nie spóźnić jeszcze raz przepraszam i chyba do zobaczenia. 
-Ni ma za co.

Pov Kayden:

Świetna dziewczyna ,wydaje się być miła i bardzo słodka. Bardzo zgrabna, chyba nie zdaje sobie sprawy ,że to ja jestem jej nauczycielem od Polskiego. Chyba się bardzo zdziwi jak mnie zobaczy w roli wykładowcy.
Też bym się zdziwiła, gdyby polskiego uczył mnie ktoś tak nieporadnie formułujący wypowiedzi w tym języku.

Co ja robię nie mogę o niej myśleć to moja uczennica.
- Ale musisz - wtrącił się imperatyw narracyjny. 
Oho, to TEN typ opka.

Pov Eilin:

Dobra już 5 minut po dzwonku a ja dalej nie sali trzymam rękę na klamce wejść czy nie waham się ,kiedyś muszę tam w końcu iść nie ma czego się bać naciskam klamkę i uchylam drzwi.
-Przepraszam za spóźnienie nie mogłam znaleźć sali jestem tu nowa. Mówię a jednym tchu nie spoglądając na wykładowcę , podaję kartkę i do podpisu ,że byłam na tej jakże zacnej lekcji.
Jam jest Maryś, z buta wjeżdżam i kultury za grosz nie mam!

Nauczyciel mi ją podpisuję i skazuje ręką (wyrok podpisuje?) żebym zajęła któreś z miejsc tak ,też i robię.
-Panno Relian -zwraca się do mnie po nazwisku- omawiamy teraz Szekspira ,może pochwal się wiedzą na jego temat hmm..?
Hmm, może to, że Shakespeare nie ma nic wspólnego z językiem polskim? I tak, wiem, że na lekcjach w Polsce omawia się jego dzieła, ale w Ameryce - nawet jeżeli byłaby gdzieś szkoła, gdzie uczyliby naszego języka - wątpię, żeby mówili właśnie o nim, a nie np. o Mickiewiczu lub Słowackim.
W Stanach lekcje jakiegokolwiek języka służą nauce języka, a od katowania dzieci wieszczami są lekcje literatury. Przyczyn i sensu praktykowanego w polskiej szkole wciskania Mickiewicza, Prusa, a już zwłaszcza Szekspira z Molierem w naukę polskiego nie rozumiem do tej pory (a niedługo będzie 30 lat jak zdałam maturę).
To tylko potwierdza moją tezę, że w tej rzeczywistości Polska jest globalnym imperium i już dawno zaanektowała USA.

Podnoszę głowę spoglądają na niego i mnie zatyka właśnie przypomniałam sobie jak powiedziałam mu ,że jest wymagający poliki mi płoną.
-No to jak pochwalisz się wiedzą z nami ?
Proszę bardzo. Niech inni zaczną się chwalić, a ja dołączę.

Uśmiecha się do mnie.
-Tak oczywiście a więc Szekspir hmm.. był starym oschłym mężczyzną bez uczuć.
Ha. Ha. Ha. Zatrzymajmy tę karuzelę śmiechu. 

Szepty i śmiechy w jednej chwili ucichły gdy wypowiedziałam to zdanie ,aż tak bardzo czują do niego respekt.
-Czemu tak uważasz napisał wiele pięknych powieści między innymi "Romeo i Julia" ta powieść jest bardzo romantyczna i wzruszająca chyba nie jest tak oschły i nie uczuciowy nie sądzisz ? Minę ma bardzo zaciekawioną.
Ja też mam zaciekawioną minę, bo pierwsze słyszę, że Szekspir pisał powieści.
Za to ja zastanawiam się, czy wyrażenie „zaciekawiona mina” jest w ogóle poprawne. Obiło mi się kiedyś o uszy, jednak brzmi to tak, jakby mina była osobnym bytem mającym własne emocje.

-Tak ale jak by wierzył w miłość do końca po co do cholery napisał ,że zasnęli w wieczny sen.
Trochę mnie przeraża ten tok myślenia. 
I czego się czepia? Miłość była do końca, mniejsza że szybko ten koniec nastał.

"Jak cudowna jest miłość skoro cień miłości tyle bogactwa niesie i tyle radości ". William Szekspir.
„Ignorancja bogactw świata jest głupotą, lecz szastanie bogactwem bez wiedzy o jego wartości jest głupotą znacznie gorszą” ~ Deni le Moore
Mówiąc prościej: super, że ałtorka używa mądrych cytatów, ale ten powyższy zaprzecza tej całej gadance.

-Ale po ich śmierci byli już na zawsze razem nie sądzisz?
-Nie, nie wierze w to umarli miłość się skończyła koniec kropka.
-Hmm ciekawa wypowiedź dziękuję 6 siadaj. Mierzy mnie wzrokiem .
-Serio? Zadziwiłam się i to bardzo inny nauczyciel dał by mi 1 i 2 godziny w kozie a on wow.
Ten dał 6, inny dałby 1, obaj — tak samo jak auuutorka — nie mają pojęcia o amerykańskim systemie edukacji, w którym oceny mają postać LITER.
Ten jest wyjątkowy, bo ocenia w wowach.

-Tak jak najbardziej. Klaso w końcu ktoś pomyślał głową a nie recytował żywcem z książki lub zeszytu. Zwraca się do uczniów.
Pomyślał? Serio? Nie dość, że nie uargumentowała swojego zdania tak naprawdę niczym innym niż „nie bo nie”, to na dodatek w Ameryce uczniowie są akurat bardzo zachęcani do dzielenia się swoimi opiniami i zazwyczaj to robią. 
To jest Merysujka. Ona zawsze robi wszystko lepiej niż wszyscy inni, gdziekolwiek się nie pojawi.

Rozdział 2

Przez resztę lekcji ukradkiem wpatrywałam się w niego on zresztą robił to samo (dyskretnie zerkał w kieszonkowe lusterko).  Dzwonek upragniony dźwięk wychodzę z sali uprzednio zabierając swoje rzeczy, kieruje się na stołówkę otwieram drzwi i widzę tylko jeden wolny stolik więc idę do niego, siadam przy nim nienawidzę stołówkowego jedzenia smakuję zawsze jak pasza dla koni wyciągam z torby jogurt pitny i telefon.
Pff, dam głowę, że kubek paszy dla koni dałby jej więcej wartości odżywczych niż kubek jogurciku.
To jej pierwszy dzień w nowej szkole, więc skąd wie jak smakuje tutejsze jedzenie? 

 Jedna wiadomość od Luiziany mojej przyjaciółki ,a druga od Mamy. Czytam pierwsza od Lui.
Luiziana : Hej i jak tam w nowej budzie jacyś przystojniacy?
Ja: Ty zawsze tylko o jednym co ? Odpowiedź dostaje w piorunującym tempie.
Luiziana: A i owszem :* Kochana:* <3
Ja: Jakieś są :D A co tam u was hmm ?
Luiziana: A dobrze , nudno jak ciebie nie ma :'(
Ja: Nie martw się przyjadę w odwiedziny niedługo :*
Luiziana: To dobrze ,wiesz co ja muszę kończyć bo zaraz mam kurs potem się odezwę pa Wyrywaj tam facetów kocham. :D
Ja: Oki potem się zdzwonimy ,tak tak jeżeli jakieś ciacha będą hehehe :D :*
Dobra teraz od mamy
Mama : Hej córciu dzwonił do mnie twój  nauczyciel polskiego i powiedział mi ,że w poniedziałek  macie wycieczkę do Paryża  pomyślałam ,że może chcesz jechać. To źle  myślałaś pomyślałam sobie.
Eee? Ona nie chce jechać do Paryża?!
To jeszcze dziwniejsze niż informowanie rodziców o planowanej podróży ich dzieci przez Atlantyk ze środy na piątek.
Wycieczka instant - następca przeprowadzki instant.

Ja: Muszę jechać ?
Mama: Tak musisz i tak już zapłaciłam za ciebie :*. Co zapłaciła już a  w ogóle pytała się mnie o zdanie nie aaaa.
Skoro mowa o płaceniu, to sam lot z Nowego Jorku do Paryża i z powrotem kosztuje od około 400 dolarów w górę (przy czym trzeba mieć kupę szczęścia, żeby trafić na tak tani bilet, raczej trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu 600 dolców albo większym. Cały czas mowa, rzecz jasna, o tanich lotach. Rejs zwykłymi liniami kosztuje 2-3 razy więcej). Doliczmy do tego zakwaterowanie, posiłki, bilety do muzeów, jakieś ubezpieczenie, kieszonkowe i wychodzi kwota czterocyfrowa. Chętnie bym się dowiedziała, kim są rodzice uczniów tej szkoły, skoro stać ich (jeśli nie wszystkich, to przynajmniej dużą część, bo inaczej wycieczka zwyczajnie nie miałaby sensu) na wyjęcie z kieszeni jednym ruchem kwoty, która wielu Amerykanom musi wystarczyć na przeżycie miesiąca (nawet rodzice tej całej Eilin, którzy dopiero co kupili nowy dom, nie mają z tym problemu).
Jakby w prawdziwym życiu było to tak proste, jak w Opkolandii, pojechałabym se do Paryża, kiedy bym tylko chciała. :(

Ja: Pytałaś czy chce? Zezłościłam się.
Mama: Oj przestań tylko cztery dni będziesz się dobrze bawić a i nie będziesz sama obchodzić urodzin tylko z przyjaciółmi.
Ja: Mamo ja tu nie znam nikogo.
Mama:To poznasz jedziesz i koniec.
Ja: Dobra niech będzie.
W sumie, gdybym miała taką córkę jak Eilin, też bym chętnie wysłała ją gdzieś daleko przy pierwszej lepszej okazji, by mieć święty spokój choć na kilka dni.
I teraz wyjaśnia się, dlaczego rodzice wracają do domu o północy, kiedy ich kochana córeczka już śpi.

Odłożyłam telefon na blat stołu upiłam łyk jogurtu do stolika podeszła  jakaś dziewczyna.
-Hej mogę tu siąść ? Zapytała mnie.
-Jasne siadaj. Uśmiechnęłam się do niej.
-Dzięki ,jestem Suzan ,ale mówią mi Suz.
-Cześć a ja Eilin po prostu Eilin.
A.k.a. Merysójka.

-Jesteś tu nowa?
-Tak.
-No pewnie jesteś tematem numer jeden teraz.
-Hahah ciekawe nie ma co o mnie gadać ,nie chce być nie miła (samo mi wychodzi) ale po co do mnie przyszłaś?
Bardzo sympatyczna ta bohaterka.

-Wydajesz się miła jeżeli nie chcesz to pójdę, Dziewczyna zbiera swoje rzeczy.
-Nie zostań. Może zacznijmy od nowa przepraszam.
-Wybaczam, jedziesz na wycieczkę do Paryża z panem Kaydenem ?
-Jadę  ,a kto to jest Kayden?
-Ty nie wiesz masz z nim Polski ten najprzystojniejszy z wykładowców na uczelni.
Teraz to nie szkoła, a uczelnia. Serio, ałtorka stosuje te słowa naprzemiennie. -_-
Ta laska to jasnowidzka? Wie, jakie zajęcia i z kim ma ktoś, kogo przed chwilą zobaczyła pierwszy raz w życiu.

-A wiem który.
-Ładny co nie ?
-No może być. On jest nieziemsko przystojny myślę sobie.
-O wilku mowa. Wykładowca wszedł do stołówki stał na środku i coś mówił.

Pov Kayden:

-Proszę wszystkich o uwagę dwie klasy 2c i 2d w poniedziałek jedzie ze mną na wycieczkę proszę was nie spóźnić się na samolot wyruszamy o godzinie 9:30 zresztą obdzwoniłem waszych rodziców wszystko wiedzą dziękuję.
Faktycznie stołówka jest odpowiednim miejscem, by ogłaszać takie sprawy.
Siedmiolatki jadą w podróż na drugą półkulę? Bo właśnie w tym wieku w USA chodzi się do drugiej klasy. 

Widzę ją jest bardzo ładna i świetnie wygląda w tych spodniach nogi ma tak wyeksponowane.
Niepokojącym wydaje mi się fakt, że dorosły facet, ledwo poznawszy nieletnią uczennicę, myśli tylko o tym, że jest ładna. Rozumiem, że nie wyraża zainteresowania głośno, ale wypadałoby choć raz pomyśleć jak nauczyciel, a nie potencjalny trólower.
Zwłaszcza w Stanach, gdzie zachwyty nad urodą ucznia płci dowolnej mogą się szybko skończyć na ławie oskarżonych.

Eilin

Wychodzę ze szkoły wyjątkowo późno po 17:00
Wyjątkowo późno, naprawdę. Noc!
Zależy, o jakiej porze roku.
Nawet jeżeli jest ciemno, nadal nie jest to późna godzina. Szczególnie, że mówimy o Nowym Jorku, a nie polskiej pipidówie, gdzie strach wyjść o osiemnastej, bo nikogo nie ma na ulicach. 

rozglądam się po parkingu szkoły widzę mojego brata obściskuję się z Natalii.
-Hej już jestem sorry ,że tak długo.
-Nie czekaliśmy długo.
-To dobrze.
Do domu dojechaliśmy nawet szybko otwieram drzwi od mieszkania.Zjadam obiad i przebieram się w czarny crop top i obcisłe szare leginsy mój tyłek świetnie w niech wygląda ,szybko jeszcze odrabiam prace z matmy wychodzę z pokoju wszystko zajęło mi około 1,5 godziny. Zakładam żółto neonowe air maxy .
-Hec wychodzę pobiegać trochę po parku będę za niedługo.
Po to ubrała te leginsy podkreślające tyłek.
Niektórzy uprawiają sport właśnie po to, żeby sobie podkreślić.
Potem się ludzie dziwią, że istnieją zwolennicy teorii o prowokacji gwałtu przez ofiary.

Krzyczę przy drzwiach.
-Nie za późno trochę?
-Nie nie jest późno nie będę tracić całego dnia przed telewizorem jak ty.
-No dobra idź ale uważaj w tym parku mała, wróć szybko.
I już możemy się przygotować psychicznie na jakiś strrraszny dramat, który rozegra się w parku.
Ojej, młoda dziewczyna w leginsach podkreślających tyłek idzie wieczorem pobiegać w nieznanej okolicy, jak to się może skończyć, no jak?

-Oki, oki idę.Jak mieszkałam w  Kanadzie to całymi wieczorami potrafiłam biegać kocham to ,odpręża mnie bardzo jak nic innego. Włączyłam sobie muzykę na słuchawkach i pobiegłam w stronę parku przebiegałam obok chłopaków którzy grali w kosza jeden z nich zagwizdał.
-Hej mała może chcesz ze mną trosze pobiegać ,a może udzielić ci prywatnej lekcji ćwiczeń u mnie w sypialni co ty na to. Spojrzałam na niego z pogardą i pokazałam środkowy palec.
-Ta dzięki obejdzie się ,sorry nie w tym życiu koleś ,a i poćwicz trochę wsad bo z tej pozycji to nawet mały chłopiec by trafił ,ale tobie  to i tak nawet nie wychodzi.Uśmiech wkradł mi się na buzie. Jego koledzy zaczęli się z niego nabijać chłopak widać ,że się zdenerwował. Złapał za piłkęod kosza i mocnym zamachem rzucił ją w moją stronę na jego nieszczęście jestem bardzo dobra w sporcie i dobrze ją złapałam z  szerokim uśmiechem zrobiłam wsad do kosza.
A potem jeszcze dwa rzuty za trzy punkty, w tym jeden tyłem do kosza.
I to wszystko z zamkniętymi oczami.
Oczywiście. 

-Tak to się robi powinieneś się trochę poduczyć. Zaśmiałam się i mocno odrzuciłam piłkę złapał ją ale upadł zaśmiałam się na ten widok. Jego koledzy podeszli do mnie i podali mi piątki.
Bardzo prawdopodobne. 
Może, ale w sumie fajnie by było dostać nieco kasy (bo czym innym jest podawanie piątek?) za rzucenie kilku gimbusiarskich ripost.

-To nie jest zabawne! Krzyczał podszedł do nas złapał mnie za nadgarstek bardzo mocno z resztą co  mnie zabolało skrzywiłam się.
-Zostaw mnie widać ,że nie masz jaj jak bijesz dziewczyny zresztą nawet widać tam nic nie ma.
-Chcesz się przekonać ? Uśmiech wkradł mu się na ten obleśny ryj.
-Nie! Zostaw mnie w spokoju ,bo zacznę krzyczeć.
-Krzycz tu i tak cię nikt nie usłyszy maleńka, a moi koledzy mi pomogą . No chłopcy kto następny po mnie. Zwrócił się do nich  a oni zaczęli się śmiać.
Przed chwilą klepali jej piątki. Szybko im się sympatie zmieniają.
Randomowy tłum ślepo podążający za Merysujką lub jej wrogiem, w zależności od tego, kto kogo w danym momencie zaorał - check.

-Przestań , zostaw proszę.
-Ooo teraz to proszę już ci nie do śmiechu. Odwrócił mnie tak ,że plecami byłam oparta o niego ,złapał mnie za gardło i za włosy żeby pokazać mnie kolegą gładził mój brzuch nie podobało mi się to szarpałam się ale to nic nie dało,
A podobno bardzo dobra w sporcie jest... No, chyba że ten sport to łyżwiarstwo figurowe.

jeszcze bardziej pogarszało sprawę bo mocniej mnie trzymał wbijał swoje paznokcie w moją skórę.
Trochę bym się zdziwiła, gdyby wbijał odwrotnie.

-Pomocy! Pomocy ! Nikogo tu do cholery nie ma.
Tak się, drogie dziewczynki, kończy szlajanie wieczorem po parku i zgrywanie kozaka przed bandą jełopów z osiedla.
O ile zakład, że akurat w tym samym momencie zjawi się gdzieś w pobliżu trólower i uratuje bohaterkę z opresji?
Tak się zastanawiam, czy zakład o rzecz oczywistą mi się opłaci...
Nie wchodzę, mi nikt nie daje piątek ot, tak sobie.

Rozdział 3

Pov Kayden:  

Zaczynam od biegu ,ale coś mi przerywa ,a raczej ktoś słyszę krzyki. Kieruję się w stronę gdzie kobiecy głos się niesie i kraśnym rumieńcem dzięcielina pała i gdzie przykazań brak dziesięciu. W pewnej chwili widzę ją przestraszoną Eilin i kilku młodych chłopaków osiemnaście może dziewiętnaście lat jeden z tych gnojków ją szarpie i ma z tego ubaw zaraz mnie popamięta, nikt nie będzie mojej  uczennicy dotykał ,a już na pewno nie taki obleśny gość jak on.
Wow, przewidziałam przyszłość! Co wygrałam? *granie świerszczy*

-Ej koleś zostaw ją! Bo zaraz stracisz zęby. W pewnej chwili rozpoznaję tych dupków są uczniami w szkole w której uczę
-Co?! Bo nie usłyszałem spadaj stąd bo moi koledzy obiją ci tą buźkę. A może chcesz się z nami zabawić naszą nową koleżanką? Śmieje się szyderczo.
-Coś ty powiedział? Słuchaj mnie uważnie jeśli zaraz jej nie zostawisz będziesz zbierał się z tej oto ziemi przy pomocy kolegów, zastanów się dobrze. Mój głos poważnieje.
-Ej stary zostaw ją  nie warto. Widzisz tego gościa on przecież jest wykładowcą z naszej budy będziemy mieli kłopoty u Dyra. Mówi jeden z jego kolegów.
Z tego, co pamiętam z czasów gimnazjum, nauczyciel nie miał mocy ukarania ucznia za to, na czym nakrył go w sferze pozaszkolnej. 
Ale już na policję mógłby zadzwonić i wtedy mieliby większe problemy.
I to jest prawidłowa reakcja w tej sytuacji. Umoralniająca pogadanka u dyrektora szkoły będzie mieć najwyżej taki skutek, że na drugi raz młodociane zbiry będą ostrożniejsze.

-Wymiękasz?! Krzyczy chłopak szarpie Eilin i szepcze jej coś do ucha ,ale na tyle głośno żebym i ja mógł usłyszeć -Spotkamy się jeszcze maleńka nie odpuszczę sobie twojego ciałka. Dodaje. Nie wytrzymuje i uderzam go z dużą siłą w nos gówniarz pokłada się  bólu na ziemi ,a jego koledzy pomagają mu wstać.
I tak oto szkolne Sebixy będą miały pretekst to pozwania nauczyciela o przejaw agresji w ich stronę. Dziękuję, dobranoc.
Ten cały Kayden to świetny materiał na nauczyciela: nie dość, że ślini się na widok ładnej uczennicy, to jeszcze do tego urządza swoim uczniom małe mordobicie. Może jeszcze jak kogoś lubi, to na przerwach jara z nim szlugi za garażami? Normalnie ideał.

-To tylko niewinna zabawa nic bym tej suce nie robił. Krzyczy ,zaraz co on powiedział? Już miałem wymierzyć mu kolejny cios ,ale ktoś mnie zatrzymuję Eilin.
-Czy  ja mogę? Zwraca się do mnie a jej ciepły oddech ogrzewa mi szyję nakazuję ręką i lekko się odsuwam ,by móc zobaczyć co dziewczyna chce zrobić. Eilin podchodzi blisko chłopaka kieruję swoją ręką po jego torsie a drugą zarzuca na szyję ,jemu się to podoba ,ale chyba nie zna niecnych planów tej mądrej i słodkiej osóbki. Tak ja się spodziewałem dziewczyna szybkim ruchem zmyla go (yyy... co robi?) (zmyła, jak Fairy tłuszcz z talerzy) podnosi kolano i z dużą siłą uderza go w krocze musi bardzo boleć ,bo nic z niego nie wychodzi oprócz głośnych jęków.
A gdyby wyszedł z niego puchaty jednorożec, to oznaczałoby, że nie boli wcale?
Ach, ta mądra i słodka osóbka, jaka ona cwana! Nic nie pokona Merysójki. 
Nawet jeśli ktoś wcześniej musi w jej imieniu przyłożyć napastnikowi w nos, bo jedyna reakcja, na którą nieustraszona i niepokonana potrafi się zdobyć w obliczu zagrożenia, to pisk. 

-Coś mi się wydaję ,że to ciałko o którym mówisz nie jest twoją własnością. Dodaję Eilin mądra dziewczyna.
Jeszcze powtórzmy to tak z trzy razy. Bo faktycznie w czynach tej mądrości nie widać, to i czytelnik może się pogubić. 
Pewien mądry człowiek stwierdził kiedyś, że jeśli dzieło nie broni się samo, twoje pisarstwo jest do bani. Podobnie jest w reklamie. 

Odchodzimy oprawcy już się zmyli , konsekwencje wyciągnę jutro przy obecności Dyrektora teraz to nie ważne ,w tym momencie ona jest ważna. Spoglądam na nią rozmasowuje sobie bolące nadgarstki.
-Wszystko w porządku? Pytam troską.
Nie prościej by było zapytać ustami?

-T..ak tak chyba tak. Dziękuję. ? Słodkie jąkanie w jej wykonaniu. Czy to przy mnie się tak spina?
No, ba, nie ma bata, żeby cokolwiek zrobiła nie z twojego powodu i nie w związku z tobą.
Gdyby wszyscy nauczyciele myśleliby w ten sposób o uczennicach, bałabym się - jako rodzic - puścić swoje dziecko do szkoły.
Jeszcze się, kurde, dziwi, że laska jest spięta, jak dopiero co przeżyła napaść z próbą gwałtu. Myślenia pedagogicznego za grosz.
Pedagogicznego i w ogóle jakiegokolwiek... 

-Nie ma sprawy ,wracaj już do domu. Nalegam.
Trólowerowa troska nie jest aż tak duża, żeby ofiarę napaści odprowadzić do chaty. A zakminienie, że stłuczony przed chwilą na kwaśne jabłko bandyta może się czaić gdzieś w pobliżu w celu odegrania się, leży poza granicami trólowerowej inteligencji.
Bo on tu jest tylko od myślenia o kształtnym tyłku Marysi i ratowania jej z tarapatów.
I żadnej Policji nie wezwie, bo tylko on ma prawo do ratowania swojej wybranki.

-Dobrze proszę pana jeszcze raz dziękuję za pomoc. Do widzenia. Uśmiecha się.

Pov Eilin:

Wracam do domu wydarzenia ,które miały miejsce w parku idą w zapomnienie 
Co tam - prawie mnie zgwałcili. 
Gdyby jej crop top podarli, to by dopiero było nieszczęście.

nie chce nawet myśleć co mogłoby się wydarzyć gdyby nie Kayden wróć pan Kayden mój wybawca bardzo przystojny wybawca.
Chwalić mzimu, że przystojny, bo gdyby był brzydki, to ratunek byłby nieważny.

Muszę jutro jeszcze raz podziękować. Jestem już pod domem po chwili znajduję się na werandzie , otwieram drzwi.  Nie mam ochoty gadać z Hectorem więc rzucam krótkie.
-Już jestem! Udaję się do kuchni wyciągam z lodówki sok i idę na piętro do swojego pokoju.
Gdy już jestem w swoim  królestwie gdzie nikt nie może wejść bez pozwolenia ,z małymi wyjątkami. Kopnięciem zamykam drzwi sok kładę na szafce przy moim łóżku. Prysznic mi dobrze zrobi tak to dobra myśl.                                                                                                                                                
W łazience rozbieram się puszczam wodę wchodzę do kabiny ciepły odprężający strumień pada na mnie każdy skrawek mojego nagiego ciała jest teraz wniebowzięty. Po godzinnej cudownej kąpieli (przez godzinę stała pod prysznicem? Chętnie zobaczyłabym rachunki tej rodziny za wodę) wychodzę z łazienki i idę do pokoju owinięta ręcznikiem, zakładam wcześniej przygotowane koronkowe figi i za dużą czarną  koszulkę brata nie wie ,że ją mam i lepiej żeby nie wiedział bo mi zabierze.  Kładę się w miękkiej pościeli sięgam jeszcze po sok upijam łyk odstawiam go z powrotem na szafkę nocną gaszę lampkę, układam się wygodnie myślę jeszcze o tych pięknych czekoladowych oczach mojego wykładowcy Polskiego pana Kaydena. Zasypiam.
Gdyby autoreczki postanowiły tak szczegółowo opisywać uczucia bohaterów, zamiast codziennych outfitów, może nie trafiłyby na tę stronę.
Gdyby potrafiły, to nie byłyby autoreczkami, tylko co najmniej średniej klasy pisarkami. 

Budzi mnie okropny dźwięk budzika to znaczy ,że 7:00 wybiła. Z wielkim trudem wygrzebuję się z łóżka udaję się do łazienki sprawy toaletowe załatwione, jeszcze tylko mały make-up tuszuję rzęsy ,pomadka ,czeszę moje długie włosy końcówki lekko podkręcam lokówką to wszystko wychodzę. Teraz czas na ubranie staję przed moją ogromną szafą otwieram dębowe drzwiczki ukazuję się masę ubrań ,ale jak każda kobieta nigdy nie wiem co mam założyć, czas na długi namysł.
Zaraz kolejny opis ubrania! Łuhu!
Gdzie tam opis. Zdjęcie lepsze! 
A nie lepiej byłoby najpierw się ubrać, a potem umalować? Nie boi się, że końcówki się jej rozprostują, a make-up rozmaże?                            

W pewnej chwili mój wzrok przykuły śnice (to jakiś gatunek alg?) na nadgarstkach po wczorajszym incydencie ten pacan pożałował tego. No to mamy rozwiązanie sprawy co na siebie założyć  luźny sweter , jasne spodnie i wygodne jasno-brązowe buty. Czemu akurat to? Ponieważ uniknę pytań mamy typu Kochani co się stało , co masz na rekach skąd, jak co ?   Nie mam na to najmniejszej ochoty.
Owszem, brązowe buty do jasnych spodni skutecznie odwrócą uwagę od całej reszty.

Zabieram mój telefon ,słuchawki i torbę wychodzę z pokoju na schodach słyszę jak ktoś krząta się po kuchni po cudownym zapachu które się niesie po całym domu wnioskuję ,że mama jednak nie poszła do pracy tylko  robi mi i mojemu bratu przepyszne śniadanie. Gdy wchodzę do kuchni witam się z mamą ciepłym całusem w policzek siadam przy wyspie kuchennej piję sok ,który jak mniemam świeżo wycisnęła nasza rodzicielka.
A jeszcze wczoraj jej nienawidziła.
Podstawione pod nos śniadanie potrafi wiele zmienić w uczuciach.

-Smacznego kochani. Mama podaje nam  naleśniki jak zawsze (Naleśniki na śniadanie - check) Hector musi pierwszy wziąć Syrop Klonowy ,pewnie wyleje pół butelki żarłok. W końcu odstawił buteleczkę  z syropem na moje nieszczęście musiał ją postawić koło swojego talerza co wiąże się z tym ,że muszę sięgnąć (poproszenie brata o podanie butelki nie wchodzi w grę, bo...?) obciągam sweter ,żeby nikt nie widział tego co mam na rękach ,brat gdy to widzi posyła mi podejrzliwe spojrzenie ,ale szybko odwracam wzrok.
Już widzę starsze rodzeństwo, które nie mówi rodzicom o siniakach na rękach siostry/brata. Ja wiem, że autoreczki dziwnie podchodzą do kwestii rodzinnych, ale naprawdę to jest niemożliwe, szczególnie kiedy ze wcześniejszych opisów wychodzi, że lubią swoje towarzystwo. I można by pomarudzić, że najpierw pogadaliby ze sobą, ale no nie... Nie wierzę w to zupełnie.
Gdyby byli kochającą się rodziną, nie widzę problemu w tym, aby Eilin porozmawiała z nimi o incydencie. Już lepiej, żeby wiedzieli to, niż podejrzewali u niej samookaleczenie. Bo z czym innym kojarzy się chowanie rąk pod wielkim swetrem?

Po skończonym pysznym śniadaniu wychodzę z domu chyba się przejdę na autobus bo Hec dziś mnie nie zawiezie. Z torby wyciągam wcześniej schowane słuchawki wkładam je i włączam moją ulubioną nutę  Apashe-Good Bye.
Chwała ałtorce, że nie walnęła tu linka do filmiku na YouTube.

7:40 

Jestem już w szkole o dziwo się nie spóźniłam to dobrze. Mój telefon zaczyna dzwonić któż to?
-Halo? Nieznany mi numer.
-Hej gdzie jesteś? To Suz poznaje jej pogodny głos.
-Właśnie weszłam do szkoły.
-Aha to świetnie ,czekam na ciebie pod klasą Pana Kaydena mam dziś dwie godziny Polskiego z tym ciachem mmyhh. Śmiejemy się
-Uspokój się zostaw coś na lekcję.
Czytam to zdanie raz, drugi i dziesiąty, i ciągle nie rozumiem, o co w nim chodzi.
Pan od polskiego jest takim ciachem, że aż chciałoby się go schrupać, ale dieta - dietą i nie można tak wszystkiego od razu! (Jest może etat na tłumacza opkowego?) 
Ja zrozumiałam, że Suzan ma ogarnąć, żeby coś z tej chcicy zostało na lekcje. (wtf is wrong with me?)
Ta opcja też jest prawdopodobna. 

-Tak ,tak chodź już do mnie bo się nudzę. Przez krótką chwilę zastanawiam się skąd ma mój numer , no przecież jak się wczoraj żegnałyśmy  podałam jej go.
Nie ma to jak pamięć rybki akwariowej. 

-Zaraz będę na górze do zobaczenia.
-Czekam z utęsknieniem tylko szybko. Wariatka. Kończę  rozmowę  chowam telefon do tylnej  kieszeni  spodni. Wyciągam z torby mój pogięty plan co za lekcje mam dziś?

1.Polki 
Uczą się tańczyć polkę?!
To pewnie luksusowa szkoła, w której oprócz zwykłych zajęć są lekcje tańca.

2.Polski
3.Matematyka
4.Fizyka                          
5.GWD
Generator wniosków o dofinansowanie?

Rozdział 4

W dość szybkim tempie dotarłam na górę widzę Suz stoi z jakimś kolegą pewnie z naszej klasy słodki ,ale nie mój typ. Niepewnie podchodzę do nich.

-Cześć. Mówię.
-Hej ,ty pewnie jesteś Eilin.
-Tak , to ja ,a ty?
-Yy ..y ja ma..am  mam na imię Max. Denerwuję się i jąka? Czy tak dobrze gra?
A dlaczego miałby grać?

Nic nowego jąkać się  też tak mam ,wtedy nawet proste słowa mi się plączą. Witam się całusem w policzek z Suz.
-Idziemy dziś na imprezę zbieram paczkę ,pytałem już chłopaków czy by chcieli was wziąć zgodzili się. Może chcecie iść? A po co ja pytam odmowa nie wchodzi w grę. Uśmiecha się zwycięsko.
-Jasne ,czemu nie w końcu Piątek weekendu początek. Odpowiada za nas Suz.
-Hmm.. No nie wiem ,mamy wycieczkę w poniedziałek walizki same się nie spakują. Grymas na mojej twarzy pojawia się ,che (Guevara) ich zniechęcić.
I ona marudzi, że nikogo nie zna. Mogłaby przecież iść na imprezę, nie pić (tak, da się bawić nie pijąc) i wrócić wcześniej, a przy okazji poznać mnóstwo nowych osób.
Wtedy straciłaby powód do narzekania i przestałaby być Merysójką.

-Oj nie daj się prosić zdążymy się spakować. Przy tym mają minę szczeniaczka (dobrze, że nie kota ze Shreka) zabawnie wyglądają.
-Och niech będzie mała impreza nikomu nie zaszkodzi. Zgadzam się w ich oczach pojawiają się iskierki szczęścia ,spokojnie.
-Dobrze gadasz młoda. Śmieje się.
-Nie ,aż taka młoda w poniedziałek są moje Osiemnaste urodziny.
Oto przykład, w jaki sposób przecinek postawiony w niewłaściwym miejscu może spowodować, że wypowiedź będzie znaczyć coś wręcz przeciwnego, niż autor zamierzał.

Następny będą mieć powód żeby się napić. Yoda mistrz rzecze.
Tyle, że w Stanach Zjednoczonych alkohol jest od dwudziestu jeden lat i przestrzegają tego do tego stopnia, że pytają o dowód każdego.
Częściej o prawo jazdy, bo dowody osobiste w Stanach nie istnieją. Ale zakaz sprzedaży alkoholu nieletnim jest tak poważnie traktowany, że w niektórych stanach prawa jazdy dla nieletnich są drukowane w układzie pionowym, żeby sprzedawcy od jednego kopa wiedzieli, z kim mają do czynienia.
Przecież to wciąż opkowa Olbrzymia Polska, nie dziwcie się, że auutorka ujednoliciła prawo.

-To będziemy świętować dziś a tak ,że w poniedziałek. Krzyczy Suz i przybija piątkę Maxowi.
-No ,no  Osiemnaście. Świetnie widzimy się o 21:00 w clubie "Lardo". Mówi Max.
-Dzięki za zaproszenie. Uśmiecham się.
-Nie ma sprawy ,taka ślicznotka jak ty musi się ostro zabawić , oczywiście od czasu do czasu. Czy tylko mi się wydaję ,że to zabrzmiało dwuznacznie? Jednak nie Suzi (więc kto, jak nie Suzi?) posyła mi zabawne spojrzenie i zadziera  brwi znacząco przy tym nimi ruszając.
Nie wiem, czy jestem dziwna, ale po takim tekście odechciałoby mi się iść na tę imprezę.
Nie jesteś sama. Choć to pewnie zależy, kto ma jakie priorytety w życiu.
Po lekturze tego oka wnioskuję, że priorytetami Eilin są ubrania, imprezy i mężczyźni (z naciskiem na ubrania). 

Pov Kayden:

Czekam już ponad pięć minut, aż moi uczniowie zmobilizują się i wejdą do tej klasy słyszę jak Max szkolny podrywacz rozmawia z Eilin zaprasza ją na Dyskotekę ,akurat dziś moi kumple zaprosili mnie do tego samego clubu spotkamy się ,niech trzyma łapy z dala od dziewczyny.
Cóż za zbieg okoliczności.
Cóż za ortografia i interpunkcja, godne nauczyciela polskiego.

-Wolton , pan się zabawi zaraz przy odpowiedzi. Mówię do nierozgarniętego chłopaka.
-Ja tylko chce w miłym gronie powitać naszą nową koleżankę ,będziemy świętować jej Osiemnaście.
Krzywi się dobrze wiem ,że spodobała się mu Eilin.
A przecież to ty masz monopol na robienie do niej maślanych oczu.

-Powitać to ja mogę twoje usprawiedliwienie z mojej  wczorajszej lekcji. Czemuż i tym razem  nie zaszczyciłeś nas swoją obecnością?
-Wie pan. Chłopak ma myślącą minę ,a to nowość.
-Już nie myśl tak bo ci się przegrzeje mózg. Jeżeli tam coś w ogóle jest a nie sądzę śmieję się w duchu.
Tą odzywką pan od polskiego bardzo zwiększył swoje szanse na zwolnienie dyscyplinarne.

-Przegrzeje mi się co innego. Przy tym patrzy na Eilin mam ochotę go uderzyć następny napaleniec.
Eilin to istna seksbomba! Działa na każdego faceta. 
Koleś okazuje zazdrość wobec uczennicy i świerzbi go ręka, ilekroć stwierdzi nieprzyzwoite zamiary jakiegokolwiek chłopaka wobec Eilin. To jest już chore.
Zachowuje się jak zazdrosny pies obronny.

-Do klasy. Warknąłem. Gestem ręki zapraszam uczniów.
Zgaduję, że ten gest to było pogrożenie pięścią.

Eilin wchodzi jako ostatnia kładę moją dłoń na jej plecach taki mały gest każdy tak robi gdy chce kogoś pospieszyć prawda?
I kiedy chce stracić robotę w amerykańskiej szkole, w której nauczycielom NIE WOLNO dotykać uczniów.

Wiem nie powinienem. Podchodzę do biurka opieram się o nie kładę obok siebie teczkę z papierami dotyczącymi naszej wycieczki ,ale za nim zacznę cokolwiek omawiać zapiszemy temat. Odpinam guziki u rękawów mojej białej  koszuli i podwijam je.
-Dzień dobry klaso ,zapiszmy temat nie będę sprawdzać obecności bo widzę ,że jest was marna liczba osób no tak w końcu piątek.
Co mnie to tam obchodzi - olewajcie szkołę i moje lekcje.
Byle tróloffa przyszła. 

Pov Eilin:

Jaki on jest przystojny pewnie każda panna z tej klasy, co ja mówię szkoły na niego leci. Z zamyśleń wyrywa mnie głos Suzi.
-Jak się ubierzesz na imprezę? Pyta cichutko.
-Sama nie wiem ,a ty masz jakiś pomysł? Jeszce nawet o tym nie myślałam.
-Też brak pomysłów. Max i jego koledzy to niezłe ciacha więc może sukienki?
Gdyby byli gorszymi ciachami, spokojnie wystarczyłyby stare dżinsy i wyciągnięty podkoszulek. 

-Nie wiem jeszcze ,ale sukienka to dobra myśl. 
Polecam miniówkę i szpilki piętnastki, bo to dobry strój dla siedemnastolatki do klubu.
Do tego bluzka z dużym dekolDem. 

Podwijam rękawy mojego swetra ukazuje przy tym moje sińce zapomniałam o nich. Już miałam je zakryć ,ale Suzi mi to utrudniła.
-Co to jest? Pyta zaniepokojona.
-Nic takiego po prostu wczoraj w parku zaistniał mały incydent z takim chłopakiem długa historia.
Zaistniał incydent... Auuutorka czerpie inspirację z policyjnych raportów?

Błagam nie drążmy tego tematu.
-Jak chcesz ,ale na pewno nic ci nie jest. Nie utraciłaś cnoty? Mówi głośniej  świetnie teraz cała klasa łącznie z wykładowcą wie ,że Eilin Relian jest dziewicą tak właśnie tego chciałam żeby wszyscy to wiedzieli super. Taa..
A ona jest dziewicą! Jaki przypał!!! (Trochę się boję o to, jakie autorka ma poglądy na świat).
Ta cała Suzi jest dziwnie dobrze poinformowana jak na kogoś, kto zna bohaterkę od 24 godzin.

-Ciszej na Boga cicho. Śmiejemy się. Tak nic mi nie jest cnota zachowana. Wywracam oczami to słodkie ,że ktoś tak się o mnie martwi ,ale właśnie tego chciałam uniknąć.
-Eilin mogę cię prosić?
-Tak ,zamyśliłam się może pan powtórzyć? Ale palnęłam głupotę. Rumieńce zalały mi buzie nauczyciel to zauważą trudno nie widzieć jakich dostałam kolorków uśmiecha się zadziornie.
-Raczej zagadałaś się z koleżanką obok. Mówiłem czy mogłabyś zapisać temat. Ponieważ ja nie umiem pisać. Oznajmia.
Tak się robi, jak sądzę, tylko w podstawówce. Jeśli w ogóle.

-Ta..ek tak , oczywiście ,już. Boże dziewczyno robisz z siebie idiotkę (dużo się nie musisz napracować, więc spoko), nie jąkaj się krzyczę w sobie!! Wstaję z krzesełka podchodzę pod tablice biorę w dłoń kredę.
Ona ma rozdwojenie jaźni, czy ki diabeł? Normalnie pozuje na twardą dziewczynę, a przy tróloffie robi się z niej zawstydzona mameja.

-Jaki temat zapisać , proszę pana. Pytam przy tym podkreślam dwa ostatnie słowa.

Pov Kayden:

-Poezja czyni cię lepszym.
Zwłaszcza ta.

-Nie martwcie się nie zrobię dziś tej lekcji  dam już spokój , tylko zapiszcie temat a potem wysilcie się jeszcze trochę i wysłuchajcie mnie ,muszę  wam przekazać plan naszej wycieczki.
Niech pan już ich tak nie męczy! 
Bo przepukliny na mózgach biedne dzieci dostaną od tego wysiłku umysłowego.

Szczerze pierwszy raz spodobało mi się jak do mnie powiedziała słodko i niewinnie podkreśliła ten zwrot ,ale to tylko w szkole po za nią chce żeby mówiła mi po imieniu.
Akurat w Stanach Zjednoczonych mówienie po imieniu do nauczyciela jest częste, ponieważ to kraj o małym dystansie władzy. Oznacza to, że wszyscy traktowani są tam równo i społeczeństwo nie jest tak uhierarchizowane jak np. nasze - polskie. 

Spoglądam na Eilin dziewczyna jest lewo ręczna ma piękne pismo. Mierzę ją wzrokiem długie piękne nogi, śliczne włosy, piękna buzia ,oczy i mały nosek zatrzymuję wzrok na biuście śliczny tak jak cała ona. 
Ten fragment brzmi bardzo pedofilsko i nie wiem, czy taki był zamiar.
Chwila, moment — ona, zdaje się, ma na sobie spodnie, więc skąd ten cały Kayden wie, jakie ma nogi?
Przypomina sobie jej obcisłe leginsy.

Mój wzrok przyciąga mały szczególik śnice na jej rękach ,no tak wczoraj ten dupek jej je zrobił. Już mnie popamiętał przez miesiąc będzie sprzątał klasy i łazienki z woźną a tak ,że wyręczy kucharki w zmywaniu naczyń taki bonus dorzuciłem.
Dorzucić to sobie możesz, kochany, śmieci do kosza albo drewna do kominka. W USA na prace społeczne może skazać sąd. Któremu jednakowoż nie dałeś na to szans, bo zamiotłeś sprawę pod dywan zamiast zawiadomić policję o usiłowaniu gwałtu.

Miał też nie jechać na wycieczkę do Paryża ,ale Dyrektor jednak uległ będę musiał mieć na niego oko.
Na dyrektora? Rzeczywiście, nieciekawy typ, skoro pospolitego zbira nagradza luksusową wycieczką.

Dziewczyna zaciąga rękaw sweterka żebym nie widział ran i wraca na miejsce.
Łooo, skąd nagle rany, jak tylko siniaki były? Pocięła się kredą?
Biła się z myślami.

-Dziękuję panno Eilin. Robię to samo co ona (czyli też zaciąga rękawy sweterka?) i mogę  przysiąc ,że się uśmiechnęła
- Dobrze to na samym początku nie roznieście Hotelu, trzymamy się w grupie. Jeżeli będzie czas wolny a na pewno będzie to ja wam go wyznaczę  w Hotelu jest Dyskoteka więc jeżeli będziecie chcieli się na nią wybrać wieczorem nie ma sprawy. W kwestii... Oczywiście nie kto inny mi przerwie jak Max i jego jeszcze głupszy kolega Rayan.
-Co wam tak do śmiechu chłopcy? Może pośmiejemy się w obecności Marszala naszego kochanego Dyrektora hmm? Ucichli. 
Imiona, biedne imiona, za jakie grzechy jesteście tak kalane?

-Tak myślałem. Wolton podnosi rękę zastanawiam się czy udawać ,że tego nie widzę.
-No co znów Max szybko mów bo nie mam ochoty ani nastroju na twoje żarty!
-Psorze spokojnie mam tylko jedno pytanie. Czy mogę spać z naszymi dziewczynkami one to są zawsze chętne. Śmieje się razem z kolegą.
Za takie teksty w Ameryce pan Max trafiłby do dyrektora, a tam zostałby albo zawieszony w prawach ucznia, albo nawet wydalony. 
Albo przynajmniej obrzucony krzesłami przez koleżanki. Oh, wait, to jest Opkolandia, tu granica tolerancji leży w zupełnie innym punkcie. 

-To właśnie mówi o twoim braku szacunku do kobiet, jak dla mnie to ty i nawet możesz spać w jednym łóżku z Rayanem. Nie wszystkie dziewczyny są na jedną noc kolego może kiedyś poznasz taką śliczną, ułożoną, niewinną.. 
Faktycznie, bo jeżeli nie jest śliczna, ułożona i niewinna, to nie należy jej się szacunek.
Pan Kayden raczej nie dba o los kobiet niebędących Eilin.
A jego dbałość o Eilin też jest w najlepszym razie dyskusyjna.

Nie dokańczam oczywiście.
-A po co mi taka? Wole te co chcą szybki numerek w łazience.
- Ty i tak jesteś już zepsuty więc po co ci osoba ,która będzie cię kochać no tak. Posyłam mu zgryźliwe spojrzenie.
Nie ma to jak motywujący nauczyciel. 

-Dobrze moi mili dziękuję za naszą lekcję spotykamy się w poniedziałek na lotnisku miłego weekendu życzę wchodzić.
Moja nie rozumieć, zwłaszcza ta ostatnia wyraza w kontekście cała reszta zdanie.

Równo z dzwonkiem moi uczniowie opuszczają klasę zostaję tylko Eilin podchodzi do mnie.
-Jeszcze raz dziękuję za wczoraj.
-Nie ma sprawy. Sięgam po jej rękę zawijam rękaw i oglądam obolałe miejsce lekko jeżdżę po nim palcami dziewczyna na ten gest się spina.
No, ciekawe, dlaczego??

-Widzimy się w poniedziałek ,błagam cię tylko uważaj na Maxa i jego kolegów.
W ten sposób obowiązek zapewnienia uczniom bezpieczeństwa mamy odfajkowany.

-Czy pan się o mnie martwi? Uśmiecha się.
-Można tak powiedzieć. Z tym, że nie będzie się to zgadzać z twoim postępowaniem. Do widzenia panno Eilin.
-Do zobaczenia.

Pov Eilin:

Wszystkie lekcję mijają mi bardzo szybko przed szkołą żegnam się z Suz.
-Zadzwonię do ciebie jak będę gotowa dobrze?
-Dobrze ,może zapytam brata czy by nas nie podwiózł do tego Clubu?
"Club" to nazwa clubu?

Pytam tak będzie szybciej.
-Tak to świetny pomysł.
-O właśnie podjechał. Żegnamy się całusem idę do samochodu mojego brata cała droga mija nam w grobowej ciszy pewnie pokłócił się z Natalii nie mam ochoty pytać bo wiem co uzyskam w odpowiedzi Nie twoja sprawa młoda.

**

Po 15 minutach jesteśmy już pod domem wysiadam z samochodu Hector zamyka samochód i podąża za mną.
-Hec mógłbyś mnie i moją koleżankę  podwieźć dziś na dyskotekę? Pytam.
-Nie ma sprawy ,a o której chcesz jechać ?
-O 20:00 przyjdzie Suz ,więc tak o 20:30 wyjedziemy.
-Podwiozę was tylko uważaj mi tam dobrze? Troszczy się o mnie za to go kocham.
Kolejny, który z troski o Eilin gotów jest choćby co minuta powtarzać jej, żeby uważała. Poświęcenie zatykające dech w piersiach.
W razie co nie może poskarżyć się rodzicom, że jej nie ostrzegał. 

-Wiem, wiem. Już dziś to słyszałam myślę.
A ponieważ nie masz w tym wprawy, to pewnie długo ci zejdzie, więc chwilowo kończymy.
Na szczęście! 

3 komentarze:

  1. Naprawdę się zastanawiam, czy te aŁtorki nie mogą wywnioskować realiów chociaż drogą dedukcji. Przecież nawet z listy słówek w gimbazie i liceum można między innymi wywnioskować, że w anglojęzycznym systemie edukacji nie ma języka polskiego, a język i literatura to oddzielne sprawy.
    "bo jeżeli nie jest śliczna, ułożona i niewinna, to nie należy jej się szacunek" Co zrobisz, this world is patriarchal 👎

    OdpowiedzUsuń
  2. "rozglądam się po parkingu szkoły widzę mojego brata obściskuję się z Natalii"
    Na oczach brata obściskuje się z jego dziewczyną, a on mimo to dalej robi za jej szofera? Faktycznie niezłe kontakty między tym rodzeństwem, nie powiem...

    Wątku "romantycznego" nie mam siły komentować. Potrzebuję po tym paskudztwie prysznica.

    Dajcie jeszcze! ;)

    E'

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj,jakie t o...opkowe!!!CZy one wszystkie muszą pisać
    to samo?

    Chomik

    OdpowiedzUsuń